10.05.2026
Jazda nr: 1785

Tagi: drzewa, powalicka_trasa, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego to realizacja planu, który miałem realizować wczoraj: Powalicką trasą: "mimo wszystko!". No ale wczoraj niestety nie dałem rady zrealizować.. Zbyt szybko pokonał mnie ból głowy. Zaś dziś również nie czułem się najlepiej. O ile po wczorajszej nocy w dzień nie bolało mnie już gardło.. To dziś było już tak cały czas. Cały dzień się tak słabiej czułem. Do tego słabsza pogoda. Częściej chmury zabierały słońce. I wiało bardzo mocno. W sumie nic nowego no ale trudno się przyzwyczaić do tego, że ciągle wieje i ciągle wieje.. A tak było.. Niezbyt przyjemnie. Jednak napełniony obfitym porannym śniadaniem - taką długą kiełbaską z rana.. Pojechałem pełny nadziei na rychły powrót! Nie spodziewałem się jednak, że cała trasa przekracza dystans 60 km. Nie była łatwa - szczególnie ta leśna i powrotna część.. A dodatkowo na tej trasie - po raz pierwszy robiłem "odwróconą Powalicką Trasę". Zawsze ruszałem od Skrzydłowa w stronę jeziora Popiel, odbijałem na najgorszą drogę PŻ16 - strasznie zniszczona i zjechaną. Finałem była utwardzona droga PŻ14 - po której jedzie się przyjemnie. I z której wyjeżdżam właśnie pod rzeczonymi Powalicami.. Jednak dziś ze względu na wiatr.. Postanowiłem jechać od razu na Rymań. I wracać na Skrzydłowo. Moim jedynym problemem pozostawał odcinek nie całych 20 km drogi, który dzielił mnie od Skrzydłowa do domu.. A po drodze właśnie rejony gdzie jestem mocno narażony na wiatr.. Nie była to łatwa trasa. Powiem więcej! Nie był to również łatwy weekend - podobnie jak poprzedni - ten majowy weekend. Zrobiłem jednak ładny dystans - okolica 100 km. Włącznie z trasą z piątku i z wczorajszą. Podobnie jak w majowy weekend! Jest jeszcze jeden ważny szczegół dotyczący dzisiejszej trasy. Otóż - jest to pierwsza trasa na nowej sakwie Wheel Up. Zamontowałem ją wczoraj - po wczorajszej trasie: Powalicką trasą: "mimo wszystko!". Więc poprzednia sakwa Wheel Up, gdzie kupowałem dwie - w Szczecinie - przeżyła dokładnie: 22 424 km od trasy: Makowice-Lotnisko: Światło nadziei - na 717 trasach od wspomnianego wyjazdu. Wczorajszy wyjazd był ostatnim wyjazdem starej sakwy. Miałem w sumie zmienić sakwę nim jechałem bo to nie zajmuje dużo czasu.. No ale dzień się ułożył tak jak ułożył. A dziś było mi wygodniej pojechać.. I zmierzyć się z trudnościami. Nie chciałem robić niczego co mogłoby spowalniać dzisiejszy wyjazd. Zdawałem sobie sprawę, że nie będzie to łatwy dzień. No to po co mam sobie to wszystko komplikować?.. Jeszcze bardziej. Także mam w końcu nowe pedały - ale coś skrzypią tak swoją drogą... I zmienioną sakwę. Nie robiłem natomiast niczego z przeglądem głównego licznika Sigma BC16.16 bo on też potrafi się niespodziewanie rozłączać.. Ani nie robiłem jeszcze niczego z uchwytem na kamerę. Na większości nagrań i w punktach kontrolnych gdzie sprawdzam ustawienie kamery (droga osiedlowa na moje osiedle) - wydaje się, że wszystko jest ok.. No momentami wiadomo, że gdzieś ten obraz ucieka. Jednak nic się nie poradzi jeśli ma się statyczny statyw. A droga też może być krzywa itd... Jednak moim zarzutem nie jest to, że jest krzywo - tylko śruba mocująca jest wyrobiona. Tylko, że zabawa z śrubą będzie się wiązała z ponownym ustawianiem kamery. I co prawda chciałem to zrobić.. No ale jednak jakoś mi się to nie widzi.. :\
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1795

  • Trasa nr [łączna]: 1871
  • Trasa nr [na blogu]: 1785
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 7
  • W tym roku: 66

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1856 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1770 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 31310.1 km
  • Stan Licznika Końcowy: 31372.44 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 31174.28 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 9672 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 9734 km

  • Maksymalna prędkość: 32.3 km/h

  • Przejechałem: 62.34 km
  • Przejechałem [msc]: 244.11 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1513.31 km
  • Przebieg roweru [suma]: 68140.27 km

  • Przejechalem w 2026: 1513.31 km
  • Podroż dookoła świata (2026) 3.7833 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 170.3507 [%] km

  • Czas jazdy: 03:48:39 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4347:58:14 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 4124:32:06 h
  • Czas Jazdy Suma (2026): 100:10:28 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 14:42:23 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:06:03 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:31:04 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:52 h

  • Średnia: 16.41 km/h
Dzisiejsza trasa rozpoczynała się o porannych godzinach. Nie byłem w najlepszym stanie ani psychicznym ani fizycznym. W sumie psychicznym to już od piątku mam zjazd. Typowe dla mnie. Bo są weekendy. A to mnie dodatkowo dobija. Jeszcze bardziej niż moja typowa codzienność.. Padam też fizycznie. Jestem coraz słabszy. Do tego silny ból gardła. Najchętniej to bym dzisiaj w ogóle nie jechał nigdzie ALE.. Muszę.. Uzależnienie silniejsze od wszystkiego innego. Chciałem się zmierzyć z tą nie łatwą próbą! No ale sypię się na nowo.. Kaszel, bardzo silny katar, ból gardła. Oby się nie okazało, że się posypię w najbliższych dniach.. Bo będzie problem. W szkole sporo spraw do ogarniania - w tym wciąż wisząca nade mną ta pierdolona monografia szkoły, którą aktualizowałem z takim poświęceniem i problemami.. A gdyby było tego mało to jeszcze wydrukowanie tej monografii nie kończy z nią problemów. Problemy są przy składaniu. I wciąż i wciąż drukuję kolejne brakujące kartki albo się robi kolejne poprawki. Ogólnie projekt ambitny 200 wydruków po 17 kartek. No to trochę jest. No dobra - odejmijmy okładkę to mamy 200 wydruków po 16 kartek. To też sporo. Zaraz po majówce była z tym walka. Teraz będzie kontynuacja tych przebojów przez najbliższe dni - bo właśnie zaczyna się tydzień z egzaminami ósmoklasistów. A także tydzień z zapowiadaną gorszą pogodą.. Same złe rzeczy i kolejne komplikacje. Ja jednak nauczony tego, że się nie poddaję.. Jadę! Towarzyszy mi dzisiaj na trasie wspomnienie o piosence - czołówce z pierwszych sezonów anime Pokemon: Pokemon - Najlepszym być. Wspomniałem z pierwszych serii.. Do dziś pamiętam o jaką chodzi! O Indigo League. Więc odtwarzając sobie w głowie motywujące piosenki - właśnie ta czołówka z Pokemon i piosenka: Nie poddam się nigdy - pozwalały mi zmierzyć się z dzisiejszym wyzwaniem! A zacząłem je lajtowo. Od sesji fotograficznej na budowanej farmie fotowoltaicznej już za Płotami - przy żwirowni w Słudwii. Dostałem się tam - to też ciekawe - po zwalonym ogrodzeniu :D Pewnie będzie naprawione gdy farma już powstanie. Na razie są stelaże. I terenu pilnują kamery. A mimo to sobie tutaj wjechałem. Zrobiłem zdjęcia. I pojechałem. W pierwszą stronę - a dokładnie do Rymania miałem z wiatrem! Więc jechało się fajnie.. Na drodze S6 którą mijałem bokiem z drogi DW112.. Panował większy ruch aut. A ten szum od drogi.. Taki męczący.. :( A tak szybko się nie kończył. A do tego ten nieprzyjemny wiatr. Było jak było.. Trzeba było jakoś przetrwać.. Dojazd do Rymania nie najgorszy. Zaś dojazd w stronę Powalic to już gorzej. Wiatr dawał się we znaki. Przejazd przez leśne drogi też ciężko. Fajnie by było jakby na końcu lasu czekał na mnie samochód.. A tak? Czekał na mnie odcinek 19.4 km do przejechania. Gdy dojechałem do Skrzydłowa i byłem na wysokości zjazdu w PŻ15 spisałem sobie licznik z roweru. Było właśnie 19.4 km. A więc analogicznie - powrót oznaczał taki sam dystans. A było ciężko. Byłem już zmęczony. Chyba trochę osłabiony. W chwili gdy walczyłem z przejazdem leśnymi odcinkami Powalickiego Lasu - wydawało mi się, że powrót będzie mordęgą. I trochę się obawiałem tej ostatniej drogi - ale co najlepsze! To wcale tak nie było! To właśnie ten odcinek leśny najbardziej dał mi się we znaki. Nim wróciłem zrobiłem sobie dłuższy postój na parkingu leśnym - zaraz na wjeździe na drogę PŻ15. Chociaż z mojej perspektywy był to wyjazd z tej drogi wprost do wsi Skrzydłowo. Nie mniej - dłuższy postój. A tam delektowanie się batonikiem: MARS. Może to ten baton tak mnie wzmocnił? :) Dość odważnie ruszyłem w powrotną drogę - odczuwając rosnące zmęczenie dopiero za wsią Wicimice, gdzie jechało mi się znacznie gorzej do zjazdu na Modlimowo.. Skąd czekał mnie co prawda nie długi ale bardzo wymagający odcinek wciągu drogi DW112. Chodzi o odcinek drogi, który jest za restauracją Europa. Taki goły odcinek, bez drzew. Same pola. Zawsze wiatr daje się tutaj we znaki. I bardzo nie lubię tu jeździć ale za wielkiej sensownej alternatywy nie mam. Walcząc z wiatrem.. Jakoś pokonałem ten odcinek. I zjechałem już na ostatnią prostą w stronę moich rodzinnych Płotów. I było już znacznie lepiej.. Pomimo zmęczenia dawałem radę! I z dumą przejechałem tą trasę.. W końcu najlepszym być, naprawdę chcę jak nigdy dotąd nikt!.. Chociaż zdaję sobie sprawę, że tak nie będzie. No ale jednak mogę być najlepszy na tle swoich własnych wersji, kopii, i wszystkich lęków i przeciwności z jakimi muszę się mierzyć z każdym dniem.. Dzisiejsza trasa prócz wspomnianych problemów to nadal wielki wkurw - dotyczący tej szaleńczej wycinki drzew w Powalickich Lasach.. Skutki tych działań będą jeszcze długo widoczne. I pewnie jeszcze nie raz będą mnie ogromnie wkurwiać..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa10maja2026zdj1.jpgtrasa10maja2026zdj2.jpgtrasa10maja2026zdj3.jpgtrasa10maja2026zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)