02.10.2025
Jazda nr: 1666

Tagi: drzewa, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa odbywa się już w leśnych rejonach. Nieco trudniejsza i bardziej wymagająca. Ciężko tak się za coś wziąć gdy dni takie trudne. Wypełnione wieloma konfliktami i złymi emocjami. A tak wyglądają ostatnie dni w szkole. W zasadzie wszystkie dni po 01.09.2025 r. Nowy początek - tak - nowy początek, a stare i pogłębiające się problemy. W tej placówce nigdy nie było idealnie. Sam to pewnie idealizowałem bo chciałem aby było lepiej. No ale zmiany jakie mamy po odejściu dawnej wicedyrektor Joanny i po przegranych wyborach dawnego burmistrza Gryfic - Andrzeja.. Mamy same pasma złych decyzji, nie przemyślanych kroków jakie podejmuje Ministerstwo Szkodnictwa i Nieuactwa... To wszystko w połączeniu z złą sytuacją w szkole.. I ogólnemu jakiemuś przemęczeniu nie wróży za dobrze. W ostatnich dniach udało mi się trochę zmobilizować do działania! I trochę podziałałem przy różnych sprawach przy komputerze. Poprawiam i uzupełniam swoje raporty, robiłem częściowo katalogowanie plików zdjęć. Oczywiście wszystkiego nie udało się skończyć. Wróciłem do projektu MAPY ROWEROWEJ, są sukcesy - jak wszystko pójdzie dobrze to w najbliższych dniach mapa będzie uruchomiona. Więc pewne niepowodzenia mieszają się jednak z lepszymi chwilami gdy jest nieco lepiej. No ale ogólnie życie nie bywa zadowalające. W dzisiejsze po południe jadę tak z poczucia obowiązku. Jest w miarę fajna pogoda. Świeci słoneczko. I jest więcej słońca niż chmur. Temp. w okolicy +14℃. Trzeba korzystać. Na razie daję radę jechać w krótkich rękawiczkach i wciąż letnich butach - które swoją droga miałem dobić w tym roku ;) Miałem dobić dwie pary - udało się z jedną. Druga para, którą miałem dzisiaj na sobie - no niestety nie. Tak samo jak stare rękawiczki. Są już dziurawe, i zniszczone. Nie są jednak na tyle abym mógł je z czystym sumieniem wyrzucić. I już pewnie nie zdołam w tym roku w tym sezonie letnim dobić ani rękawiczek ani butów. Wkroczą więc w kolejny letni sezon - w roku 2026 r. Właśnie jako taki relikt przeszłości. Niestety wciąż pamiętający ciut lepsze dla mnie czasy z każdym wpisem coraz odleglejszej przeszłości.. To kolejny z wątków który mnie dręczy. Wciąż nie malejące poczucie winy za to jak się skończyła moja znajomość z pewną dość bliską osobą.. Mija coraz więcej czasu od tych wydarzeń a ja wciąż pamiętam. I wciąż jest mi smutno.. W dzisiejsze po południe w pełni odbija się na mnie mój stan. Jest połączony z bezmyślnością w działaniach. Do tego dochodzą inne fizyczne czynniki. Od wczoraj pobolewa mnie brzuch. I ogólnie się słabiej czuję.. A mimo to jadę. I to z sukcesem! Z sukcesem pokonuję dziś barierę skromnych 20 km w obszarach leśnych. Spędzam tu kolejny czas. Na samej jeździe - prawie 2h. Wracam jedynie zmęczony i wykończony fizycznie. Jednak stan emocjonalny w jakim jestem pozostaje bez zmian.. A jeśli już się zmienia.. To na gorsze. Zważywszy na to jak wiele zmian zaszło w tym lesie w ostatnich tygodniach.. No może miesiącach. Nie jeżdżę tutaj tak często. Nie mniej - stały niezmienny schemat w którym to króluje chciwość.. Wycinki, masowe wycinki. I niszczenie wszystkiego co jeszcze pozostało. Pod topór idą drzewa jeszcze z zielonymi liśćmi.. Ciężko się na to wszystko patrzy. Na to co się dzieje i jak wygląda teraz mijana przeze mnie rzeczywistość..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1675

  • Trasa nr [łączna]: 1752
  • Trasa nr [na blogu]: 1666
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 2
  • W tym roku: 140

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1738 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1652 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 28627.7 km
  • Stan Licznika Końcowy: 28651.01 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 28457.43 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 7062 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 7085 km

  • Maksymalna prędkość: 19 km/h

  • Przejechałem: 23.31 km
  • Przejechałem [msc]: 41.95 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3942.36 km
  • Przebieg roweru [suma]: 65375.82 km

  • Przejechalem w 2025: 3942.36 km
  • Podroż dookoła świata (2025) 9.8559 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 163.4396 [%] km

  • Czas jazdy: 01:53:41 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4164:54:44 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3941:28:36 h
  • Czas Jazdy Suma (2025): 249:26:18 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 03:00:42 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:30:21 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:46:54 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:21:11 h

  • Średnia: 12.38 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego poprowadziła mnie leśnymi rejonami Dąbia. Przed trasą mamy całą otoczkę przykrych wydarzeń - sytuacja w szkole, w życiu. To wszystko się na mnie w jakiś sposób odbija. Do tego fizycznie się nie czuję za dobrze. Od wczoraj walczę z bólami brzucha. Czasem przechodzą. Czasem nie. Co najgorsze - wraca. Ten objaw wrócił jak jeszcze byłem w szkole. I towarzyszył mi przez całą dzisiejszą podróż, która przypomina rzut X/Y na płaszczyźnie 2D. To dla tych co mają wyobraźnię - takie kształty można zobaczyć w śladzie trasy. Nie było to w żaden sposób zamierzone. Plan był taki by pojechać po lesie, nieco więcej i dalej niż skromnie do drogi Wicimice -> Stara Dobrzyca. Zależało mi aby przejechać takie z 24 km. Akurat udało się zrobić 23 km.. No to nie będę narzekał. Ruszyłem tradycyjnie w kierunku Starej Dobrzycy - wzdłuż najbardziej zrujnowanej drogi PŻ20. Już na początku widać spore wycinki i zniszczenia. Nawet na początku trasy złapałem pojazdy leśne, które musiały dokonywać dzisiaj jakiś prac. W niektórych miejscach na trasie wciąż unosi się zapach śmierci. Podjechałem pod skrzyżowanie (53.856351, 15.420662). Z niego skręciłem na chwilę w lewą stronę. Dojechałem do końca tutejszego leśnego terenu - wciąż mocno niszczonego i wyrywanego. Tutaj teoretycznie byłby przejazd do Wicimic... Ale na drodze stoi rzeka Rekowa. Nie mniej te miejsce bardzo kojarzy mi się z możliwością przejechania.. To może być jednak jakieś fałszywe wspomnienie. W końcu lasy w wielu miejscach są podobne do siebie.. I może gdzieś indziej podobne drogi sprawiają, że identyfikuję te konkretne miejsce z jakimś innym. Tu faktycznie z przejazdem może być problem. Wycofałem się więc z tej drogi.. Wjechałem tu w sumie po to aby więcej kilometrów zrobić. Wycofałem się z powrotem na wspomniane skrzyżowanie (53.856351, 15.420662) i tym razem pojechałem na wprost niego. Właśnie pod dawny most.. Co ciekawe - nawet w dniu dzisiejszym wg. mapy GOOGLE istnieje tu droga i przejazd. A to nie odpowiada rzeczywistości w której tej drogi nie ma od nie pamiętnych czasów. Jest wszystko zrujnowane. Nie mniej przebiłem się tu. Nie tylko dla kilometrów. A z ciekawości. Dla śladu trasy. Po drugiej stronie byłem! A po tej? Byłem pewny, że tak! Jednak wiele analiz śladów tras GPS - które dokonywałem do tej pory - wskazują, że żyłem w błędzie. Do dzisiaj. Dzisiaj się tutaj przebiłem. Jestem. Miałem nadzieję, że będzie widać rzekę. Pokażę trud nie możliwej misji. Niestety. Wszystko jest tutaj tak zarośnięte, że nie jest możliwe pokazanie, że faktycznie jest tu rzeka i nie ma dalszego przejazdu. Nieco zawiedziony wróciłem.. Wróciłem do PŻ20 po to aby pojechać na PŻ18. A z niego wyjechać na drodze Wicimice - Stara Dobrzyca. Wyjechałem po to aby zawrócić.. I po to aby pojechać dalej.. W stronę wsi Łabuń Wielki. Nie mniej nie wyjechałem w samym Łabuniu. Wcześniej zawróciłem w drogę powrotną. Robiło się już późno i chłodno. Temp. zaczęła spadać do 10℃. Wiec było już wyraźnie chłodniej. Do tego miałem rozładowanego powerbanka - xiaomi mi2 - którym ładuję baterie do kamerki. Problemy z energią. Fizycznie - dalej - nie czułem się lepiej. A więc najlepsze co mogłem zrobić to wracać z rzeczonej drogi PŻ18 - prawdopodobnie na PŻ17. Nigdy nie pamiętam oznaczeń tych dróg. Zwykle bazuję na tym co pokazuje mapa OpenStreetMap. Ta jednak często potrafi pokazywać bzdury. No nie mniej była to droga powrotna.. O dziwo minęła dość szybko. I o dziwo nie musiałem za dużo kombinować z bateriami do kamerki. Starczyło mi energii w bateriach. I w nogach. Z założonego celu - zrobiłem chociaż więcej niż te tradycyjne 20 km.. Po lasach.. Ciut więcej ale zawsze to ciut więcej! :-) Pomijając okoliczności życiowe. I dokonywane tutaj masowe wycinki - był to fajnie spędzony czas..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa02pazdziernika2025zdj1.jpgtrasa02pazdziernika2025zdj2.jpgtrasa02pazdziernika2025zdj3.jpgtrasa02pazdziernika2025zdj4.jpgtrasa02pazdziernika2025zdj5.jpgtrasa02pazdziernika2025zdj6.jpgtrasa02pazdziernika2025zdj7.jpgtrasa02pazdziernika2025zdj8.jpgtrasa02pazdziernika2025zdj9.jpg


Mapa przebiegu trasy :)