Trasa z dnia dzisiejszego miała być ciut ambitniejsza. Tylko ciut ;) A ten ciut odnosi się do całych 15 km. Jednak nawet podjąć walki o tyle mnie się nie chciało. Te 15 km to mało.. To fakt, ale wybierać między wariantami trasy. I wybierać wariant łatwiejszy aby w ogóle sobie poradzić i już się nie męczyć... Byłby kolejną porażką. Lepiej było zrezygnować szybciej tak jak zrezygnowałem szybciej. Po prostu nie zawsze jest dzień. I dziś akurat nie jest ten mój dzień. Zmuszam się do czegoś bo jest pogoda i całość ma tylko sprowadzać się do tego, że jest pogoda... No super, że jest. Pogoda to akurat powinna być cały czas aby nie było takich sytuacji jak dziś, że muszę robić coś na siłę bo jest pogoda... No dobra - chciałem zrobić dzisiaj bo już jakiś czas nie robiłem.. Trasę Buszującego w Zbożu! Ale zrobić oryginalnym przebiegiem tą trasę. A gdybym się zdecydował jechać to pewnie pojechałbym z Łopianowa na Kocierz... Więc nie byłaby to oryginalna trasa Buszującego w Zbożu. Zaliczana do tego tagu tak. Jednak to nie to na co liczyłem. No trudno. Innym razem. Maj się zaczyna, wkrótce lato. Na razie czekają mnie tylko dłuższe dni. Może będzie w końcu spokojniej w życiu.. I jakoś się uda. Dzisiaj od początku szło mi tak ciężko i topornie. A ten cholerny wiatr w niczym nie pomaga. Powiem a dokładnie: napiszę tak. Nie jest jednak tak źle - zrobiłem w końcu 55 km. Nie łatwej trasy - Trasy Przygód. Przełamuję tym samym pewny schemat jeżdżenia Trasą Przygód tylko w ramach trasy Sylwestrowej! I to w krótkim czasie bo w zasadzie z tygodnia na tydzień zrobiłem taki wyczyn: Trudami dnia. Najważniejsze w sumie jest to, że w ogóle pojechałem. W ogóle spróbowałem. A rezultaty są i mogą być różne. Czasem jest gorzej a czasem lepiej. Najważniejsze jest to aby w ogóle jeździć. Tak zawsze powtarzałem i tak zawsze będę.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1582
Trasa nr [łączna]: 1659
Trasa nr [na blogu]: 1573
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 1
W tym roku: 47
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1645 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1559 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 25785.5 km
Stan Licznika Końcowy: 25840.74 km
Stan Licznika Końcowy2*: 25666.08 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 4201 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 4256 km
Maksymalna prędkość: 30.4 km/h
Przejechałem: 55.24 km
Przejechałem [msc]: 55.24 km
Przebieg roweru [rok]: 1107.04 km
Przebieg roweru [suma]: 62540.5 km
Przejechalem w 2025: 1107.04 km
Podroż dookoła świata (2025) 2.7676 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 156.3513 [%] km
Czas jazdy: 03:04:51 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3988:59:50 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3765:33:42 h
Czas Jazdy Suma (2025): 73:31:24 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 03:04:51 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:04:51 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:33:52 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:22:49 h
Średnia: 18.01 km/h
Dzisiejsza trasa: trudna sama w sobie nie zakończyła się dla mnie tak jakbym tego chciał - czyli mimo wszystko przejechaniem Trasy Buszującego w Zbożu. Na tym polu skończyła się porażką. Od początku dzisiejszego wyzwania szło mi ono słabo. Nie chciało mi się jechać. Przeszkadzał silny wiatr, który obniżał odczuwalną temp. W zasadzie mogę powiedzieć, że nie pokonał mnie brak sił... Gorszy dzień. Jakieś przesilenie wiosenne czy co to jest. Oj nie. Pokonał mnie jedynie wiatr. A z nim mało kto wygrywa. A jeśli już ktoś coś wygrywa to jakąś bitwę a niekoniecznie właściwa wojnę. Bo na tym polu w gruncie rzeczy każdy przegrywa. Nim jeszcze dojechałem - dotarłem! Trudno powiedzieć, że dojechałem... Wiedziałem, że dziś nie dam rady. Jest zbyt ciężko. Nie pozostało mi więc nic innego jak dotrwać do Mechowa w gm. Świerzno. Aby z Mechowa wyruszyć na Gryfice. Trasa i tak się dłużyła. Było za to pięknie. Kolorowo. Najpiękniej wyglądają pola rzepaku.. niczym żółciutkie dywany. Chciałbym napisać, że z lekka kołysane wiatrem. Dzisiaj były wręcz szarpane wichurą! Pomimo trudności w pokonywaniu kolejnych wzniesień jakoś dojechałem do Popiela, skąd tylko moment dzielił mnie od Gryfic. Mocno zurbanizowany teren pod samym miastem nie przypominał jednak typowego miasta. Dość duża aktywność robactwa. Właśnie na tym fragmencie drogi coś mnie w szyję uwaliło... Jakbym trudów podróży miał mało. I podobnie jak ostatnio, ostatnia prosta z Gryfic na Płoty (wzdłuż DW109) jakoś szła. Kierunek wiatru korzystny. Jakoś to szło. Jedynie przeszkadzał zbyt duży ruch aut. Trudno się jednak jemu dziwić. W końcu "majówka". I większy ruch szczególnie w stronę nadmorskich miejscowości. Trudów i nieoczekiwanych sytuacji na dzisiejszej trasie nie brakowało. Pojawia się kolejna taka sytuacja. Błąd licznika Sigma BC 16.16. Jak ja kurwa... lubię... robić te poprawki licznika dla wpisów. Mam nadzieję, że sarkazm wręcz idealnie uwidoczniony. Ten licznik już dłuższy czas sygnalizuje, że chce wymianę baterii a ja to ignoruje. Już tak miałem, że chciał wymianę wcale nie rozładowanej baterii. A dzisiaj się zresetował. Zmieniając tym samym rozmiar koła na domyślny. Tak mnie się wydawało kurna jadąc z Zaleszczyc na Gryfice, że 14 km do końca trasy to coś za dużo. No ale dobra - odliczałem kilometry w dół. Byle tylko przejechać... A co się okazało, że to różnica spowodowana złym obwodem koła. Licznik zresetował się całkowicie. Data wskazuje na 2016 r. Po dojechaniu do domu wszystko poustawiałem. Mam zdjęcia z zapasowego Sigma 600. Do wpisu jak znalazł. Skoro czytacie wpis to znaczy, że wbrew wewnętrznej niechęci do zaistniałej sytuacji - dokonałem niezbędnych wyliczeń i byłem gotowy na opublikowanie wpisu. A kończę ten wpis nie narzekaniem na ponad 2 km różnicy w liczniku - to jednak spora różnica ponad 2 km na 50 km. To ponad 4 km na 100 km. I błąd rósł by wykładniczo... Skończę to takimi słowami, iż nie jest ważne, że dziś wcale nie zrobiłem tych 70 km jak chciałem. Nie zrobiłem konkretnej trasy, którą chciałem. Jest istotne to, że w ogóle pojechałem. Podjąłem wyzwanie. Bo nawet jeżdżąc po te 50 km.. W końcu wrócą dni, w których znów zrobię te 70, te 100 km czy więcej. To kwestia czasu aż wszystko się tak w życiu poukłada, że znów będę gotowy. I nie tylko gotowy, ale znów wstanie robić takie dla mnie ważne trasy... To tylko kwestia czasu, który mimowolnie mija. Zauważcie to na swoim przykładzie. Dziś, dla mnie, dla tej historii jest 1.05.2025 r. A który jest dzień, gdy czytacie ten wpis? Ile wydarzyło się w ważnym życiu od tego czasu, do tego momentu? Czujecie to? Jak szybko mija to życie i jak wiele przynosi zmian...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)