Trasa z dnia dzisiejszego nadal wykorzystuje ładną pogodę... I jest taką krótką trasą dosłownie po szkole. Mam zamiar, bo trochę lepiej się czuję. Mniej smutny i mniej dobity - to mam nadzieję, że dzisiaj porobię trochę bloga. Po uzupełniam braki a te są spore. Zamiast uzupełniać wszystko do momentu, że jestem na bieżąco to wciąż wszystko zawalam... Dziś mam nadzieję, że wrócę do robienia wpisów i zrobię na tyle na ile będę wstanie. A pozostałe najwyżej w kolejne dni. Może w końcu się uda wyjść z tego dołu zarówno emocjonalnego jak i w zaległościach w różnych sprawach... Na tę chwilę jednak ważniejsze jest przejechanie się. Piękna pogoda, choć trochę wieje. Czuje się w powietrzu nadchodzącą jesień. Wraz z tą nadchodzącą jesienią, ta krótka trasa... Na jednej z moich ulubionych a może najbardziej ulubionych cyklicznych tras czyli na trasie 20-tce...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1497
Trasa nr [łączna]: 1575
Trasa nr [na blogu]: 1489
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 9
W tym roku: 141
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1561 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1475 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 23876.4 km
Stan Licznika Końcowy: 23894.85 km
Stan Licznika Końcowy2*: 23744.83 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 2287 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 2305 km
Maksymalna prędkość: 27.2 km/h
Przejechałem: 18.45 km
Przejechałem [msc]: 253.22 km
Przebieg roweru [rok]: 4735.98 km
Przebieg roweru [suma]: 60594.56 km
Przejechalem w 2024: 4735.98 km
Podroż dookoła świata (2024) 11.8399 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 151.4864 [%] km
Czas jazdy: 01:05:59 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3861:04:24 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3637:38:16 h
Czas Jazdy Suma (2024): 297:08:21 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 16:25:35 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:49:31 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:06:27 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:48 h
Średnia: 17.03 km/h
Dzisiejsza trasa przypomina nadchodzącą jesień. Coraz więcej liści nabiera kolorów, dni coraz krótsze. Coraz więcej egzystencjalnego smutku. Zawsze tak mam na jesień. Wtedy samotność staje się bardzo trudna do zniesienia. I obawiam się, że w tym roku.. Jeśli nic się nie zmieni będzie to jeszcze trudniejsze doświadczenie... :( Ostatnie 2 lata pokazały mi, że można inaczej... I wcale nie musi być tak smutno. A jak w tym roku okaże się, że jednak może i tak będzie?... Pozostanie jedyne smutek, samotność... Dobijające poczucie winy we wszystkim co się w życiu robiło... Czy wszystko co zrobiłem źle, będzie teraz tak mocno rzutować na to jak się czuję i jak dalej będzie wyglądać moje życie?... :( To nie chcę żyć jak to ma tak wyglądać.. Ta samotność mnie tak bardzo dobija... tak bardzo... A na trasie, dookoła mnie coraz wyraźniejsza jesień. Spadające dojrzałe kasztany i te kolory jesieni. A trasa jakoś tak dłużąca się. Jakoś tak ciężko mi się jedzie. Może wczorajszy dzień trochę mnie zmęczył? Albo jestem zmęczony życiem. Jestem emocjonalnie wykończony, całkowicie dobity i zdołowany tym wszystkim co się w tym życiu dzieje. Szczególnie w tych ostatnich tygodniach bo to ma na mnie ogromny wpływ... Ogromny ale przede wszystkim negatywny...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)