Dzisiejsza trasa jest moim kolejnym wyjazdem do sklepu Dino w Przecławiu. Coraz więcej tych wyjazdów do tego sklepu, są one coraz trudniejsze i bardziej męczące. Perspektywa na przyszłość ze względu na skracający się dzień nie będzie optymistyczna.. W końcu dni coraz krótsze i do końca roku coraz mniej dni pozostało.. A mnie dzisiejszego dnia po udanym dniu pracy nie pozostało nic innego jak jechać na zakupy. Chociaż trasa sama w sobie choć fajna, pogoda fajna, to jednak trochę męcząca była. A to ze względu na moją ostatnią trasę: Rajd na Stare Czarnowo. Jeden dzień odpoczynku to trochę mało.. A nie chciało mi się włóczyć autobusem do pracy, postanowiłem podjechać rowerem a po pracy podjechać w stały punkt do sklepu Dino na zakupy. Nawet o tym dzisiaj myślałem, jaka ta trasa jest długa i męcząca. Jak jeszcze mieszkałem w akademiku na ul. Boh. Warszawy (DS1 jebanego ZUT pod nazwą "Slumsy"), to miałem w miarę wygodne i bliższe połączenie do Przecławia. Teraz jest tak, robię kilometry do pracy to raz, a dwa z pracy muszę dojechać do Przecławia i już trochę kilometrów mam nabitych. Teraz jeszcze powrót. Niezależnie od tego jak postanowię wrócić to i tak nie będzie to wygodna, szybka droga. Dzisiejsza trasa do Przecławia na te zakupy była męcząca. Najbardziej każdego dnia dobija mnie myśl, że jutro znowu do pracy, znowu marnować życie czas w pracy. I tak codziennie ciągle na tą samą porę, na tą samą porę. Masakra jakaś. Ah tak, trudy jazdy rekomendowała mi pogoda, było słonecznie, ciepło. Naprawdę przyjemnie. Tylko sama droga zbyt długa, zbyt męcząca. Jeszcze do Przecławia jakoś to szło, ale już z Przecławia jak wracałem przez Stobno i Dołuje do Mierzyna.. to sił zaczęło mi brakować właśnie w okolicy Stobna. Mimo chwilowych problemów dojechać dojechałem.. jednak dystans ponad 30 km nie był dzisiaj dobrym pomysłem. Optymalnie dzisiaj mógłbym robić trasę "20-stkę" tą Szczecińską trasę "20-stkę". Jest z nią jednak taki problem, że odkąd mieszkam w Internacie Garnizonowym na ul. Łukasińskiego, rzeczona trasa "20-stka" ma większą odległość niż 20 km, i będzie mi ją trudno zaczynać po pracy.. więc włącza się do niej problem porannego dojazdu rowerem do pracy. Po to aby po pracy ruszyć dalej.. Inaczej się efektywnie tego nie da zrobić. Jedyna sensowna możliwość to zmienić miejsce zamieszkania na coś bliżej pracy, z lepszym dojazdem.. A najlepiej mieszkać tak blisko aby nie było konieczności dojeżdżania czymkolwiek...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2019 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 492
Trasa nr [łączna]: 575
Trasa nr [na blogu]: 489
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 13
W tym roku: 148
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 566 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 480 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 1542.35 km
Stan Licznika Końcowy: 1575.54 km
Stan Licznika Końcowy2*: 1580.81 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 13818 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 13849 km
Maksymalna prędkość: 41.9 km/h
Przejechałem: 33.19 km
Przejechałem [msc]: 425.92 km
Przebieg roweru [rok]: 4569.22 km
Przebieg roweru [suma]: 21717.21 km
Przejechalem w 2019: 4569.22 km
Podroż dookoła świata (2019) 11.423 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 54.293 [%] km
Czas jazdy: 01:52:14 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1364:36:01 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1141:09:53 h
Czas Jazdy Suma (2019): 284:52:47 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 26:47:07 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:03:37 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:55:30 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:19:10 h
Średnia: 17.78 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego doprowadziła mnie przez miejskie odmęty do wiejskich terenów wsi Dino, droga tam daleka, i dłużąca się. Dzisiaj pojechałem nieco inaczej niż ostatnim razem: ZS: Sklep Dino z 15.10.2019, gdy trochę schrzaniłem drogę i jechałem przez Pomorzany :) Dzisiaj już jechałem ul. Narutowicza co nie jest dobrym rozwiązaniem ze względu na zakorkowanie tej trasy, nadmiar aut, brak dróg rowerowych a potem przeciskać się między samochodami.. To można traktować jak jakiś sport takie przeciskanie się między autami.. Trudy zakończyły się na al. Piastów gdzie do Mieszka I i dalej z ul. Mieszka I jest już trasa rowerowa. Piękna jesienna pogoda, tylko nadmiar ludzi, aut i ten zgiełk miasta jest przybijający. Jakoś to jednak do przodu szło. Wkrótce zajechałem pod Dino, zrobiłem tam nieco większe zakupy na kilka dni. Po czym przeciążonym rowerem udałem się w drogę powrotną do internatu, mojego tymczasowego domu w tym wielkim mieście. Udałem się tam tradycyjnie przez Stobno i Dołuje do Mierzyna. Droga niezmiernie piękna w jesiennej aurze przywodziła mi wiele myśli do głowy. Choć najbardziej przytłaczała mnie rzeczywistość, małe zmęczenie, coraz krótsze dni. Gdy już dojeżdżałem do Internatu na ul. Łukasińskiego, gdy trasa dobiegła końca - dzień także powoli chylił się ku końcowi.. Coraz szybsze zachody słońca.. Coraz krótsze dni.. I dobijające marnowanie czasu w pracy będzie mi ciążyć coraz bardziej. Tym czasem nie chcę się przejmować tym co będzie tylko jak najlepiej wykorzystać ostatnie ciepłe październikowe dni..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)