16.06.2022
Jazda nr: 1040

Tagi: JS, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego po kilkudniowej przerwie, znów poprowadziła mnie z JS na wspólne wojaże. Tym razem do Uniborza, choć plany na dzisiejszy dzień były różne i często dochodziło do zmian. Koniec końców padło na Unibórz. I w zasadzie na kolejne dni przedłużonego weekendu rozplanowywałem co tu dalej z życiem zrobić. Plany są, ale jeszcze dzisiaj się pozmieniały odnośnie np. wolnego od szkoły piątku (17.06). Początkowo miałem jechać na Siekierki właśnie w czwartek (16.06) potem w piątek (17.06). Obecnie, na ten plan wpadłem w trakcie dzisiejszej trasy, jest to aby wybrać się jutro i na Siekierki i do Szczecina na 11 Święto Rowerowe. Ta impreza powraca po 2 latach covidowej przerwy. I jest świetną propozycją na spędzenie po południa w zgiełku miejskiego szumu. Jak można żyć w mieście?! Nie rozumiem i chyba nigdy tego nie zaakceptuję. No ale dobra plany na przyszłość się rysują, jakoś trzeba skorzystać z pogody. I można działać. A tym czasem do zaliczenia pozostawała dzisiejsza trasa. Dzisiaj wyjątkowo choć parę razy na łatwiznę poszedłem postanowiłem nie być takim "anty rowerowcom". I dzisiaj tak jak przykazano pojechałem na trasę rowerem. I do Gryfic i z Gryfic to przecież nie jest daleko. I znów mogłem poczuć się jak dawniej na jakiś większych wyprawach, które nie jednokrotnie przemierzałem. No i dystans ok - prawie 70 km. To już coś. Niż takie tam te trasy co do tej pory robiłem. Dzisiejsza wyprawa z Gryfic prowadziła w stronę Uniborza, skrytego w lesie jeziorka Lubcz. Tam dłuższy postój, kiełbaski, te sprawy :) A potem już powrót. Tutaj w tych stronach ciężko mnie czymś zaskoczyć, w końcu znam tu drogi, tyle razy tu byłem. Tak podejrzewałem, że jestem gdzieś pod Imnem. Choć pod tym samym jeziorkiem nie byłem jeszcze :) Tu duży punkt dla JS. Pokazała mi miejsce w tych okolicach naszych, w którym jeszcze nie byłem. Zresztą jest wiele miejsc w których jeszcze nie byłem. A te jeziorko i jakieś pojedyncze drogi w tych Golczewskich lasach są tego dowodem. Po tym mile spędzonym czasie, równie miła i nie oczywista była droga powrotu. Zbyt często skręcała w stronę moich rodzimych Płotów. To jakaś ukryta sugestia, że z każdej mijanej drogi można było na te Płoty dojechać. A jednak się złożyło tak, że JS nie skorzystała z żadnej otwierającej się tutaj możliwości i nie pojechała ze mną na Płoty. Konsekwentnie chciała wrócić do Gryfic. Po drodze do Gryfic, dokładnie pod Brodnikami można znowu planować. A gdzie to się nie pojedzie. I czego się nie zobaczy! Właśnie pod Brodnikami jest w sumie 5 dróg, którymi dotąd jeszcze nie jechałem. Może czas najwyższy przy jakieś najbliższej okazji obrać kierunek któreś z nich i zobaczyć dokąd prowadzą? Być może idealne będzie tutaj zamknięcie projektu Gryfickiej Urbanizacji? Bo tak swoją drogą, to już czas mija a postępów w tych trasach nie ma! I tu mam nadzieję, że z przyszłym tygodniem się to zmieni i pojedziemy jeszcze na chyba przed ostatnią Gryficką Urbanizację. Pozostanie w tym samym Rzęskowie jeszcze jedna trasa, ostatnie zakamarki i tajemnice tamtych stron do odkrycia. No i widzicie. Niby sobie dzisiaj jadę na Unibórz a myślę o szeregu innych tras. Pojawiają się również wspomnienia z dawnych lat, gdy nie jednokrotnie w tych stronach bywałem przy okazji różnych tras. A tych przecież mam już trochę za sobą. Oficjalny przelicznik podawany i przeliczany był w nie dawno świętowanych ważnych dniach (Trasa Koszalin - Łazy: "1000 dni rowerowych" oraz "1000 jazd": Zagórcze. Pamiętajmy również, że każda trasa to jakaś nowa przygoda. No i nie zapominajmy, że trasa to nie to samo co dzień rowerowy. Dzień w jednej dacie może być jeden. A niezależnych tras może być kilka. I tak każda taka trasa może być jakąś nową przygodą...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1046

  • Trasa nr [łączna]: 1126
  • Trasa nr [na blogu]: 1040
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 8
  • W tym roku: 84

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1115 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1029 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 11 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 7547.1 km
  • Stan Licznika Końcowy: 7615.52 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 7615.89 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 20160 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 20228 km

  • Maksymalna prędkość: 34 km/h

  • Przejechałem: 68.42 km
  • Przejechałem [msc]: 354.49 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3060.8 km
  • Przebieg roweru [suma]: 44315.11 km

  • Przejechalem w 2022: 3060.8 km
  • Podroż dookoła świata (2022) 7.652 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 110.7878 [%] km

  • Czas jazdy: 04:52:29 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2800:22:53 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2576:56:45 h
  • Czas Jazdy Suma (2022): 206:02:34 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 23:50:05 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:58:46 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:27:10 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:27:49 h

  • Średnia: 14.06 km/h
Dzisiejszy wyjazd z JS :) Prowadził nas pięknymi szlakami naszych stron, tak nie odkrytymi do tej pory! Jeździ się tutaj setki razy a wciąż można odkryć coś na nowo i na nowo! Dzisiaj w sumie na początku wyprawy zwróciłem uwagę na kilka obiektów np. zarośnięty za drzewami dom w Jaślu czy obiekt usługowy, otwarty! I prawdopodobnie opuszczony na końcu Ościęcina. Prawie na końcu... Na wprost tylko dojazd do kolonii, cmentarz i wciąż działająca firma zajmująca się zbożami. Mają wciąż działające elewatory, może i suszarnię na te zboża? Aż tak mocno się w to nigdy nie zagłębiałem. Co jednak jak co, ale pewny domek w Jaślu przykuł moją szczególną uwagę. Będę chciał tam wrócić podobnie jak do Imno. Już za wsią Imno w stronę Barnisławice, były kolejne ruiny domów. Pięknie to wygląda w takiej zielonej scenerii zaczynającego się na dobre lata. I niby lato mamy, niby powinno być wesoło i radośnie a jakoś tak nie jest. Za kilka dni wakacje. No ale to oznacza tylko jedno. Gdy te wakacje się skończą, jesień nas przywita. Znów będzie tak smutno. Znów będzie się tęsknić za wiosną i latem. Wkrótce na nowo nastaną te piękne pory roku. Lecz co nam po nich, gdy na nowo jesienny wiatr, odbierze nam radość tych chwil? Trudno się cieszyć tym co dobre, skoro wiemy, że to co złe, wypełnione pustką i beznadzieją będzie trwać o wiele dłużej (zazwyczaj tak jest...). A może ja tylko taki inny. No cóż, po dzisiejszej wyprawie mam więcej planów na kolejne niż przed tym wyjazdem. A to niby po znanych mi drogach :) Jest tu jednak jeszcze parę dróg, których nie zdołałem poznać. Ale to się może z czasem zmieni... Tylko czy zdołam poznać wszystkie? Trudno na tę chwilę powiedzieć. W końcu jest tego tyle. A tym czasem trasa trwała dalej. Po wypoczynku nad jeziorkiem, gdzie nielegalnie wjeżdżają samochodami, nie którzy są na tyle perfidni, że pod samą wodę się pchają... Trzeba było znaleźć jakieś drewno na te ognisko. A o te trudno. Nawet drobnych gałązek aby rozpalić nie ma. Widać rządowy program: CHRUST+ działa idealnie...: Rządowy program: CHRUST+. I choć brzmi to niedorzecznie to jest jakimś wyjaśnieniem tej farsy. Jakoś sobie jednak poradziliśmy. Coś tam się poznajdywało. A grubsze konary do palenia pożyczyłem sobie z innego paleniska... Spokojnie. Pożyczyłem. Jeszcze zostało. Kolejni po nas skorzystają. I cóż, powrót. Przez wspominany Truskolas, kawałkiem zaliczyło się kolonie Wytoku. A potem już typowo przez Trzygłów na Brodniki. I tu już nie typowo. Bo leśną ścieżką do Gryfic. Po tej nudnej drodze, którą odkryłem dopiero w 2021 r. pierwszy raz. A do tej pory zdążyłem już kilka razy po niej pojechać. Nie jest to jednak fajne. Męczy mnie ta droga, nudzi. Jakoś się jednak do Gryfic dojechało. A tam przez osiedle Zdrój wjechaliśmy na ul. Ogrodową. I wkrótce wróciliśmy w pewną tylko nam wiadomą lokalizację w mieście. Gdzie zaczynaliśmy jechać tam się rozstaliśmy. I powrót... Wzdłuż drogi DW109, gdzie mam wrażenie, że ceny paliwa są za małe a milicji na drogach to już w ogóle chyba nikt od świąt nie widział. Tak odpierdalało tym pseudo kierowcom, tak ich nosiło... Niektórzy z was może pamiętają. W 2019 r. remontowano drogę DW109. I to wbrew moim zakazom! Chamstwo. Byłem mocno przeciwny i wnosiłem protesty przeciwko tym działaniom. Bez drogi rowerowej taka inwestycja nie powinna mieć miejsca. A tym czasem sobie jeżdżą jakby nigdy nic. Sami to niech się pozabijają. Czemu mają przy okazji krzywdzić rowery?! A to do tego prowadzi. Jakiś czas było w miarę spokojnie. Ale dzisiaj. Dzisiaj to im odpierdalało i to równo.... To aż cud, że nic się nikomu tego dnia na tej drodze nie stało...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa16czerwca2022zdj1.jpgtrasa16czerwca2022zdj2.jpgtrasa16czerwca2022zdj3.jpgtrasa16czerwca2022zdj4.jpgtrasa16czerwca2022zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)