Dzisiejsza niedługa wyprawa, po krótkiej przerwie w jeżdżeniu JS, gdzie ostatni raz jechaliśmy na trasie: Trasa Lubieszewo - Skowrony. No prawie miesiąc temu! Tyle czasu nasze drogi się mijały. A w tym czasie przemierzałem kolejne szlaki, miałem kolejne nowe przygody. Jednak gdzieś czułem tą pustkę, że te piękne chwile nie dzielimy razem. I co z tego, że czasem się widujemy jak to za mało :( Dzisiaj choć na tą dłuższą chwilę. I to na przekór złowieszczemu losowi, który szykował nam burzowe, deszczowe po południe. Udawało nam się unikać deszczu! A ten przechodził raz po raz, sporo chmur się kłębiło. A do tego wiał silniejszy wiatr. A co najważniejsze - był to ciepły wiatr. Nawet przyjemny. Normalnie w taką pogodę nie jest za przyjemnie. No ale dzisiaj jakoś nie odczuwałem tego aż tak mocno negatywnie. Tą krótką trasę uhonorowałem z niezrozumieniem się z JS, co do miejsca z którego startujemy. Przyzwyczajony rutyną przyjechałem na ul. Mickiewicza w Gryficach, byłem przed czasem! A umyślnie tak zrobiłem. Szkoda tylko, że wcześniej się nie wybrałem. Czas poświęciłem na kręcenie się w kółko koło ul. Mickiewicza przez ul. Kościuszki (tam gdzie jest Netto), ul. Ruta i 3Maja, którą z powrotem wjeżdżałem na ul. Mickiewicza i tak zrobiłem kilkanaście okrążeń, zdążyłem w tym czasie nabić ponad 7 km. I w końcu ruszyłem w poprawne miejsce naszego spotkania... Pozostawiając próbę kręcenia sobie wałów na takim poziomie jakim ją zrobiłem. Tak się starałem nie myśleć o niczym głupim ale za późno... Bo jednak pojawia się taka, no jakby to ująć "szalona" myśl, że być może byłoby fajnie takim kręceniem się przez ul. Mickiewicza zrobić jakieś realniejsze dystanse jak np. 50 km? Czy ile po prostu dam radę! :O To w miejskich warunkach, poniekąd trudniej ale i łatwiej. Łatwiej bo nie ma takiej rutyny jak na znanych nam już trasach z kręcenia wałów wówczas z MM: Makowice-Lotnisko:
"250 okrążeń" - (z niego czy z nim?). Te zagadnienie nie zostało do końca wyjaśnione :) No cóż głupie pomysły głupimi. I tak wszystkiego w życiu nie mogę realizować... No ale chociaż dzisiaj mimo wszystko spędziłem ten czas z JS... A to jest dla mnie najcenniejsze... ♥.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1103
Trasa nr [łączna]: 1183
Trasa nr [na blogu]: 1097
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 6
W tym roku: 141
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1171 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1085 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 10356.5 km
Stan Licznika Końcowy: 10382.03 km
Stan Licznika Końcowy2*: 10375.87 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 22970 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 22996 km
Maksymalna prędkość: 31 km/h
Przejechałem: 25.53 km
Przejechałem [msc]: 255.95 km
Przebieg roweru [rok]: 5827.28 km
Przebieg roweru [suma]: 47081.59 km
Przejechalem w 2022: 5827.28 km
Podroż dookoła świata (2022) 14.5682 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 117.704 [%] km
Czas jazdy: 01:43:54 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2977:29:45 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2754:03:37 h
Czas Jazdy Suma (2022): 383:09:26 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 15:48:31 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:38:05 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:43:03 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:49 h
Średnia: 14.87 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego pozwalała nam! Nam rowerowym odkrywcom odkrywać dotąd nieznane drogi! Przypadek sprawił, że JS wybrała trasę na Łopianów. No więc pojechaliśmy tam! Spodziewałem się raczej, że odwiedzimy zwierzaczki w Zaleszczycach... No ale na nic się nie nastawiałem! Więc pojechaliśmy. W ten szary na pozór smutny dzień. Choć dziś, przez ten wspólnie spędzony czas jakoś nie czułem, że jest tak źle w życiu i dołująco jakby to zwykle bywało. A skoro już dojechaliśmy do Łopianowa, zaproponowałem JS, że pojechalibyśmy taką jedną drogą, którą nigdy do tej pory nie jechałem. A przecież na mapie tą drogę widziałem już w 2017 r., gdy byłem tu pierwszy raz! Na tej pamiętnej trasie: Buszujący w zbożu. A przecież to minęło tyle kilometrów od tego wydarzenia! Zastanawiałem się kilka razy nad tą drogą, nie było jednak ku temu okazji. A na domiar złego JS, nie dawała mi wiary na to, że tam jest jakaś droga. Dosłownie za kościołem. Były tam ostatnie gospodarstwa rolne Łopianowa, i szła taka polna droga - a nawet w dobrym stanie. I prowadziła prosto na Rotnowo, gdzie pod Rotnowem rozbijała się na dwie drogi. Jedna prowadziła przez Rotnowo do drogi gminnej Gryfice - Modlimowo - Resko. Zaś druga prowadziła od razu na wspomnianą gminną drogę. My wybraliśmy dziś kierunek dalszej trasy, jadąc przez nieznane przynajmniej dla mnie dotąd strony Rotnowa. Gdyż nigdy tutaj nie wjeżdżałem. Aż do dziś! :) I fajnie było... Jednak najpiękniejsze były te skryte w szarości, okalające Łopianów strony... Stąd może ta wyjątkowa magia tego wyjątkowego miejsca w które czasem się wraca i wciąż odkrywa je na nowo?...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)