21.09.2026
Jazda nr: 1858

Tagi: iglice, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego jest kontynuacją pewnej wariancji trasy z weekendu: Bardziej ambitna Wicimicka trasa. A ta trasa (WPIS=1857) jest z kolei wariancją trasy na Wicimice, Iglice.. Często jeżdżę w tych stronach i na nowo wymyślam.. :) A, że dziś mam taki dzień jaki mam. I sił brak.. I pogoda jeszcze gorsza niż w minioną sobotę (19.09).. To mogłem sobie pozwolić na mniej ambitny wariant trasy.. Ten dokładnie kończy się na nie całych 30 km. No ale co się dziwić. Dziś wieje i to mocno.. I jest zimno.. Niby temp. w okolicy 17℃ ale ta odczuwalna schodzi do wartości <10℃. Więc za przyjemnie nie jest. Ubrałem się dzisiaj nieco grubiej - dwie koszulki termo na siebie, krótkie spodenki z wkładką ale na wierzch dłuższe spodnie. Takie już mocno podarte. Długo mi już niestety nie posłużą. Wielu rzeczy kończy się czas właśnie w 2026 r. To sprawia, że ten rok mimo wszystko taki smutny się wydaje. No i pogoda to jedno. Drugie, że mam ciężki i bardzo nerwowy dzień w szkole. Już w poniedziałek i to jeszcze przed południem jestem przeciążony, przemęczony fizycznie i psychicznie.. I tak jest już w poniedziałek. Nie zapowiada to dobrego tygodnia. Kolejne durne organizacyjne problemy.. I problem łączenia dwóch światów - bud. A i B szkoły - gdzie podział odnosi się do przedszkola z zerówką i klas I-III. A te są coraz gorsze. W poprzednich latach tak źle nie było. No ale wtedy te bachory z klas I-III nie przyłaziły tak często na WF do bud. A. A to robi kumulację patologii. Jeden wielki niosący się hałas, którego trudno pozbyć się z głowy. Nie idzie się na niczym skupić. O normalnej pracy to: zapomnij. A to też męczące. Siedzieć i nie móc zrobić ani szkolnych ani swoich spraw.. Bo po prostu nie mam gdzie. Nie mam do tego warunków.. I to się ma tak cały rok ciągnąć?! Bo te kurwa wariatki ciągną te bahory? ... Tutaj... Też trochę opamiętania do cholery.. Bo tak też nie może być jak jest. Bo jest przesada pewna w tym wszystkim co się wyprawia w tej szkole w tym roku. Zbyt wiele zbyt szkodliwych zmian... A to nie prowadzi do niczego dobrego... Jestem zbyt szybko przebodźcowany. Te bahory też się nie potrafią zachować. Dziś nie miałem wyjścia. Musiałem iść na ten rower bo się wykończę. Te wyjazdy rowerowe to jest to co trzyma mnie w ryzach i pozwala się nie wykończyć.. A, że dziś dodatkowo pogoda swoje robi.. I nie czuję się na siłach.. To nieco skróciłem sobie dzisiejszy wyjazd. Przejechałem się. I to najważniejsze.. Jest lepiej. Tylko, że jutro znowu idę do tej szkoły.. Coraz bardziej z roku na rok czuję się tutaj niechciany. I to już nie jest to samo.. To nie jest to samo jak zaczynałem tutaj pracować w 2020 r. Bardzo wiele się zmieniło i to niestety na gorsze..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1868

  • Trasa nr [łączna]: 1944
  • Trasa nr [na blogu]: 1858
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 14
  • W tym roku: 139

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1928 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1842 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 16 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 33910.9 km
  • Stan Licznika Końcowy: 33940.54 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 33741.19 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 12234 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 12264 km

  • Maksymalna prędkość: 29.1 km/h

  • Przejechałem: 29.64 km
  • Przejechałem [msc]: 406.79 km
  • Przebieg roweru [rok]: 4081.35 km
  • Przebieg roweru [suma]: 70708.31 km

  • Przejechalem w 2026: 4081.35 km
  • Podroż dookoła świata (2026) 10.2034 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 176.7708 [%] km

  • Czas jazdy: 01:51:48 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4507:23:53 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 4283:57:45 h
  • Czas Jazdy Suma (2026): 259:36:07 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 25:30:01 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:49:17 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:52:04 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:36 h

  • Średnia: 16.02 km/h
Dzisiejsza trasa ponownie witała mnie na leśnym parkingu pod leśniczówką w Dąbiu. Aż nie chciało się dziś jechać.. Bo prócz lasów witały mnie połamane gałęzie, wiele śmieci leżących wszędzie. I wciąż bardzo mocno wiejący wiatr. Wyjeżdżałem w trasę w okolicy godz. 16. I podmuchy wiatru były w okolicy 50-60 km/h. Gdy wracałem z trasy a to była już godz. 18 to wiatr uspokoił się nieco i podmuchy były w okolicy 30 km/h. Wciąż sporo ale nie tak jak ruszałem. Nie chciało się jechać.. Naprawdę.. Bo ten wiatr tak obniżał temp. Wg. różnych prognoz inaczej podawali ale było ok. 17℃ jak ruszałem a odczuwalna nie wyższa niż okolica 11℃. Więc nie jest za ciepło. Gorzej jak wracałem.. Wtedy temp. spadła do 14℃. A odczuwalna to już w ogóle okolica tylko 7-8℃. No ale to już koniec trasy więc się tym nie przejmowałem. Najgorzej było ruszyć. Odcinek powrotu na Dąbie to walka z wiatrem dojazd pod Modlimowo to jeszcze większa walka z wiatrem. Trasa na Wicimice to boczne podmuchy wiatru i też nieprzyjemnie. Dopiero w Wicimicach nieco lepiej. Z Wicimic droga w kierunku Starej Dobrzycy pozwoliła odpocząć od wiatru. Nie wiało aż tak.. Pomimo i tak sporej wycinki drzew jakiej tu dokonano. Dziś jednak we wpisie nie będę po raz kolejny powoływał się na tag: drzewa. Bez sensu. O tych wycinkach już wspominałem. Nic się na razie nie zmieniło. Nie widzę nowych. Choć na pewno takie będą.. Ten okres na wycinki dopiero jest.. No ale spokojnie. Na razie się nie będę tym przejmował. Na razie spokojnie sobie jadę. Korzystam z chwil, że nie wieje. Nie dojeżdżam dzisiaj jednak pod Dobrzycę. Skracam sobie drogę szybciej i na wysokości skrzyżowania Iglice - Orzeszkowo odbijam na Iglice. Tu robię sobie pierwszy dłuższy postój. I czuć już tą jesień w powietrzu.. Jak robi się chłodno i nieprzyjemnie. Fakt zbliżającego się wieczoru nie pomaga.. No ale i tak.. Na nowo przyzwyczajać się do tego zimna.. Nic fajnego.. I tak jak już jestem w tym miejscu to wtrącę. Znowu grzybiarze. Znowu działają mi na nerwy.. Pomińmy jednak tą grupę.. Jadę dalej.. Do Iglic. A tam nic dobrego nie czeka. Cała wioska, cała droga rozjebana.. I to nie od dziś! Tak było już na opisywanej trasie: Ambitne Iglice!. A trochę od tej trasy minęło i nic się nie zmieniło.. W ogóle nie robią tej drogi. Rozjebali, zostawili i zadowoleni.. Na szczęście w miarę szybko przejechałem przez Iglice. I jechałem na Łabuń Wielki. Tu jeszcze za drzewami.. Jeszcze fajnie.. Ale już od Łabunia pod Dąbie.. To już gorzej.. Szara pogoda (bo już słońce na dobre skryło się za chmurami) a do tej pory się przebijało.. Na krótsze albo i dłuższe momenty ale się przebijało.. No ale już od Łabunia Wielkiego skryło się na dobre. Wciąż wiejący nieprzyjemny wiatr. I tak się jakoś zrobiło tutaj smutno i nieprzyjemnie :( Na nowo depresja mnie dopada.. Pomimo niepogody i zmęczenia z niechęcią wracałem do samochodu a z niego do domu. Przeszła mnie jeszcze jedna myśl.. A może jeszcze gdzieś w dzisiejsze po południe aby nie siedzieć samemu?.. Aha no i ten dźwięk.. Dziś nadal mnie prześladował. Już wiem (dzięki koledze MM), że to nie wina zacisku przedniego hamulca. A to wina mocowania błotnika. Jednak ta wiedza nadal nie pozwala mi w żaden sposób poprawić problemu.. A tak nie może być. Bo raz, że mnie szkoła wkurwia.. Dwa.. wkurwia mnie sytuacja w domu.. To jeszcze problemy z Aurelią mają swoje dokładać?.. Jakoś to rozwiążę choć na tę chwilę nie wiem jak.. Na tę chwilę cieszy mnie w ogóle to, że pojechałem. Chociaż na chwilę zrelaksowałem się po ciężkim wczorajszym dniu..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa21wrzesnia2026zdj1.jpgtrasa21wrzesnia2026zdj2.jpgtrasa21wrzesnia2026zdj3.jpgtrasa21wrzesnia2026zdj4.jpgtrasa21wrzesnia2026zdj5.jpgtrasa21wrzesnia2026zdj6.jpgtrasa21wrzesnia2026zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)