Dzisiejsza trasa jest moją pierwszą w tygodniu! To jakiś sukces! Miałem ciężki tydzień - pogoda ciężka. Chociaż faktycznie w poniedziałek (12.01) poświęcałem się na zadania związane z podsumowaniem 10 lat bloga, raportem (oficjalnym) i do pochwalenia się cyferkami, wykresami. Jednak w ten sposób aby nie pokazywać, że prowadzę bloga. W końcu to nie jest oficjalna informacja. Sporo z tym wszystkim roboty. Więcej niż się spodziewałem. Więc jeden dzień odpadł. W pozostałe niekoniecznie pogoda była dobra. Jeszcze we wtorek mogłem jechać no ale jakoś się nie zebrałem. Za to poświęciłem się dalszym zadaniom w obszarze Wielkich Poprawek w Strukturze Katalogowej 18+8 TB. Chciałem jechać w środę (14.01) i to bardzo. Jednak zaczęła się odwilż. I zaczęła się od długotrwałych opadów deszczu i dość ładnej temp. Bo już z rana gdy jechałem do szkoły było +2℃. W ciągu dnia temp. wzrosła do +4℃. Mną stop opady deszczu. Bardzo ślisko. Jak to wszystko zaczęło dopiero topnieć.. Ostatecznie się więc na rower nie wybrałem. A co innego dziś! Dziś już musiałem i bardzo chciałem. Poprawia się sytuacja - przynajmniej w pogodzie. Coraz mniej śniegu i lodu. Myślę, że te niedobitki do jutra zginą. Szczególnie, że od dzisiaj nawet w nocy ma utrzymywać się temp. plusowa. Między środą a czwartkiem (14.01 a 15.01) - czyli dziś był spadek temp. w nocy. I to spowodowało, że rano nie dość, że ślisko to jeszcze opóźnienia w odwilży. Nim temp. wzrosła >0℃ nim ziemia się nagrzała i zaczęło puszczać. Problemem są oczywiście takie miejsca zapomniane jak moje osiedle - przynajmniej częściowo - gdzie się nic dobrego nie dzieje. Nie jest posypane. Nie jest jeżdżone. Jak trzeba to kurwy nie jeżdżą. Czyli gdy padał deszcz i było na plusie. To był czas jeździć! Rozjeżdżać to wszystko. To kurwy nie jeździli. Jak trochę śniegu popadało to się rzucali wręcz do jeżdżenia. A to powodowało rozjechanie śniegu i pozostawienie nie posypanego lodu. Dziś sytuacja jest zgoła inna. Niemalże idealna.. Wczorajsza odwilż sporo dała. Dzisiejsza się dopiero rozkręca. I tak naprawdę - przedłużanie czasu wyjazdu o kolejną godzinę, dwie. Nic nie da. Ta odwilż szybciej nie nastąpi.. Chociaż opóźnienia nie wynikają z tego powodu. Na trasę wybrałem się dość późno jak na porę roku.. Bliżej godz. 15. Po prostu dalej pracowałem nad poprawkami w strukturze katalogowej 18+8. Przeszedłem w końcu od rejonów Dokumenty (D) dalej do Filmy (E) i Filmy (F). Niepotrzebny podział dzielący filmy ze względu na jakość.. Bzdura totalna. Nie mniej spotkałem się z problemami. A liczyłem, że pójdzie sprawnie - identyfikacja filmów na podstawie tytułu (ang. lub po polsku) - aby odzyskać informację o roku produkcji. Informacje techniczne o kodekach, audio są w metatagach i mogę je odzyskać aby stworzyć znormalizowane nazwy tych filmów (tytuł polski + angielski + kodeki video i kodeki audio). Pozwalałoby to także jednoznacznie usuwać dublikaty - jeśli są. To naprawa błędów z przed lat. A dokładnie z przed ponad 12 lat. A już prawie 13 lat gdy powstawała struktura katalogowa Stan Plików.. Wtedy głupio robiłem. Bo pozbyłem się z nazw filmów wszystkiego. Gdybym chociaż ten nieszczęsny rok zostawił. To nie byłoby problemu i temat bym ogarnął choćby jeszcze wczoraj - to mnie w sumie powstrzymało przed rowerem. Męczenie AI. Pisanie skryptów Pythona. I próba identyfikacji filmów. Bo narzędzie, które miało to zrobić za mnie (tinyMediaManager) zawiodło. Prócz filmów męczyłem wątek Muzyki. Też miało być prosto i łatwo. Po katalogować pliki muzyki na jakieś główne gatunki (Pop, Rap, Punk). Nie wiem co tam jeszcze jest. Nie znam się na muzyce. Prócz głównych gatunków chciałem: Melodie/Soundtracki, Harcerskie, Żołnierskie (na równi z Wojskowe) oraz Szanty. A nawet to okazywało się dość trudnym zadaniem. Gotowe programy sobie nie radziły. Lokalnie postawione AI (LLama 3) również nie. Tak samo z filmami. Szybko prowadziło to do frustracji, niepotrzebnych nerwów. Tak naprawę na ten rower poszedłem niechętnie. Bo wolałem dalej liczyć na cud, wymuszenia napisania lub poprawienia logiki kodu w Pythonie. Ku przyszłości w Python 3.12. Gdyby kiedyś były lepsze i nowsze wersje.. Może to tylko stan przejściowy z tym całym AI, że tak sobie z niczym nie radzi?... No ale jakby nie było to ja po latach zaniedbań chciałem w końcu wprowadzić porządki w strukturze katalogowej. Większe, sensowne zmiany, które miały usunąć pewny chaos, jaki jest tutaj nawet od 2017 r. Gdy ostatni raz były robione większe zmiany. Nie liczę, że to łatwe i szybkie zadanie. Wręcz przeciwnie. To trudne zadanie. Obszerne i czasochłonne. Dlatego bardzo zależy mi poświęcić się jeszcze w styczniu. Jeszcze w styczniu ogarnąć temat. I szybciej o nim zapomnieć.. Móc żyć dalej. Swobodniej z świadomością, że mam ogarnięty temat. I jeśli będą jakieś zmiany, poprawki to zawsze będzie można je wdrożyć ALE nie będzie to praca na aż taką skalę.. Wyrwałem się w końcu z sideł nieudanych prób, które doprowadzały mnie jedynie do szału. Niechętnie, zmęczony życiem i chęciami do życia.. Wyszedłem do żywych. Na rower.. I to było to czego aktualnie potrzebowałem.. Odsapnąć i odciąć się od tych dołujących i ciężkich prac których się podjąłem..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1738
Trasa nr [łączna]: 1814
Trasa nr [na blogu]: 1728
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 9
W tym roku: 9
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1799 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1713 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 29968.3 km
Stan Licznika Końcowy: 29981.94 km
Stan Licznika Końcowy2*: 29788.36 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8445 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 8458 km
Maksymalna prędkość: 26.2 km/h
Przejechałem: 13.64 km
Przejechałem [msc]: 122.51 km
Przebieg roweru [rok]: 122.51 km
Przebieg roweru [suma]: 66749.47 km
Przejechalem w 2026: 122.51 km
Podroż dookoła świata (2026) 0.3063 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 166.8737 [%] km
Czas jazdy: 00:53:00 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4256:52:40 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4033:26:32 h
Czas Jazdy Suma (2026): 09:04:54 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 09:04:54 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:00:33 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:00:33 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:19:15 h
Średnia: 15.44 km/h
Dzisiejsza trasa w dzisiejsze późne po południe - nawet wieczór. Była trudnym wyrwaniem się z kolejnych nieudolnych prób naprawiania przeszłości w języku Python, używania obecnie prymitywnego AI, które bardziej wkurwia niż pomaga. Mam wrażenie, że te AI ma zastąpić GOOGLE jako wyszukiwarkę, gdzie są połączone, i powiązane różne treści. I sam algorytm w oparciu o rozwiązania jakie tworzyło GOOGLE byłoby sensowniejsze niż tworzenie bezrozumnych modeli, które w praktyce do mało czego się nadają. A już na pewno nie do pracy bez kontroli, sprawdzania źródeł i efektów. A w takim układzie co to za pomoc?! No ale dobra. Nie chce się o tym na nowo rozpisywać. Ten temat jest dość frustrujący i bardzo mocno mnie wkurwia. Przechodząc do samej trasy jest lepiej. Znacznie lepiej niż wczoraj pod względem odwilży. Wszystko puszcza. Zostało trochę lodu na takich osiedlowych uliczkach jak te moje. Jeszcze nie zdecydowałem się zjeżdżać w dół ul. Matejki i włączać się w ul. Jagiellonów. A tak zwyczajowo czynię jeśli jadę w miasto. Jeśli jadę na Gryfice to odbijam na ul. Batorego ze względu na organizację ruchu na osiedlu i jednokierunkowy kierunek ul. 700 lecia. Nie mniej w zimę najczęściej robię tak jak robię dzisiaj. Przebijam się prosto przez ul. 700 lecia. Wyjeżdżam na ul. Jagiellonów. I jadę dalej. Dziś ograniczają mnie chęci. Wolę szybciej wrócić. Znowu męczyć się z AI. Niż pojeździć. Smutne trochę. Normalnie to bym wolał rower. No ale wciągnąłem się w te prace. Chciałbym to zrobić jak najsprawniej, jak najlepiej. A to wymaga sporego poświęcenia. Zresztą ta odwilż trwała wczoraj. Na wieczór przerwała ją spadająca temp. I tak sporo dała i tak. Jednak gdyby utrzymywała się temp. na plusie sytuacja już dziś mogłaby być zgoła inna. A tak jest sytuacja taka jaka jest. Wobec tego postanowiłem zrobić krótkie kółko przez Łowiska na Słudwia. Minąłem więc całe miasto. W większości mokre, brudne. Po tym piachu po zimie.. Ten syf się zawsze jakiś dłuższy czas utrzymuje.. Wyjechałem na drogę DW152. I pognałem w stronę Reska. Trochę wiatr daje się we znaki. A tak nie jest źle. Zjechałem na te boczne drogi. I ku mojemu zaskoczeniu również nie było tak źle. Spodziewałem się nieco trudniejszej sytuacji pod dawnym przejazdem kolejowym za Dobiesławiem ale nawet tu nie było tak źle. Resztki zimy w tym niedobitki śniegu i lód utrzymują się jedynie na polach. A tam mogą być. Nikomu nie przeszkadzają. No i nieco trudniejsza sytuacja była na wjeździe do Słudwii. A tak nie było tak źle. Powrót z Słudwii bez problemu. I znów jestem na moim rodzinnym osiedlu. Początek osiedla nie najgorzej. Odcinek przy moim bloku - no tu faktycznie jest problem. Szczególnie na samym skrzyżowaniu do ul. Matejki. Jakoś sobie jednak poradziłem - wracając drogą. Zaś w pierwszą stronę jechałem chodnikiem. Jakoś nie zaufałem tej drodze. Choć mógłbym bo nie było tak źle.. Więcej syfu. Tylko miejscami trochę lodu..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)