Trasa z dnia dzisiejszego stanowiła krótką przejażdżkę. Taka na odmulenie się. W tygodniu się taki zmęczony czułem każdego dnia. Może to przez tą gwałtowną zmianę pogody? Ta się tak gwałtownie zmieniła po pięknej majówce już od wtorku (05.05). No ale tak naprawdę już poniedziałek (04.05) był ciężki. Nie dałem rady się przejechać bo ile można jeździć.. Za to zrobiłem dłuższy spacerek w ostatni tak ciepły dzień tego roku - no do tej pory oczywiście! :) W wspomniany wtorek mimo deszczowego dnia udało się wyjść i przejechać: Trasa Makowice-Słudwia z 05.05. I było naprawdę fajnie. Ale w kolejnych dniach już nie pojechałem na rower. Kolejne dni jak środa (06.05) były całkiem deszczowe.. Od rana po późne po południe. A to i tak był ciężki dzień, podobnie jak cały tydzień podczas którego zajmowałem się drukowaniem i przygotowaniem do drukowania pierdolonej monografii szkoły - do druku aż 200 sztuk! I 205 okładek. Bo dyrekcja wydrukowała 5 "środków". Ten tydzień można uznać za ciężki ale przyszły to będzie dopiero wesoło bo od poniedziałku rusza akcja składania tych książek. Wtedy się okaże ile jest braków, błędów drukarskich. W ogóle w kolejny z tych zajebistych dni czyli w czwartkowy wieczór spłynęła na mnie wieść, że są błędy w monografii - i kilka stron mamy do ponownego wydrukowania i wymiany. No kurwa zajebiście. Lekko licząc to jest z 1000 kartek w plecy. Skala tego projektu jest po prostu duża. Nie mając doświadczenia a przy okazji setki innych spraw.. To ciężko to wszystko ogarniać. A jeszcze niepotrzebny narzucony przez dyrekcję pośpiech... Tylko komplikuje sprawy. Także ten tydzień jest ciężki. Mało roweru. Wczoraj nie pojechałem. Dziś musiałem się zmuszać by iść. Było ciężko wyjść. I pojechać. W trakcie też nie było łatwiej ale w końcu w okolicy Makowic się rozbujałem i jakoś pojechałem. Niepotrzebnie było na chwilę tak ciepło.. I się człowiek do tego przyzwyczaił. A nagle te dobre ciepłe dni zostały odebrane. Zostałem na nowo wrzucony w ten cały cyrk jaki się dzieje w szkole. Dochodzi więc standardowe przemęczenie. Codziennie jestem taki zmęczony i zamulony.. I aby sobie właśnie ciut pomóc - musiałem dzisiaj pojechać. Chociaż kawałek ale musiałem. Bo znowu będzie tak jak w 2025 r. Problem z km dla miesiąca (chociaż po te 500 km od kwietnia do października) i do sumy 5000 km /rok. Kilka dobrych dni nie wiele zmienia, bo kolejne słabsze wypchną te dobre. I znowu będzie gonienie za kilometrami.. A tak naprawdę to jest gonitwa za tym jak żyłem kiedyś. I jak sobie radziłem kiedyś.. Kilka lepszych dni, kilka sukcesów. I marzy mi się to co zostało gdzieś za mną.. Znów być w takiej formie i znów jeździć tak jak ostatni raz jeździłem w 2023 r. Gdzie wspomniany 2023 r. był moim ostatnim tak dobrym rokiem w historii..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1793
Trasa nr [łączna]: 1869
Trasa nr [na blogu]: 1783
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 5
W tym roku: 64
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1854 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1768 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 31268.2 km
Stan Licznika Końcowy: 31287.01 km
Stan Licznika Końcowy2*: 31088.85 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 9630 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 9649 km
Maksymalna prędkość: 30 km/h
Przejechałem: 18.81 km
Przejechałem [msc]: 158.67 km
Przebieg roweru [rok]: 1427.87 km
Przebieg roweru [suma]: 68054.83 km
Przejechalem w 2026: 1427.87 km
Podroż dookoła świata (2026) 3.5697 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 170.1371 [%] km
Czas jazdy: 01:06:30 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4342:30:44 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4119:04:36 h
Czas Jazdy Suma (2026): 94:42:58 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 09:14:53 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:50:59 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:28:48 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:50 h
Średnia: 17.1 km/h
Dzisiejsza trasa odbyła się w późniejsze po południe. Ciężko mi było od razu ruszyć. Niby jest ciepło. A niby nie jest. Jakoś tego nie czuję. Najchętniej bym nie jechał. Zamknął się w domu z oglądaniem SpangeBoba... Tylko co zrobię jak już obejrzę wszystkie odcinki!? Skończyłem już 3 sezon. Jestem na 4-rtym. Aktualnie jest 15 sezonów. W tym tempie w jakim gonię to pewnie do wakacji nie będę miał co oglądać.. No ale trzeba jechać. Nie chętnie bo mam w tym tygodniu taką nie moc, i ciągłe uczucie zmęczenia, ale się ruszyłem. Pojechałem jak mniemam łatwiejszym wariantem trasy - przez Słudwia po Makowice. Dzisiejsza trasa jest pierwszą dla nowych pedałów PROX. Wykończyłem poprzednie, które już mnie wkurwiały. Rozwalone z każdej strony. Mam w końcu nowe - jeszcze z starą ceną sprzedane za 49 zł. I może przejadę na nich kolejne 18 000 km? :) Na aktualnych zrobiłem dokładnie: 18 329. Co ciekawe były montowane dzisiaj. Ojciec dzisiaj montował.. Gdy byłem jeszcze w szkole. Jeszcze wczoraj leżały i czekały na zamontowanie. Teraz tylko wymienić prawą sakwę, w której jej stałym obciążeniem jest duży powerbank. Mocno to wszystko zwisa. Trzyma się na jednym "zaczepie". Ryzyko, że to pęknie do końca jest duże. Lecz dziś brałem te ryzyko pod uwagę. w tygodniu przyszła nowa sakwa. Pewnie w weekend ją rozpakuję i przeniosę rzeczy z starej na nową. W sumie planuję jutro. Weekend ma być z ładną pogodą. Nie tak ładną jak tydzień temu ale znośną (od 17 stop. w sobotę do 19 stop. w niedzielę). To mimo wszystko bym się chętnie przejechał. Zrobił nawet małą trasę - ale zawsze lepsza nawet mała niż żadna. Zawsze to jakieś przejechane km. I zawsze jakaś przygoda.. A dzisiejsza trasa i co za tym idzie przygoda to taka mizerna. Byle pojechać. I byle wrócić. Nie czułem tego. Czułem się za to bardzo zmęczony. Wraca także moja weekendowa depresja.. Wszystko się kręci się wokół tych samych odczuć. Poczucia samotności. Beznadziejności. Braku celu w życiu. Celem ma być przetrwanie dnia i kolejnego tygodnia? To trochę słabe..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)