Trasa z dnia dzisiejszego po raz pierwszy od wydarzeń z końca sierpnia 2024 r. Przywiodła mnie rowerem do Kamienia Pomorskiego. W ogóle dłuższy czas (tj. koniec 2024 r.) i długi czas w 2025 r. Unikałem Kamienia. A teraz znów tam jeżdżę. I co dziwne - z każdym kolejnym razem coraz śmielej. Już chyba coraz mniej patrzę na to czy ktoś będzie widział czy jestem.. Czy będzie wiedziała czy jestem.. Choć mimo wszystko wciąż to dla mnie świeży temat - 682 dni albo 587 dni. Zależy na który wskaźnik patrzymy. Przez ten miniony.. wcale niekrótki ale też nie łatwy czas nie raz o niej wspominałem. Dziś tak mimo wszystko też.. No ale to może dlatego, że miasto akurat kojarzy mnie się z nią. Bo przed relacją z (JS), nie bywałem tutaj wcale często. Jakoś nie miałem takiej potrzeby. Teraz na nowo rzeczywistość się nieco zmieniła. Od zeszłego roku angażuję się w sprawy kolejnej pro zwierzęcej grupy.. No i tak bywam tutaj częściej.. No ale fakt, faktem nie było mnie już dawno w Kamieniu z rowerem. I nie sądziłem, że tak szybko ten moment nastąpi. No ale w końcu trzeba było się przełamać. Więc trudny wstęp do dzisiejszego wpisu mam za sobą. Może taki trochę nieudolny. Od ostatniego wspólnego dnia gdy można było mówić o normalności minęło 682 dni. Odkąd nie ma już nadziei (29.11.2024 r.) minęło 587 dni. To niby sporo czasu ale może - mimo wszystko wciąż jeszcze potrzebuję przywyknąć do tej sytuacji. No ale dobra. Nie będę tego tematu nadmiernie rozwijał. W końcu dzisiejszy wyjazd nie jest o tym! A jest o wiele przyjemniejszy. Na dzisiejszym wyjeździe po latach.. I to po okresie znacznie dłuższym niż wspominane 682 dni - powracam na Kamieńską Wyspę: Chrząszczewo. Nie byłem tutaj od trasy: Wyspa Chrząszczewo 2 z 19.08.2023 r. - w sensie rowerem. Tylko autem też. Po 2024 r. już nie byłem. Aż do dziś! Do małej przejażdżki dookoła Wyspy przez Chrząszczewo na Chrząszczewko i Buniewice. I pomimo tego, że nie byłem tu od 1058 dni.. To jednak co nieco pamiętam.. :) A dzisiaj taka skromna ale fajna trasa. W piękną pogodę. Choć trochę wieje. Pogoda pogodą. Ważne towarzystwo z koleżanką KZ. Mam nadzieję, że nie było za ciężko. I jeszcze którymś razem ze mną na rower pójdzie :D Analizując moje wcześniejsze trasy związane z Kamieniem i samą Wyspą Chrząszczewo - na potrzeby dzisiejszego wpisu - zauważam, że wraca dawny problem.. I ten wciąż pozostaje nie rozwiązany :( Otóż tak naprawdę nigdy nie udało mi się przejechać i odwiedzić wszystkich miejsc na Wyspie Chrząszczewo.. Może korzystając z nowej znajomości.. Warto by było nadrobić? I udać się w nieznane dotąd drogi? :) O ile będzie oczywiście ktoś chętny. Bo jednak tak fajniej jak ma się z kim pojechać. Pewnie samemu by mi się nie chciało. A szczególnie dziś. Jak ta pogoda taka niepewna. Niby ciepło a niby nie. Tyle, że wieje.. Na strój letni - w jakim wypadałoby jechać w lipcu dzisiaj się nie zdecydowałem. Długie spodnie i koszulka polarowa. Jednak wziąłem krótkie rękawiczki i czapkę z daszkiem.. Spokojnie jednak spokojnie! Jestem przygotowany gdyby było chłodno mam i dłuższą czapkę :) A rękawiczki.. Hm.. Zimowe chyba wciąż wożę. A czy tą parę przejściową (jesienną) też.. To nie jestem pewny.. Jednak nie spodziewałem się, że w lipcu będę potrzebował czegoś innego niż leciutkiego letniego stroju.. Ta cholera pogoda. Tak lubi zaskakiwać.. Nie mniej.. Mimo wiatru - była dzisiaj okazja do spędzenia fajnego po południa.. I mimo trudności - to staram się jednak nie myśleć o tym co niegdyś łączyło mnie z Kamieniem Pomorskim..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1825
Trasa nr [łączna]: 1901
Trasa nr [na blogu]: 1815
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 5
W tym roku: 96
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1886 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1800 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 32353.9 km
Stan Licznika Końcowy: 32385.72 km
Stan Licznika Końcowy2*: 32186.37 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 10716 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 10748 km
Maksymalna prędkość: 36 km/h
Przejechałem: 31.82 km
Przejechałem [msc]: 148.77 km
Przebieg roweru [rok]: 2526.43 km
Przebieg roweru [suma]: 69153.39 km
Przejechalem w 2026: 2526.43 km
Podroż dookoła świata (2026) 6.3161 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 172.8835 [%] km
Czas jazdy: 02:36:56 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4410:45:28 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4187:19:20 h
Czas Jazdy Suma (2026): 162:57:42 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 09:48:27 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:57:41 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:41:51 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:40 h
Średnia: 12.24 km/h
Dzisiejsza trasa to moja pierwsza wspólna trasa z KN. I nadal mam nadzieję, że nie ostatnią. Trudno w sumie znaleźć kogoś kto chciałby ze mną się w ogóle zadawać a co dopiero jeździć rowerem :-) Aby uniknąć przyjeżdżania na osiedle Chopina w Kamieniu - z rowerem. Bo to jednak było dla mnie za dużo. Przynajmniej na dziś. Po prostu dalej mi ciężko z przeszłością.. Więc próbowałem ulokować się w okolicy Orlenu na ul. Szczecińskiej. Jednak nie było to możliwe. Tak wiele się z czasem zmienia. Kiedyś się dało ale te kiedyś to moje wspomnienia z 2017 r. Gdy robiłem w Kamieniu trasę: 10 000 km z Aurelią. To dawne czasy.. Teraz Aurelia zbliża się do 70 000 km przebiegu. A więc mówimy o wydarzeniach które miały miejsce (prawie) 60 000 km temu. A więc bardzo dawno temu: 10 tyś Aurelio - wyspa Chrząszczewo. Jednak takie świadectwo wytrwałości.. Chyba dobrze o mnie świadczy. Bo jednak - mimo nie jednej słabości.. Nigdy się nie poddałem. I wciąż trwam! Wciąż realizuję projekt mojego bloga. Wciąż spędzam czas z Aurelią. Jakoś życie mija. Choć są trudniejsze momenty. Na tyle trudne, że znów wracam do pewnego utworu - który sporo towarzyszył mi w mrocznej końcówce 2024 r.: Glaca - Życie i Samotność feat. Peja. No ale dobra. Nie chcę się skupiać na tym co dobijające.. Pod Orlenem nie udało mi się stanąć. Więc stanąłem pod Lidlem ale od strony ul. Szczecińskiej a nie na parkingu Lidla, który jest swoją drogą płatny. Tak bardzo już zapomniałem Kamienia, że jadąc stąd na osiedle Chopina chciałem pojechać drogą przy dworcu PKP. Byłoby szybciej.. Ale nie.. Musiałem pojechać na około przez miasto - przez ul. Mieszka I -> ul. Bolesława Chrobrego na ul. Dziwnowską - która z czasem staje się ważną arterią drogową (DW107). I ruszyłem po towarzyszkę dzisiejszych zmagań na os. Chopina. Co ciekawe - kiedyś już tam byłem. Przejeżdżałem przy domu KZ: Urbexy Zalewu Kamieńskiego. Obecnie przez jej ulicę nie ma przejazdu.. A wtedy jeszcze był! Jest jednak kolejny problem. Nigdy nie przejechałem się po całym osiedlu Chopina. A teraz.. Kręcić się tutaj.. Wciąż mam coś takiego, że nie wiem czy powinienem.. Może głupie ale tak jest.. :( No ale dobra. Ważniejsza jest wspólna trasa. A nawet ważniejsze od niej - jak najszybsze minięcie osiedla :) I potem fragmentu ul. Dziwnowskiej, która jest w remoncie (tylko chodnik). Mimo ogromnej potrzeby - szczególnie w sezonie letnim - wciąż nie powstaje tutaj DDR. I tak byle do ul. Topolowej. Bo później już spokojniej jechaliśmy. Przez Marinę na Basztę i tak do ul. Orzeszkowej, która okazała się być cała w remoncie! O tym nie wiedziałem. Już dawno mnie tu nie było: Rusza przebudowa ul. Orzeszkowej (lipiec 2025 r.). Remont trwa dopiero rok. A tu wszystko rozdupczone :) Wg. harmonogramu prace powinny zakończyć się w listopadzie 2026 r. Ciekawe.. Chyba nie zdążą. Szkoda bo to jedyna droga na Wyspę. Nie da się tutaj inaczej dostać. A ten dojazd był ciężki. Za to widoki! One wszystko rekompensują. I dość mało robactwa jak na bliskość wody.. A sama wyspa. Wydaje mi się, że aż tak mocno się nie zmieniła przez te nieco ponad 1000 dni jak mnie tutaj nie było.. A słyszałem, że mocna zabudowa idzie i w ogóle. A całe szczęście jeszcze nie. A i tak tu wrócę. Z dronem! Dziś nie wziąłem. Nie przygotowałem się :( Za to wziąłem cyfrówkę Soniaka. I udało się zrobić kilka fajnych ujęć :) Korzystając z pogody i niezwykłych walorów tutejszych stron. I tak niestety mijała trasa.. Na której zauważyłem, czy już w zasadzie na koniec trasy, że trochę wyłysiał mi tylna opona. Oh. I kolejne koszty. Przód się kończy. To teraz tył musi się kończyć! No jakby inaczej. Za długo ie miałem żadnych wydatków na Aurelię! :) To może dlatego tak dziwnie mi się jechało na takiej polnej gorszej jakości drodze między Chrząszczewkiem a Buniewicami? Dobrze, że to tylko fragment trasy.. Bo byłoby nie fajnie. Jakoś mi się tutaj tak źle jechało, że niektóre fragmenty musiałem przeprowadzić bo dosłownie nie czułem przyczepności i miałem wrażenie, że zaraz polecę. Jednak to są najpiękniejsze strony na tutejszej wyspie.. Jest tutaj pewna zatoka. Dziś nie była jednak dostępna. Nie dość, że zarosła. A to jeszcze zalana. Wkrótce piękna trasa dobiegała końca.. Szkoda.. Zawsze mnie smucą takie końce. Bo to zawsze oznacza powrót do swojej rzeczywistości. A to moja rzeczywistość to jest taka w której czuję się osamotniony.. Nim jednak nadszedł ostateczny koniec - był powrót z wyspy Chrząszczewskiej do Kamienia. Powrót przez Marinę. A tu w nagrodę za trasę - kawka, ciacho, lody :-) Należy się prawda? :D W końcu nie lada wyzwanie dzisiaj za nami. Odprowadziłem koleżankę KZ do domu. I samemu wróciłem do ul. Szczecińskiej. Pomijając mój motyw czemu nie przyjechałem z rowerem bliżej.. To.. Wyszło mi to na tyle na dobre, że w dwie strony zrobiłem dodatkowo 8 km. Niby nie wiele - no ale dzięki temu zamykam dzisiejszy wyjazd z przejechaną liczbą 30 km. To zawsze ciut do przodu! Przy moim miesięcznym limicie 500 km - o który już teraz się martwię - czy podołam. Jakoś ten start w lipcu to za szczęśliwy nie jest. I obawiam się, że cały miesiąc może być taki słaby. No ale dobra. Nie będę się negatywnie nastawiał na to co będzie.. Póki co - cieszy mnie co było. A więc fajna przygoda z doborowym towarzystwem! :-) Kończę wpis z nadzieją, że nie był to pierwszy i ostatni wspólny wyjazd.. :) No oby nie.. Bo szkoda by było. A tak - fajna perspektywa. Mieć z kim pogadać czy do kogo przyjechać.. Zaczynam nadrabiać braki z całego mojego smutnego życia, gdy takich normalnych koleżeńsko-przyjacielskich relacji mi brakowało..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)