18.02.2017
Jazda nr: 73

Tagi: wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa miała tak naprawdę odbyć się wczoraj (17.02) - tak ją planowałem. Tyle, że jak weekend przyszedł to się pogoda popsuła, szarówa się zrobiła, mglisto cały czas i deszczowo. Wczoraj właśnie z rana jak chciałem jechać, tak po 10, po 11 to padało i uspokoiło się dopiero po południu. Cały dzień utrzymywała się gęsta mgła ograniczająca widoczność i występowała przelotna mżawka, także padało do południa. Mało ciekawe warunki, i wczoraj jeszcze nie miałem na to zbytnio ochoty, nie było ciekawie od rana, jakoś tak smutno u mnie, przygnębiająco. Do tego wysokie ciśnienie odbijało się na tym, że nie czułem się za dobrze i w konsekwencji nie zrobiłem planowanej trasy drogą nr 108 do Uniborza i z powrotem - fajna trasa, 30 km. Może jeszcze nie dużo ale w połączeniu z niedzielą (19.02) miał być to fajny wstęp do zrobienia w przyszłym tygodniu pierwszej 50-tki. Oczywiście moją ulubioną trasą "50-tką". Teraz w obliczu takiej zmienności pogody - o ile początek tygodnia był obiecujący - o wiele cieplej, sporo słoneczka - to teraz pozostaje mi mieć nadzieję, że w przyszłym tygodniu będzie lepiej i wiosna już na dobre zawita ! Wiele wskazuje na to, że właśnie wiosna przyszła, ale aura roznosząca się wraz z tym weekendem zdaje się temu przeczyć. Biorąc pod uwagę wczorajszy dzień i dzisiejszą kontynuację w pogodzie przed wyjazdem miałem takie mieszane uczucia, średnio mi się chciało iść. ALE! Bardzo dobrze, że się nie poddałem, że pojechałem a co najważniejsze nie zmieniłem planów co do przebiegu trasy (a takie pomysły narodziły się w mych myślach) już w trakcie trasy. Typowe działanie ze względu na to, że zrobiło się po prostu trochę ciężko. Pierwsza połowa dzisiejszej trasy była faktycznie wyzwaniem. Utrwalenie się jednak w późniejszym celu było silną motywacją, przystałem na nie zmienianiu planów - stąd taki tytuł dzisiejszej trasy: "Niezmienność decyzji" - aby jednak nie zmieniać, pozostać i trwać w swoich przekonaniach. Do trasy wybrałem się po godzinie 11. Czekałem i czekałem na jakieś przejaśnienia, które miały być wierząc prognozom pogody, nie mniej oczekiwania nie sprawdziły się ani wczoraj ani dziś i swoją drogą ciekawe jak to będzie wyglądało jutro. Czy związku z taka pogodą nie pojadę czy pojadę - na razie nie wiem, decyzję podejmę jutro chodź fajnie by było się trzymać swoich planów. Już sam fakt zrezygnowania z jazdy wczoraj był małym kompromisem. I tak zacząłem dzisiejszą z pozoru nieciekawą jazdę. To tylko 15 km w jedną stronę, wyjechałem z rodzimej mieściny - skierowałem się w stronę Golczewa - gdzie minąłem Sowno, Mechowo a wkrótce także Truskolas gdzie zrobiłem sobie krótki odpoczynek po przejechanych 10,4 km. Ruszyłem dalej - przez drogę gdzie z każdej strony otaczał ją las - i wyjechałem w Uniborzu. Aby zrobić te 15 km w jedną stronę - musiałbym przejechać przez całą wieś. Więc skręciłem w głąb wsi, zrobiłem tam króciutki dystans drogą w stronę Ościęcina - by wyrobić limit, zakręciłem i zacząłem powracać. W powrotną drogę jechało się znacznie lepiej - miałem już z wiatrem i jechałem i jechałem. Nadal spokojnie, nie śpieszno mijałem drzewo za drzewem. Droga powrotna okazała się o wiele szybsza (czasowo także). Wkrótce zacząłem mijać od tej strony wieś Truskolas gdzie przystanąłem na chwilę - tuż przy skrzyżowaniu na Nowogard - by wymienić akumulatorek w kamerce. Chwila odpoczynku dodała mi sił, zapisałem także słowa pięknej patriotycznej pieśni jaka właśnie w radiu leciała. Leciała ze słowami Bądź nam zawsze naszym domem, wytęsknionym, wymarzonym. Obudź się, Polsko, biją dzwony! I kto by pomyślał, że to radio Maryja xD a piosenka istotnie fajna. Zmieniłem baterie. Chwila przerwy dała mi sił i wyruszyłem z impasem, przed wzniesieniem za który zaraz Mechowo się rozciągała, pola, lasy za Łęczną na prostej drodze i kawałek pod górkę rozpędziłem się do 39 km/h. Odtąd do Sowna jechałem nieco szybciej, miejscami zwalniałem jak się robiłem zmęczony. Zacząłem już triumfować. Pokonałem moje paskudne myśli jakie miałem jeszcze przed Mechowem jadąc w stronę Uniborza, mówiące aby tam w Truskolesie skręcić i wsiami zjechać za Mechowo i tak wrócić - kończąc dzisiejszy wyjazd. Jednak się postawiłem ! I dopiąłem swego. Było mi ciężko w pierwszą stronę, za to w powrotnej drodze wcale się nie czuło dystansu, tej słabej pogody i co gorsza słabej kondycji mimo, że to już moja 9 jazda w tym roku, to jednak nie jest za dobrze : Stąd postanowienia, że aby się rozwijać trzeba zwiększać poziom trudności. Teraz wypadło na 30 km, wkrótce wypadnie na 50 km. I trasy 50 km będę chciał kilka razy przetrenować. I tą samą drogą co przyjechałem to wróciłem - cel osiągnąłem, było fajnie!
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 74

  • Trasa nr [łączna]: 159
  • Trasa nr [na blogu]: 73
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 5
  • W tym roku: 9

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 156 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 70 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 268.9 km
  • Stan Licznika Końcowy: 299.12 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: brak km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: brak km

  • Maksymalna prędkość: 39 km/h

  • Przejechałem: 30.22 km
  • Przejechałem [msc]: 90.52 km
  • Przebieg roweru [rok]: 160.58 km
  • Przebieg roweru [suma]: 6027.2 km

  • Przejechalem w 2017: 160.58 km
  • Podroż dookoła świata (2017) 0.4014 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 15.068 [%] km

  • Czas jazdy: 01:57:24 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 372:56:42 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 149:30:34 h
  • Czas Jazdy Suma (2017): 13:51:38 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 07:10:33 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:26:07 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:32:24 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:01:13 h

  • Średnia: 15.5 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego dnia okazała się miejscami trochę wymagająca. Szczególnie w pierwszą stronę - gdy jechałem do Uniborza drogą nr 108. Jechałem sobie spokojnie, nie spieszyłem się. Panowała gęsta mgła. Było chłodno. Od czasu do czasu lekko padało ale częściej była mżawka. Z powodu właśnie chłodniejszego powietrza zdecydowałem się dziś jechać z kominem - chodź ostatnio (15.02) nie był w ogóle potrzebny. Co prawda z początku trasy z 15.02 przydałby się, ale później zrobiło się cieplej i nie był potrzebny. Na nieco więcej ciepła dziś nie było co liczyć. Cały weekend jest taki nieciekawy a nadzieja, że zima odpuszcza może być przed wczesna, chodź utrzymujące się cały dzień i noc dodatnie temp. dają nadzieję, że jednak kolejne dni będą bardziej wiosenne. Co przełoży się na częstotliwość moich rowerowych wyjazdów i ich rezultaty. Póki co to jest dla mnie taka wstępna zabawa. Nie jeżdżę dużo i wymagająco. Liczy się przejechanie niewielkiej trasy, sam fakt uczestnictwa. Ta zabawa pewnie potrwa do końca miesiąca, gdyż już od przyszłego miesiąca zacznę poważniejsze wyzwania - częstsze wyjazdy, dłuższe trasy - będzie to szło z parą wraz z poprawiającymi się warunkami pogodowymi i nie będzie tak, że pada deszcz to nie idę, czy jest zimno to nie idę. Trzeba iść. Tak jak dziś - chodź początkowo nie chętnie ale poszedłem. I jedynie czego mógłbym żałować to kapitulacji, która objawiła by się chociażby zmianą obranej koncepcji trasy albo jej przerwaniem czy w ogóle nie uczestnictwem w tej przygodzie. Myślę, że dość dobre wnioski wyciągam: Aby coś osiągnąć trzeba się mocno poświęcić. Moje poświęcenie się zaczęło wraz z Chrztem 2017 r. Pierwsze plony zbiorę gdy będę wstanie robić trasy 100 km. To punkt wyjścia do dalszych zmagań, czyli regularnego pokonywania dystansów +100 km i ich zwiększania docelowo do 200 km tras a później jeszcze więcej. Przede mną jeszcze długa droga ale także niekończąca się motywacja, która prowadzi mnie dalej, dodaje sił i zapału do walki ! :]

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa18lutego2017zdj2.jpgtrasa18lutego2017zdj3.jpgtrasa18lutego2017zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)