31.10.2024
Jazda nr: 1505

Tagi: sludwia, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego jest małym, takim skromnym powrotem po osłabieniu jakie mnie dopadło po moich ostatnich wojażach w Połczynie: R15: Połczyn - Złocieniec. Słusznie podejrzewałem, że coś się dzieje. I dopadło i mnie. Bardzo silny napadowy kaszel, duży katar, gorączka. Standard. Nadal mam ten kaszel i pewnie jeszcze jakiś czas będę miał. Jednak dzisiaj poczułem się na siłach i co najważniejsze: na chęciach aby się przejechać. To nie mogłem sobie darować tej jazdy - w zaczynającym się dłuższym weekendzie. Więc wszystko na spokojnie... Nie cieszy mnie jednak ten dłuższy weekend bo to tyle dni samotności i smutku. Lepiej do szkoły chodzić. Jest łatwiej i lepiej. I w ogóle taki smutny ten czas. Znowu ten 1.11. I co roku to samo. Wspominanie tych, których już nie ma wśród nas a z roku na rok tych osób coraz więcej. Ja jeszcze chory, nękany silnym kaszlem. Wciąż smutny. Wielkie załamanie trwa... I to już długo trwa... W sumie jak mam z tego wyjść, skoro nie widzę żadnej radości w życiu ani w każdym kolejnym dniu? Widzę tam jedynie pustkę, samotność. I kolejny dzień z mieszkaniem z rodzicami w dorosłym wieku co robi się irytujące. W ostatnich tygodniach całkowicie to mnie tak wkurwia... Nie praktycznie dnia aby nie było jakiś sprzeczek czy konfliktów. Jednak w dorosłym życiu trzeba mieszkać samemu. Co innego przyjechać na obiad, czy na kilka dni jeśli już jakiś czas nie było się w domu. A co innego zostawać dalej. To oczywiście nie zmienia tego, że nadal czuję się taki samotny. Może jednak wpłynie na to, że nie będę się wkurwiał każdego dnia?! A to już dużo... Bo tak jestem wyniszczony tym wszystkim co się dzieje. ma to duży i zły wpływ na mnie. Mimo tych problemów - nocy, po której chodzą ci przebierańcy po mieście, i nieco silniejszego wiatru - wynurzyłem się z domu. Aby się przejechać. Czyżbym jakimś cudem powracał do dawnej pasji? Do czegoś co dawniej dawało mi radość czyli do roweru?... Może tak... Może nie? W końcu jeden wyjazd o nim nie świadczy. A, że to mój taki powrót po chorobie to było skromnie. Myślałem czy nie pojechać na Makowice do krzyża i z powrotem ale niee. Pojechałem inną ciekawą z cyklicznych tras - trasą przez Słudwia. Trochę wiało takim mocniejszym wiatrem ale nie przeszkadzało mi to w ogóle. Tak bardzo chciało mi się przejechać, że pewnie nic co by się działo by mi nie przeszkadzało...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2024 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1513

  • Trasa nr [łączna]: 1591
  • Trasa nr [na blogu]: 1505
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 10
  • W tym roku: 157

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1577 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1491 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 24308.3 km
  • Stan Licznika Końcowy: 24321.86 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 24170.88 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 2720 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 2733 km

  • Maksymalna prędkość: 28.6 km/h

  • Przejechałem: 13.56 km
  • Przejechałem [msc]: 315.13 km
  • Przebieg roweru [rok]: 5163.05 km
  • Przebieg roweru [suma]: 61021.63 km

  • Przejechalem w 2024: 5163.05 km
  • Podroż dookoła świata (2024) 12.9076 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 152.5541 [%] km

  • Czas jazdy: 00:51:07 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3889:23:15 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3665:57:07 h
  • Czas Jazdy Suma (2024): 325:27:12 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 21:33:13 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:09:19 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:04:23 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:25:23 h

  • Średnia: 15.95 km/h
Dzisiejsza trasa była krótka. Trudno o dłuższą. Jestem już po chorobie a może w jej trakcie? W sumie ciężko powiedzieć. Silny napadowy kaszel w niektórych momentach dnia czy nocy nadal się utrzymuje. Gorsze jest to, że przechodzę takie smutne dni od kilku tygodni. To wciąż negatywnie się na mnie odbija bo wciąż nie śpię po nocach.. Wciąż rozmyślam i wspominam o tym co było.. jak było.. A może mam wciąż nadzieję, że powrócą te piękne dni a wraz z nimi całkiem miłe wspomnienia, które się za nimi kryły? Oczywiście teraz miałyby szansę powstać nowe piękne wspomnienia. I może w końcu zacząłbym pozytywnie myśleć o kolejnych dniach? Bo tak to tak trudno myśleć pozytywnie mając tyle żalu w sobie, pretensji do siebie o wszystko :( Jak się można nie załamać? No jak.. No chyba się tak nie da... No dobrze. Nie czuję się nadal dobrze ani na tyle na siłach aby sobie tak jeździć ale w końcu trzeba się wybrać. Szczególnie, że zaczyna się ten długi weekend. A ja wstępnie mam już takie ambitne plany aby pojechać na Biały Bór w sobotę. Wstępnie szykuje się w miarę pogoda. Coś trzeba zrobić aby jakoś minął ten weekend i zaczął się kolejny tydzień w szkole. Chociaż czas tam, z ludźmi jakoś zajmuje mi pewną część dnia. I czuję się inaczej. Może trochę lepiej? Czas w którym izolowałem się w ogóle od wszystkich (wrzesień) minął. I teraz na nowo potrzebuję tego kontaktu z ludźmi aby nie czuć się tak samotnym w każdym dniu jak się czuję :(

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa31pazdziernika2024zdj1.jpgtrasa31pazdziernika2024zdj2.jpg


Mapa przebiegu trasy :)