29.08.2018
Jazda nr: 280

Tagi: zagorcze, drzewa, wiejskie_przygody |

Dzisiejszego po południa, nieco bez celu, ale już z faktycznym "chcę" pojechałem na nie długą trasę, po najpiękniejszych wsiach, mojej najbliższej okolicy. Otóż z dzisiejszym dniem miała być związana znacznie dłuższa trasa (dookoła Zalewu Kamieńskiego) aby pojechać przez Unin albo wracać przez Unin i ewentualnie wracać przez Wolin (przyjazd i powrót przez Wolin) - cała trasa miałaby mieć nie bagatelny wymiar ok. 160 km. Dzisiaj jednak nie czułem się na siłach na taką trasę. W zasadzie po mojej ostatniej bardzo wietrznej trasie, na której pokusiło mnie pojeździć po lasach (za Podłączem) -> Lasy Podłęcza, musiało mnie przewiać. To nie dość, że mnie przewiało, nie dość, że się poparzyłem wszystkimi parzącymi roślinkami to jeszcze dotkliwie pogryzły mnie komary. A naiwnie sądziłem, że takowych stworów już nie ma, albo naprawdę jest ich mało a to nie prawda. Do dzisiaj rozdrapuję rany - najgorsza była noc z 28.08 na 29.08 - kulminacja wielu miejsc, w które zostałem pogryziony :| To mnie zniechęca do lasu. Ale! Ale dzisiaj do lasu nie miałem jechać. Dzisiaj była fajna pogoda, mało wiatru. Co prawda słonecznie zrobiło się dość późno dopiero ok. godziny 11-12 już na tak na dobre, ale w miarę ciepło było od rana. Niestety z rana nie czułem się na siłach, o czym wspominałem. Od ostatniej linkowanej już trasy - trochę mnie mięśnie bolą, gdzieś za mostkiem tam w głębi, taki dziwny ból się pojawił. Sądzę, że mnie przewiało. A z tego co kojarzę takie symptomy już miałem na trasie: Makowice Lotnsiko: Makowice 2k18. To wolałem dzisiaj nie ryzykować. I w sumie tak po prawdzie to dzisiaj i tak nie dałbym rady jechać aż tylu kilometrów. Ogólnie - ciężko mi się dzisiaj jedzie, rower ciężko idzie, i ja się trochę słabo czuję. Dopiero po południu było lepiej, skorzystałem z pogody i pojechałem na trasę, w miejsca, które chciałem odkryć na początku wakacji na trasie Zagórcze. Wtedy mi się nie udało chodź byłem bliski w znalezieniu drogi z Zagórcza na Wytok. Dzisiaj bez problemu trafiłem - chodź przyznam, że ta ścieżka taka oczywista nie jest. Można dać się zwieść wrażeniu, że droga prowadzi na gospodarstwo rolnika, a to nie prawda, bo ona odbija dookoła gospodarstwa i wiedzie dalej, wśród pól, krzaków, zarośli po kolejną wieś!
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 282

  • Trasa nr [łączna]: 366
  • Trasa nr [na blogu]: 280
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 15
  • W tym roku: 95

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 362 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 276 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 7881.76 km
  • Stan Licznika Końcowy: 7919.56 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 7828.53 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 7634 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 7672 km

  • Maksymalna prędkość: 40.4 km/h

  • Przejechałem: 37.8 km
  • Przejechałem [msc]: 1050.01 km
  • Przebieg roweru [rok]: 4366.41 km
  • Przebieg roweru [suma]: 15237.22 km

  • Przejechalem w 2018: 4366.41 km
  • Podroż dookoła świata (2018) 10.916 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 38.0931 [%] km

  • Czas jazdy: 02:14:59 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 962:46:47 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 739:20:39 h
  • Czas Jazdy Suma (2018): 272:16:18 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 61:39:15 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 04:06:37 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:51:58 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:37:18 h

  • Średnia: 16.93 km/h
Trasa z dzisiejszego dnia to kolejna przygoda w tym roku. Co prawda w podobnych miejscach już bywałem. Ale to nie ma żadnego znaczenia, dla mnie każda trasa jest nie powtarzalnym przeżyciem. Dzisiejsza, czy te, które będą po niej następowały - coraz bardziej kojarzone będą z Jesienią, potem Zimą. Takim nieustannym przemijaniem, nieustanną zmianą i coraz większym smutkiem :( Z roku na rok Jesienna Aura wpływa na mnie coraz bardziej, może to przez samotne życie, które wiodę? A obecnie może ma to związek z niepewną sytuacją co do mojej życiowej drogi, życiowych decyzji, które przyjdzie mi za kilka msc podjąć, gdy wszystko się zmieni. Zacznę swoje życie, i nie wiem jakie one będzie, i co przyniesie. Gdzie mnie ścieżki losu zaprowadzą, gdzie się osiedlę i gdzie będę jeździł i trenował dalej :) To wszystko przede mną, a póki co przede mną kolejna Jesień, która z każdym dniem będzie coraz wyraźniejsza nie tylko w zmienionej pogodzie, ale także coraz bardziej żółknącym liściom na drzewach. Tak sobie dzisiaj myślę, że pewnie będę częściej jeździł Jesienią czy nawet Zimą na taką trasę przez Zagórcze i tutejsze wsie. To trasa wielu możliwości, i dostosowania jej długości pod moje aktualne możliwości :) Przecież wracając czy jadąc przez Wytok, mogę wybrać wiele ścieżek, które mnie pod Wytok doprowadzą. Tak samo jak mogę wybrać (może już nie wiele a kilka), ścieżek, którymi mógłbym wrócić z Zagórcza :) Ciekawa opcja, godna przemyślenia - ale to już na czas, gdy naprawdę skończę z dłuższymi trasami i planami na ten rok. A na ten rok jeszcze kilka planów mam, te które na pewno chcę zrealizować to wyjazd na Kubę w gm. Nowogard, może nawet tą trasę dookoła zalewu Kamieńskiego. A może jeszcze jakieś trasy? W roku miałem wiele różnych planów, nie wszystkie udaje się zrealizować. A skoro nie udaje się w tym roku to jest szansa w przyszłym. Na dzisiejszą przejażdżkę wybrałem już po południu, ok. godziny 15. Wciąż było ciepło, lekki przyjemny wiaterek wiał. Udałem się bardzo dobrze znaną mi drogą nr 108, którą dojechałem do Uniborza i z Uniborza skierowałem się na Jasiel przez Ościęcin. Drogę mogłem sobie skrócić i nie jechać przez Unibórz ale nieee. Chciałem pojechać przez Unibórz, bo chciałem sprawdzić czy cholerne gnoje i przestępcy przypadkiem nie wycięli drzew na wyjeździe z Uniborza (o czym pisałem we wpisie: Szybka trasa). Na szczęście do tego barbarzyństwa nie doszło. Wkrótce minąłem Ościęcin i Jasiel. I znalazłem się na drodze do Zagórcza, na tej drodze minąłem grupkę czterech młodych dziewcząt, które jechały na dorodnych, dużych koniach <3 Aż w mych myślach pojawiają się słowa piosenki zespołu Lube Только мы с конём по́ полю идём :)) Za Zagórczem trafiłem od razu w drogę, w którą Lipcu nie trafiłem XD Jak tu pięknie.. dookoła pola, lasy, zboża <3 Cała kwintesencja wsi, ciągnąca się do Wytoku, przed Wytok po resztę wsi. Z Wytoku skierowałem się na wieś Gardomino. Tu się zastanawiałem czy wracać przez Mechowo, ale ostatecznie zdecydowałem się pojechać na Waniorowo i wrócić z Waniorowa drogą 109 :) Piękna droga tędy wjedzie, wśród zakwitniętych już kasztanowców.. piękny a zarazem smutny widok. Smutniejszy miałem jednak na samej drodze 109, gdzie nie dało się nie zauważyć oznaczeń na kolejnych drzewach wzdłuż drogi! Czyżby bandyci chcieli wycinać kolejne drzewa?!?! SZCZERZE to niech oni sobie kurwa PRZYRODZENIE wytną i wara mi od tych drzew! Zaraza jak szatan opętała tych podłych materialistów, i tylko masowo wycinają wszystko, niszczą, dewastują! TAK NIE MOŻE BYĆ!!! Oczywiście problemowi będę się przyglądał dalej. Od napisania na drzewach ich numeracji po faktyczne wycięcie daleka droga i nie wiadomo czy takie wycięcie nastąpi. Na pewno na nie nie pozwolę, już skurwysyny dość zła wyrządzili. A póki co, pełny nadziei i zadowolony z siebie powróciłem w rodzinne strony. Trasa może nie długa, ale wyjątkowo nawet ona była wyzwaniem. A lepsza taka, nie długa a piękna trasa aniżeli żadna.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa29sierpnia2018zdj1.jpgtrasa29sierpnia2018zdj2.jpgtrasa29sierpnia2018zdj3.jpgtrasa29sierpnia2018zdj4.jpgtrasa29sierpnia2018zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)