Trasa z dnia dzisiejszego jest moją kolejną wyprawą rowerową. Nie zwalniam tempa mimo, że w kalendarzu mamy już kolejny miesiąc! Wciąż jeżdżę i wciąż działam - mimo, że są różne drobne bądź większe problemy w tym jeżdżeniu. Dzisiejszy wyjazd jest z pewnych względów wyjątkowy. Podsumowuje on pewny okres, który miał miejsce od trasy, także mojej klasycznej 50-tki, w dość niepewnym okresie. Bardzo smutnym, pełnym zwątpienia - gdy straciłem zatrudnienie w swojej pierwszej pracy, co mnie jednak trochę złamało. Pewne poświęcenie nie było warte tego potraktowania. Okres zawieszania trwał od trasy: Trasa "50-tka": mimo wszystko! po dzisiejszą 50-tkę. To jest w sumie 75 tras (włącznie z dzisiejszą). Różnych przygód, i minionego czasu gdy nieprzerwanie i bezskutecznie szukałem nowego zatrudnienia. Już miałem się powoli z tej bezsilności poddać - gdy natrafiła się nadzieja, światełko w tunelu wraz z końcem zeszłego tygodnia. Zadziałałem w tej sprawie i udało się. Dzisiaj byłem pierwszy dzień w nowej pracy. Wszystko wygląda obiecująco. Jeśli jeszcze podołam, to może się ułoży. Pozostaje taka pewna niepewność i na nowo powracają myśli i żal za KWP - mimo, że mnie te miejsce tak skrzywdziło to nie mniej, nie wszyscy przecież tam są źli. W minionych 75 trasach włącznie z dzisiejszą zrobiłem w sumie: KM. Bardzo ładny wynik! :) Te trasy to w końcu większa połowa moich wszystkich wyjazdów w tym roku! Tyle się zmieniło, tyle się wydarzyło. A teraz życie trwa dalej i otwierają się przede mną nowe możliwości, które witam w ten wyjątkowy sposób. W zrobieniu nie łatwej, pełnej nadziei ale także przyziemnych problemów trasy 50-tki - jak jej nieustanne niszczenie. Problem już opisywałem w dwóch trasach: Trasa "50-tka": chciwość i natura i Szlaki zbrodni trasy 50-tki. A dzisiaj historia znowu się dzieje.. W tą niepewną, szara, chłodną pogodę..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 670
Trasa nr [łączna]: 752
Trasa nr [na blogu]: 666
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 1
W tym roku: 146
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 743 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 657 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 5013 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 5062 km
Maksymalna prędkość: 32.5 km/h
Przejechałem: 49.3 km
Przejechałem [msc]: 49.3 km
Przebieg roweru [rok]: 6497.01 km
Przebieg roweru [suma]: 29062.74 km
Przejechalem w 2020: 6497.01 km
Podroż dookoła świata (2020) 16.2425 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 72.6568 [%] km
Czas jazdy: 02:35:24 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1834:33:04 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1611:06:56 h
Czas Jazdy Suma (2020): 412:43:36 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 02:35:24 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:35:24 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:49:37 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:17 h
Średnia: 19.08 km/h
Dzisiejszy wyjazd był co prawda we wcześniejszych godzinach niż ten otwierający wiosenną porę, niż przed latem. Teraz jest okres przed jesienią. I mimo, że wszystko jeszcze takie zielone, to jednak trochę smutek czuć w powietrzu. A może nie tylko smutek, ale niepewność. Czuć także złość i rozgoryczenie, widząc rozjebaną, już częściowo "wyremontowaną" drogę DW108. Ale najgorsze to widzieć tych skurwysynów wywożących wymordowane drzewa. A jeszcze, jeszcze bardziej gorsze to widzieć tych skurwysynów znowu mordujących lasy. Tak było. Dzisiaj było szaro i mało przyjemnie. Mimo wszystko zgodnie z planami pojechałem na tą trasę 50-tkę. W pierwszą stronę jechało mi się ok. Miałem boczny wiatr. Nie przeszkadzał. Widok ciężarówek z drzewem działał na mnie bardzo nie korzystnie. Widok remontu fragmentu DW108 także. Fragment drogi w Płotach (DW108) rozjeżdżany codziennie przez setki tirów jeszcze nie remontowany mimo zapewnień. Niepotrzebny remont, wybranego fragmentu DW108 - już rozpoczęty. Po drodze wnerwiała mnie przerzutka. Nie miałem zrobionych jeszcze 20 km gdy osiągała apogeum możliwości. Przełożenie 5 tak wskazuje manetka. Dłuższą chwilę jadę, jest ok. Nagle szarpie, przeskakuje. Potem przełożenie 4 nie działa. Na mniejszych mocno szarpie łańcuchem. Wkurza mnie to. Ale widok brudnych skurwysynów, jak rżną lasy na drodze z Truskolasu do Wierzchy, przelewa czarę goryczy. Kilka fotek bym zapamiętał te brudne ryje. Te kurwy nawet na imię na nagrobku nie zasługują. Dalsza część trasy przebiegała lepiej. Choć dalej nerwowo jak nie chciały mi się ładować akumulatorki do kamerki, a na jednej baterii kamerka w ogóle nie chce działać (wyłącza się). A to nie wszystko - warte uwagi jest to, że dzisiaj panował bardzo mały ruch aut (podejrzane), na niebie była chmurka w kształcie serca, a mnie w drodze powrotnej za Uniborzem chwycił dziwny stan.. Takie dziwne uczucie - niepewności, braku sił.. Już raz miałem takie uczucie.. Trasa pracy z 26.03. A dzisiaj znowu..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)