27.01.2020
Jazda nr: 536

Tagi: zs_trPracy, zs_dino, zs, GPS |

Trasa z dnia dzisiejszego po nieudanym weekendzie zaprowadziła mnie na szlaki klasycznej trasy do sklepu Dino, tym klasycznej im dłużej mieszkam na tym cholernym Pogodnie w Szczecinie, gdzie przez kolejne tygodnie jak tu mieszkam, i kolejne tygodnie życia zmarnowane w pracy, czuję się coraz bardziej przygnębiony i nieszczęśliwy. Brakuje mi życia studenckiego, gdzie może nie miałem roweru w Szczecinie (poza ostatnim semestrem), ale i tak często jeździłem i sporo, i to w bezpieczniejszych warunkach i lepszych aniżeli tych, które zapewnia Szczecin i jego okolice. Dzisiejsze szlaki nie są jednak sklepem Dino, jak moja ostatnia taka trasa: ZS: Sklep Dino z 13.01.2020. To tylko trasa przebiegająca takim samym śladem, pomijająca jednak ten ważny element jakim jest właśnie sklep Dino w Przecławiu, do którego nie zajechałem. Umyślnie go ominąłem i pojechałem dalej. Na zakupy i tak będę musiał zajechać ale nie dzisiaj. Pewnie pod koniec tygodnia jeśli zostanę w Szczecinie na dłużej, czyli niestety na weekend, z nadzieją, że nadchodzące dni szybko miną a ja znajdę się już w przyszło tygodniowym weekendzie, w którym to wrócę z Aurelią do domu.. Być może na kolejny pełny wyzwań rowerowy weekend (Trasa przez Stuchowo i Pałacyk w Iglicach w Lutym). To tylko plany do nich i ich ewentualnej realizacji dzieli mnie jeszcze cały niepewny tydzień. A ten wraz z minionym weekendem nie zapowiada się zbyt ciekawie.. Za to trasa mimo wszystko się udała, choć dziś było ciężko. Miałem już w pracy migrenę, nie przeszła mi do końca. Pogoda nie za ciekawa, a i tak pojechałem to spotkała mnie jeszcze jedna smutna wieść. Z jakiegoś powodu z bugował się mój główny licznik rowerowy Thorn. Pokazał on, że na dzisiejszej trasie zrobiłem 20 km w czasie 2h. Pokazał więc on o 10 km mniejszą wartość niż powinien. To jednak nie jedyny problem trasy..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2020 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 540

  • Trasa nr [łączna]: 622
  • Trasa nr [na blogu]: 536
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 16
  • W tym roku: 16

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 613 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 527 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 2919.4 km
  • Stan Licznika Końcowy: 2949.6 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 2944.75 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 15167 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 15198 km

  • Maksymalna prędkość: 35 km/h

  • Przejechałem: 30.2 km
  • Przejechałem [msc]: 525.54 km
  • Przebieg roweru [rok]: 525.54 km
  • Przebieg roweru [suma]: 23091.27 km

  • Przejechalem w 2020: 525.54 km
  • Podroż dookoła świata (2020) 1.3139 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 57.7282 [%] km

  • Czas jazdy: 02:00:48 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1457:07:42 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1233:41:34 h
  • Czas Jazdy Suma (2020): 35:18:14 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 35:18:14 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:12:23 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:12:23 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:05 h

  • Średnia: 15.1 km/h
Dzisiejsze szlaki, dzisiejsza trasa jak już wspominałem w zbyt wesołych okolicznościach się nie odbywa. W zasadzie weekend tez nie był wesoły. W weekend dokładnie w sobotę (25.01) pojechałem z Aurelią do serwisu rowerowego w Nowogardzie, gdzie dokonuję większych napraw. Mam tam zaufanego serwisanta i tam robię te naprawy. Niestety nie było go w sobotę, długo niepotrzebnie czekałem. Ze stratą nadziei pojechałem od razu do Gryfic a tam się dowiedziałem, że wcale nie jest tak źle z obręczami kół, które są zniszczone przez zarżnięte klocki. W sensie, że trzeba myśleć o wymianie ale nie jest tak jak przedstawili mi to złodzieje z serwisu Konik w Szczecinie: ZS: Smutek niepewności. Nie rozwali mi się to za 100 czy 300 km. Ale to kwestia i tak do zrobienia. Wg. serwisanta z Gryfic tak do lata to mogę z tym jeździć na spokojnie. Tylko nie potwierdził mi czy przy robieniu 500 km / msc, nadal mogę sobie tak np. do Czerwca jeździć. Bo w tym czasie miałbym zrobione ponad 2000 km jeszcze. A te obręcze są już zniszczone. No dobra. Sprawa z tymi obręczami jednak ciągnie się przez weekend, gdzie mój durny ojciec bez konsultacji ze mną, wziął się za samowolne naprawy -.- Pozaklejał te dziury kurwa jakimś klejem.. A przy okazji wszystko jest teraz nie równe, trze mi o nowe, w chuj drogie klocki (32 zł / para), zostają czarne ślady po klockach. Piski, i dziwne dźwięki towarzyszą mi przy hamowaniu. A przy okazji mam kawałkiem upierdolone siodełko, co od razu dostrzegłem, pewnie kurwa na oponach też zalega. I kto wie czy nie miało to wpływu na zbugowanie się licznika. Może kurwa gdzieś zahaczyło o magnes (chuj wie w jaki sposób) -.- No ale kurwa nie podoba mi się to. Szczególnie, że już się umówiłem na drugi tydzień Lutego na naprawy w serwisie. Bo to i tak trzeba zrobić i tak. To nie ma co czekać. Kurwa. Już mi nic nie hałasowało po kilku dniach jeżdżenia na nowych klockach jak się wszystko ładnie dopasowało, a teraz kurwa znowu. Same straty. No i tak przechodzimy do dzisiejszego dnia. W całej pierdolonej pracy, przez całe jebane 8h, prócz zaniesienia i podłączenia komputera ALL-in-ONE z rana nic nie zrobiłem. Nudzę się strasznie. A do tego dopadła mnie migrena, żadne tabletki mi do końca nie pomogły. Tak średnio się czując pojechałem w tą dzisiejszą trasę z nadzieją, że mi przejdzie. Ale gdzie tam. Przecież w mieście nie ma spokoju i świeżego powietrza, a te nieustannie pędzące we wszystkich kierunkach auta doprowadzały mnie nieustannie do kurwicy. Mijały kilometry, mijały kolejne etapy trasy. Przybywał zmrok, który zaczynał mnie jeszcze przed Stobnem dopadać. A ostatecznie dopadł w Dołuje - Skarbimierzyce. Dni wciąż są za krótkie aby można było zrobić jakąś fajną trasę po tej jebanej trasy. Te życie jest wciąż zbyt smutne by można było je na trzeźwo przeżyć..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa27stycznia2020zdj1.jpgtrasa27stycznia2020zdj2.jpgtrasa27stycznia2020zdj3.jpg


Mapa przebiegu trasy :)