17.04.2021
Jazda nr: 809

Tagi: zs, drzewa, MK, GM |

Dzisiejsza trasa, w Szczecinie, zamyka już na zawsze nieudane podboje pewnego tajemniczego miejsca na obrzeżach miasta, do którego próbowałem na nowo wbić. I tym razem się nie udało i już wiadomo, że się nie uda.. Dawna baza wojskowa, stare zdjęcia z Google Street View sugerowały, że jest opuszczona. Obecnie zdaje się być znowu "aktywna". A więc tak, na nowo się aktywowała i nie wbiję do tego tajemniczego miejsca, w którym wabikiem jest pewna tajemnicza blaszana konstrukcja. Błękitny kolor rzucający się w oczy z daleka, aż przyciąga aby tu przybyć i zobaczyć co to jest. Temat nie jest nowy, był już ogarniany w 2020 r., gdy po raz pierwszy widziałem te hangary: Szczecin - Wełtyń, gdy po raz pierwszy jechałem drogą ze Szczecina przez Chlebowo. Te tajemnicze miejsce ponownie zacząłem odwiedzać dopiero w tym trwającym 2021 r., początkowo samochodem byłem w tamtych stronach, po nieudanym jeżdżeniu w dniu: Największa porażka roku. Nadmienię, że nieudaną przez tą pierdoloną zimę, ten jebany śnieg. Nie wiedzieć po co ta zima wciąż wracała, nikt jej nie chce - to niech w końcu wypierdala.. Tych zmian pogodowych, i innych niekoniecznie fajnych atrakcji na początku tego wciąż trwającego 2021 r. jakoś nie brakuje... Brakuje tylko prawdziwej ciepłej wiosny. A nie wiadomo co przyniosą kolejne dni, niby ze zbliżającym się latem, wakacjami... Nie jest powiedziane, że przynajmniej w tym roku, po dalszych cyrkach z tym jebanym covidem i innym błazeniarstwem będzie coś dobrego.. No ale do rzeczy - pod tą bazę wojskową, rowerami wybrałem się w ramach trasy: ZS: Wzgórza Daleszewskie. Była wtedy nadzieja, że się znajdzie jakieś wejście, jakoś się tam wbije. No ale nic z tego.. Ostatnie szanse na to, dopatrywałem się na wcale nie krótkiej i nie prostej trasie dosłownie z przed tygodnia: Szczecińskie wojaże. Wejścia tam brak, jednak miałem inną nadzieję, że dzięki kupionemu aparatowi Sony DSC-HX350, z ultra dużym zoomem, uda mi się zajrzeć do środka tego niebieskiego hangaru. Jednakże na wspominanej trasie, dotarłem tam wraz z nadchodzącym szybko zmierzchem i wszystkie nadzieje minęły bezpowrotnie :( Ostatnią szansą był dzisiejszy wyjazd. Wjechaliśmy na ten teren od ul. Bielańskiej. Jednak teren dobrze ogrodzony, pilnowany. Trzeba było niestety go objechać, wyjechać przed Chlebowo, i wrócić drogą z Radziszewa do Chlebowa pod te miejsce. Nawet dzień, ładna słoneczna pogoda uniemożliwiły mi wglądu w środek tego tajemniczego obiektu. Jest tam za ciemno, nic nie widać... Więc jak sugeruje tytuł dzisiejszego wpisu - pewny obiekt pozostał i pewnie pozostanie niezdobyty.. To są prawdopodobnie jakieś magazyny wojskowe, a szam blacharski obiekt jest jakimś niezależnym reliktem po czasach dawno minionych, ale czy słusznie? To też jest wątpliwe..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 814

  • Trasa nr [łączna]: 895
  • Trasa nr [na blogu]: 809
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 10
  • W tym roku: 69

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 886 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 800 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 10188 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 10248 km

  • Maksymalna prędkość: 42.5 km/h

  • Przejechałem: 59.68 km
  • Przejechałem [msc]: 448.78 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2252.34 km
  • Przebieg roweru [suma]: 34263.7 km

  • Przejechalem w 2021: 2252.34 km
  • Podroż dookoła świata (2021) 5.6309 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 85.6592 [%] km

  • Czas jazdy: 03:49:22 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2169:41:24 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1946:15:16 h
  • Czas Jazdy Suma (2021): 145:41:36 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 29:04:53 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:54:29 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:06:41 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:28 h

  • Średnia: 15.64 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego w sumie bardziej z konieczności niż z chęci poprowadziła mnie do Szczecina, dzisiaj miałem przegląd roczny samochodu w ASO, kosztowna wizyta, za praktycznie nic nie robienie ze strony ASO Citroena.. A, że już tam jadę to wziąłem rower aby nie była to próżna bezsensowna podróż.. I trochę się przejechałem. W czasie przeglądu w zasadzie zdążyłem jedynie zajechać na dzielnice Pomorzan w Szczecinie, na ul. Tamy Pomorzańskiej, pod firmę w której pracuje MK, i zostawiłem u niego mój reflektor w zasadzie, bo to za jasne aby nazywać to lampką: Magishine F3, która niestety znowu nie działa. Jak się zaczęła pieprzyć to się pieprzy. Obawiam się, że nic z tego nie będzie i będę musiał sobie odłożyć na nową lampkę. Takie fajniejsze nowe Magishiny są po ok. 700-800 zł. To powinienem sobie na spokojnie w 2 msc na taką odłożyć. Pomijam to, że na razie mogłaby by mi się przydać lampka na jakieś urbexowe wyjazdy to na jakieś ewentualnie nocne sobie jakoś poradzę i myślę, że do Lipca mam na spokojnie czas. Ewentualnie właśnie w Lipcu musiałbym zamówić nową, jeśli z obecną nic się nie da zrobić. Miałem ją stosunkowo nie długo, kupiona w Grudniu 2020 r., nie zbyt często używana. A to najbardziej smuci, że nie zdążyłem się nią należycie nacieszyć mimo upływającego czasu. Także zdążyłem ją ostatecznie ostatni raz podesłać do naprawy do MK. Już u MK była naprawiana nie za wiele to dało, potem naprawiałem u innego majstra i też za chwilę się na nowo zepsuła.. I teraz znowu daję do MK. I jak to znowu nic nie da.. To poddaję się i kupuję nową - teraz jestem jeszcze w miarę komfortowej sytuacji, z każdym kolejnym dniem będzie się robić widniej coraz wcześniej i ciemniej coraz później - ten stan rzeczy potrwa do 21.06.2021 r. Tylko, że od razu nie minie wyraźnie szybko! Stąd będę miał jeszcze te kilka dni czasu aby przygotować się na krótsze dni. Póki co mogę się cieszyć tymi coraz dłuższymi i tym, że jakoś dam sobie radę. Jakoś.. Choć jak myślę o wyjeździe: Szczecińskie wojaże. To jednak było mi ciężko bez światła. Nie widzę gdzie, nie widzę po czym jadę.. Dzisiejszy wyjazd a raczej jego początek przynosi mi jednak smutne wieści. Gdy tak stałem na Tamie Pomorzańskiej pod firmą kolegi MK, przyjrzałem się przedniej oponie Aurelii, a ta ma widoczne małe pęknięcia.. Wygląda na to, że niestety szykują mi się dodatkowe koszty i ta opona się po prostu kończy, i czas będzie ją wymienić :( Niestety a miałem nadzieję, że co najmniej ten rok jeszcze pojeździ. Będzie mi się ciężko z nią rozstawać biorąc pod uwagę, że nasza wspólna historia trwa od trasy: Makowice z 11.10.2018 r.. A więc od bardzo dawna.. Od: 504 tras, które przekładają się na: 18 175 km... Strasznie dużo... A to niestety wygląda na to, że to koniec tej pięknej i długiej historii. I muszę najlepiej jeszcze w tym miesiącu pomyśleć o zamówieniu nowej opony. Tą jednakże założyłbym dopiero gdy stan obecnej się na tyle pogorszy, że nie da się dalej jeździć, lub niespodziewanie na trasie zakończy swój żywot. Póki co nic się z nią poważnego nie działo. Nie raz narzekałem, że miałem trochę pocięty bieżnik. No ale już przestałem się tym przejmować, no ale pęknięcia na poszyciu bocznym to już poważna sprawa.. A jeśli chodzi o sam bieżnik - to ten wciąż jest! I jest go naprawdę sporo.. No dobra, wkrótce otrzymałem telefon, że przegląd się skończył i mogę wracać po auto i tak też zrobiłem. Wraz z kolegą MK, pojechaliśmy na ul. Citroena w Zdrojach, odebrałem i rozliczyłem się za auto i pojechałem w dalszą drogę, przez KFC na os. Słonecznym po ów niezdobytą bazę wojskową na pograniczu Szczecina.. Pod wsią Chlebowo.. Jechaliśmy tam przez Puszczę Bukową, sporo jazdy w piachu, trudnych warunkach, które miejscami mnie przerastały.. Ponad moje siły jest także walka z nie opisanym skurwysyństwem i chciwością, która rujnuje Puszczę Bukową, masowo ją wycinając, a także las przy samej Puszczy, patrząc od strony dzielnicy Żydowce-Kluczewo w Szczecinie... Nieudane zdobycza, i powrót do męczącej miejskiej metropolii, ponowny powrót na ul. Citroena i przynajmniej rowerowo moja wycieczka dobiegła końca.. Czekała mnie jeszcze jedna wycieczka, ale już autem za Pyrzyce do pewnej wsi.. :) A po drodze duża zmiana pogody.. Z zazwyczaj słońca i względnie ciepło (ok. +13℃) w taką deszczową aurę, która dziwnym trafem omijała Szczecin.. Cały deszcz przeszedł bokiem... Wyjazd nie mniej udany. Nie wspomniałem ale w Żydowcach w Kluczewie dołączyła do nas jeszcze jedna osoba, którą na rower rzadko kiedy udaje mi się wyciągnąć niejaką GM ;) A tak wspomnę tylko, że miał do nas dołączyć także WG, z którym dosłownie tydzień temu jeździłem po ZS, ale jego rumak nie jest jeszcze gotowy do jazdy po nieudanych próbach serwisowania go dosłownie cały dzień w dniu dzisiejszym... I to jest prawdziwa i smutna tragedia, że są takie niekompetentne serwisy... Gdybym miał dzisiaj więcej czasu to ja bym tam porządek zrobił...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa17kwietnia2021zdj1.jpgtrasa17kwietnia2021zdj2.jpgtrasa17kwietnia2021zdj3.jpgtrasa17kwietnia2021zdj4.jpgtrasa17kwietnia2021zdj5.jpgtrasa17kwietnia2021zdj6.jpg


Mapa przebiegu trasy :)