01.01.2023
Jazda nr: 1161

Tagi: JS, drzewa, wiejskie_przygody, GPS |

Trasa z dnia dzisiejszego nie wpisuje się w model żadnej tradycji. Tak naprawdę nie mam tradycji noworocznej (jeżdżenia w dniu 1 stycznia). To czysty przypadek, że to się udaje np. dziś się udało czy rok temu: Noworoczne ognisko. Idąc jednak za doświadczeniem z zeszłego roku, od paru dni namawiałem koleżankę JS na te noworoczne doświadczenie! Było kilka wizji na to gdzie pojechać - ostatecznie postawiłem się jednak na miejscowości Natolewiczki i Natolewice. Co prawda byłem tam z JS, ale nie dużo - tak okazjonalnie tylko: Trasa Wyszobór - Natolewice 2/2. Obiecałem jej wtedy, że pojedziemy tam znowu. I nie było już w starym roku okazji. A na siłę się pchać też nie było co. Nadarzyła się okazja właśnie w ten niedzielny dzień. Piękna pogoda - no normalnie wiosnę poczułem! Dzisiaj temp. dochodziła do +16℃! Ja do po południa jechałem w ino samej koszulce polarowej. I zimno nie było. A do końca trasy waliłem w krótkich rękawiczkach. Tu taka ciekawostka - jazdę w krótkich rękawiczkach próbowałem również wczoraj uprawiać: Sylwester 2022. Z tym się jednak nie udało :( A może dlatego, że było wilgotno i deszczowo? I tak w sumie z przerwami przez całą noc padało i czuć było, że mocniej wieje. Wciągu dnia trochę wiatru było ale bez przesady - na ogół wiatr wiał z siłą 24 km/h, a porywy jedynie dochodziły do 40 km/h. Może wybitnie "zajebiście" nie było... Nie mniej nie podzielę tu zdania JS, że wiało mocno :) Zdarzało się jeździć w gorszych warunkach gdzie faktycznie te prędkości oscylowały w granicach 6-8 km/h i aż miało się ochotę zrezygnować... W sensie nawet, że się poddać! I to był wiatr. A nie to co dzisiaj - bardziej to taki straszak dla niegrzecznych dzieci ;) Aby nie wychodzili z domu. Lepiej pozostać w swojej strefie komfortu. Jednak za bardzo się na to nastawiłem aby cokolwiek mogło wpłynąć na to aby nie jechać. Jakoś konkretnie na km mi nie zależało. Ważne aby się przejechać. To w końcu pierwsza trasa w roku. Pewnie jeszcze nie jedna będzie. No ale za to jaka ciekawa przygoda! Z wyjątkową towarzyszką! I tak można rozpoczynać nowy nie znany rok. Cóż powiedzieć, ledwo się zaczyna. A pewnie wkrótce skończy - tak jak dzisiejszy wyjazd. W tym wcale nie długim dniu. No ale było fajnie to najważniejsze. I mimo początkowych trudności - udało się rozpalić porządne ognisko, które ogrzewało przenośnego grilla - fajny sprzęcik w październiku kupiłem. Sprawdza się :-) A jedzonko z grilla... Takie uwędzone...mmm :3 Zjadłoby się znowu...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1168

  • Trasa nr [łączna]: 1247
  • Trasa nr [na blogu]: 1161
  • W tym tygodniu: 5
  • W tym miesiacu: 1
  • W tym roku: 1

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1235 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1149 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 12354.9 km
  • Stan Licznika Końcowy: 12391.35 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 12316.35 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 24896 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 24932 km

  • Maksymalna prędkość: 29.3 km/h

  • Przejechałem: 36.45 km
  • Przejechałem [msc]: 36.45 km
  • Przebieg roweru [rok]: 36.45 km
  • Przebieg roweru [suma]: 49090.7 km

  • Przejechalem w 2023: 36.45 km
  • Podroż dookoła świata (2023) 0.0911 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 122.7268 [%] km

  • Czas jazdy: 02:41:05 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3110:49:01 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2887:22:53 h
  • Czas Jazdy Suma (2023): 02:41:05 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 02:41:05 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:41:05 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:41:05 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:19 h

  • Średnia: 13.58 km/h
Dzisiejsza trasa - może zacznie nową tradycję? Choć obawiam się takich deklaracji. Bo sobie coś wmówię, nastawię się na coś. A potem trzeba będzie to realizować - takie trzeba z takimi deklaracjami być ostrożnym. O ile trasy na 31.12. wiele dla mnie znaczą - to w sumie co roczna pamiątka po 2017 r, który był dla mnie ciężki. A mimo to przyniósł pewny duży potencjał w postaci pierwszych 5k km w roku. Na pamiątkę tych wydarzeń - jeżdżę corocznie 31.12 w taką trasę - nie zważając na to cokolwiek by się nie działo. A noworoczna trasa - ten 01.01? No jak się da to chętnie pojadę. To zawsze fajny początek roku. Nie zawsze jednak mogę zakładać, że będę w formie, że dam radę. Tak było np. na początku 2019 r. Gdy 01.01 się na tyle źle czułem, że nie pojechałem i swoje pierwsze kilometry robiłem dopiero od 02.01: Noworoczna "trasa 20-stka". A niczym się ma to do lat poprzednich gdy pierwsze kilometry robiłem w jeszcze późniejszych styczniowych dniach. Nie jest to jednak tak ważne jak to co jest tu i teraz. Moja rowerowa przeszłość bywała różna. Teraz może jestem bardziej ambitny, na pewno mocno wkręcony w to co robię. Udowadniam innym i samemu sobie, że pojadę mimo wszystko. A dziś był pewny powód, który trochę obsunął czasowo trasę (o ponad godzinę). Złapała mnie pewna dolegliwość. Możliwe, że owiało mnie na wczorajszej sylwestrowej trasie, a może to przeciążenie mięśni? Schylałem się dzisiaj po torbę z mięsem na grilla, i wtedy złapał mnie taki ból w prawym ramieniu - od tyłu tak. Rozchodził się w pewnych momentach od szyi po dół. Czy to sprawiło, że nie pojechałem? Nie! Trochę mnie spowolniło bo nim byłem zdolny się jako tako ogarnąć minęła dłuższa chwila. A gdy już było lepiej spakowałem się i pojechałem. A gdy znów ruszyłem w trasę z Aurelią i JS, to szybko zapomniałem o trudach dnia i dolegliwościach! Jednak trudy dnia, nie jako życia jeszcze do mnie wróciły. To ciąg dalszy problemów, które szatkowały mi ślad trasy: Polickie Urbexy. Powtarzający się problem, który został zidentyfikowany jako prawdopodobnie jedna bateria do kamery. Już i tak wywaliłem bardzo dużo baterii - szukając tych złych. A mimo to jeszcze się jakieś zachowały. Zacząłem podejrzewać, że nagłe wyłączanie się kamery w losowym momencie, nie może to być spowodowane żadną konkretną przyczyną. Jest związane z baterią. Dlatego tą jedną baterię odłożyłem na bok. A z jakiegoś powodu znalazła się i tak wśród dobrych baterii.... A gdyby tego było mało to jeszcze dzisiaj nie wziąłem ładowanych po wczorajszej trasie baterii. Tych już i tak nie mam dużo - z kupki gdzie miałem koło 30 zostało mi tylko 4. Zdecydowana większość poszła do śmieci. I ta kolejna też pójdzie. W tej kryzysowej sytuacji uratowałem się baterią z aparatu SONY DSC HX350. A tą złą, udało się jakoś uruchomić w aparacie. I chociaż tyle. Nie mniej zdenerwowanie już na początku roku było. A pojawiło się zaraz za Natolewicami. Ja parę razy tutaj jeździłem. Z Natolewic na Brojce. A dziś tak z koleżanką JS pojechałem, że zamiast w Brojcach to myśmy wyjechali w Kiełpinie. No zajebiście... No zajebisty ze mnie nawigator. Także odkrywam nową drogę i od razu ślad na niej zanika... Skąd my to znamy? Parę przykładów się znajdzie poza wspominanej w tym wpisie trasie z Polic będzie jeszcze ta: Trasa Iglice - Stara Dobrzyca. Scenariusz zawsze ten sam. Dzieje się coś takiego. A to mnie zawsze wkurwia... I takie są efekty potem, że jeżdżę taki na złości. No dobra ostatecznie do Brojc dojechaliśmy od strony Kiełpina. I wracając już na Gryfice, skręciliśmy blisko Gryfic w leśną dróżkę. Tam zobaczyłem sporo surowca do palenia, znalazło się małą polankę, porośniętą trawką z dala od drzew - ale za to blisko surowca. I właśnie tam rozpalało się tego grilla. Dłuższy czas minął nim udało się wygrzać pierwsze kawałki drewna. Wygrzać na tyle aby to się na dobre rozpaliło. A gdy to się udało to wystarczyło tylko ciągle podkładać drewna aby utrzymywać wysoką temp. która ogrzewała naszego grilla. I tak w czasie do 2h było wszystko gotowe. Dobre jedzonko, miłe towarzystwo. I za nami kilka km na rowerach. I to można uznać za udany dzień! Teraz wystarczyło tylko wrócić do Gryfic, zbliżała się godz. 16. A wkrótce i ona minęła. A wraz z nią zrobiło się ciemno i spokojnie. Wiatr prawie całkiem ucichł... Tylko ten podły świat jeszcze w ciszy nie zamarł. I tak kończy się pierwsza przygoda i pierwsza trasa dopiero rozpoczynającego się roku. I już po pierwszych technicznych problemach jest rzeczą wiadomą, że przy najbliższej okazji trzeba na te cholerne Kiełpino przez Natolewice pojechać. Tym razem specjalnie a nie przypadkiem. A wiecie na czym myk polegał? Na Brojce trzeba jechać prosto przez las. A tam była taka nie ciekawa perspektywa. I błota i w ogóle. I zamiast tak jechać to pojechaliśmy bokiem przez szutrową drogę. Ładna była i zachęcała do jazdy. Gdyby nie ten problem z baterią, który wywalił nagrywanie i pogrzebał kawałek śladu GPS... I to tuż po pierwszej zmianie baterii... Nie byłoby w ogóle problemu z tym, że źle pojechałem. A co to pierwszy raz. Mnie to się ciągle zdarza, że nie pojadę tam gdzie planowałem czy tam gdzie trzeba...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa01stycznia2023zdj1.jpgtrasa01stycznia2023zdj2.jpgtrasa01stycznia2023zdj3.jpgtrasa01stycznia2023zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)