14.07.2026
Jazda nr: 1818

Tagi: drzewa, wiejskie_przygody |

Dzisiejsza trasa kontynuuje przykre chwile z trasy: Makowice-Lotnisko: - "owadowa łąka". Na dzień trasy nie wiedziałem i tego nie czułem. Dopiero od kolejnego dnia czuję. Mimo, że się mocno muggą spryskałem to i tak po nogach poharatały mnie jakieś kurwy latające. A gdyby było tego mało.. To dzisiaj powtórka. Też się mocno spryskałem wjeżdżając do lasu. Może jeżdżenie po leśnych drogach w środku lata to jednak nie jest za wspaniały pomysł. Do tego na dzień dzisiejszy mija dopiero 6 dni bez deszczu, po ostatnich sporych opadach, które mogły spowodować, że wszelkiej maści robactwo namnożyło się niekontrolowanie.. I takie są teraz skutki. Do dziś drapałem się jedynie po tylnej części nóg (łydkach?) bo tam mnie dorwały. Podejrzewam, że końskie. Te kurwy. Zresztą 2 albo i 3 sztuki w niedzielną trasę ubiłem. A dziś bliżej nie zidentyfikowane ale podejrzewam, że końskie po plecach mnie pokuły. I na tyle mocno, że jeszcze dziś czuję te ugryzienia. A zwykle takie objawy pojawiają się na drugi dzień. No to zajebiście. Lato w pełni. Chciałem się poczuć jak dawniej.. A jak dawniej również nie unikałem takich przykrych incydentów! To jak najgorsze chwile z trasy mam za sobą.. To może opowiem jak w ogóle doszło do dzisiejszej trasy. A nie wiele brakowało aby do niej nie doszło! Otóż i tak miałem w planie jechać! Robi się ładna pogoda. Nieco ponad 20℃ może okolica 25℃? No ale nie przesadzajmy! Za dużo też nie jest. W szkole robiłem pewne działania i szły mi w sposób w jaki szły. Zresztą za dużo się nie angażowałem nawet w swoje sprawy. Bo chciałem się przejechać. Koniecznie na Łosośnicę! Zbadać tutejsze drogi.. Jedną z takich dróg już odkryłem: Serwis Nowogard & Nowe odkrycia. Nie dawno bo w zeszłym miesiącu. Ale ta konkretna droga wzbudzała moją ciekawość już od 2015 r. I dopiero dziś po 11 latach do niej wróciłem i pojechałem tą drogą. No dziś - no w sensie w tym roku! Dziś byłem w tych stronach - jechałem dokładnie przy Łosośniczce. No ale nie udało się niestety pojechać drogą którą chciałem :( Po prostu miałem wybór lewo/prawo. Wydawało mi się, że bardziej prawo. I pojechałem istniejącą drogą ale niestety nie istniejącą na mapie :( I ot. Dzisiejsza przygoda. A gdyby było mało kontrowersji to pogryzienia, zła droga, i pojechałem więcej kilometrów! To na domiar złego pojechałem na tym uszkodzonym tylnym kole, które służyło mi jakieś 2 lata. Sklep w którym kupowałem koło poleciał sobie w chuja. Stwierdzając, że nie sprzedadzą bo nie mają. No kurwa. No ale opcja: KUP na ich stronie jest dostępna. Co mnie obchodzą jakieś opisy ukryte pod linkiem: "SPRAWDŹ DOSTĘPNOŚĆ"? Bo do tego się odnosili. Produktu nie powinno się dać kupić. Albo strona produktu powinna być usunięta a nie wprowadzanie w błąd. Miałem problem przez skurwysynów. Co prawda nie dziś a wczoraj - no ale dziś mogę o tym pisać. Bo dzisiaj mam wpis na blogu.. W dzisiejszy wakacyjny wtorek. No i tak.. Musiałem znaleźć sobie inne koło. W ogóle jest problem coś wyłapać dla 36 szprych. Jak już są jakieś dla 32. A to mnie nie ratuje. W czym ma mnie ratować. Nie ufam kołom na 32h. To ma być pod sakwy + moja waga. A brać coś z myślą na chwilę.. Poczekać aż się na rynku pojawią nowe sensowniejsze koła. No bez sensu. Jednak udało mi się znaleźć - na całkiem nowej piaście. Jeszcze na takiej nie jeździłem. Koło: Koło tylne 28" Accent Crossracer – Shimano Acera T3000 – Sapim (V-brake, QR). I właśnie piasta T3000. Tyle lat jeździłem na Novatecach - kiedyś na 802SB a kilka lat na F362SBT. Oczywiście w mojej historii były i inne piasty. W tym zwykłe kulkowe: FH-TX500. W mojej historii zajeździłem 5 tylnych kół. Aktualne - które się sypie to moje 6-ste koło. Jeszcze dzisiaj zaryzykowałem jazdę na nim. Liczę się z ryzykiem, że pójdzie. A licząc się z tym ryzykiem i tak wybrałem się na wymagające szlaki. Czuję jak się te koło ugina. Od trasy: Kamieńska Wyspa. Myślałem, że może opona? Bo wydaje się, że taka wyłysiała już się zrobiła. A może faktycznie koło? Te koło trochę przejechało. Nie liczyłem dokładnie kilometrów dla koła: [SZÓSTE KOŁO Novatec F362SBT], które użytkuję od trasy: Testowa trasa z serwisu z 05.04.2024 r.. A więc trochę już przejechało.. Zresztą - czekam na te nowe wspomniane Accent Crossracer – Shimano Acera T3000. Mam nadzieję, że prędko dojdzie. Wymieni się. Podlicz się statystyki. I zobaczę co z tą tylną oponą. Bo właśnie wraca do mnie obawa, którą miałem jeszcze w 2024 r. Jak kupowałem nową oponę - i użytkuję ją od trasy: Trasa Makowice-Słudwia z 11.07.2024 r.. To od razu zamówiłem 2 opony Continental CONTACT PLUS TRAVEL 28 x 1,75 REFLEX. Szykowałem się na śmierć przedniej opony Schwalbe mondial która swoją drogą - choć nie ma się dobrze ale do dziś się trzyma. I miałem taką właśnie obawę, że chyba szybciej padnie mi tylna Continental niż ta przednia. I szybciej wymienię zapasową na tył niż na przód. I oby nie było, że miałem rację! I przewidziałem przyszłość pod tym względem. No tak dobrze się tej oponie nie przyglądałem ale trochę łysieje. Bardziej niż oponą to teraz martwię się stanem obecnego tylnego koła. No dzisiejszy wyjazd był trochę ryzykowny. No ale potrzebowałem się przejechać.. Odkryć nowe miejsca. Dać się pogryźć przez robactwo.. Jedne rany mi się nie zdążą zagoić to już kolejne są w drodze.. Typowe cholera lato. Nie dość, że zimno. I często niestabilna pogoda. To jeszcze te ugryzienia.. No masakra.. A dziś jak dziś! A jutro jeszcze wyjazd wakacyjny - urbeksowy do Międzyrzecza się szykuje. A ja tak odpowiedzialnie wracam o 21 z roweru. Pogryziony. Brudny. I uwalony. W pewnym sensie przegrywam walkę z naturą.. No ale co zrobić..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1828

  • Trasa nr [łączna]: 1904
  • Trasa nr [na blogu]: 1818
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 8
  • W tym roku: 99

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1889 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1803 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 32457.3 km
  • Stan Licznika Końcowy: 32503.21 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 32303.86 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 10820 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 10865 km

  • Maksymalna prędkość: 31.7 km/h

  • Przejechałem: 45.91 km
  • Przejechałem [msc]: 266.34 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2644 km
  • Przebieg roweru [suma]: 69270.96 km

  • Przejechalem w 2026: 2644 km
  • Podroż dookoła świata (2026) 6.61 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 173.1774 [%] km

  • Czas jazdy: 03:22:22 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4418:20:38 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 4194:54:30 h
  • Czas Jazdy Suma (2026): 170:32:52 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 17:23:37 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:10:27 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:43:22 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:41 h

  • Średnia: 13.64 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego (ZNÓW) odbywa się po ciężkim dniu. Może jeszcze w szkole funkcjonowałem. No ale wróciłem tak po godz. 12 do domu. I taki padnięty. Zjadłem obiad. I padnięty. Dziwnie się czuję. Tak słabo. Nie zbyt mi się chciało iść w ogóle na ten rower. Najchętniej bym został w domu. Albo pooglądał SpangeBoba albo coś na YouTubie. Chociaż ostatnio nic fajnego nie leci. Znowu "magia" wakacji. Większość osób ma urlopy, wolne. I ma wywalone w tworzenie treści. No i takie osoby jak ja. Bez życia. Nie mają za bardzo co robić. Ani jak te życie wypełniać.. No i tak siedzę w takim marazmie. Pojechałbym. A nie pojechałbym... No ale nim się zebrałem to po obiedzie nażarłem się chipsów, trochę lemoniady się napiłem - takiej limitowej edycji Jurajskiej lemoniady jabłko + kaktus. I trochę mi przeszło. Poczułem się lepiej. No ale i tak się leniwie ubrałem.. I ruszyłem. A jakoś sobie nic nie narzucam. Co będzie to będzie. Nie można się przejmować. No dobra mam te limity na miesiąc / na rok. No ale i tak najważniejszy jest ten roczny. W sumie bez tych limitów byłoby mi lepiej. Zresztą.. Nie potrzebnie patrzę na lata które już dawno minęły. Byłem młodszy. Nie miałem tylu znajomości co teraz. Żyłem w inny sposób. Więc mogłem sobie pozwolić na koncentrowanie większego czasu na rower. A teraz o to ciężko. Ważne, że pojechałem. Spokojnie sobie ruszyłem przez swoją wieś Płotowską udając się drogą DW112 w kierunku Nowogardu. Wiatr mi sprzyjał - bo miałem z wiatrem. A trochę mocniej dziś wiał. Za wsią Wyszogóra odbiłem na Łosośnicę.. O boże.. Jak dawno mnie tu nie było. A tyle pięknych wspomnień tutaj jest.. Ta przepiękna droga z Wyszogóry do Łosośnicy! I całość wcale nie taka długa.. Dość szybko dojechałem. W Łosośnicy od razu odbiłem na Jarchlino. Pod Jarchlinem spryskałem się Muggą. Wkrótce i tak robactwo mnie dorwało. Nawet nie wiedziałem kiedy. I ruszyłem tutejszą polną drogą. Z założenia miałem włączyć się w drogę z Łosośnicy na Słasino. A wybrałem nie tą drogę co potrzeba. I wyjechałem w Słasino. No nic się nie stało. Po prostu zrobiłem kółko. Bo raz, że dojechałem do Słasina. Znacznie dalej. To musiałem się z Słasina cofnąć. I dopiero z tej polnej drogi odbiłem na Łosośniczkę - w której ostatni raz byłem na trasie: Jesienny podmuch - 14.08.2021 r. Ale tak naprawdę mam na myśli pierwsze moje odwiedziny Łosośniczki trasę: Stare - nowe przygody!. W sumie dawne dzieje. Prawie 5 lat. Prawie 1000 wpisów.. I znów tu jestem! Tym razem przecinam w poprzez Łosośniczkę. Zaliczam drugą drogę z tej wsi. Wyjeżdżam w lesie. Kawałkiem na nie oznaczonej na mapie drodze. I wyjeżdżam na leśne drogi już za Łosośnicą. Całkowicie nowe tereny! I kolejne do zwiedzania. A tu tradycyjnie: wycinki drzew. Zrujnowane drogi. Nie jeździłem za wiele. Więcej prowadziłem. I tak wydostałem się na drogę Łosośnica - Resko. Odbiłem na Łosośnicę. I pojechałem przy starych dębach. To była druga droga przy Łosośnicy - która zawsze mnie zastanawiała. Dokąd prowadzi.. I jak wygląda.. Zawsze odkąd po raz pierwszy byłem w Łosośnicy w 2015 r. A więc po 11 latach w tym roku w końcu odkryłem tutejsze nowe drogi. A rozwiązanie zagadki? Częściowo zarośnięta i niezbyt fajna droga wyprowadziła mnie pod Siwkowice. Mogłem w sumie zdecydować czy jadę na Siwkowice czy na Taczały. Taki obrót spraw w sumie mi pasował.. Bo.. I tak chciałem wracać przez Wyszogórę do domu. Nie musiałem wracać na Łosośnicę i na asfalt. Zamiast tego skierowałem się w stronę Siwkowic. Ale nie wracałem na asfalt na Wyszogórę. Zamiast tego pojechałem kolejną trasą, której już dawno nie robiłem.. Na trasę Siwkowice - Lisowo. Taką szutrową drogą, która kawałek przez Lisowem no już za fajna nie jest. Sam piach po którym nie da się jechać... Jak wspomniałem już dawno mnie tu nie było - od trasy: "Płotowską Regą". Musiałem się szybko przedrzeć do Lisowa bo te jebane końskie muchy już na mnie polowały. I tak zdążyły mnie dziś pokąsać. I dziś jak dziś. Obawiam się co będzie jutro. Może być nie fajnie przez kolejne dni.. Dzisiejsza trasa przyniosła powrót moich myśli do projektu MAPY ROWEROWEJ. Prawie się udało. Ale są pewny problemy z nią do rozwiązania. Liczę, że wkrótce się to powiedzie! A także w kontekście dzisiejszych zdarzeń (z źle wybraną drogą) czy w ogóle mnogością dróg których nie znam.. Znów myślę o aplikacji na Androida która mogłaby mi nieco ten problem pomóc rozwiązać. Otóż chodzi o apkę w którą wrzucałbym pewne fragmenty tras, gdzie już byłem - np. obszar. Apka pokazywałaby mi te drogi jednym kolorem. I pokazywałaby mi co już dziś przejechałem drugim kolorem. To pozwoliłoby mi przejeżdżać przede wszystkim nieznane drogi w miejscach do których się wybieram.. Już od dawna o tym myślę. Przydałby się taki gadżet. A nawet bez niego na tę chwilę co innego tak naprawdę jest bardzo ważne. Otóż to.., że powoli wracam do zapomnianej radości z jeżdżenia i odkrywania nowych dróg. Pal licho te ugryzienia i inne problemy.. Ważne jest to, że jeżdżenie znów sprawia mi radość! A tej radości już naprawdę od dawna nie czułem. Po prostu w ostatnich długich dniach - zmieniło się bardzo wiele. A teraz powoli wraca do mnie to o czym zapomniałem. O tej zwykłej radości z jeżdżenia! Mam nadzieję, że ta radość pozostanie i nie zniknie wraz z kolejnymi dniami.. Może wrócę do odkrywania! Pojeżdżę po nowych drogach i nowych stronach.. Oczywiście już na nowym kole! Dzisiaj się udało wrócić. Choć widzę, że pęknięcie postępuje.. Więc lepiej aby nowe koło przyszło szybciej.. W sumie zamówiłem dwa takie same koła. Aby po prostu w przyszłości nie mieć ewentualnych problemów z doborem i dostępnością koła jak miało to miejsce na początku tego tygodnia. Pewnie chodzi o czas.. Połowa lipca.. To środek sezonu! I mogą występować braki magazynowe.. Nie zbyt dobry czas na awarie. No ale jak już się zdarzyło.. To trzeba działać aby móc jeździć dalej! Aby kolejne przygody mogły trwać!..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa14lipca2026zdj1.jpgtrasa14lipca2026zdj2.jpgtrasa14lipca2026zdj3.jpgtrasa14lipca2026zdj4.jpgtrasa14lipca2026zdj5.jpgtrasa14lipca2026zdj6.jpgtrasa14lipca2026zdj7.jpgtrasa14lipca2026zdj8.jpgtrasa14lipca2026zdj9.jpg


Mapa przebiegu trasy :)