Dzisiejsza trasa jest jednym z większych wyzwań w ogóle, i pierwszym tak poważnym wyzwaniem dopiero zaczynającego się 2020 r., rok zaczyna się naprawdę obiecująco, bowiem już w trzeciej trasie roku - mierzę się z trudną i wymagającą Trasą na Szczecin. I to w pierwszych dniach Stycznia! Taki szalony pomysł - pierwszy raz w roku 2019 r., zrobiłem dopiero w Lutym! Oto wspominana trasa: Trasa na Szczecin - 14.02.2019 r.. Co ważne, w 2019 r., zrobiłem tylko dwa razy taką trasę! Moja trzecia próba: Nieudana trasa na Szczecin nie udała się :( O wiele więcej, i częściej powracam ze Szczecina niż jadę na niego : Cóż mi rzec - trasy powrotne są łatwiejsze. Dzisiaj przez te kilka godzin ciężkiego w zmiennej pogodzie rajdu, rozważałem te czynniki. Otóż w Trasie na Szczecin rządzą te same czynniki, które wspomagają mnie w trasie powrotu. A więc: ukształtowanie terenu - w trasie na Szczecin mam więcej wzniesień w przeciwną stronę wręcz przeciwnie.. Wiatr. Głównie wieje od strony Szczecina. Więc powracając mam z wiatrem (prawie zawsze). Jadąc na Szczecin muszę się męczyć z jazdą pod wiatr. I wreszcie psychologia. Lepiej mi powracać aniżeli jechać w te miejsce. Powroty kojarzę bardzo optymistycznie, wiążą się z czymś miłym. A przyjazdy? No przyjazdy niekoniecznie. Te czynniki determinują skuteczność mojej takiej jazdy. Z tego względu oraz ze względu nieustannie zużywającego się aktualnie zamontowanego w Aurelii napędu, trasa była ciężka. Walczyłem na niej z wiatrem, w zdecydowanej większości trasy miałem pod wiatr. Można powiedzieć, że całą trasę miałem pod wiatr, tylko z różną siłą na mnie oddziaływał. A przez większość ok. 60 km, miał dobre do oddziaływania warunki, z których ochoczo korzystał.. Przeszkadzały również bardzo zmienne warunki pogodowe. Gdy wyjeżdżałem padało. Czasem nie padało. Czasem świeciło słońce a czasem z lekka sączyła się mżawka.. Nic mnie jednak nie powstrzymało. Szybko rozładowujące się akumulatorki w kamerce również! Co prawda mój wynik nie jest imponujący, przynajmniej utarło się w moim przekonaniu, że trasa zajmuje 4.5h jazdowe. Istotnie. Tyle zajmuje ale głównie Trasa ze Szczecina.. gdzie jest po prostu łatwiej to raz, a dwa - napęd mam bardzo zużyty. W końcu zbliża się niebezpiecznie do granicy 9k km. Dzisiaj z pobieżnych wyliczeń wynika, że na obecnym napędzie Aurelii zrobiłem: 8 884 km!. To naprawdę sporo.. I naprawdę w najbliższe dni, w najbliższe trasy przekroczę tą granicę, która zostawia swój ślad na działaniu napędu. Ta kwestia jest ważna, rozwinę ją w drugim akapicie, z przykładami. A tym czasem, mimo chwilowych problemów, i trudności, mimo tego, że miejscami było ciężko, a prędkość wcale nie jest zadowalająca, dojechałem.. Upociłem się jak świnia, trochę się zmęczyłem (męcząca jest pogoda, i specyfika dróg trasy), niż sama odległość.. Co by jednak nie mówić, nie często robię trasy >70 km, >80 km, już nie mówiąc o >100 km! Ważne jest to, że podjąłem dzisiejsze wyzwanie, o którym pomyślałem sobie kilka dni temu na przełomie roku 2019 a 2020 r., i ważne jest to, że w przekonaniu wytrwałem!
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2019 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 527
Trasa nr [łączna]: 609
Trasa nr [na blogu]: 523
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 3
W tym roku: 3
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 600 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 514 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 2460.77 km
Stan Licznika Końcowy: 2545.75 km
Stan Licznika Końcowy2*: 2551.02 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 14707 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 14792 km
Maksymalna prędkość: 37.9 km/h
Przejechałem: 84.98 km
Przejechałem [msc]: 121.69 km
Przebieg roweru [rok]: 121.69 km
Przebieg roweru [suma]: 22687.42 km
Przejechalem w 2020: 121.69 km
Podroż dookoła świata (2020) 0.3042 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 56.7185 [%] km
Czas jazdy: 05:30:22 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1429:39:54 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1206:13:46 h
Czas Jazdy Suma (2020): 07:50:26 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 07:50:26 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:36:49 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:36:49 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:20 h
Średnia: 15.45 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego poprowadziła mnie częściowo znanymi, częściowo zmienionymi i częściowo nowymi szlakami na Szczecin. Przez ostatni rok czasu, sporo się zmieniło, gdy na wspominanej trasie: Trasa na Szczecin - 14.02.2019 r., po raz pierwszy w 2019 r. pojechałem na Szczecin, zrobiłem mniejszą odległość to fakt, bo mieszkałem jeszcze w akademiku, ale zrobiłem trasę o wiele szybciej z lepszą średnią! Zmieniło się więc kilka rzeczy - wiek Aurelii, jej przebieg, przebieg jej aktualnego napędu oraz szlaki na Szczecin. Droga S6, która była najważniejszym projektem, który śledziłem od 2017 r., został ukończony. Przebudowano i zmieniono część drogi DK6, która nie jest już jej dawnym śladem.. Jej dawny ślad miejscami jest jedynie wspomnieniem na starych zdjęciach i moich starych nagraniach z kamerki (z 2017 r). Jednak dla mnie istotniejsza zmiana, która ma na mnie duży wpływ to różnica w przejechanych kilometrach napędu Aurelii. W stanie na dzień 14.02.2019 było to tylko: 3 720 km. Jeszcze mniej było w mojej pierwszej w ogóle trasie na Szczecin z 2018 r.: Trasa na Szczecin z 05.11.2018 r.. Tak, tylko: 2 605 km. Trudno porównywać wpływ czasu, warunków atmosferycznych i kolejnych przejechanych kilometrów na właściwości łańcucha i całego napędu, co w połączeniu z pogodą wpływa na to, że jedzie mi się ciężko! Szczególnie pod wzniesienia! Taaak, szukam tutaj usprawiedliwienia tego, że dzisiaj jechałem wolno i często robiłem postoje (nawet co po 20-30 min) jazdy. Tym się jednak nie przejmuję! Nie ważne, że długo jechałem, że często stawałem. Ważne, że dojechałem, że się nie poddałem i dojechałem. A był to ciężki wyjazd, długi, ciężki i wiele zmian na trasie o których już wspominałem a pierwsze są jeszcze przed Lisowem gdzie zrobili wiadukt nad drogą, i pod spodem puścili pseudo przejście dla zwierząt. Droga za Lisowem mocno się zmienia bo to jest jej nowy przebieg, który prowadzi aż do Olchowa. Za samym Olchowem jeszcze kawałek też jest nowego przebiegu drogi, i dalej już normalnie, stara droga, którą zmieniają jedynie cholerne ronda. Wszędzie te ronda robią czy trzeba czy nie to robią ronda! Dzisiaj miałem sporo czasu aby o wielu sprawach myśleć i myślałem o tym co napiszę we wpisie :) A najbardziej chciałem napisać o tym napędzie.. W końcu tyle ten napęd ze mną przeżył i ja z nim.. A jeszcze nie dodałem, że na trasę, bo jadę na kilka dni do Szczecina - jak będzie OK, to zostaję na 2 tyg, jak nie będzie ok, to zwijam się szybciej - to jestem mocno spakowany, zapakowany, ciężki rower.. I tak sobie samotnie gnam, próbując nie myśleć o smutkach i dręczącej mnie depresji :( Może to nie depresja, a po prostu smutek wynikający ze smutku istnienia. Na razie jest za wcześnie by powiedzieć co z tego wyniknie, ale kiedyś na pewno napiszę swój ostatni wpis. Czy to będzie za 30 lat czy za 10 lat, kiedyś to nastąpi.. Smutne ale tak musi być. W dzisiejszym wyzwaniu towarzyszyła mi piękna pieśń Jaromira Nohavicy w wykonaniu Tomka Trust & Annie: Sarajewo - wielokrotnie odtworzyłem ten utwór w głowie i zakomponowałem go. A tak naprawdę sfałszowałem :) To nie zmienia faktu, że piękna to pieśń. Dzisiejsza trasa, dzisiejsze drogi to także inny niż zazwyczaj przejazd przez Nowogard, no bo zazwyczaj na moich trasach unikałem jazdy przez miasto i jechałem obwodnicą (S6). A dzisiaj jechałem miastem. Przez całą drogę panował mały ruch aut. Na DK6 to już w ogóle.. Co najważniejsze było ciepło. Temperatury maksymalnie dzisiaj mogły lokalnie przekraczać +5℃, co na tą porę roku jest czymś nie spotykanym! Jest niespotykane ale jak najbardziej pożądane! I na koniec wspomnę o jeszcze jednym mankamencie. Pociągi! W Żabowie stałem przed przejazdem, gdzie szlabany opadły. Miałem ochotę pojechać ale dobra. Zostałem. I nastałem się niepotrzebnie bo dłuższa chwila minęła nim pociąg POLREGION relacji Szczecin -> Kołobrzeg nadjedzie. Właśnie w stronę Kołobrzegu. Druga taka sytuacja miała miejsce w Goleniowie. Gdy zbliżałem się do przejazdu zaczęły się palić lampy i opuszczać zapory. A ja wtedy wykrzyczałem tylko: drugi raz się nie dam nabrać!. Wrzuciłem wyższe przełożenie i pognałem.. Fajnie było, choć męcząco, ale fajnie. Mam nadzieję, że reszta roku też taka będzie fajna. Na sam koniec wspomnę jeszcze o jednej rzeczy. Dzisiejszego dnia 06.01 mija 8 msc odkąd jestem w mojej pierwszej pracy na policji w KWP Szczecin. I od dzisiaj mogę odliczać 4 msc do końca umowy. Prawdopodobnie i to tak powyżej 70%, nie będę chciał przedłużyć umowy z nimi. I z prawdopodobieństwem 50% oni (KWP) nie będą chcieli przedłużyć umowy ze mną - co nie byłoby takie złe. Nie lubię jeździć do Szczecina, nie lubię tu być. Nie nadaję się do tej pracy. Źle się w niej czuję. Towarzystwo w niej jest złe. Wolałbym jakąś pracę bliżej, i zdalnie.. w której mógłbym się odnaleźć. A zawsze gdyby coś, to przecież mogę wrócić na Policję. Nie sądzę, że kogoś znajdą, że ktoś tu długo będzie pracował. A naiwnie wierzę, że w kolejnych latach zmienią się personalia niektórych pracowników i kierownictwa Wydziału Łączności i Informatyki, co może w końcu doprowadzi do tego, że będzie tu lepiej. Tak pewnie się nie stanie. A to nie zmienia faktu, że będę chciał zrezygnować - a na to jak bardzo, wpływ będą miały wydarzenia, sukcesy i porażki w tej robocie, które są dopiero przede mną. A na sam koniec, za linkuję jeszcze ten wpis: Sylwester 2019. I ważne przesłanie jakie z niego płynie: piękne pożegnanie mijających dni stają się obietnicą ich przyszłych powrót.. powrotów pięknych chwil, które będą odradzać się tak długo, jak długo będziemy pięknie je żegnać.... Wyrażam przez to wielki niepokój i żal o to, że sam dzień 31.12 nie jest ustawowo dniem wolnym od pracy co rozwiązałoby problem rzekomego zapewnienia rzekomej ciągłości w rzekomej pracy do której uczęszczam. Ciągłość pracy w KWP nie może przecież rzutować na mój rowerowy rok, na to co osiągnąłem i co mogę osiągnąć! Nie może wpływać na godne podsumowanie roku, które będzie się wykonywać tak długo jak długo będę żył. No bo skoro w 20XX roku umrę, to nie będzie już wpisu: Sylwester 20XX.. Bo nie będzie już nic dalej, przynajmniej w tym życiu! Cieszę się bardzo, że ten szalony plan się powiódł. Nigdy wcześniej w STYCZNIU nie zrobiłem tak długiej trasy! To nowy rekord moich STYCZNIOWYCH wojaży.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)