05.04.2025
Jazda nr: 1558

Tagi: tr20stka, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa jest pewnym rodzajem "szaleństwa". Gdybym wiedział, że warunki są aż tak ciężkie to bym raczej nie pojechał. Nie w tym wieku! No byłem kiedyś w wieku w którym jeździłem w taką pogodę. Tylko można powiedzieć: kiedy to było... A na takie zaczepne pytanie mogę odpowiedzieć ile tras temu... :) Tylko raczej nie o to chodzi aby bawić się w gierki słowne. Tylko fakt, faktem... Nie spodziewałem się zetknięcia z takimi trudnościami. Była to moja jedna z gorszych (czasowo) tras 20-stek. I trudno się dziwić. Skoro walczyłem z wiatrem 60 km/h w porywach pewnie ciut lepiej. Nie często walczy się z takim wiatrem, że nie idzie jechać. Pod wiatr ledwo wyciągałem 10 km/h. Masakrycznie się wszytko dłużyło. A ja nie świadomy, kuszony słońcem... Wróciłem ze śniadania (kabab z Nowogardu), i spaceru po Truskoleskim lesie. A tam aż tak nie wiało i momentami wydawało się, że jest przyjemnie. Więc wróciłem do domu, czym prędzej się przebrałem i w drogę! A tam taki zawód... Spotkałem się z silnym, wręcz odpychającym wiatrem, który tak mocno obniżał temp. odczuwalną... Jednak pomimo trudności - pokonałem trasę z którą ostatecznie dałem sobie radę! Uzyskałem jeden z gorszych wyników (czas) na cyklicznej trasie 20-stce. Jednak nie smuci mnie to. Wręcz przeciwnie. Napawa mnie to dumą! Bo mimo trudności, dałem sobie radę! Może faktycznie choć powoli, ale wracam do dawnej świetności?... Tylko ten powrót nie jest wcale ani łatwy ani szybki. I jeszcze wiele przede mną... Wolałbym czytać ten wpis jako wspomnienie drogi, którą pokonałem. Niż czytać go, gdy teraz go piszę. Bo piszę go z świadomością tego, że czeka mnie nie łatwa droga do pokonania...
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1567

  • Trasa nr [łączna]: 1644
  • Trasa nr [na blogu]: 1558
  • W tym tygodniu: 4
  • W tym miesiacu: 4
  • W tym roku: 32

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1630 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1544 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 25346.8 km
  • Stan Licznika Końcowy: 25365.29 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 25193.29 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 3761 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 3780 km

  • Maksymalna prędkość: 26.2 km/h

  • Przejechałem: 18.49 km
  • Przejechałem [msc]: 88.24 km
  • Przebieg roweru [rok]: 631.59 km
  • Przebieg roweru [suma]: 62065.05 km

  • Przejechalem w 2025: 631.59 km
  • Podroż dookoła świata (2025) 1.579 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 155.1626 [%] km

  • Czas jazdy: 01:17:21 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 3958:25:19 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3734:59:11 h
  • Czas Jazdy Suma (2025): 42:56:53 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 05:52:02 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:28:01 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:20:32 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:01 h

  • Średnia: 14.41 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego zaczyna się po słabym poranku. Słabo zaczyna się weekend. Zgodnie z przewidywaniami metrologów, pogoda się zepsuła. A już było tak fajnie. Ciepło. Przyjemne. Aż chciało się żyć! To pogoda zawodzi. Ja jestem od rana taki przemęczony emocjonalnie. Drażliwy i zdenerwowany. Jeszcze żyję w świadomości, że mam pewne sprawy do ogarnięcia - z tytułu moich bieżących spraw - raportu szkoły do opisania, bieżące wpisy na blogu do zrobienia. Jeszcze dzisiaj miałem badania samochodu w SKP. Ostatni raz byłem tam 2 lata temu. Jak ten czas minął... A na domiar złego i to akurat dzisiaj - czas no naprawdę: wybitny! Jest mały remont. Zmiana bardzo starych i zużytych już paneli podłogowych oraz odmalowanie ścian - gdzie obecny kolor mam od wielu lat. Miałem taki ciemniejszy zielony. Po wielu latach mogłem do tego przywyknąć. I akurat dzisiaj takie zmiany. Z rana tyle ganiania, że trzymając telefon przy sobie przynajmniej wiedziałem ile zrobiłem kroków: ponad 800. Nerwowa sytuacja także z powodu wycinek, i w dalszym ciągu: "ścinek" wyciętych drzew przy osiedlu. Chodzi o ten kontrowersyjny kawałek przy osiedlu: Trasa Makowice-Słudwia z 03.03 i Trasa Makowice-Słudwia z 27.03. Wycięte drzewa, tną na mniejsze kawałki. I tak ponad miesiąc czasu już. Skurwysyny jebane przyjeżdżają w weekendy czy po południami. I wtedy hałasują i doprowadzają mnie do kurwicy. Nie inaczej było z dzisiejszym porankiem co tylko dodaje "wkurwienia" do dzisiejszej trasy. Po ciężkim poranku i ponad 800m chodzenia z pokoju do pokoju i na klatkę wynosząc rzeczy z pokoju pojechałem w pizdu na kebaba. Miałem zjeść w Płotach ale było zamknięte. Pojechałem więc do Nowogardu. A tam też z opóźnieniem się otwierają. Potem spacerek na rozładowanie złych emocji. I dałem się zwieść temu, że jest słońce... I jest niby fajnie. Nie, nie było. Po drodze mocno zmienne zachmurzenie i nawet drobne opady gradu były. Trasa ciężka. Dzień nie łatwiejszy. A ja tak naprawdę szukałem dzisiaj sposobu wyrwania się z domu. Aby nie siedzieć. Nie uczestniczyć w tym "remoncie". A pogoda mi to trochę uniemożliwia... A do tego dołuje mnie świadomość tego, że mam do ogarnięcia parę spraw, które chciałem właśnie w weekend zrobić - zważywszy na to, że będzie gorsza pogoda to będzie na to czas. A to tyle z moich planów i potrzeb. A gdzie potrzeba aby odpocząć po tygodniu pracy w szkole?... Na to już brakuje wolnych dni. Weekendy muszą być po 3 dni bo inaczej to się ludzie wykończą. A ja to już na pewno!... Także kończąc: dzisiaj bardzo ciężko. Mimo wszystko. Cieszę się, że pojechałem. Bo był w moim rowerowym życiu taki czas, że nic by mnie nie powstrzymało. A miał mnie dziś powstrzymać wiatr o sile 60 km/h?... No nie! To nie dopuszczalne, skoro żadna siła nie może mnie powstrzymać to wiatr również!

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa05kwietnia2025zdj1.jpgtrasa05kwietnia2025zdj2.jpg


Mapa przebiegu trasy :)