Dzisiejsza trasa, kolejna piękna choć nie pewna przygoda. Ta następuje po nieudano-udanym weekendzie. Trudno się jednoznacznie do niego odnieść. Jakieś sukcesy są to nie wątpliwe czy to jednak powód do dumy, tudzież wzniosłej radości? Choćby taka trasa: Jesienny podmuch. Zapowiada jednoznacznie zmiany z pogodą. To normalne w Sierpniu, że tak jest. Nawet dzisiaj, nie pisałem o tym - dzisiaj, teraz napiszę - w radyjku na rowerze z aktualizowałem w końcu, co prawda nie do końca ale częściowo listę utworów. Już nie tylko do znudzenia te same utwory Nensi (Нэнси), ale i inne. A wśród nich piosenka z repertuaru Bułata Okudżawy, ale w Polskim wykonaniu: "ah panie, panowie". Jak pięknie wpisuje się w urok mijającego lata na Polskiej wsi, ustępującego nadchodzącej smutnej jesieni. Wraz z jesienią tyle się zmieni.. "Poczerniały pnie drzew, liście porwał im wiatr. Poznikały gdzieś hen jak nadziei mych ślad.
Niezłowione figlują szczupaki.
Przeszedł rok, minął rok - byle jaki".. Ta piękna piosenka: Ah Panie, Panowie (Tomek Trust & Annie), wprowadzała mnie w nastrój jesieni, którego nie dało się dzisiaj nie odczuwać. A w mych wspomnieniach takie chwile takie dni, wyglądały nieco lepiej.. Jeszcze okres studiów, dalekiej niewinności i wolności, która już nigdy się nie powtórzy: Powiew jesieni z 25.08.2018 r... Dzisiaj, w obecnych czasach (covidowych), pozostają mi tylko samotne wyprawy. Mimo widocznego załamania pogody a na horyzoncie starć kolejnych sił, które dzisiaj porównałem do "dwóch cyklonów", dwóch niezależnych potężnych sił walczących o dominację, pewny siebie wyruszyłem w trasę. W trasę, w której jak w starciu dwóch cyklonów - starły się dwie na pozór niezależne od siebie cykliczne trasy - moja tudzież ulubiona Trasa 20-stka, a także bez stałej nazwy trasa przez Słudwia i Dobiesław. Takie nie duże kółko w całości mające nieco ponad 13 km. Coś tak myślę, że takie łączenie tras, będzie śmiałym krokiem w nadchodzącą jesienno-zimową przyszłość, która ukróci te moje swobodne wojaże w długie letnie dni..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 894
Trasa nr [łączna]: 975
Trasa nr [na blogu]: 889
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 10
W tym roku: 149
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 965 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 879 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 10 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 1718.23 km
Stan Licznika Końcowy: 1749.32 km
Stan Licznika Końcowy2*: 1749.69 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 14340 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 14371 km
Maksymalna prędkość: 33.2 km/h
Przejechałem: 31.09 km
Przejechałem [msc]: 587.27 km
Przebieg roweru [rok]: 6430.5 km
Przebieg roweru [suma]: 38441.86 km
Przejechalem w 2021: 6430.5 km
Podroż dookoła świata (2021) 16.0763 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 96.1046 [%] km
Czas jazdy: 01:51:10 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2427:53:03 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2204:26:55 h
Czas Jazdy Suma (2021): 403:53:15 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 36:18:40 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:37:52 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:42:38 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:57 h
Średnia: 16.81 km/h
Trasę z dnia dzisiejszego co podkreślałem cechowała ta zmienna pogoda. Zmiany było już czuć od weekendu, silny wiatr, idące ochłodzenie: Idzie ochłodzenie - TwojaPogoda.pl. Dzisiaj jeszcze było stabilnie, w miarę ciepło - temp. ponad 20℃. Ale ten wiatr. Tylko ten wiatr. Bardzo silny, porywisty i przerażający. Mimo nocy nie ucichł. Kolejne dni mogą być ciekawe. Na szczęście im bliżej przyszłotygodniowego weekendu tym temp., tym sytuacja ma ulec poprawie. Więc może nie będzie tak źle. Nie chciałem ryzykować i mimo zmęczenia po weekendzie, dalekiego zniechęcenia do robienia czegokolwiek wolałem już dziś iść w trasę. Dziś iść w "tango z cyklonami", zderzającymi się jak niezależne dwie siły. Po przeciwległych stronach mamy odchodzące, ustępujące lato i wkraczającą jesień. Mamy także słoneczną, piękną aurę z dużym chłodzeniem, silnym wiatrem. Z względnej radości rysują się same smutki, które będą determinowały kolejne dni. Gdzieś w tym szaleństwie kryje się malejąca moja nadzieja na to, że do końca roku uda mi się nabić jeszcze nieco ponad 3500 km. To dałoby mi upragnione 10 000 km/per rok. W 2020 r. w sumie nie wiele brakowało. Tam tak naprawdę zniszczyły mnie dwa incydenty - moje zachorowanie we Wrześniu i w Grudniu. Zabrakło mi tak dobrych 2 tyg jeżdżenia. No i pogoda była nie opisanie lepsza. W tym roku jednak mam nabite więcej kilometrów. Tak sobie nawet liczyłem, że jeśli dojdę do 7000 km/w roku, do końca Sierpnia a to oznacza ponad 600 km w 12 dni Sierpnia.. To rysuje się szansa na te 10 000 km - tylko 3000 km w 4 msc. No nie powiedziane, że będzie łatwo, lecz nie jest to nie możliwe. Na ten przykład w Październik 2020 r., wkraczałem z limitem 7000 km w roku. Jeśli z tym limitem wkroczę we Wrzesień.. No ale nie liczę aż na taki cud :) Za duże kilometry i zbyt licha pogoda. Nie mniej myślę, że 400 no może bliżej limitu 500 km do końca Sierpnia 2021 r. mam szansę nabić. A to na pewno pomoże mi w spełnianiu jednego z wielu nie osiągniętych marzeń. A tym czasem walczyłem z trasą 20-stką a od razu po niej, niezłomnie z trasą na Słudwia - gdzie spotkała mnie dwukrotnie w krótkim odcinku drogi drogowa patologia, zmierzająca w stronę Reska, wzdłuż kontrowersyjnej drogi DW152. Nie należy robić dróg dla samochodów. Naprawiać ich, remontować. To tylko zmaga patologiczne zachowania, które są coraz częstszym zjawiskiem. A są one śmiertelnie niebezpieczne!..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)