Dzisiejsza trasa pracy to jakaś masakra, i kolejna trasa, gdzie nie mogę się wyrobić z wyjściem, dojazdem do pracy. Ledwo zdążam albo się spóźniam. Dzisiejsza i tak pod względem utrudnień jest wyjątkowa. W końcu zaczynają się te cholerne dni morza, a w raz z nimi gigantyczne korki, pozamykane ulice. Masakra jakaś. A ja się przy okazji czuję taki przemęczony, zmęczony.. i bardzo osłabiony. Ciężko mi było jechać z rana do pracy. Namęczyłem się, i mimo, że bardzo chciałem to nie udawało mi się osiągać szybszych prędkości.. Po prostu nie dało się. Jestem zbyt zmęczony. Nie wiele brakowało abym się spóźnił. Winę za to oczywiście ponosi akademik. Abym na spokojnie jechał do pracy i się na spokojnie przygotował do wyjazdu, musiałbym opuszczać pokój przed godziną 7 rano, co nie jest często możliwe.. nie jestem wstanie się zorganizować na to.. Ta pora jest dla mnie za wczesna. Jestem zbyt przemęczony, nie myślę, zapominam o podstawowych sprawach a to mnie dodatkowo spowalnia. Ogranicza mnie to, że kurwa muszę zdążyć i być jeszcze przed czasem parę minut, aby podpisać listę przed godziną 730 -.- co jest patologią.. bo dojście od drzwi wejściowych do sekretariatu zajmuje te 2-3 minuty..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 426
Trasa nr [łączna]: 509
Trasa nr [na blogu]: 423
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 8
W tym roku: 82
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 502 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 416 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 7 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 0 km
Stan Licznika Końcowy: 0 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11757 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 11763 km
Maksymalna prędkość: 39.7 km/h
Przejechałem: 6.21 km
Przejechałem [msc]: 226.86 km
Przebieg roweru [rok]: 2297.83 km
Przebieg roweru [suma]: 19445.82 km
Przejechalem w 2019: 2297.83 km
Podroż dookoła świata (2019) 5.7446 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 48.6146 [%] km
Czas jazdy: 00:22:54 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1225:06:05 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1001:39:57 h
Czas Jazdy Suma (2019): 145:22:51 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 14:00:02 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:45:00 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:46:23 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:21:05 h
Średnia: 16.94 km/h
Trasa minęła w miarę spokojnie. Największy ruch aut, o czym wspominałem kumulował się w centrum, trasa zamkowa, plac Hordu pruskiego. Natomiast miłe zaskoczenie miałem w powrotnej drodze na Bramie Portowej, i dalej przy Placu Kościuszki. Brak korków, spokojnie.. A wiem, dlaczego tak jest. Dzisiaj wyjątkowo większość osób wybrało komunikację publiczną. Siłą rzeczy było mniej aut na drogach, tramwaje nie były opóźnione. I czy nie mogłoby być tak zawsze?! No tak powinno to wyglądać.. Codziennie. Trzeba zmusić ludzi, jak trzeba będzie to siłą zmusić aby odstawili auta. Bo się na co dzień żyć w tym mieście nie da. Aha, dodam jeszcze, że w centrum ruchem kierowała żandameria wojskowa ;) I na koniec, dwie smutne wiadomości. Po dniu dzisiejszym nie czuję się za dobrze, taki zmęczony, osłabiony. Ogólne rozbicie.. Nie!!! Nie przyjmę tej wiadomości do siebie, ale może coś mnie dopada. W pracy parę osób chorych przyłaziło, kaszlało. Miałem ponadto wczoraj incydent w łazience. Ja się poszedłem kąpać, a jakiś kurwa debil bez mózgu otworzył okno w łazience. Może mnie kurwa przewiało. Jak tak będzie, to ja osobiście pójdę i wykręcę klamkę z okna w łazience. Skoro debile nie potrafią korzystać to nie będą mieli! Nie pozwolę na to, aby głupota innych ludzi, wpływała na moje najbliższe plany.. Tj. plany związane z 20.06.. Miałem w planach także aby dzisiaj po pracy się przejechać rowerkiem. Ale sobie odpuszczam.. Po prostu nie czuję się na siłach. Czuję się taki zmęczony, słaby.. Nie chcę aby to wpłynęło na moje najbliższe plany, aby znowu spierdoliła mi się forma.. abym znowu zawalił rower. Ja już kurwa z tej patologi w jaką wpadłem w okolicach połowy Kwietnia, nie wyjdę eh :(
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)