20.04.2019
Jazda nr: 390

Tagi: tr_przygod, drzewa, wiejskie_przygody, rury, dw109 |

Trasa z dnia dzisiejszego jest moją dużą porażką. To może nie wina samej trasy. Poniekąd to wina pogody, nastawienia. Prawda jest taka, że dzisiaj nie miałem nastawienia do trasy dobrego. Po prostu nie chciało mi się wychodzić, jechać. Od rana gdy wstałem czułem się taki zmęczony, nie czułem się za dobrze. Dzisiejsza trasa to jest też taka ciągła zmiana decyzji.. Jeszcze wczoraj (19.04) bardzo ambitnie podchodziłem do tematu. Zważywszy na to, że już za tydzień jadę, chcę jechać? Na IX Rajd Dookoła Zalewu Szczecińskiego, na który się mocno nastawiłem, ale biorę coraz bardziej pod uwagę fakt, że może się nie udać. To jest kupa kilometrów. W praktyce, biorąc pod uwagę przejazd przez Szczecin i dojazd do ośrodka w Świnoujściu gdzie się będzie spało, może wyjść i z pewnością tak będzie, że będzie to więcej niż 150 km / dzień. Oczywiście taka odległość jest możliwa do przejechania ale nie kurwa w kwietniu! Gdy jeszcze ta pogoda taka niepewna, niby wiosna, ale różnie może być. Wcale nie musi być ciepło. Noce wciąż chłodne. W zasadzie nie wiem jak z tymi nocami będzie. Opieram się na doświadczeniach z ostatnich dni, czy nawet doświadczeniu z dnia dzisiejszego, że rano jest po prostu zimno, przychodzą przymrozki. A przez to musi minąć wciągu dnia kilka godzin, nim będzie ciepło. Gdyby tego było mało to ciągle trzeba się zmagać z dużym wiatrem. Mam także obawy do samej prędkości jazdy, którą złośliwie nazywa się: "turystyczną". Ja z mniejszą prędkością, pokonałem moją ostatnią trasę. Wtedy jeszcze miałem chęć na rower, aż chciało się iść. Dzisiaj poszedłem tak jakby z przymusu.. z konieczności.. Nie miałem wcale na to ochoty. Wróćmy jednak do tej ostatniej trasy. Miała ona miejsce, bo to bardzo ważne 2 dni temu. Wtedy zaszalałem. Pojechałem nieco szybciej na tych szlakach: Poniżej 2,5h na trasie "50-tce". I dzisiaj po 2 dniach (to nie jest jazda z dnia na dzień), nie miałem wciąż sił aby w ogóle jechać. Nawet jechać spokojnie. A co dopiero szaleć! Także ten wyjazd, na IX Rajd Dookoła Zalewu Szczecińskiego, uważam za odbywający się stanowczo za szybko. Zrobiliby to w Lipcu czy Sierpniu to byłoby inaczej. Może udałoby się zorganizować większe noclegi, niż tylko dla 400 osób, i przy spokojniejszej jeździe, stabilniejszej pogodzie - mogłoby się okazać, że na Rajd mogłoby pojechać 1000 osób a może 1000+ osób. A te 400 to nie wydaje się dużo. Na pewno będą tu jednostki mocne, z którymi się już spotkałem na Gryfusowym wyjeździe: Szczecin - Ueckermünde, gdzie dopierdalali.. Trudno się dziwić to są osoby, które robią Maratony po 1000 km na rowerze w 48h.. Dla nich zrobienie tych nawet 300 km w 2 dni, (dzień po dniu) nie jest żadnym problemem. No i nie oszukujmy się, co nie którzy już kilka razy w tym roku (2019 r.), pokonali samodzielnie wciągu 1 dnia trasę Zalewu Szczecińskiego. To nie jest moja liga. Ja tak nie potrafię. Nawet podsumowywałem dzisiaj moje jazdy, moje najdłuższe trasy z 2018 r., i wyszło mi, że zrobiłem tylko 8 jazd: 100-200 km, i 1 jazdę 200+ km. W sumie miałem więc 9 wyjazdów >100 km (przy czym jeden to już znacznie ponad 100 km). Wśród tych jazd były 4 trasy do 150 km, i 5 tras powyżej 150 km. Zresztą każdy z was, drodzy czytelnicy może to zrobić. Od dnia 13.08.2018 r., została wprowadzona funkcjonalność filtrowania wpisów pod względem kilku opcji - między innymi długości trasy (rosnąco / malejąco). Przyciski nawigacji znajdują się nad kolumną z wpisami (lewa kolumna, otwierająca archiwum wpisów). Wpisy są filtrowane w każdym roku, można odfiltrować je pod względem długości, przejrzeć sobie, czy to od najdłuższych do najkrótszych; a może ktoś od woli od najkrótszych do najdłuższych? Nic nie stoi na przeszkodzie. Więcej informacji w chanelogu: chanelog - ostatnia aktualizacja 21.08.2018 r.. Także moje osiągnięcia są tak naprawdę mizerne. Kilka razy w sezonie jestem wstanie zrobić naprawdę długą, fajną trasę, którą długo wspominam.. Ale właśnie na formę, na tą trasę pracuję wiele miesięcy. Jestem więc słabym zawodnikiem, zarówno kondycyjnie jak i siłowo. I coraz częściej, im zresztą bliżej do wyjazdu, tym częściej myślę czy to było właściwe, że się na ten wyjazd zapisałem.. To przecież duża ilość kilometrów, która może być dla mnie za duża. I jest to działanie, które odbywa się zdecydowanie za szybko.. No cóż. Nie pozostanie mi nic innego jak podjąć wyzwanie, i ile dam radę zrobić, ile dam radę przejechać tyle przejadę. Fajnie by było ukończyć chociaż ten pierwszy dzień. Bo na drugi to nie liczę, mimo, że to znacznie mniejsza odległość (już tylko 110 km). Ale nie liczę, że dam radę.. Biorąc pod uwagę, dzisiejszą trasę, gdzie miałem zrobić skromne 130 km, a okazało się finalnie, że nawet 50 km to wyzwanie.. Co prawda ostatecznie zrobiłem 55 km, ale ja już ledwo co jechałem po przejechaniu ok. 30 km.. więc te ostatnie 25 km były masakrą i walką z sobą, czy wykorzystać wiedzę o skrótach, o skrótowych drogach, i po prostu skrócić sobie to wyzwanie, które okazało się zbyt "wyzywające". Nie doszło jednak do żadnego skrócenia, zrobiłem trasę. Chodź przyjechałem bardzo zmęczony i niezadowolony z moich osiągnięć. Wg. powtarzanej fałszywej metodologii, ktoś kto jeździ tyle co ja, tak dużo co ja, powinien sobie znacznie lepiej poradzić. No kurwa..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 393

  • Trasa nr [łączna]: 476
  • Trasa nr [na blogu]: 390
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 12
  • W tym roku: 49

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 471 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 385 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 11410.8 km
  • Stan Licznika Końcowy: 11466.46 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 11375.43 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11141 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 11197 km

  • Maksymalna prędkość: 30 km/h

  • Przejechałem: 55.66 km
  • Przejechałem [msc]: 494.54 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1636.32 km
  • Przebieg roweru [suma]: 18784.31 km

  • Przejechalem w 2019: 1636.32 km
  • Podroż dookoła świata (2019) 4.0908 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 46.9608 [%] km

  • Czas jazdy: 03:39:45 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1182:17:17 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 958:51:09 h
  • Czas Jazdy Suma (2019): 102:34:03 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 31:03:47 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:35:19 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:05:36 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:23 h

  • Średnia: 15.25 km/h
Dzisiejsza trasa, którą z powodzeniem mogę nazywać dzisiejszym wyzwaniem poprowadziła mnie szlakami remontowanej drogi DW109 do miejscowości Gryfice. Zresztą, dzisiejszą trasę - a ściślej ujmując szlaki dzisiejszej trasy zdarza mi się dość często pokonywać, pod różnymi nazwami.. To piękna trasa jest, którą zazwyczaj robiłem drogą na Golczewo i powrotem przez Gryfice. Wariant trasy, na który dzisiaj się zdecydowałem (a więc przez Gryfice do Golczewa), po raz pierwszy zastosowałem w Sylwestrowej trasie z 2018 r.: Sylwester 2018. Powód jest taki sam. Chęć pojechania do Gryfic przeważnie z "górki", gdyż droga z Gryfic byłaby przeważnie "pod górkę", więc ciężej. A skoro mam możliwość, to chcę sobie życie ułatwić. I pojechałem. Do Gryfic jechało mi się w miarę łatwo, w miarę OK. Miałem z wiatrem, chodź odczucia miałem różne. Wiedziałem jednak, że nie mam szans mierzyć się dziś z długimi trasami. A miałem różne myśli odnośnie tego jaką trasę dziś zrobić - najpierw miało być 130 km. Wiele nowych miejsc, nowych wiosek. A potem a może 100 km, a może trasa Wielu Dróg (pierwszy raz pod tym tytułem, chodzi o wyjazd: Nowe trasy, nowe przygody!), którego nie powtórzyłem. A może trasa Buszującego w Zbożu? Eh. Ostatecznie postawiłem na trasę w romantycznych, pięknych stronach, wiejskich drogach, po prostu wsiach. Co było i tak trudne.. Bardzo trudne. Na początku nie zdawałem sobie z tego sprawy. Mierzyłem się z remontowaną drogą na Gryfice, gdzie remont posuwa się na przód, zamykane, zmieniane są kolejne odcinki trasy. Jest tu taki burdel, że głowa mała. Gdzie się dało tam jechałem właśnie na uboczu. Nie przez wahadła z samochodami.. Chodź ruch aut, przynajmniej do Gryfic był bardzo mały. Gorzej było na drodze DW108. I co ciekawe, mimo, że święta i w ogóle to sporo ciężarówek dziś widziałem! Jeśli chodzi o drogę DW109 to staram się jej unikać, i rzadko po niej jeżdżę. A nawet przez tą rzadkość od początku roku, widzę sporo zmian, jakie się tu dokonują, i postępy prac nad tą drogą. Nie mniej nie jestem optymistą. Prace nad odcinkiem do Gryfic i tak nie skończą się przed końcem 2019 r., to nie ma co sobie tym dupy zawracać nawet. Nieco gorzej szła mi trasa od Gryfic do Popieli, wzdłuż drogi DW105, gdzie od 31.12.2018 r., przeżywam wycięcie, a w zasadzie wymordowanie drzew za Gryficami wzdłuż Borzyszewa do Zieleniewa. Czy pseudo chodnik dla ludzkiej hołoty był warty ofiary tych drzew?! Kurwa. Tu już ciężko się jechało i tak do Popielec. Za Popielicami, zjechałem sobie w las. Nie znam tego lasu, tych ścieżek, w oddali za polem jakieś domki widziałem. Byłem w okolicy Kukania. Ale nic więcej nie wiedziałem o tej lokalizacji. Możliwe, że to zabudowania z Rzęsina były. Wspominałem na ostatniej trasie o trwającej suszy: Poniżej 2,5h na trasie "50-tce" z 18.04. Dziś jest gorzej, w końcu to kolejne dni bez deszczu. Dzisiaj porobiłem parę zdjęć uschniętych roślinek. Spędziłem chwilę czasu w lesie, póki jeszcze las - bywa bezpiecznym miejscem. Bo już od Maja tak nie będzie, komarów, robactwa. I w las nie wjadę! Teraz jestem.. Chodź chwilę. Wyjechałem z lasu, pełny zwątpienia w moją trasę i jej słuszność podążyłem dalej przez Kukań do Wołczyna. Zmęczenie dawało o sobie znać. Ciężko się jechało. I mimo temp. w okolicy 18-20℃ odczuwalnie było zimno.. chłodny wiatr nie dawał o sobie zapomnieć. I tak do samego Mechowa. Dopiero za Mechowem do Golczewa nieco spokoju. Jechałem z wiatrem, podziwiałem piękne oznaki wiosny.. Te wczesne, jasno zielone listki.. na drzewach, takie piękne.. Takie piękne jeszcze kilka dni pozostaną. Potem gdzieś od połowy maja, czerwca będą takie zieloniuchne, i takie typowe.. ;) Te miejsca, te wsie, okolice Mechowa w gm. Świerzno, Wołowiec w tej samej gminie czy Upadły.. Nie utracą na uroku. Dla mnie to są w szczególności piękne miejsca, które kojarzę z moimi pierwszymi dłuższymi wypadami rowerowymi, i pierwszymi porażkami z tej racji (rok. 2012). To mnie ukształtowało.. I.. po prostu lubię te miejsca. I bardzo wkurwia mnie, i doprowadza do morderczych instynktów fakt, ludzkiej chciwości i pazerności. Przerzedzone tutejsze lasy, a kolejne w drodze do wycinki. Widmo, groźba, wycinki drzew na tej drodze.. poodcinać wszystko po kolei, każdej kurwie która odważy się te drzewa zabić! Takie piękne miejsca, rujnować, niszczyć. W imię czego!? Chorego postępu i zysku?! Te drzewa żyją, chcą żyć, mają prawo żyć. A nie! A nie mają umierać bo jakaś kurwa gruba, brzydka, pazerna - potrzebuje dodatkowych pieniędzy na swoje pazerne cele.. Ścierwo jebane! To jest po prostu nienormalne, to co się dzieje. Jak te miasta się rozrastają, jak ta natura jest niszczona.. jak zwierzyna jest masowo wybijana.. ŻYJEMY W NIENORMALNYCH CZASACH.. Gdzie wszystko tak szybko się zmienia. Z pełnym niepokojem obserwuję jak rozbudowują się miasta, pochłaniając kolejne, niezagospodarowane tereny. Jak powstają nowe drogi, osiedla domków jednorodzinnych. Jak to wszystko dookoła się zmienia nie do poznania. Jestem pewny, że w przeciągu 20-30 lat, nie poznam tych miejsc, które obecnie tak często odwiedzam.. Sentymenty skończyły się za wsią Upadły, gdy tuż przed Golczewem nowe dziwy widziałem.. Lampy postawili ;o Będzie oświetlenie. Zmierza ono ku nowym działkom budowlanym na obrzeżach Golczewa.. Z racji tej pewnie więcej domków tam powstanie. Wkrótce mijałem Golczewo. I im bliżej do domu tym gorzej. Tak mi się ciężko, źle jechało. Na wyjeździe z Golczewa przerwę robiłem, kolejną za Uniborzem. To była jednak masakra. Kilometr po kilometrze, jazdy pod wiatr. Ciężko, ciężko szedł rower i ciężko się jechało. Masakra jakaś. I tak się po ostatnie metry trasy męczyłem. Raz lżej, raz ciężej. Ostatni raz przystanąłem pod Sownem, gdzie te cholerne rury z gazem ciągną. Wspominam o nich ciut więcej na trasie: Na szlakach rur - Potuliniec i Sowno. Zrobiłem parę zdjęć, i wypompowany z sił dojechałem. Moje oczekiwania, wobec pogody są większe. Przede wszystkim cieplej. Bez wiatru. I ciepłe noce. No i oczekiwania wobec mnie samego mnie przerosły. Kto to widział aby tak wcześnie w roku robić chuj wie jak długie trasy. Przecież nie jest powiedziane, że zawsze musi się udać. W szczególności, że dziś się nie czuję za dobrze. Od rana się źle czułem. I przewidywałem, że rower to nie jest dobry pomysł. Zaryzykowałem nie mniej, i nie wyszedłem na tym za dobrze. Teraz bardzo pesymistyczne myśli odnośnie wyjazdu, który czeka mnie już za 7 dni. Ten cały IX Rajd Dookoła Zalewu Szczecińskiego, o którym często na łamach blogu od jeszcze Listopada 2018 r., wspominam.. Wierniejsi czytelnicy, na pewno wzmianki o tym wydarzeniu widzieli! :)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa20kwietnia2019zdj1.jpgtrasa20kwietnia2019zdj2.jpgtrasa20kwietnia2019zdj3.jpgtrasa20kwietnia2019zdj4.jpgtrasa20kwietnia2019zdj5.jpgtrasa20kwietnia2019zdj6.jpgtrasa20kwietnia2019zdj7.jpgtrasa20kwietnia2019zdj8.jpg


Mapa przebiegu trasy :)