20.04.2021
Jazda nr: 811

Tagi: drzewa, zach_slonca, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa, po południu, po pracy - trochę później niż bym tego sobie życzył jest wcieleniem w życie jednego z projektów, które chcę realizować w tych nadchodzących dla odmiany coraz cieplejszych dniach. W końcu prawdziwa wiosna, a nie te wciąż trwające zimowe akcenty, wciąż i wciąż się na nowo pojawiające.. W końcu wiosna.. A wraz z nią wcale nie dobre wieści. Przeciągające się cyrki związane z jebanym covidem sprawiają, że termin X Rajdu Dookoła Zalewu Szczcińskiego z jebanymi Gryfusami znowu się przesuwa w czasie. Miało to być już tak nie długo tj. 8-09.05. Co prawda miałem małe obawy związku z owym, czy podołam, czy dam radę tak szybko w roku jechać.. Tyle kilometrów i jeszcze z tymi wariatami, bo jak wiadomo te Gryfusy to nie jeżdżą jak normalni ludzie. Bez sensowne zapierdalanie, które nie jest niczym uzasadnione. A teraz przepada.. Termin nie zostanie dochowany i zamiast dać to na jakiś normalny czas, nie wiem powiedzmy Lipiec / Sierpień to wymyślą błazny taki 2-3.10. Akurat pierwszy październikowy weekend. I nie wiadomo czy i ten termin wypali. Czy znowu czegoś nie od jebią związku ze śmiercionośnym covidem, którego należy się bać.. Jednak ten śmiercionośny zabijający niewinnych covid, jakoś nie ma większego wpływu na masową rzeź lasów, drzew. Wszędzie gdzie nie pojadę to taki obrazek jest codziennością. No tam kurwa wirusa nie ma, on tam nie atakuje.. Tylko tępych ludzi z kagańcami na ryju atakuje. Znowu jestem zmuszany podejmować ten nie łatwy temat drzew. Przewija się on coraz częściej i jest coraz bardziej kontrowersyjny. Te nieustanne wycinki, bardzo agresywne odbywają się dosłownie wszędzie. Niszczone są drzewa przy drogach, na polach i w samych lasach. Nawet ślepiec by zauważył co się wyprawia.. Wszędzie.. Wszędzie dookoła ta rzeź ma miejsce, i dziś takich miejsc, takich dróg nie byłem wstanie pominąć.. Ani jebanych samochodów wywożących tak zamordowane drzewa. Codzienność w kraju pogrążonym w samych kryzysach. W kryzysie ekonomicznym, politycznym a także zdrowotnym. Codziennie umiera setki ludzi w Polsce ze względu na brak podstawowej opieki zdrowotnej, a tym czasem najważniejszym celem jest niepohamowana chciwość, niszczenie drzew, mordowanie zwierząt. Ten covid, i to wszystko się nie zmieni.. A tym czasem ja podejmuję dzisiaj pierwszą próbę, pierwszy raz objeżdżam trasę 1-wszego Płotowskiego Super Maratonu: Super maraton w Płotach - mapa trasy - dam jeszcze info o samej imprezie: Informacje o Super maraton w Płotach. Jestem oczywiście zapisany :) Pojechałem się sprawdzić. A wykorzystuję pogodę bo to ma być na razie ostatni taki fajny dzień. Temp. dochodzące do +19℃. Naprawdę ciepło, fajnie.. A niestety w pracy się dzień przedłużał trochę, ale i tak szybko udało mi się zwinąć.. W samą trasę ruszyłem jednak znacznie po godzinie 14. Nadrabiałem jednak długością interwałów do przerw, to pozwalało mi ugrać trochę mijającego czasu. Co prawda dni już długie i w ogóle, no ale 100 km robione po godzinie 14, to jednak nie jest rozsądne mimo tego, że ciemno się robi dopiero po godzinie 20. No może jeszcze przeszkadza to, że chłodniej się robi szybciej.. Mimo wszystko trasa się udała.. Ciekawy wyjazd. I naprawdę niezły czas jak na moje możliwości.. Gdyby mi tak poszło na tym super maratonie jak poszło dziś, nie miałbym powodów do narzekań. No może pierwszy na mecie nie będę, bo ktoś musi być ostatni, więc jadę - liczy się to, że się przejedzie i się walczy.. A, że ma się takie czy inne osiągnięcia.. No trudno.. :) Nie zawsze można wygrywać no i nie każdy może wygrać!
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 816

  • Trasa nr [łączna]: 897
  • Trasa nr [na blogu]: 811
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 12
  • W tym roku: 71

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 888 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 802 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 10307 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 10408 km

  • Maksymalna prędkość: 37.9 km/h

  • Przejechałem: 101.69 km
  • Przejechałem [msc]: 608.93 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2412.49 km
  • Przebieg roweru [suma]: 34423.85 km

  • Przejechalem w 2021: 2412.49 km
  • Podroż dookoła świata (2021) 6.0312 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 86.0596 [%] km

  • Czas jazdy: 05:02:40 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2178:08:58 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1954:42:50 h
  • Czas Jazdy Suma (2021): 154:09:10 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 37:32:27 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:07:42 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:10:16 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:44 h

  • Średnia: 20.2 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego mimo organizacyjnych trudów, walki z wiatrem i wcale nie tak zajebistej pogody jaka powinna być, może nie było tak źle (koło +17℃), ale temp. szybko spadała.. Bliżej morza - byłem blisko Kołobrzegu było wyraźnie chłodniej, mocniej wiało.. Dawała się we znaki rzeźba terenu, dość pagórkowaty teren - sporo wzniesień. I nakładają się różne mniejsze, większe problemy na to. Największy to oczywiście problem czasowy bo gdybym miał inne możliwości to ja bym chętnie godzina 11 no może maks 12 jechał na tą trasę a nie tak późno jak po godzinie 14. Wykorzystałem pogodę, bo gdyby nie ona to może miałbym mniejsze ambicje. A zresztą gdyby nie próby zrobienia interwałów po 30 km to bym czasowo się nie wyrobił przed zmierzchem. A brak mi oświetlenia, i na wieczór robi się chłodniej. Do tego zbierają się takie pierdoły jak trudność przerzucenia się na środkowy blat korby. Nie sądzę, że jest to wina przedniej przerzutki bo ona akurat wchodzi, łańcuch nie chce się ustawić na kasecie.. A znowu nie mogę za dużo lecieć na samym najmniejszym blacie - mimo tego, że jeżdżę na nim praktycznie mną stop. Jest to trochę nieefektywne i teraz niepotrzebnie tępię już i tak zniszczony najmniejszy blat korby. Więc w miarę możliwości jechałem na środku, w miarę możliwości jechałem szybko. A, że działająca jak działająca tylna przerzutka czy już zjechany napęd dawał się we znaki to był tylko jeden z problemów z jakimi się mierzyłem. Inny to rozwalone porty USB w power bankach, one są bardzo słabe i szybko nie wytrzymują, rozłączają się. Sądziłem do tej pory, że największy problem z radyjkiem które mam na kierownicy roweru jest związane z nie trzymającą się w porcie kartą pamięci, na której mam piosenki. Oklejanie całego radia, karty aby na nierównościach to jakoś działało.. Słabo trzymająca bateria 18650 nawet pakiet 2x 18650 nie dawał rady na dłuższą metę.. Rozwiązaniem było zamontowanie power banku. To rozwiązanie jednak było dobre na kilka tras i to dosłownie. Po kilku trasach uszkodził mi się kabel USB, i wyrobiły porty, przez co to gówno rozłącza się na byle nierównościach i mnie wkurwia... A nawet mimo tego, tych utrudnień, jakieś szczęście i nadzieje w mijającej pięknej trasie znalazłem. Moją największą motywacją do dalszej jazdy gdzie do przerwy 30 km udało mi się zrobić tylko raz, potem po ok. 20 km robiłem, a bo jakieś zdjęcie albo nie byłem w końcu pewny gdzie jadę :D Jak tak nagle na drodze DW162 niepotrzebnie wjeżdżałem na DDR, które bardzo omijało tutejsze wioski, w końcu zgłupiałem i w pewnym momencie byłem pewny, że jadę drogą DW163 z Koszalina na Białogard. Tak jakoś podobnie to wygląda w miejscowości Gościno. Te cholerne ronda, zjazdy / wjazdy na tą cholerną drogę S6. Więc niepotrzebnie stanąłem.. Jednak jechałem dobrze. A moją największą inspiracją, nadzieją była przepiękna piosenka z zespołu Нэнси, piosenka Листья падают. Wielokrotnie dziś u mnie leciała, niosąc spore nadzieje, i wypełniając w harmonii piękno wiejskich terenów, które mijałem.. W tej pięknej historii kryją się piękne wspomnienia, jak mój przejazd przez wieś Pustany, zlokalizowany w tamtym miejscu piękny dworek - prawdopodobnie zamieszkały bądź pilnowany, a także przepiękne wiejskie tereny, które w połączeniu z pewnym snem z 2020 r., tworzą ramy tworzonej przeze mnie nowej przygodowej książki! Mowa oczywiście o wpisie: Kołobrzeg - Ustronie Morskie. Przejeżdżałem wówczas przez Pustany i wyjeżdżałem w Ząbrowie, które dzisiaj mijałem po drodze.. I jeszcze ta piosenka Листья падают... Wsłuchajcie się w nią tak jak: Нэнси - Листья падают . I jej przepiękny tekst: Листья падают звездопадами И всё кружатся над головой, И холодный дождь всё уносит прочь - Это мы расстаёмся с тобой. Листья падают звездопадами И росинкой слеза по щеке. Я скажу: "Прощай и за всё прости, Иногда вспоминай обо мне". . Piękna prawda? Tylko taka prawda, że co piękne to takie smutne zarazem. Piękne wspomnienia szybko bledną w natłoku zdarzeń codziennego dnia.. Wszystko tak przemija nieustannie, jak dzisiejszy wyjazd. Co dopiero ruszyłem, a już wróciłem. Co dopiero wróciłem a już mija kilka lat, jak sięgam do tych wspomnień tak odległych jak blask dawno minionych gwiazd.. No cóż, teraz pozostaje mi mieć nadzieję, że wkrótce pogoda znów dopisze i jeszcze przed Czerwcowym rajdem zdołam chociaż dwukrotnie objechać tą trasę aby nabrać trochę doświadczenia, sił.. Jakby mi nie mniej na samym rajdzie poszło tak jak dzisiaj, ta średnia 20 km/h, czas zamykający się w 5h.. byłoby naprawdę nieźle jak na moje możliwości, i możliwości Aurelii! Pozostaje mieć nadzieję, że raz, że tak będzie, a dwa, że pogoda dopisze, a trzy, że nie odwołają rajdu.. Aby nie było jak z X Rajdem Dookoła Zalewu Szczecińskiego na który przygotowuję się nieustannie od Jesieni 2019 r.. Wiadomo, że do października jeszcze trochę czasu jest, jeszcze nie jedną trasę przejadę. A im więcej w roku kilometrów zrobię tym lepiej.. Tym będę silniejszy i wytrwalszy na wcale nie łatwe szlaki Zalewu Szczecińskiego, łączącego różne drogi, i różny poziom trudności o czym miałem szansę się przekonać pokonując tę trasę po raz pierwszy: Dookoła Zalewu Szczecińskiego - Dzień 1, Dookoła Zalewu Szczecińskiego - Dzień 2.. Teraz przecież lepiej nie będzie..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa20kwietnia2021zdj1.jpgtrasa20kwietnia2021zdj2.jpgtrasa20kwietnia2021zdj3.jpgtrasa20kwietnia2021zdj4.jpgtrasa20kwietnia2021zdj5.jpgtrasa20kwietnia2021zdj6.jpgtrasa20kwietnia2021zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)