W dniu dzisiejszym planowałem ciekawą trasę, ale trochę mi ona nie wyszła, zbłądziłem na leśnych drogach, zbyt pochopnie oceniłem dotąd nie znaną mi drogę przez las - sądziłem, że będzie to taka leśna autostrada na jej całej długości, ale niestety tak nie jest - tylko mnie komary pogryzły, urwała mi się antena od radia. Same złe rzeczy :( No i mało tego to się przecież okazuje, że o wiele za daleko pojechałem niż powinienem - tak to jest jak nie znam dobrze tych terenów (terenów od Golczewa do drogi 106) i wzdłuż Golczewa do Pobiernów czy Babigoszcz. W zasadzie w tych stronach, w tych drogach się nie bywało jak dotąd. Planuję to jednak zmienić aby w przyszłości zaplanowane trasy bezbłędnie wykonywać ! :) Dzisiaj w ogóle ciężko mi się jechało, stanowczo nie za fajna pogoda, spora wilgotność powietrza, wysokie ciśnienie, i tak nieprzyjemnie. Czuć w powietrzu, że coś dzisiaj tak nieprzyjemnie jest. Jeden błąd w trasie, powiódł mnie na kolejne durne decyzje i w konsekwencji całkiem pojechałem nie tak jak planowałem, czyli planowanej trasy nie wykonałem i nie było już na to szans. Po prostu musiałem pojechać za daleko, nie tym wjazdem wjechać, którym chciałem - zdarza się. To jeden z problemów z jakimi się spotkałem - kolejny to trwająca nieopanowana wycinka drzew przez Uniborzem (na DW108). Masowo tnie się tu całe hektary drzew - robi się tu goło - ale wcale nie wesoło - wręcz przeciwnie. Pustynię robią z tych okolic, masowo haracząc te drzewa. Z tym zjawiskiem dziś po raz pierwszy spotkałem się mijając już Truskolas. Gdy było słychać działające piły. Nie rozumiem tego skurwysyństwa - od kilku miesięcy tutaj przyjeżdżają tną i tną i wciąż mają co ciąć? Widocznie mają za dużo odstających części ciała i to by należało w pierwszej kolejności odciąć. Wspominałem już w któryś wpisach z 2017 r. Gdy wiele razy odnoszę się do takiego lekceważącego stosunku wobec natury i jej nieustannego niszczenia iż natura się zemści na ludziach. Te nieustające anomalie pogodowe jakie mamy w 2017 r. Czego innego to wina jak nie nieustającego wpływania na środowisko naturalne, jej gwałtowne zmiany. Już nie mówię jaki ma to wpływ na stan dróg. Droga DW108 też już zaczyna niszczeć. Dotąd jej bardzo zły stan był na obszarze 5 km od wyjazdu z Płotów po Mechowo. Teraz, podłużne pęknięcia drogi, koleiny - ciągną się aż do skrzyżowania z drogą nr DW106 (blisko Golczewa). I czego innego to wina jak nie tych nieustających masowych wycinek drzew, które trwają i trwają i w dość brutalny sposób niszczą tutejszy krajobraz. Niewiele tych lasów jest a i tak są niszczone. Im dalej - tym proceder nabierał na sile. A gdy już drogę zgubiłem to już całkiem - poleciało wiele niecenzuralnych słów w stronę tych degeneratów. Jechałem właśnie drogą DW106 w stronę wsi Błotno, ale znacznie wcześniej skręciłem w las, była taka "autostrada leśna" - kamienna droga - wyglądała w porządku i istotnie dość dobrze się jechało. Było tylko przez pogodę nieprzyjemnie. O ile do drogi DW106 było jeszcze słonecznie i dość ciepło o tyle już na drodze DW106 słońce zaszło. Szaro, nieprzyjemnie, dość wilgotno i wysokie ciśnienie powietrza - ruszyłem tą drogą aby gdzieś w połowie spotkać bacznie przyglądających się mi bandytów co stali z brzegu lasu - mieli koparkę, busa - i pewnie niecne zamiary pozbawiania życia kolejnych drzew. Minąłem ich - rzucając w ich stronę różne niecenzuralne słowa i życząc im co najgorsze :) A chwilę później dobra droga się skończyła. Już tylko piach pozostał o ile z początku dało się jechać to bliżej wyłaniającej się z dala wsi, już się nie dało jechać - zbyt rozjechany piach. Musiałem prowadzić rower a wtedy atakować zaczęły komary. Wiele tych komarów ubiłem, ale swoją robotę odwalili i niosę znamię przegranej bitwy w postaci kilku świeżych ukąszeń. Mało tego - jeszcze po drodze odpadła mi antena z radia - gdy ciągnąłem rower po tych wybojach... Oczywiście to wina tych skurwysynów - bo przyjeżdżają do lasu samochodami, koparkami i innymi machinami i poniszczyli tą drogę. A jak tak bardzo chcą to drzewo wynosić to widzę dla nich dwie opcje. Opcja pierwsza - przywiązać te bele do szyi i niech ciągnie. Opcja druga - na plecy bele drzewa i niech ciągnie aż padnie. Dziwi mnie tylko jedno - dlaczego "kurwa", te cholerne komary nie atakują tych bandytów co niszczą te drzewa ich dom i dom wielu innych leśnych stworzeń a atakują np. mnie. Mam wrażenie, że te komary się tylko na mnie uwzięły a tubylców nie ruszają a to podchodzi do między gatunkowego rasizmu!
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 145
Trasa nr [łączna]: 230
Trasa nr [na blogu]: 144
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 6
W tym roku: 80
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 227 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 141 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 1827.23 km
Stan Licznika Końcowy: 1911.64 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 1558 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 1643 km
Maksymalna prędkość: 34.6 km/h
Przejechałem: 84.41 km
Przejechałem [msc]: 354.08 km
Przebieg roweru [rok]: 3362.68 km
Przebieg roweru [suma]: 9229.3 km
Przejechalem w 2017: 3362.68 km
Podroż dookoła świata (2017) 8.4067 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 23.0732 [%] km
Czas jazdy: 04:46:06 h
Czas Jazdy Suma (ever): 581:45:08 h
Czas Jazdy Suma (blog): 358:19:00 h
Czas Jazdy Suma (2017): 222:40:04 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 21:57:55 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 03:39:39 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:47:00 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:28:16 h
Średnia: 17.71 km/h
Wreszcie wyjechałem z tej piekielnej drogi i wjechałem w jakąś wieś. Ale to nie było Kłodno! Wieś to była Łęgno. I z Łęgna można Buk pojechać ale z Łęgna do Buk nie ma normalnej drogi - także przez las i tej drogi nie wspominam dobrze bo też zostałem zaatakowany i pogryziony przez komary i też urwała mi się antena od radia :( Trasa gdzie jechałem przez Łęno, Buk itd. można przeczytać we wpisie: PRL-owska przygoda. Nie wiele się tam zmieniło - no może poza tym, że istnieje szansa, że nie byłoby takich wielkich jezior po środku leśnej drogi. To oczywiście nie oznacza, że wjechałbym w te lasy z Łęgno do Buk - bo nie, nie wjechałbym - dzisiaj na pewno nie :D Już dość mi tych bitewnych ran i nierównej w stosunku do ilości żołnierzy walki z tym cholernym robactwem co się mnoży na potęgę bo im jeszcze warunki pogodowe odpowiadają. Nie wiem tylko jak sobie z tym radzą ludzie którzy na tych wsiach mieszkają. Może mają jakieś pakty z przywódcami komarów działających na ich obszarach? :) Nie mniej - to mnie trochę wybiło z rytmu, że chciałem wyjechać gdzie indziej, tu wyjechałem. Być może gdyby nie ta komarowa pora roku i taka kiepska pogoda jak na późne lato (w końcu mamy połowę sierpnia) to bym po prostu wrócił tą samą drogą, którą przyjechałem do DW106 i poszukał tej właściwej drogi. A ja zamiast tego już z Łęgna pojechałem do Błotna - bezpośrednią asfaltową drogą. I w Błotnie zamiast po prostu ruszyć na Golczewo to ja ruszyłem na Czermnicę przez wieś Trzechel. Właśnie po drodze do Trzechla sobie uświadomiłem co ja najlepszego zrobiłem. Przecież ja zrobię takie koło, że masakra, bo od Czermnicy do Golczewa to kawał drogi i aby nie było drogi przez męki. Wymarzyłem sobie dzisiaj spokojną jazdę drogami wojewódzkimi DW108,DW106,DW107,DW103,DW105,DW109 (w takiej kolejności) i co z tego przyszło - przyszło mi jechać na Czermnicę. Do Czermnicy dojechałem ale już z zamysłu nie zrezygnowałem i ruszyłem na Łoźnicę przez Biebrówek. Wtedy można było już żałować decyzji. Okolice co prawda są przepiękne, to ciągnące się przez wiele hektarów lasy i w ogóle - ale stan drogi - gdzie jest tyle łat na każdy metrze tej drogi, tyle pęknięć, dziur, kolein. Po tym się tak źle jedzie. Ten niedługi odcinek drogi - mający kilka kilometrów jest przyozdobiony w jakieś 3 postoje leśne Parkingi (średnio co 2 km). Zastanawiające jest po co. Doszedłem w trakcie jazdy do wniosku, że są one pewnie po to, że jak jakiś cwaniak pojedzie tą drogą i uszkodzi samochód, to będzie miał gdzie poczekać na pomoc drogową. A gdy pomoc drogowa też uszkodzi swoją lawetę to będą mogli wspólnie ognisko rozpalić i zastanowić się co teraz :D I jakby to kuriozalnie nie brzmiało to chyba jedyny racjonalny powód takich działań. Inna sprawa jest taka, że na tej drodze ruchu samochodów w zasadzie nie ma i jest jakiś sporadyczny ograniczający się do tego co zdążyłem zauważyć do 3 samochodów wciągu godziny. Nie dziwię się. Nikt przy zdrowych zmysłach nie jechałby tak zaniedbaną drogą, która jest najbardziej zniszczoną drogą jaką znam. I co najważniejsze, nie jest użytkowana a przynajmniej użytkowana mało. To tylko droga łącza wieś Łoźnica z Czermnicą przez Biebrówek. Nic ważnego. To nie jest droga jak z Golczewa do Stuchowa, która stanowi alternatywną trasę nad morze, która w szczególnie w sezonie jest dość dużo wykorzystywana i jak natężenie ruchu się na niej nie zmieni, lub nie zostanie ona wyremontowana to podzieli ten sam los, co opisywana właśnie droga z Czermnicy do Łoźnicy. Już z Łoźnicy towarzyszyła mi dobra droga. Ale problem stanowił rower, który ciągle źle działał, ciężko się jechało, to przyspieszało zmęczenie, zirytowanie i nade wszystko ta pogoda - ciągle pochmurno, nieprzyjemnie - chodź wyjątkowo ciepło, z niewielkim wiaterkiem. Tak mijała mi dalsza podróż do wsi Świętoszewo. Za wsią Świętoszewo nie pojechałem do wsi Moracz a skręciłem na Czarnogłowy gdzie mijałem ul. Fabryczną, którą odwiedziłem w trasie "PRL-owskie trasy" z 06.07.2017 r. Już za Świętoszewem widziałem charakterystyczny komin dawnej fabryki. I już z Czarnogłowy dojechałem do Golczewa, skąd wróciłem do domu przez znane mi drogi i tereny tj. Unibórz, Mechowo. W drodze powrotnej zaczęło pojawiać się sporo słońca. Ale zmógł się także wiatr i ciężko było jechać. Miejscami bolała mnie głowa na tej trasie (przez tą pogodę).. i od taka całkiem zgubiona droga - wręcz zgubiona trasa..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)