Trasa z dnia dzisiejszego miała się odbyć wczoraj ale ostatecznie pojechałem dziś - na piękną choć krótką trasę. Tak naprawdę powrót do jeżdżenia i tej całej ambicji pojawia się po przełamaniu się i sprostaniu wyzwaniu 100 km trasy: Trasa "100-tka": powrót do życia!. Znów jestem ambitny, znów jeżdżę! Choć miewam chwile zwątpienia jak np. na trasie: Letnio-jesienna &
- "wspomnieniowa trasa". Tylko tak naprawdę zawsze miewałem te zwątpienia a problemem jest dom w którym się dorastało. Sytuacja tutaj. Przecież ten brak wiary w siebie nie wynika z tego, że sobie wmówiłem tak. Zbyt wiele razy słyszałem, że na pewno nie dam rady itd. Nie było sensu się pochwalić postępami czy nową życiówką bo kończyło się na podważaniu osiągnięć czy innych formach obniżających własne dokonania. A takie zachowania uczą braku wiary w siebie.. A to w życiu "dorosłym" dość mocno owocuje w byciu nieudacznikiem. No ale dobra - jeździłem przed dwa dni pod rząd.. Muszę się trzymać swoich zaleceń! Zwykle 1 trasa i po tym 1 dzień bez roweru. Odpoczynek też jest ważny a nie aby się zajechać. Stąd na zaplanowaną na wczoraj ambitną trasę się nie wybrałem wczoraj a wybieram dziś. Dziś wybieram się z myślą, że pogoda może zawieść. Może padać może być brzydko. No ale co tam! Jeżdżę jak dawniej mając z tego radość a więc w ogóle nie przejmuję się pogodą. Ani deszczem ani wiatrem ani tym bardziej opiniami innych osób. Bo jakbym miał żyć tak jak się tego ode mnie oczekuje to nie robiłbym z 200 tras w roku a może z 30 razy w roku wyszedł na rower. Bo zawsze by było jakieś usprawiedliwienie. A to pogoda nie taka, a to inne czynniki.. Zawsze się znajdzie wymówka. O to akurat nie trzeba się martwić. Na dziś byłaby wymówka: zapowiadają deszcze! Aby być do końca szczerym - tak! Padało.. Jednak późnym po południem. Z powodzeniem zrobiłem dzisiejszą trasę, którą nazwałem "ambitną trasą". Trzeba być ambitniejszym trochę niż odtwarzać mną stop znane schematy jak np. Trasa 20-stka, Trasa na Brodniki czy Makowice_Słudwia. W tej ambitności widzę nowe perspektywy i kolejne możliwosci. Niby jadę znanymi drogami, ale gdzieś przejadę, gdzieś skręcę, a gdzieś zawrócę.. I nie będzie to takie tendencyjne. Ambitniejsze. I ciekawsze. Życie czasem zatacza okręgi. W tym przypadku również.. Bo takie były moje początki już od 2015 r. I po 2015 r. gdy odkrywałem bardzo wiele dróg, terenów w mojej najbliższej okolicy. Łączyłem drogi i w ten sposób powstawały nowe ciekawe trasy. Chcę jednak uniknąć robienia kolejnych tras z serii: "cyklicznych". Choć jest to trudne - bo wiele się powtarza. A nie są zapisane jako "cykliczne" - a przecież tak naprawdę mają ten sam przebieg.. Jak trzeba będzie to się porobi takie cykliczne. Póki co - dziś, pomimo męczącego dnia jak i tygodnia - w końcu przygotowanie do nowego roku szkolnego.. Sporo czasu poszło na wpisywanie planów zajęć do systemów informatycznych.. Niestety ręcznie bo jak inaczej z kartek importować.. Czuję się zjechany. Jednak dość ambitny aby spróbować sprostać wyzwaniu - jakim jest kolejna trasa. I co najważniejsze: jadę wypoczęty. To nie jest jazda kolejny dzień pod rząd.. Jadę wypoczęty, pełny energii do działania. I mam "gdzieś" to, że straszą dziś brzydką i deszczową pogodą. Korzystam z tego co jest. Co prawda nie ma słońca, głównie było szaro. Choć słońce chwilami się przebijało.. Ale.. Nie było wiatru. Przyjemnie się jechało. Jedynie zniszczone stery - no dalej myślę, że to stery - momentami dawały się w irytujący sposób we znaki.. Nie mniej pogoda dopisała. Nie było chłodno - właśnie przyjemnie. Nie ma wiatru. I co najważniejsze.. W końcu na krótki rękaw! Aż trochę żałuję, że moja ambitna trasa nie była dłuższa bo z powodzeniem dałbym radę zmierzyć się z dłuższą trasą..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1654
Trasa nr [łączna]: 1731
Trasa nr [na blogu]: 1645
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 17
W tym roku: 119
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1717 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1631 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 27958.5 km
Stan Licznika Końcowy: 27992.2 km
Stan Licznika Końcowy2*: 27798.62 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 6366 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 6400 km
Maksymalna prędkość: 32.5 km/h
Przejechałem: 33.7 km
Przejechałem [msc]: 587.23 km
Przebieg roweru [rok]: 3258.65 km
Przebieg roweru [suma]: 64692.11 km
Przejechalem w 2025: 3258.65 km
Podroż dookoła świata (2025) 8.1466 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 161.7303 [%] km
Czas jazdy: 01:52:53 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4118:40:56 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3895:14:48 h
Czas Jazdy Suma (2025): 203:12:30 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 35:09:08 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:04:04 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:42:27 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:21:18 h
Średnia: 18.05 km/h
Dzisiejsza trasa - zaczynała się i do pewnego momentu trwała i wyglądała jak Trasa Brodników ale nią nie jest! Jechałem po drodze DW109 do Brodników. Po drodze leciutko kropił deszczyk. Taki straszak a nie poważnie padający deszcz. Nie przejmuję się tym. I jadę dalej. Jednak z Brodnik od razu do Trzygłowa nie wjeżdżałem. Skręciłem na te polne drogi - gdzie kiedyś można było przejechać do Jabłonowa. Wyjechałem już za sam Trzygłów - i dopiero do niego wracałem. Stanąłem na chwilę pod szkołą, gdzie jedna z naszych pracocholiczek wciąż urzędowała. I wkrótce pojechałem dalej. Do Waniorowa. Pod Waniorowem wymieniałem baterię.. W kamerce. Mogłem jeszcze ją trzymać ale dobra. Chmurzyło się mocno. Liczyłem się z tym, że może padać. A w deszczu nie chciałem wymieniać baterii. Wymieniłem ją szybciej i to był błąd. Bo jak już jechałem z Waniorowa na Mechowo - zupełnie tak jakbym robił trasę 20-stkę - nagle BUM. Rozłączyło nagrywanie. Nie wiem czy nie doszło do jakiegoś mieszania w bateriach. Często ojciec mi się wpierdala w różne moje rzeczy.. A ta teoria nie jest nieprawdopodobna.. Gdyż jak zmieniałem baterię to aktualnie jedna pod ładowarką się ładowała. Jak?! Przecież nie włączyłem żadnych baterii. Z lewej strony górnej sakwy zostawiłem jedną baterię NP-BX1. I faktycznie była. Odłożyłem tą baterię, która uszkodziła mi nagranie w Wałczu: Poznając Wałcz. I teraz nie wiem czy to na pewno ta sama tam leży czy było już mieszane.... Kurwa.. I tylko problemy mam przez to, że się w tym domu wpierdalają w moje rzeczy. Momentalnie już mi przeszła radość z trasy. A szła mi dobrze.. Nie czułem się zjechany ani zmęczony. Wręcz przeciwnie. Z powodzeniem przejechałbym więcej. Wygląda na to, że powoli ale wraca.. Stara ambicja i możliwości które zostawiłem za sobą... Jeszcze w 2024 r. Trochę to trwało ale wracam do żywych. I o ile rok 2025 r. można uznać za stracony.. O tyle może przyszły będzie lepszy? Wciąż rozwija się nowa znajomość.. Może będę miał z kim spędzać czas.. Zobaczymy - niejaka Julia ;) Zobaczymy. Fajnie się z nią pisze. Mamy sporo podobnych zainteresowań. Tym czasem jednak moja cała radość z trasy mija. Przez te problemy z bateriami. Do tej pory jeśli już to były sporadyczne sytuacje. A teraz?... W krótkim trasie to już trzecia taka sytuacja (włącznie z dzisiejszą trasą): Leśnymi wioskami i wspominana już: Poznając Wałcz. Nie mam 100% pewności ale jak mam obstawiać to obstawiam, że załatwiła mnie ta sama bateria, którą ostatecznie w Wałczu wywaliłem. Tylko czy na pewno? No tego nie wiem. Nie przekonam się już o tym. Po dzisiejszej trasie odznaczyłem dwie baterie. I zobaczymy jak to będzie wyglądać. Najpewniej to wina samej baterii. Może też kamera? Już powyrabiana.. I może pomogłoby doklejenie taśmy na baterie? W kilku zamiennikach NEWELL NP-BX1 tak właśnie robię.. Tyle, że to są zamienniki "białe" - 1240 mAh. A mam kilka pojemniejszych NEWELL - 1300 mAh. I tu sytuacja nie jest już taka klarowna - gdyż sama bateria jest ciut grubsza. I po naklejeniu może nie wchodzić.. No nie mniej sytuacja wymaga obserwacji. Mam nadzieję, że się uspokoi. I do takich incydentów nie będzie dochodziło. Bo to zawsze niepotrzebne nerwy. No tu jak tu. Znane strony. Znane trasy. A i tak szkoda mi jednolitego przebiegu "Ambitnej trasy". No dobra.. Pewnie jeszcze pojadę tą trasą. No a jeśli takie wydarzenie ma miejsce w całkowicie nowych stronach? Jak np. ten Wałcz? To jest problem.. I kończąc wpis.. Dzisiejsza "Ambitna trasa" przywodzi mi na myśl pomysł na jej rozbudowanie: "Jeszcze ambitniejsza trasa" - która z powodzeniem może przekroczyć barierę 50 km. A więc to byłby już sensowny wyjazd. Obecna trasa ma nieco ponad 30 km. I tak ładnie. Mogłem przecież nie jechać. Bo przecież miało dzisiaj padać. I nie zrobiłbym nic.. A tak chociaż zrobiłem taką skromną bo skromną trasę.. Po nie łatwym dniu.. Zresztą tydzień - tak od środy (27.08) w szkole nie jest łatwy. To już przygotowania do rozpoczęcia roku szkolnego. Stoi za tym sporo zadań. A w tle rozgrywają się nerwowe sytuacje oraz kontynuacja sporów.. Coś czuję, że nie zabraknie mi tematów, które będę mógł wpleść w opisywane historie z mojego rowerowego jeżdżenia..!
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)