Dzisiejsza wycieczka, a również skromna trasa po której jednak czuję pewny niedosyt kilometrowy ;) A to wynika z tego, że było za mało czasu aby poszaleć, aby sporo zobaczyć i przejechać.. Po raz pierwszy w mojej rowerowej historii przekroczyłem granice rodzinnego województwa Zachodniopomorskiego i wybrałem się dalej, aż do województwa Wielkopolskiego. Oczywiście nie liczę tu ewenementu z 2018 r. trasy do Berlina (Eberswalde-Berlin-Eberswalde). Tam przekroczyłem i to dalej granice państwa ;) Tu tylko granicę województwa. I to na tyle bliską granicę, że jest możliwe przy odpowiednim przygotowaniu, do którego dążę, oraz przygotowaniu technicznym roweru, do czego będę zmierzał w najbliższych dniach aby pokonać trasę z rodzinnych stron do granic miasta Poznań. Pojeździć już po Poznaniu i okolicach to raczej niee ;) To byłaby przesada po takiej trasie. I potem miałbym problem z wyjechaniem stąd czy trafieniem tu gdzieś (w Poznaniu). Kompletnie nie znam miasta, nie orientuję się w nim ani jego topologii. No co ukrywać, do nie dawna jeszcze Szczecina też nie ogarniałem.. Ale zrobienie tam wielu tras, pozwoliło nieco poznać miasto, zapamiętać pewne punkty orientacyjne, które pozwalałby mi dotrzeć gdzieś dalej. No i jest jeszcze jeden czynnik. Do Szczecina się samochodem czy autobusem często jeździło.. W różnych sprawach czy na zakupy. A do Poznania? No nie.. Ja tam byłem tylko raz w życiu, i to właśnie przyjechałem pociągiem i pociągiem wróciłem. Nie orientuję się co i jak, co i gdzie. A zorientowałbym się - owszem, jeśli byłoby mi dane pojeździć tutaj parę dni ;) Albo pomieszkać kilka miesięcy. To z całą pewnością poznałbym miasto i okolice ;) A co by nie mówić jest ono większe od Szczecina i bardziej skupione do siebie - Szczecin to takie brzydkie miasto, do którego mam uraz.. A Poznań mi się podoba.. Przynajmniej te pierwsze wrażenie jest OK. I ludzie są tu inni ;) A do tego dochodzi super rozbudowana infrastruktura rowerowa, której w Szczecinie nie ma i pewnie jeszcze długo nie będzie. Samego miasta dobrze nie poznałem i nie przejechałem. Ani samochodem ani rowerem.. Kręciłem się głównie na obrzeżach i tutaj głównie pobłądziłem. W samym centrum nie byłem, poza starówką do której dojechałem autem z pomocą nawigacji ;) Niestety na rowerze nawigacji nie miałem i nie byłem wstanie wyjechać z impasu jakim było szukanie tej pierdolonej IKEI ;) Pytanie tubylców o drogę kończyło się tak, że jeden mówi jedź na północ a ludzie na północy mówią jedź na południe. To jadę na południe a tam ludzie mówią, że na północ jedź. No i, że tak powiem: no i chuj ;) W końcu postawiłem na swoją orientację, inteligencje, jeszcze kilka razy popytałem o drogę i jakoś dojechałem. Nie jest źle. A przynajmniej nie najgorzej. Następnym razem będzie lepiej, być może w przejechanych kilometrach również bo dzisiaj naprawdę skromnie. Liczyłem, że będę miał więcej czasu na jeżdżenie to więcej sobie miasta zwiedzę, pojadę tu i tam.. A to niestety, czas to duży ogranicznik. A nie mając go nie ma się szans na przejechanie dużych dystansów. A już na pewno nie w mieście, gdzie jednak schodzi to dłużej.. A tu światła, a tu skrzyżowania.. I tak czas umyka. Poza miastem tego problemu nie ma :) No nie mniej mimo początkowych trudności, i kilku incydentów związanych z dniem dzisiejszym, wycieczka koniec końców się udała. Zrobiłem ponad 500 km samochodem, spędziłem około 8h za kółkiem co było dość męczące. Szczerze to 8h na rowerze jest mniej męczące, a tu 8h jazdy samochodem, ponad 500 km i cały dzień zleciał. Osobna sprawa jest taka, że dzień zaczął się dla mnie przed godziną 5 rano gdy się zbudziłem i już spać nie mogłem. Eh. No ciągle coś, często spać nie mogę :(
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2020 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 615
Trasa nr [łączna]: 697
Trasa nr [na blogu]: 611
W tym tygodniu: 4
W tym miesiacu: 16
W tym roku: 91
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 688 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 602 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 1056.59 km
Stan Licznika Końcowy: 1103.05 km
Stan Licznika Końcowy2*: 1101.9 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 2128 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 2175 km
Maksymalna prędkość: 35.9 km/h
Przejechałem: 46.46 km
Przejechałem [msc]: 842.93 km
Przebieg roweru [rok]: 3548.55 km
Przebieg roweru [suma]: 26114.28 km
Przejechalem w 2020: 3548.55 km
Podroż dookoła świata (2020) 8.8714 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 65.2857 [%] km
Czas jazdy: 03:03:15 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1650:23:39 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1426:57:31 h
Czas Jazdy Suma (2020): 228:34:11 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 54:07:51 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:22:59 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:30:42 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:19:13 h
Średnia: 15.23 km/h
Wycieczka z dzisiejszego dnia w całości odbywała się w nieznanym mi dotąd mieście w Poznaniu, gdzie jazdy rozpocząłem dość późno po godzinie 11, a skończyłem ok. godziny 16. Nie miałem więc sporo czasu na wycieczki, a przy okazji odwiedziłem kolegę w jego nowym mieście (kolegę MM), co sobie czasami gdzieś jeździmy ;) Całą wycieczkę zacząłem i skończyłem pod słynnym sklepem IKEA w Poznaniu przy ul. Szwedzkiej w dzielnicy Fabianowo. Stąd ruszając zaliczyłem pobliskie wielkie osiedla w dzielnicy Chartowo. W zasadzie je tylko objechałem, ale to naprawdę kompleks wielkich osiedli, obstawiam, że mieszka tam więcej osób niż w całej mojej rodzinnej mieścinie. Ów osiedla to: Osiedle Czecha, Lecha, Tysiąclecia, Zodiak oraz Rusa. Objeżdżając miasto z tej strony natknąłem się na historycznie warte uwagi miejsce: Kopiec wolności - Kopiec Wolności w Poznaniu. Jadąc dalej, udało mi się wrócić w stronę IKEI skąd jechałem dalej w bliżej nieznanym mi kierunku. Problem nawigacyjny w mieście, może nie dotyczy on centrum ale tych mocno skomunikowanych obrzeży owszem, to mnogość dróg, co pozytywne dróg rowerowych również, co negatywne dróg dla aut.. Wiadukty, trasy średnicowe, główne szlaki komunikacyjne łączące największe metropolie w Polsce nawet z innymi państwami. Mamy tu takie główne drogi jak autostrada A2, jak droga DK11 lub fragmenty S11, droga DK91, DW436, DW433. No po prostu cuda, i bezpośredni dojazd do Katowic, Warszawy, czy w stronę Gdańska, Łodzi itd. Można się w tym pogubić, co często się działo. Ja tak nie wiedząc co robię, tak sobie jechałem na np. ul. Bobrzańską, pod którą leciała ul. Żegrze. Pełno tu obwodnic, wiaduktów, no po prostu cudów, których w Szczecinie nie ma, w Szczecinie to jest tylko ul. Gdańska, a potem już nic nie ma.. No dobra to kawałkiem jadąc wróciłem się i jechałem dalej w bliżej nieznanym mi kierunku, który prawdopodobnie doprowadziłby mnie do centrum miasta. Jednak gdzieś tam sobie dojechałem, gdzieś tam sobie skręciłem.. Ale nie to jest najważniejsze... No może tak nie po kolei piszę, bo jak patrzę na ten ślad z GPS lub na nagrania z dzisiaj to i tak nie wiem gdzie jestem i gdzie jadę. Otóż, kręcąc się na wspominanych osiedlach, gdy wracałem już z objazdu wokół wielkich osiedli (osiedle Lecha) itd, zauważyłem jakiś protest, transparenty itd. To postanowiłem podjechać bliżej, zobaczyć o co chodzi. Było to na ul. Kurlandzkiej, zgodnie z tym co mi pokazuje GPS, jechałem na niej dwukrotnie. Dziwne bo jej nie kojarzę :) Znaczy nie kojarzę abym na niej jechał 2x. Nie mniej był tam mały protest, przeciwko budowaniu kolejnych obwodnic miasta, i wycince drzew wzdłuż tej ulicy. Opisały to lokalne media: Protest przeciwko wycince drzew na ul. Kurlandzkiej. I to w zasadzie wszystkie informacje na ten temat. W pełni ich popieram! Chwilę tam postałem, był jeden większy incydent, jak auto chciało wjechać w protestujących.. Auto uderzyło w transparent protestującego. Obyło się chyba bez policji, długo tam nie byłem bo pognałem dalej, dojeżdżając do pięknego kościoła (Kościół pw. Najświętszej Maryi Panny) przy ul. Wyzwolenia. I będąc tutaj skontaktowałem się z kolegą MM, i w konsekwencji do niego jechałem. Miałem dojechać na ul. Hetmańską. I w sumie bym dojechał, ale jechałem niepotrzebnie wzdłuż ul. Zamenhofa w stronę centrum (ronda Rataja). Stamtąd oczywiście też bym dojechał, tylko skąd mam wiedzieć jak, skoro nie znam miasta. Na samej ul. Hetmańskiej również skręciłem nie w tą stronę co trzeba.. Mijałem tam przy rondzie Starołęka ciekawą budowę, to jest jakaś: Warta Towers. Pracują tam pewnie ukraince, na cały regulator słychać było kilkaset metrów od skrzyżowania - leciały ukraińskie hity Disco Polo! :D No cóż, w końcu trafiłem na tą Hetmańską, z kolegą się jednak po drodze minąłem - chwilę się szukaliśmy w końcu się udało, i podjechałem tam do niego aby na przyszłość wiedzieć jak jechać, na tą dzielnicę Górczyn, gdzie mieszka kolega. Skąd ruszyłem w drogę powrotną do IKEI, która już nie była taka prosta. Trochę się zakręciłem i nie wiedziałem gdzie jestem ;) Jechałem przed siebie, aż dojechałem do dzielnicy przemysłowej (Fabianowo - Kotowo), tutaj jakiś Auchan, galeria A2. Blisko autostrada A2 i droga DW196. Wielopasmowe drogi, spory ruch aut. Po drodze oczywiście pytałem o to jak dojechać na IKEĘ. Gościu mówił, że tutaj prosto - prosto.. No to jadę. Aż skończyła mi się boczna droga, wjechałem na kręte uliczki przy tych wszystkich sklepach i innych punktach. I dobra, pytam znowu. To się dowiaduję, że to w przeciwnym kierunku bądź dojazd skomplikowany.. Albo, uwaga! To daleko.. No z 10 km na rowerze to daleko! I głównie rowerzystów pytałem i dla nich daleko. No wstyd byłoby tak powiedzieć, mając taką sieć dróg DDR w mieście, że to daleko.. Bo Poznań naprawdę ma rozbudowane te DDR.. No noc, chciałem nawet wjechać na autostradę. A może dobrze, że mi się nie udało.. Bo jak patrzę na mapę to jest bardzo prawdopodobne, że poleciałbym na Głuchowo a bardziej powinienem na węzeł Luboń. Zresztą sama droga na Luboń była (to chyba jakaś wiocha, albo dzielnica aglomeracji Poznańskiej). No nic, nie trafiłem na zjazdy, wjazdy.. To wyjechałem stąd. Wracając kierowałem się swoją intuicją, i tak trafiłem na ulicę ostatniej szansy no dosłownie bo ulica się nazywa ul. Ostatnia xD Jechałem nią prosto, prosto daleko... Po drodze kilka razy zmieniała się je nazwa, aż dojechałem do ul. Góreckiej. Byłem już blisko. Ok. 6 km jakbym od razu dobrze pojechał.. Skręciłem na ul. Czechłowacką, zgodnie z podpowiedzią ludzi których o drogę pytałem i dojechałem do ul. Dolna Wilda (DW430), a nią wróciłem na ul. Hetmańską a dalej na rondo Żegrze, przed którym się wracałem .. w drugą stronę ul. Hetmańskiej jadąc do kolegi MM ;) Więc byłem blisko. Problem w tym, że im byłem bliżej tym było mi trudniej dojechać. Widziałem już nawet te ogromne osiedla, które wcześniej mijałem. Nawet jechałem tą całą ul. Kurlendzką ale jej nie poznałem z tej strony.. :O A ta cholera IKEA była na wyciągnięcie ręki a ja dalej błądziłem.. W końcu jednak zdołałem zauważyć tą IKEĘ całą.. Wrócić się do niej, wjechać tam i odnaleźć miejsce gdzie zostawiłem auto.. ;) Udało się. Nie zgubiłem się :D Choć przyznam, że wyjazd autem z miasta też nie był za prosty.. Trochę się kręciło.. Ciężko było wyjechać.. Jednak koniec końców się udało. Nie martwcie się o mnie, wróciłem strasznie zmęczony. Jednak ponad 500 km autem jest męczące (i to jednego dnia). Optymalnie tak z 300 km to spokojnie, a im więcej tym gorzej.. Było fajnie, i nie żałuję, że wziąłem rower ;) Nie mam w końcu czego żałować.. Postawiłem na swoje, udało się i dobrze :) Na pewno chciałbym jeszcze nie raz wrócić do Poznania, podoba mi się <3 Fajne miasto.. Ma klimat.. Nie to co ten Szczecin, o którym sama myśl bierze mnie na obrzydzenie.. ;)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)