23.08.2021
Jazda nr: 894

Tagi: busz_zboz, drzewa, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego kontynuowała kończącą się piękną pogodę, która ma lada dzień zastąpić fala nadchodzącej jesieni. Dzień w dzień z opadami deszczu i tak prawdopodobnie do końca Sierpnia. Na razie nie wiadomo co przyniesie Wrzesień. Jest to nie mniej dość przybijająca wizja, która w ogóle nie odwzorowuje się w mijające dość ciepłe i piękne lato, które zaowocowało wieloma trasami i wojażami. Teraz ten piękny sen odchodzi w zapomnienie. A ja mimo wszystko, wyraźnego spadku temp. bywa dość chłodno, a także strasznie wietrznie... Wybrałem się dziś na kolejną planowaną trasę. Celowałem w Trasę Buszującego w Zbożu. Kolejne trasy, wyzwania czy ściślej ujmując wojaże mają poprowadzić mnie szlakami Fajnej Trasy, tej samej, której ostatnim razem: To NIE jest "Fajna Trasa" - niezbyt mi się udały. Tym czasem jednak wspominam nie dość często w tym roku powtarzaną historię: Pożegnalna trasa - szlaków Trasy buszującego w zbożu. Ostatni raz jej szlaki robiłem w ramach trasy pożegnalnej dla kończącego żywot napędu Aurelii. Kolejnego napędu, w tej wciąż trwającej pięknej historii. Dzisiejsze szlaki są wyjątkowe. Opierają się o wykończenie z ostatnich pełnych jeżdżenia dniach, a także pogody. Ostatni podmuch lata, ostatnie dni z temp. powyżej 20℃. I bez deszczu. Jeśli wierzyć prognozom to nadchodząca przyszłość nie będzie wesoła. To oczywiście nie oznacza, że dziś było idealnie. Ten wiatr dość szybko wykańczał w każdy możliwy sposób - psychiczny i fizyczny. Wymęczony, przemarznięty bo odczuwalna była nieco niższa niż wskazywał pomiar temp, który wskazywał nawet ponad 20℃ po południu. Dopiero bliżej wieczora temp. spadała. Zdecydowałem się dzisiaj zrobić mało popularny wariant tej trasy - z pominięciem jazdy przez pole. Nie wjeżdżałem więc do Łopianowa i nie jechałem na Bądkowo. Odbiłem przez Kocierz. Wcale nie krócej i łatwej. Ten wariant też ma swoje trudne strony. Choć dziś najtrudniejszy był wiatr a także mijający czas. Coraz wyraźniej będzie widać tą niebezpieczną granicę przesuwającą chwilę nadejścia zmroku.. Tym samym zabierając długość dnia.. Coraz więcej smutnych chwil będzie się wiązało z tego roczną jesienią, która podejrzewam, że przyjdzie dość szybko. Prosta kalkulacja, operująca się nawet o to co się działo dzisiaj. Silny wiatr masowo wyrywał nawet zielone liście. Coraz mniej liści na drzewach, a wkrótce ich kolorowe odmiany... I puste, łyse, samotne drzewa... I kolejne przetrwanie byle do kolejnej wiosny, kolejnego roku (2022 r.)... Smutna ta wizja jesieni bez kolorowych drzew... Tu wyłania się także jeszcze inny problem - coraz mniej drzew w tym zniszczonym chciwością światem. Są jednak dobre aspekty trasy. Choćby to, że mimo wszystko ruszyłem i zawalczyłem o tą lepszą rowerową przyszłość. Choć bardzo ciężko, i dość długo jak na standardy tej trasy (i to bez przejazdu po polu) zajęła mi ta wyprawa, cieszę się, że w ogóle do niej doszło i, że walczyłem do końca... O te kolejne kilometry...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 899

  • Trasa nr [łączna]: 980
  • Trasa nr [na blogu]: 894
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 15
  • W tym roku: 154

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 970 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 884 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 10 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 1954.8 km
  • Stan Licznika Końcowy: 2025.21 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 2025.58 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 14577 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 14648 km

  • Maksymalna prędkość: 40.3 km/h

  • Przejechałem: 70.41 km
  • Przejechałem [msc]: 863.16 km
  • Przebieg roweru [rok]: 6706.39 km
  • Przebieg roweru [suma]: 38717.75 km

  • Przejechalem w 2021: 6706.39 km
  • Podroż dookoła świata (2021) 16.766 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 96.7944 [%] km

  • Czas jazdy: 04:12:57 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2444:23:38 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2220:57:30 h
  • Czas Jazdy Suma (2021): 420:23:50 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 52:49:15 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 03:31:17 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:43:47 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:14 h

  • Średnia: 16.76 km/h
Dzisiejsza pełna wiatru, trudów trasa upływała pod niezbyt optymistycznym znakiem masowej wycinki drzew. Problem często poruszany, często wraca. Były już pewne analizy prawne, zganianie wszystkiego na problem plandemii i braku dostępu do materiałów. I to ma być niby "wymówka", czy jakby to ująć "uzasadnienie" tego co się dzieje. A to jest kurwa przecież nienormalne co się dzieje! A takich sytuacji niby podyktowanych biznesem będzie tylko więcej: Brak drewna na świecie - businessinsider. Tu przykład art. z Maja 2021 r. A problem jest szerszy, choćby już kilkukrotnie w mediach przewijająca się mapa planowanych wycinek drzew. To zakrojony na szeroką skalę mord, który na siłę chce bronić instytucja terrorystyczna Lasy Państwowe: Mapa wycinek drzew - kontrowersje. A to, że Lasy Państwowe mijają się z prawdą może każdy osobiście sam ocenić. Z pewnością w całej Polsce, nie brakuje miejsc gdzie takie bandyckie zachowania miały miejsce. Ja dziś na trasie natrafiłem na kilka. To nadal niszczony drzewostan wzdłuż drogi DW108 a potem DW106 obszar miejscowości takich jak Truskolas, Unibórz, Błotno i wszystko dookoła. Dotąd dom tysięcy istnień od mniejszych po większe. Obecnie miejsce masowych zbrodni. W ostatnich dniach coraz częściej widuję przeładowane do granic możliwości tiry, wywożące zamordowane drzewa. Dziś z takimi skurwysynami też się spotykałem. Dość dobrze wpisują się w nie zbyt optymistyczny scenariusz trasy, gdzie od początku był męczący ten cholerny wiatr. Pod koniec trasy już nawet rzygałem tym wiatrem. Tak mi się wszystko dłużyło. Swoją mękę utożsamiam również z tym co się dzieje. Masowe wycinki drzew. A to sprzyja temu aby wiatr sobie swobodnie hulał. Sytuacja będzie coraz gorsza i już jest. Za miejscowością Ciesław pod Stuchowem, masowe wyżynanie drzew. Masówka leci również w stronę Gryfic (DW105), okolice miejscowości takich jak Niedźwiedziska, Wilczkowo, Dobrzyń, a także Rybokarty obrośnięte drzewami w stronę Kukania, Krakowic (moja noworoczna trasa na 31.12, znana pod wieloma tytułami - tr_przygod). Aż ostatecznie największy widoczny mord. Wzdłuż drogi Gryfice - Łopianów. Pas od strony Łopianowa - wyrżnięty praktycznie do zera. Wszystko jest zamordowane, zniszczone, zdewastowane. Już dawno takich mordów nie widziałem. A najgorsze jest to, że miały miejsce w ostatnich tygodniach. Skala zniszczeń jest coraz większa ale tak... Śmiecie, kryminaliści pod pieczęcią Lasy Państwowe będą zaprzeczać to należy im wierzyć... Ludzie, obudźcie się nim będzie za późno. Sam nie jestem wstanie walczyć i przeciw dezinformacji wokół C19 (covid), a także z procesem nasilającym się w ostatnich latach (od 2015, 2016 r.) z tym masowym wycinaniem drzew. Pod przykrywką walki z wirusem zachodzą naprawdę ogromne i często nieodwracalne zmiany, jakimi ejst wyżynanie wszystkiego dookoła. Wiele tragedii i zmian pogody, zmiana stosunku natury do naszego gatunku będzie się tylko negatywnie pogłębiać. A nieustannie informuję o tym na blogu od lat. To nie proces nasilający się tylko w ciągu ostatniego roku. To trwa już latami.. I będzie tylko gorzej.. Niezbyt przyjemna była ta dzisiejsza droga. Pełna zwątpienia i trudów na każdym jej odcinku. Wszędzie widzę tylko zło. Zniszczenia, zamordyzm. Do tego dość długo trwa ta trasa. Wyjeżdżałem na nią po godzinie 14. Było jeszcze słonecznie i ciepło. Szybko się jednak ta okoliczność zmieniła. Czas upływał nieproporcjonalnie do zrobionych kilometrów, a chłód coraz bardziej mnie dobijał. Była dopiero godzina 18:35. Byłem na drodze pod Łopianowem, odbijałem na Kocierz. A temp. już spadła do 17.8℃. A odczuwalna była na poziomie 14℃, może niżej. Dalsza perspektywa była gorsza. I tym bardziej uświadomiła mnie w słuszności podjętej decyzji o skorzystaniu z wariantu Trasy Buszującego w Zbożu poza jazdą po polu. Ta oznaczałaby dodatkowe 40 min, trudnej przeprawy. A im bliżej zbliżającej się w nieunikniony sposób ciemności, tym warunki do jazdy byłyby bardziej wykańczające. Poszedłem więc w łatwiejszą drogę. Choć nie bez zwątpienia, które towarzyszyło mi równie długo i równie silnie na mnie oddziaływało co zmęczenie.. Dobiłem jednak do końca. Mocno zmęczony i wracając dość późno - po godzinie 19.. Wróciłem jako zwycięzca z tej próby. Pozostaje jednak za mną wyglądający coraz gorzej świat, zatracający się w bezdusznych dokonaniach, co nie których bytów, których trudno zważywszy na to co robią, do czego się przyczyniają nazywać ludźmi.. Ten wszechobecny mord drzew, zwierząt i innych żyjących w lasach stworzeń. To się nie może i nie skończy dobrze. Ten świat pogrąża się w coraz większym mroku. W końcu zgaśnie ostatnie światełko nadziei, a wraz z nim rozpocznie się prawdziwa rzeź. W końcu któryś krok zadecyduje o tym, że to będzie już naprawdę koniec. Ja przynajmniej nie widzę nadziei dla świata i liczę na to, że apokalipsa nastąpi szybko. Nim ludzie do reszty zatracą rozum i siebie.

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa23sierpnia2021zdj1.jpgtrasa23sierpnia2021zdj2.jpgtrasa23sierpnia2021zdj3.jpgtrasa23sierpnia2021zdj4.jpgtrasa23sierpnia2021zdj5.jpgtrasa23sierpnia2021zdj6.jpgtrasa23sierpnia2021zdj7.jpgtrasa23sierpnia2021zdj8.jpgtrasa23sierpnia2021zdj9.jpg


Mapa przebiegu trasy :)