Trasa z dnia dzisiejszego przynosi oczekiwany powiew wiosny! Jest na tyle ciepło, że jadę w miarę lżejszych rękawiczkach - jeszcze nie letnich. Mam takie pomiędzy letnie a zimowe ;) Świąteczny prezent od MM, który używam! :) Co prawda dostałem je w grudniu 2024 r. Ale dopiero na jesień 2025 r. Była pierwsza okazja na ich wykorzystanie i obecnie na wiosnę jak znalazł! W sumie lepsze takie niż te ciepłe zimowe. A letnie są znowu za cienkie.. To tak.. Coś pomiędzy się przydało! I akurat takie wykorzystuję. I jako ciekawostkę powiem, że w czwartek tydzień temu też jechałem ale nie było tak ciepło jak dziś! Okolica +12℃. Przebija się słonko więc fajnie. Niepotrzebnie wieje.. Jednak są przykre informacje na tej fajnej trasie - trasie Brodników, którą swoją drogą już od dawna nie jeździłem: Trasa na Brodniki & Polne Kwiaty. Naprawdę od dawna.. Bo od sierpnia 2025 ... A trochę się pozmieniało.. Dziś jest jednak okazja na taką jazdę! Jest w końcu wiosennie.. Jednak zaczynam wyjazd nadal z uczuciem, że coś jest nie tak z Aurelią. Tak mi te przednie koło się prostuje samo z siebie. Nie ma już wątpliwości: padły stery. W ogóle miałem ochotę dzisiaj zawieść Aurelię do serwisu - niestety nie mam za dużego wyboru.. Więc muszę dać do HobbyBike w Gryficach. Z nadzieją, że zrobi to "dziadek" - nie wiem jak ma na imię.. Taki starszy doświadczony serwisant. Jak już to wolę jemu dać.. Niż właścicielowi. Co Przemka właściciela nie mam zaufania.. To takie dawne czasy.. Ale niesmak pozostał do dziś.. Jak mi kurwa popsuł piasty w kołach.. Po tych wydarzeniach i kolejnych nieudanych przeplataniach kół.. Zniechęciłem się również do przeplatania.. No ale to historie na osobne tematy.. Nie mniej widać pewną zależność.. Nie ważne ile czasu minie to o niektórych historiach pamięta się cały czas.. I to równie negatywnie co z chwilą gdy co dopiero miały one miejsce: Gryfice: serwis. Problem po serwisie z wspomnianego wpisu pojawia się we wpisie: Dobra: Nowe trasy i awarie. Od wydarzeń mija 6 lat. Wciąż mnie to wkurwia. Wciąż nie mam zaufania do typa.. Właściciela HobbyBike... I pewnie się to nie zmieni.. Nawet jeśli minie kolejne 6 lat.. No cóż. Trochę zboczyłem z dzisiejszego tematu. Może to przez ten silniejszy wiatr. Jaki dziś był.. Bo gdyby nie ten wiatr to było całkiem fajnie.. Choć tradycyjnie na drodze DW109 staję się ofiarą do zabicia przez pędzących pojebów w samochodach.. Przy Karczewiu załamują mnie kolejne wycinki drzew.. Zaś przy Trzygłowiu - powstaje kolejny dom. Podobno już jakiś czas.. No tak.. Może tak być.. Tylko ja od sierpnia 2025 r. Nie jechałem tą drogą (Brodniki - Trzygłów). Samochodem też.. W sumie samochodem od pamiętnej w negatywnym sensie jesieni 2024 r.. Nie jeździłem tą drogą.. No tym bardziej rowerem. Więc skoro budowa zaczęła się na jesień 2025 r. No to siłą rzeczy jej nie widziałem. Bo trudno by było nie widzieć zamieniania kolejnych skrawków natury w zabetonowane domy. Podczas gdy inne domostwa stoją i niszczeją. To fajne tereny są sprzedawane pod inwestycje... Z dziejów i wieści dzisiejszej trasy.. Ciężko mi się jedzie - tak dziwnie. Bo kierownica stawia opór.. Szczególnie przy skręcaniu jest to nieprzyjemne.. W trakcie podróży - dokładnie tuż przed skrętem na Brodniki otrzymałem informację, że moje autko (Citroen C3) wraca z serwisu.. I tyle się nacieszyłem z jeżdżenia zastępczym Fiatem ;) No właśnie kolejny wątek - ciągnął się w sumie 2 dni a dokładnie przez wczorajszą środę (25.02) i dzisiejszy czwartek (26.02). Wczoraj naprawiałem samochód w ASO. Nie mam pewności ale zgodnie z diagnostyką ASO ponowna wymiana rozrządu - co robiłem w kwietniu 2025 r. A dziwne objawy zużycia pojawiły się w Listopadzie po ok. 20 tyś przejechanych km... Trochę jak dla mnie śliska sprawa.. Z tym samochodem. Nie będę się już tutaj rozwodził - ale skoro ten samochód często wozi nie tylko mnie i Aurelię to wspominam.. Bo tak się wszystko dzisiaj kumuluje. A tak naprawdę co na tym cierpi? Ano to, że nie robię wpisów na bieżąco.. Ani nie pracuję nad kolejnymi punktami z listy zadań związanych z projektem Wielkich Poprawek w Strukturze Katalogowej Plików 18+8 TB. Po prostu wiedziałem, że tak będzie.. Nadejdą cieplejsze dni. I chęć spędzania czasu na rowerze będzie wygrywać. A robota cholera stoi. W tym tygodniu tyle o ile zrobiłem.. Miałem w ogóle wczoraj tj. 25.02 być u dentystki. Kończyć zęba.. Pisałem jej przed weekendem, że nie będę.. Bo mam ważną sprawę. Miała mi dać termin. I ostatecznie do dzisiaj nie dała.. Poczekam sobie do przyszłego tygodnia. Jak się nie odezwie to się przypomnę.. A ta druga naprawa auta - to dotyczyła naprawy hamulców i nie działającej klimatyzacji. Zostawiłem samochód jeszcze wczoraj wieczorem. A dziś po południu zrobiony. Nie spodziewałem się, że tak szybko. Raczej liczyłem, że może się przeciągnąć do piątku.. No ale skoro zrobiony.. To nie pozostawało nic innego jak zjeżdżać z trasy... I jechać po auto.. A właśnie ten zjazd to nie był taki prosty.. Bo czekała mnie przeprawa pod wiatr. Trudniejszym odcinkiem trasy Brodników..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1755
Trasa nr [łączna]: 1831
Trasa nr [na blogu]: 1745
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 9
W tym roku: 26
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1816 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1730 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 30225.2 km
Stan Licznika Końcowy: 30249.63 km
Stan Licznika Końcowy2*: 30056.05 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8702 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 8703 km
Maksymalna prędkość: 35 km/h
Przejechałem: 24.43 km
Przejechałem [msc]: 135.64 km
Przebieg roweru [rok]: 390.39 km
Przebieg roweru [suma]: 67017.35 km
Przejechalem w 2026: 390.39 km
Podroż dookoła świata (2026) 0.976 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 167.5434 [%] km
Czas jazdy: 01:27:05 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4274:00:04 h
Czas Jazdy Suma (blog): 4050:33:56 h
Czas Jazdy Suma (2026): 26:12:18 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 08:35:11 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 00:57:15 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:00:28 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:18:29 h
Średnia: 16.85 km/h
Dzisiejsza trasa pozwalała poczuć wiosnę! Ciepło i fajnie. No ale też się często chmurzyło. Nie mniej dzisiaj dwucyfrowe ciepło.. Musiałem skorzystać. I w sumie dobrze, że nie wiedziałem o aucie wcześniej.. Bo nie wiadomo czy bym się wybrał. Jest trochę wiaterku. Jest tradycyjne zwątpienie w siebie.. No ale trzeba było się nieco dalej wybrać.. Niezależnie od awarii sterów. Nie jest przyjemnie ale da radę jechać.. W pierwszą stronę nie było przyjemnie przez sytuację na drodze DW109... Nawalają te cholerne samochody. I tak dopierdalają bez opamiętania... Skurwysyny jebane.. No ale nim się będę nimi przejmował.. To przed Karczewiem swego czasu był sklep Dyjaka. Obok masarnia. To upadło już parę lat temu.. Nawet już nie pamiętam jak to było, gdy się tam chodziło czy przyjeżdżało na zakupy. Ja sklep Dyjaka pamiętam jak był w centrum Płotów przy ul. Krótkiej. Potem lata był właśnie przy Karczewiu. I zawsze rosło tam sporo iglastych drzew. Dziś są one wspomnieniem. Rosły i były. A dziś już ich nie ma.. Wyrżnięte do końca. Nie wiele z tej natury pozostaje. Wszystko wszędzie się wycina. A świat nieustannie z roku na rok się zmienia... Coraz bardziej, coraz szybciej. A zmian jest tyle, że nie idzie za nimi nadążać. Nie idzie pamiętać o tym co było i jakie było. No ale do tego miejsca.. Do tego dawnego sklepu Dyjaka.. To aż musiałem się cofnąć. Zrobiłem kilka zdjęć.. I pojechałem dalej. Z wiatrem w plecy.. I morderczymi samochodami dookoła, którym dość mocno odpierdala. No ale to jest standard na tej drodze. Mam tu niekryte pretensje do Zarządu Dróg Wojewódzkich w Koszalinie, że kurwy jebane w 2019 r. zezwolili na remont drogi DW109 bez zapewnienia wybudowania wzdłuż niej drogi rowerowej! Ten szkodliwy projekt niesie niebezpieczeństwo po dziś dzień. W nie które dni nie wiem.. Może to kwestia przyzwyczajenia? A może nie zawsze jeżdżą jak pojebani. No bo nie zawsze na to narzekam. Dziś - owszem. Narzekałem.. A jeszcze będę narzekał. Na głupotę ludzi. Obecna odwilż trwa już parę dni. Znika lód.. Bo śniegu już dawno nie ma. Głupota ludzi jednak ma się dobrze. I na rozlewisku Regi - kolejni debilne stoją i łowią ryby. Robiłem im zdjęcia. Banda degenerackich debili.. Ciepłe noce (przynajmniej na plusie). Duże temp. plusowe w ciągu dnia. Miejscami ten lód jest całkowicie roztopiony. Jaka jest pewność, że w miejscach gdzie włażą jest bezpiecznie?! Zawsze mnie ci pierdoleni wędkarze co tak robili.. irytowali. A tak jest co zimę. Co zimę ten sam debilizm trwa w najlepsze. Cóż.. Niedługo później gdy przemęczyłem się przez wzniesienia w stronę Gryfic - znalazłem się pod Brodnikami. Gdzie miałem informację odnośnie naprawionego mojego autka. I dobrze, że teraz. Jestem w trakcie rowerowania. Nic nie poradzę. Muszę kończyć trasę. A ta mi jeszcze chwilę zajęła.. Nim dojechałem pod Trzygłów - gdzie budują nowy dom na końcu wsi.. A pewne nieruchomości stoją puste i niszczeją. W pierwszej kolejności powinny być zrewitalizowane obiekty już istniejące.. A dopiero wydanie zgody na nowe zabudowy. Bo tak się tylko pogłębia patologia jaką mamy w tym świecie. W tym kraju. No cóż - pierwszy raz widzę tą budowę. I to w dość zaawansowanym stanie!.. Minąłem to nie mniej dość szybko.. I wracałem do domu tradycyjnie przez Baszewice. A potem Grębocin. Mijałem zalane pola.. I wiosenne ptactwo! Przy tych polnych jeziorach między innymi łabędzie. Słychać też często darcie mordy przez żurawie.. Na koniec trasy nie fajnym przejazdem był przejazd przez przepływające drogą jezioro blisko skrzyżowania na Bartkowo.. I po tym już ostatni odcinek trasy. Ostatnie wzniesienie. I powrót - powrót tuż przy godzinie 17.. Jeszcze zdążyłem za dnia wrócić. W końcu wieczór będzie chłodniejszy. A ja dziś tylko w grubszej bluzie. No poczułem wiosnę.. I to po całości!..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)