Dzisiejsza trasa jest moim kolejnym powrotem do domu. Kolejny tydzień minął, znów z wielką chęcią i bez najmniejszego żalu, opuszczam ten przybytek, te cholerne miasto, którego tak szczerze nienawidzę. Tak nie lubię tu przyjeżdżać. Tak mi tu źle.. Ja jestem ze wsi, nie nadaję się do życia w mieście. Nie potrafię tutaj funkcjonować. Taka typowa praca mnie dodatkowo dobija i unieszczęśliwia. To nie życie dla mnie.. Muszę szukać szczęścia gdzie indziej. A szczęście jest dalej od wielkiego miasta, które tak dobrze w ostatnich miesiącach poznałem. Co prawda mój projekt miejskich wojaży i fascynacja jeżdżeniem po mieście upadła, ale tyle co tego miasta poznałem to tyle mi wystarczy :) Może uda mi się jeszcze w najbliższych tygodniach, miesiącach przejechać brakujące uliczki i ulice w tym mieście a jak nie to trudno. Nie zależy mi :) Bardziej zależy tylko na tym aby wyjechać stąd jak najszybciej. Aby tu już nie wracać. To takie fascynujące jest. No bo z taką łatwością opuszczam te miasto, nawet nie spojrzę za siebie. A po każdym takim opuszczeniu z wielkim trudem tutaj wracam. Szybko zapominam o tym, że muszę wrócić, że od poniedziałku znowu do tej cholernej pracy, w której sytuacja się nieco pogorszyła. I pogorszyła się właśnie na koniec tego tygodnia. Ciężko wytrzymać ten mobbing, który w tej pracy jest urządzany. Wieczne dopierdalanie się współpracowników o wszystko. Im to wiecznie coś nie pasuje, ciągle mają coś do powiedzenia.. Już mnie to tak męczy, wkurwia.. Nie wiem.. Ale chyba zrezygnuję szybciej z tej pracy niż w Maju 2020 r. Chociaż miałem sobie dać szansę, miałem sobie dać czas właśnie do końca umowy na której jestem. I gdyby mi było nadal źle, gdybym się tutaj nie odnalazł no to nie pozostawałoby mi nic innego do zrobienia jak poszukać szczęścia bliżej rodzinnych stron, do których jestem mocno przywiązany, do których ciągle wracam. W tym mieście w tym Szczecinie całym nie widzę dla siebie przyszłości, i nie widzę żadnych pozytywów wynikających z faktu, że tu jestem, że tu pracuję, że tu przymusowo mieszkam. Idzie weekend to ja uciekam. Podobnie jak w ostatni weekend (Powrotu Czas z 04.10.2019), uciekam z rowerem. Teraz mam ku temu dobry powód :) W końcu jutro planuję pewny wyjazd, możliwe, że na Iglice, z kolegą z Reska. W tym roku wyjątkowo często ciągnie mnie do tych ruin w Iglicach czy na Lotnisku w Makowicach. Nie wiem czemu, ale tak jest, że wyjątkowo często ciągnie mnie do tych ruin..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2019 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 486
Trasa nr [łączna]: 569
Trasa nr [na blogu]: 483
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 7
W tym roku: 142
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 560 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 474 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 1340.81 km
Stan Licznika Końcowy: 1367.84 km
Stan Licznika Końcowy2*: 1364.08 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 13621 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 13648 km
Maksymalna prędkość: 34.1 km/h
Przejechałem: 27.03 km
Przejechałem [msc]: 218.22 km
Przebieg roweru [rok]: 4361.52 km
Przebieg roweru [suma]: 21509.51 km
Przejechalem w 2019: 4361.52 km
Podroż dookoła świata (2019) 10.9038 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 53.7738 [%] km
Czas jazdy: 01:38:02 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1351:06:34 h
Czas Jazdy Suma (blog): 1127:40:26 h
Czas Jazdy Suma (2019): 271:23:20 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 13:17:40 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:53:57 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:54:40 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:19:13 h
Średnia: 16.55 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego była moją najkrótszą trasą powrotu, przynajmniej w tym roku, choć w zeszłym nie zdarzyły się krótsze to nie mogę wykluczać, że kolejne trasy, bądź w kolejnych latach nie będą krótsze :) Była to najkrótsza trasa powrotu, nie licząc oczywiście tej: Powrotu Czas z 02.08.2019. Wspominana trasa z 02.08 jest inna, bo to były dwie trasy jednego dnia. A dzisiaj faktycznie tych kilometrów dużo nie zrobiłem. Trasę skończyłem w Kliniskach Wielkich na parkingu sklepu Dino. Złożyły się na to nie zależne, ale wpływowe czynniki: pogoda. Miało być ładnie, a po południe zrobiło się deszczowe. W sumie dzień też był taki deszczowy. A ładną aurę zmarnowałem opierdalając się w robocie.. A druga sprawa to, że dzisiaj mnie dopadła migrena. W zasadzie ja miałem cały taki dzień do dupy. Mało co spałem. W tygodniu zresztą miałem ciężko ze spaniem. Czuję się mocno zmęczony. Dzień rozpoczął się dla mnie bardzo wcześnie rano. Ja też jakoś dziwnie szybko przyjechałem do pracy. Byłem już spakowany na wyjazd, i gotowy do wyjazdu tuż po godzinie 6 rano. Nie widziałem powodu aby dłużej siedzieć w tym internacie, nie będąc nawet świadomy godziny o której wyjeżdżałem pojechałem w cholerę do pracy, gdzie okazało się, że w robocie byłem jeszcze przed godziną 7 rano. To dzień mi się już całkowicie dłużył. Dopadła mnie migrena, za późno wziąłem tabletkę i już nie pomogła. Gdy wracałem rowerem, ból głowy nie przeszedł. Był nadal męczący. A teraz już tradycyjnie, samochody, które jeździły we wszystkie możliwe kierunki bywały denerwujące.. Wszystko mnie w ogóle denerwowało i męczyło. Źle mi się jechało. Dlatego postanowiłem w Pucicach zrezygnować z dalszej jazdy. Dokładnie na wyjeździe z Pucic, w miejscu, w którym skończyłem trasę Powrotu Czas z dnia 02.08, zadzwoniłem do ojca gdzie jest. Miał mnie wziąć tradycyjnie z pod Łozienicy (pod Goleniowem). No ale dobra podjechał bliżej. Właśnie drugim powodem miało być to, że szła ulewa, jechało mi się słabo dzisiaj. Czułem się mocno zmęczony, i osłabiony. Może gdyby nie ten ból głowy, pomijając pogodę to możeee bym jeszcze kilka kilometrów zrobił. Być może trasa skończyłaby się o te kilka kilometrów dalej. Chociaż wątpię.. Dzisiaj był słaby dzień. Słaby, męczący. Ze mnie się już taki wrak człowieka robi po tygodniu pracy, to mnie z tygodnia na tydzień osłabia coraz gorzej a ja po prostu potrzebuję kilku dni wolnych. Potrzebuję odpoczynku.. Inaczej się wykończę.. no po prostu tak długo nie pociągnę. I w tym pesymistycznym akcencie nie pocieszają mnie planowane na weekend atrakcje. A jedną z nich ma być jutrzejsza trasa z kolegą z Reska, zaś w niedzielę - Rodzinny Rajd z Michałem Rembasem . Czeka mnie prawdziwie rowerowy weekend :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)