30.08.2023
Jazda nr: 1289

Tagi: drzewa, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa mogła się w zasadzie w ogóle nie odbyć. Straciłem na nią ochotę... A wszystko przez tego pierdolonego bloga, na którym mam małe zaległości z wpisami. Nic strasznego - normalna sprawa... Zwykle być całkowicie na bieżąco to się przecież nie da. A tak byłem do tyłu od kilku dni, po przyjeździe z urlopu w zeszłym tygodniu (wyjazd na Nyse (22-26.08)) podjąłem działania mające na celu uzupełnienie zaległości. No i fajnie. Miałem w planie dzisiaj ogarnąć do końca wpisy (media i statystyki). Bo opisy zrobiłem 28-29.08. No i szło mi dobrze... Dodawałem media szło dobrze aż do wpisu: Nysa - dzień 3/3 - gdy okazało się, że ucięło znaczną część drugiej części akapitu. Co najgorsze te ucięte - ten problem - powtórzył się wraz z backupem wpisów - który robi się automatycznie w osobnej tabeli bazy danych bloga. Taka nowość w wersji bloga 2.0. Miała teoretycznie uratować mnie w takiej sytuacji (bądź) w sytuacji w której sobie coś nadpiszę. A jednak zawiodła. No kto by się nie wkurwił nie? Trochę się napracowałem i przepadło. Odnowiłem ten wpis, to jednak już nigdy nie będzie ani ta sama myśl ani ten sam wpis... Tłumaczę to sobie, że na blogu gdzie mam >1000 wpisów różne rzeczy się mogą zdarzyć. Aby się po prostu bardziej nie denerwować. To jednak strata a z mojego punktu widzenia każda trasa jest ważna. A co nie które jeszcze bardziej - a tak można traktować takie nie codzienne przecież wyjazdy na kilka dni gdzieś dalej i dalej... No cóż... Od razu to zrobiłem aby mnie to dalej nie wkurwiało. I mimo wszystko pojechałem. Dziś był taki właśnie dupny dzień. Ta pogoda taka męcząca. Słabo się czułem, późno się brałem za bloga. Wolałem jednak zrobić go przed wyjazdem. A ze względu na pogodę tak pomyślałem sobie, że fajnie by było pojechać tak na 2h do lasu... I ostatecznie ale to już późno bo po godzinie 17 pojechałem jednak... I wyjazd fajny. Tylko na nim nie było czasu się nim cieszyć. W końcu wkrótce miał nadejść zachód słońca... A zaraz po godzinie 20 jest już ciemno. Nie jestem przygotowany póki co na takie warunki. Więc mimo wszystko pojechałem. A sama trasa też przysparza takich mieszanych uczuć...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2023 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1296

  • Trasa nr [łączna]: 1375
  • Trasa nr [na blogu]: 1289
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 19
  • W tym roku: 129

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1363 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1277 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 17370.3 km
  • Stan Licznika Końcowy: 17391.99 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 17272.59 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 29846 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 29868 km

  • Maksymalna prędkość: 29.2 km/h

  • Przejechałem: 21.69 km
  • Przejechałem [msc]: 753.95 km
  • Przebieg roweru [rok]: 5037.45 km
  • Przebieg roweru [suma]: 54091.7 km

  • Przejechalem w 2023: 5037.45 km
  • Podroż dookoła świata (2023) 12.5936 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 135.2293 [%] km

  • Czas jazdy: 01:41:40 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3449:03:49 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3225:37:41 h
  • Czas Jazdy Suma (2023): 340:55:53 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 49:31:05 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:36:22 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:38:34 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:20 h

  • Średnia: 12.89 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego, w dzisiejsze późne po południe i wkrótce prawie noc - poprowadziła mnie w wciąż nie do końca poznane drogi leśne przy Truskolesie. Nie wjeżdżałem głębiej czyli gdzieś w Golczewo. Skupiłem się na tym rejonie. Dla mnie jest i tak sukcesem, że w ogóle pojechałem. Bo po tym "wkurwie" z blogiem to miałem ochotę to pizdnąć i w ogóle nie jechać... No ale dobra... Przetrwałem i pojechałem. Potrzebowałem się przejechać. Bo jeszcze dziś mam na to szansę. A nie wiadomo jak będzie wyglądał jutrzejszy dzień (31.08/czwartek). Mam badania lekarskie z medycyny pracy i to jeszcze w Kamieniu. Dojazd w dwie strony... Zabrany czas. A potem nie wiadomo czy nie pojadę do JS... :) Także jutro mogę nie mieć na to czasu. A dziś? Dziś tylko szaro ale stabilnie. Nie ma wiatru choć jest chłodno niby jak jechałem to było takie 19℃ a potem spadło do 17℃ a przy zmroku jak wracałem to już do 14℃. Jednak odczuwalna ciut wyższa. Nie mniej nie przyjemnie pogodowo. Dlatego wybór leśnych dróg był czymś naturalnym. A ta pogoda może taka sobie, ale za to pomagała baterii w kamerce! Ta już dawno dawno nie wytrzymała tak długo - bo na jednej baterii przejechałem całą trasę ponad 1h40min. A dokładnie to nie całe 1h42min. Ładny wynik! A zresztą gdybym jechał szybciej to pewnie zostałbym dłużej. Nim szedł zmrok (po godzinie 19) to było naprawdę bezpiecznie! Nie było komarów ani innego robactwa. Dopiero bliżej zmierzchu się uaktywniły. A może to wina miejsca? Dosłownie przy polach szła taka droga, blisko Uniborza. Cała rozjebana przez tych śmieci leśników. Kurwa... Jak ja nich kląłem tutaj. Całą drogę wybierałem dzisiaj stabilne miejsca (utwardzone główne drogi) - PŻ8, PŻ7... Płyty jumbo - gdzie zresztą dałem się zamotać leśnym drogom. I w planie miałem odbić na Truskolas aby wkrótce wrócić. A zamiast tego pojechałem na Barnisławice... Niby znam te drogi, niby znam ten las. A jak przyjdzie co do czego to i tak nie wiem gdzie jadę :D No ale było fajnie, kilka nowych ścieżek na pewno poznałem. I tą rozjebaną ścieżkę. Blisko drogi PŻ8 którą wjeżdżałem. Od dawna - w sumie od lat - mnie interesowała. Taka szeroka, utwardzona droga blisko skrzyżowania o ruchu okrężnym dróg DW106 / DW108 pod Golczewem. W końcu tu wjechałem - od tego zacząłem. I na ile mi czas pozwolił na tyle tutejsze miejsca objechałem. Fajne te miejsca - gdzie nie wyrżnięte, nie zniszczone ludzką chciwością to fajne. Bo tego zażynania lasu to coraz więcej się widzi. W końcu... Prawie codziennie mijam ciężarówki wyładowane drewnem. O ile nie wyżynają lasów blisko dróg. To tną coś trudniej dostępnego jak miejsca, które mijałem. A nie które są naprawdę wyjątkowe... Takie pola całe zielonych porostów, przepełnione wśród nich fioletową barwą lawendy. Wyjazd pod tym względem udany - bez komarów! Dopiero pod koniec atakowali ale to tylko tą rozjebaną chciwością drogą, pełną błota, wody i ludzkiego ścierwa, które tutaj bywało aby dopuszczać się tych zbrodni. Nie będę kończył wpisu w taki pesymistyczny sposób. Zakończę go ładniej - jeszcze dzisiaj może do piątku pogoda może być "taka sobie". Jednak w kolejnych dniach w końcu będzie stabilnie i ładnie: Nadchodzi stabilizacja pogody - TwojaPogoda.pl. W końcu jesień a wraz z nią ładna słoneczna aura... I na to czekam! Jeszcze dni może już nie tak długie, ale jeszcze pozwolą na kilka wyjątkowych wyjazdów... :)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa30sierpnia2023zdj1.jpgtrasa30sierpnia2023zdj2.jpgtrasa30sierpnia2023zdj3.jpgtrasa30sierpnia2023zdj4.jpgtrasa30sierpnia2023zdj5.jpgtrasa30sierpnia2023zdj6.jpg


Mapa przebiegu trasy :)