19.08.2025
Jazda nr: 1639

Tagi: pomorskie, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego to mój pierwszy wyjazd na krótkim urlopowym wyjeździe na który się wybrałem dosłownie wczoraj. No i znów nie jadę na za długo - takie trzy dni - w środę czyli jutro powrót do domu. I myślę, że starczy. Bo jakby jeszcze jechać do jakiegoś hotelu/motelu to można by było tak na 4-5 dni pojechać. No ale jak się jedzie nie zapowiedzianym do rodziny to też nie ma co długo siedzieć. A akurat trafiliśmy tak, że u ciotki w Malborku spory remont, tam trochę zajęci są i ogarniają sprawy. A wujka w wiosce nie daleko Malborka gdzie spaliśmy przez te dwa dni - też sporo zmian.. I akurat żniwa, które przedłużają się przez złą pogodę. To też tak czasowo u niego słabo - właśnie ze względu na pogodę i ostatnie deszcze. Te najwidoczniej mocniej uderzyły w województwo pomorskie niż w zachodniopomorskie - bo u nas, przynajmniej w mojej okolicy jest już praktycznie po żniwach. Choć w ostatnich dniach - było sporo działań na polach o czym wspominałem w minionych wpisach np.: Trasa na Brodniki & Polne Kwiaty czy Trasa wspomnień "Golczewo". Tylko względem dzisiejszej daty - te wydarzenia miały miejsce tydzień temu.. A więc nie tak krótko.. Jak na rolnictwo.. No ale cóż. Z pogodą się nie wygra. I tak się złożyło jak się złożyło. No ale i tak nie planowałem długiego siedzenia no może do 4 dni (3 noce). I wystarczy! Bo nie ma co tak po rodzinie długo siedzieć, szczególnie, że już się nie przyjeżdża regularnie.. Jak kiedyś.. Gdy chociaż co roku się było - czy nawet częściej. A przecież nie dzieli nas nie wiadomo jaka odległość. W sumie zależy jak się jedzie ale to jest i tak nie więcej niż 400 km.. Więc odległość jak na samochód żadna. Wkrótce będzie trochę lepiej - jak w końcu rozwinie się sieć dróg ekspresowych w Polsce.. Szczególnie na drodze S6 na której tak mi zależy i która połączyłaby w całości (w końcu) moją wiochę z Gdańskiem. A to sporo by ułatwiło i umożliwiło. I może już nigdy nie będzie jak dawniej bo zbyt wiele się zmieniło i zbyt wiele wydarzyło ale.. Może choć przez chwilę można mieć namiastkę dawnych lat. Dla mnie ta podróż to szczególnie dość sentymentalna do okresu wczesnego dzieciństwa i w piękne wiejskie regiony. Nie, to nie te, które poznawałem dziś rowerem! To region wsi Poliksy (w stronę Dzierzgonia) od Malborka, czyli wzdłuż drogi DW515. Miałem tam w sumie wczoraj pojeździć no ale w sumie nim się wyjechało to już mijała godzina 10 czy bliżej 11.. Byłem jeszcze na zakupach, w banku. Nim się dojechało.. I trochę posiedziało w Malborku a na koniec dnia dopiero zajechaliśmy na Poliksy to oznaczałoby, że w sumie musiałbym się ruszyć ok. 20 na ten rower. A może to byłoby dobre i lepiej bym spał pierwszej nocy? Podczas której oka w ogóle nie zmrużyłem.. Trudny początek tego wakacyjnego wyjazdu. Po męczącym wczorajszym dniu, kilku godzinach jazdy autem, nie przespanej nocy - jadę dziś ku nie znanemu! A tak oglądałem mapę i okolicę i natknąłem się przypadkiem na wieś o nazwie: Piekło. Znajduje się przy rzece Wisła - czyli najważniejszej rzecze w Polsce! Gdzie ja mam takie atrakcje.. Na co dzień nie mam.. Pod domem mam Regę :) Jakbym pojechał na zachód to mam szansę Odrę zobaczyć. A tak miałem szansę zobaczyć Wisłę i pojechać do ciekawej miejscowości o ciekawej nazwie.. W sumie gdyby nie ta nazwa tej wsi to pewnie nie zwróciłbym na nią uwagi.. No i dziś dość ciepło - 25℃. Wczoraj nie było wcale gorzej - niby takie 20-22℃ a jest naprawdę ciepło. Jedynie wieczory i poranki są chłodne.. To jednak normalne jesienią. Nie wspominam zbyt dużo o tym, ale idzie jesień. I utrudni mi ona pozbieranie się z swoich problemów. A jest ciężko bo jest. Fizycznie może już lepiej ale psychicznie leżę wciąż :( I może to powoduje, że ten wyjazd jest taki trudny, pełny niepewności. Choć nie ukrywam, że potrzebuję takiej zmiany. Jednak nie spodziewałem się, że u rodziny której nie widziałem dosłownie od 2017 r. jest tyle i aż tyle zmian.. Nie mniej to już 8 lat.. A ja akurat nie lubię zmian. Burzą one poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji.. No cóż - miałem wspominać o wizycie w Piekle.. A robię cały wywód z historii życia! :) Spokojnie, w drugim akapicie skupię się bardziej na trasie i aspektach z nią związanych..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1648

  • Trasa nr [łączna]: 1725
  • Trasa nr [na blogu]: 1639
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 11
  • W tym roku: 113

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1711 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1625 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 27784.4 km
  • Stan Licznika Końcowy: 27838.47 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 27644.89 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 6192 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 6246 km

  • Maksymalna prędkość: 27.2 km/h

  • Przejechałem: 54.07 km
  • Przejechałem [msc]: 433.57 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3104.99 km
  • Przebieg roweru [suma]: 64538.45 km

  • Przejechalem w 2025: 3104.99 km
  • Podroż dookoła świata (2025) 7.7625 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 161.3461 [%] km

  • Czas jazdy: 03:22:01 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4108:46:47 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3885:20:39 h
  • Czas Jazdy Suma (2025): 193:18:21 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 25:14:59 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:17:44 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:42:38 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:21:27 h

  • Średnia: 16.06 km/h
Dzisiejsza trasa - pierwszy raz od 2023 r. jest moim dłuższym wyjazdem z Aurelią - w sensie, że ze spaniem.. Z dala od domu. Jeszcze wiosną 2024 r. byłem oczywiście na krótkim wyjeździe.. Tyle, że z powodu problemów technicznych - byłem bez roweru. A i tak było fajnie. Ten wyjazd pewnie też będzie fajny. Pierwsza noc była do przewidzenia, że ciężka. Zawsze miałem problem ze spaniem, a szczególnie w nowym miejscu. U siebie w domu też różnie bywa i nie zawsze śpię :\ No akurat w nowym miejscu zasnąć nie mogłem i toczyłem istną batalię z komarami. A jest ich od zajebania. Spałem w salonie, gdzie jest sofa i jedno łóżko. Takie miejsce tutaj na przyjmowanie gości. W dawnych latach, które pamiętam było u wujka w Poliksach nieco lepiej. I można było spać po pokojach na piętrze - gdzie jest ich kilka. To duży dom z jednym piętrem. No ale obecnie te pokoje są wynajmowane jako pokoje gościnne. Agroturystyka, która jest teraz taka popularna. A nie ukrywam, że tam się spało lepiej.. No dobra ale miejsce do spania to jedno. Drugie - walka z komarami. Całą noc nie spałem bo zabijałem komary. Było ich tu od zajebania i nie sądzę, że one tak nagle dziś wleciały - musiały już parę dni siedzieć. Gospodarze tu nie śpią to może nawet nie wiedzą jaka jest sytuacja. A ja tej pierwszej nocy zasnąć nie mogłem bo ciągle słyszałem bzykanie tych skurwysynów. Ubiłem jednego, drugiego.. A dalej je słyszę. Jak już ubiłem 10+ to chciałem sobie wmówić, usprawiedliwić, że może to moja wyobraźnia? Jestem mocno zmęczony, nie śpię długo. No ale nie. Zdjęcia nie kłamią. Nawet dziś patrząc na zdjęcia widzę tam komary i one raczej tam są. Ostatecznie po całej nocnej batalii wymordowałem 20+ tych małych skurwysynów. Za dnia zauważyłem, że na ścianach zostały jeszcze 4 sztuki.. Nim dziś pójdę spać to będę miał zajęcie - dorwać te 4-ry. I może po nie przespanej nocy i jeżdżeniu rowerem.. Będzie mi się już dziś lepiej spało? No zobaczymy. No dobra - dzisiejszy dzień spędzałem w Malborku - gdzie u ciotki długo nie byłem. Zabrałem się z Aurelią i w okolicy południa pojechałem. Potem by mi się pewnie nie chciało. Nie jestem mocny psychicznie jak kiedyś.. I dość szybko się zniechęcam i szukam łatwiejszej drogi. A przede mną nie łatwa trasa i kawałek czekającej mnie drogi. Wg. nawigacji miało być gdzieś z 20 km. A tak naprawdę wyszło 25 km.. Nawigacja - ale ta GOOGLOWSKA widziała jakąś dziwną drogę w miejscowości Pogorzała Wieś. Mapa z której korzystam: OpenStreetMap jest tutaj bardziej zachowawcza. To jest skrót biegnący blisko rzeki Nogat. Ładny skrót - ok. 4 km bliżej ale obawiam się, że tego skrótu nie ma albo nie potrafię tam trafić. Tylko raczej go nie ma. Zarośnięte polne drogi, tam w ogóle są pola. To musiała być jakaś polna droga. Może już zaorana. I jej nie ma. Więc musiałem w dwie drogi gonić asfaltem. W pierwszą stronę miałem trudniej: pod wiatr. Mijałem więc Malbork z którego wyjechałem na wieś Grobelno a dalej wspominana Pogorzała Wieś. I tak mi się wydawało, że wg. nawigacji miałem przejechać prosto a ja skręciłem w prawo na Miłoradz. Nawigacja cały czas łapała "zasięg". Myślałem, że coś nie działa a ja po prostu wyłączyłem internet w telefonie XD I się dziwię, że nie działa. No zdarza się - tylko, że jeśli jechałbym wg. nawigacji to bym pewnie nie dojechał. To dobrze, że nie działała. Pojechałem normalnym asfaltem w kierunku Miłoradza. Tam skręciłem w lewo na Białą Górę. Radzę sobie bez nawigacji bo nim podejmę się tras w nie znanych stronach to badam teren. Sprawdzam jakie są tam miejscowości, jakie drogi.. I tą wiochę już kojarzyłem - więc kierunek był poprawny. Nie pozostało nic innego jak pojechać. Droga się trochę dłużyła. Mijałem trwające intensywne prace polowe, żniwa, oranie ziemi.. To w sumie taki ostatni czas.. Na takie działania! Jak zacznie znowu padać to znowu prace polowe będą wstrzymane. A i tak przez pogodę są opóźnione w tym roku i tak.. A to nic innego jak straty dla rolników. No ale dobra - jechałem w kierunku Białej Góry. Wkrótce wjechałem w teren rezerwatu przyrody Las Mątawski. I to jest jakaś masakra. Nawet stanąć w cieniu się nie dało bo już byłem cały czarny od komarów, tyle tych kurw tu jest. A już mi było nie dobrze, jak czułem te robactwo, jak słyszałem je. Mam za sobą ciężką noc z ich udziałem. I to dlatego.. Cały ten rezerwat taki był - wzdłuż rezerwatu biegnie już Wisła. Wody tu nie brakuje. I mają warunki aby się mnożyć bez opamiętania i kąsać nawet w środku dnia, gdy temp. jest najwyższa. No i jeszcze droga tutaj słaba. A na domiar złego - właśnie na wyjeździe - rozsypała mi się już do końca sztyca w Aurelii. I ciągle mi się mocno obraca siodełko, szczególnie przy mocniejszych skrętach. Dostało to już takich luzów, że ciężko na tym jeździć. No ale jestem zmotywowany do jazdy to nie jest wstanie mnie nic powstrzymać! Nawet takie oczywiste problemy i utrudnienia do jakich można zaliczyć uszkodzoną sztycę. Dojechałem.. Dojechałem w końcu do tego Piekła! Przekroczyłem już 25 km trasy. Stanąłem na końcu wsi bo tam był dopiero znak co to za miejscowość. Podjechałem pod Wisłę - i zrobiłem kilka ujęć z drona. Na wiosce było spore poruszenie, jakieś dzieci za mną jeździły, dopytywały czy długo już jadę, daleko.. Co tak rzadko ktoś odwiedza tą miejscowość, że jest takie poruszenie? ;) Gdy puszczałem drona to jeździły kolejne gnojki na motorynkach i skuterach. I tak słyszałem, że gadali między sobą, że ktoś dronem lata i coś tam.. Że niby nie można? Oo. No co prawda jakaś tam strefa lotniskowa wyskoczyła ale to zignorowałem i dalej latałem. W końcu skupiałem się jedynie na walorach rzeki - wypaliłem tu w sumie dwie baterie i to dlatego, że mimo, że miałem ładowane w weekend to spadł w dwóch bateriach prąd do 74%. I znacznie szybciej je wykończyłem. Zrobiłem jednak kilka ujęć, kilka ładnych zdjęć.. :) No i przyszło mi wracać. Wstępnie myślałem, że wrócę przez tą Białą Górę ale nie zdecydowałem się na to. W ogóle nie znam tych terenów, tutejszych dróg, skrótów. Według rozeznania jakie zrobiłem taki powrót mógłby być znacznie dłuższy niż drogą którą jechałem. A więc ostatecznie się na to nie zdecydowałem. Szczególnie, że od rana leciałem jedynie na śniadaniu. A tu są takie tereny - no co prawda zurbanizowane - ale raczej nie ma tu żadnych budek z jedzeniem jak w miastach. To ciągnące się spore okolice miasta. I wieś za wsią dość rozbudowana. A nie mówię.. Jakaś pizza, kebab by mnie uratował. I mógłbym pojechać dalej. Tylko znów mamy ALE. Gdybyśmy spali w Malborku to spoko. No ale zostawiłem tu matkę u ciotki. Zaraz by chciała wracać. A ta znacznie dłuższa trasa zajęłaby mi znacznie więcej czasu niż powrót tą samą drogą. To ostatecznie wróciłem tą samą drogą.. To i tak nowa przygoda dla mnie. Powrót już łatwiejszy. Z wiatrem w plecy. Na powrocie próbowałem znaleźć tą drogę na powrocie do Pogorzała Wieś. I tak zjechałem w dół, z głównej drogi w taką polną drogę ale kończyła się wraz z polami. A nic innego takiego co mogłoby przypominać alternatywną drogę nie widziałem.. To może tej drogi nie ma? Nie miałem dzisiaj jednak ani czasu ani ochoty na szukanie dziwnych szlaków tylko dlatego, że dla każdego rowerzyści to osoby gorszej kategorii i trzeba ich gorzej w taki niekiedy wręcz poniżający sposób. Wróciłem do Malborka, trzymając nawet ładną prędkość. Zrobiłem jeszcze rundę na zamek krzyżacki, który miałem w planie zwiedzać. Tylko, że przyjechałem zjechany. Było już późno. I na razie sobie odpuściłem. Może następnym razem.. Nim wróciłem do samochodu to jeszcze zrobiłem z matką rundkę po Malborku i poszliśmy na obiad. W końcu - dość późno, i dość długo bez jedzenia. A na domiar złego dopiero dzisiaj odpuściła mi trochę migrena, która ciągnęła się w ostatnim czasie gdzieś od 8 dni. No w zasadzie cały mój urlop miałem uporczywe bóle głowy. Problem z ciśnieniem. Ze spaniem.. I jak mam wierzyć w siebie? Skoro ciągle widzę to jak jestem słaby i nieudolny :( Nie chcę jednak tak smutno kończyć wpisu! Ważne, że się udało. Spędziłem dziś miło czas. Zrobiłem fajną trasę - ostatecznie ponad 50 km.. Po posiłku dałbym radę jeszcze jechać! No tak bez obiadu to ciężko.. Odwiedziłem nowe miejsca. Mam już kilka planów - które trzeba zrealizować - czyli zaliczyć drogę z Gdańska do Malborka oraz z Malborka na Dzierzgoń. To muszę zrobić. No nie wiem jak jutro ułoży się dzień. Planuję jutro zrobić drogę z Poliksy do Malborka a to oznacza zrobienie ok. 40 km w dwie strony. W planach jest także zwiedzanie Gdańska.. I tak powoli kończy się mój urlop. Dobrze, że chociaż pogoda nie zawodzi. Tak czekałem z tym urlopem, przeciągałem go w czasie najdalej jak się da. Przyszło w końcu kilka dni ładnej pogody. A ja codziennie kończyłem z bólami głowy. I tyle z cieszenia się pogodą i z fajniejszych wyjazdów.. Eh.. No ale chociaż dzisiaj się udało! :) I pogoda fajna - 25℃ naprawdę nie jest źle. I po co więcej?.. Nowe miejsca są - no są! Fajne ujęcia - są? No są! Do tego zrobiłem zdjęcie pracującemu w polu kombajnowi.. :-) Lubię robić zdjęcia kombajnom i dawno nie miałem okazji tego napisać. To jedno z wielu moich "udziwnień".. :)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa19sierpnia2025zdj1.jpgtrasa19sierpnia2025zdj2.jpgtrasa19sierpnia2025zdj3.jpgtrasa19sierpnia2025zdj4.jpgtrasa19sierpnia2025zdj5.jpgtrasa19sierpnia2025zdj6.jpgtrasa19sierpnia2025zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)