12.08.2025
Jazda nr: 1635

Tagi: drzewa, dw108, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego mogła się z powodzeniem nie odbyć a jednak stanowi wspaniałą przygodę, w piękny słoneczny dzień w którym moje życiowe plany nieco psują życiowe rozterki. Nie potrzebnie dałem się w manipulować w poprawki u mechanika, który raz już coś spierdolił - prawie na pewno oszukał. A co gorsza, nie jest się wstanie tego udowodnić. A więc jest na "ich" na stronę mechaników... Zjebane prawo, zjebane społeczeństwo które na to pozwala i nie walczy o swoje. No dobra - dzisiaj miałem w planie pojeździć po Gryficach, zajechać do szkoły do Trzygłowa na kawkę. A co tam, że mam urlop. Tutaj też trzeba ich pomęczyć =) Co dopiero na urlop poszedłem a już mi szkoły brakuje... Z rana miałem odstawić samochód do naprawy - cieknący olej z pod korka w Citroen C3 2020. Naprawa już miała miejsce w kwietniu - wymieniana była misa olejowa. Tak przynajmniej twierdzi zakład mechaniki pojazdów w Gryficach: PREMIO AUTO. W przeciwieństwie do mediów i innych szkodliwych instytucji ja nie mam powodu ukrywać nazw firm itd. Skoro są nie winni to w czym problem? A wystarczy zrobić śledztwo by ujawnić, że nie jestem jedyny, którego oszukali lub spierdolili robotę. Więc dlaczego prawo ma chronić takie firmy, ich reputację!? Bo niepochlebne opinie odstraszają potencjalnych klientów?! No kurwa. No lepiej aby nieuczciwe firmy dalej istniały, niż miały być pozamykane?! A ich nieudolni pracownicy zmienili jednak branżę dla dobra wszystkich? Moje przypuszczenie jest proste. Nie zmienili tej misy. Nawet nie pokazali starej. Nie mniej miałem mieć dziś - tj. we wtorek (12.08) poprawkę.. Gdzie mieli już faktycznie tą misę wymienić. Zdążyłem już w zeszłym tygodniu zmienić olej. Cała osłona misy jest brudna, leci ten olej z korka nadal. A dzisiaj jak do nich podjechałem to mnie nie przyjęli. Rzekomo miałem być wczoraj, tj. w poniedziałek (11.08). A niech się... Bo wcale tak nie powiedzieli telefonicznie. A nawet jeśli to czemu nikt z rana nie zadzwonił? Nie zapytał czemu mnie nie ma. Bo tak kurwa im zależy na kliencie. I tak. Mam uwierzyć w bajkę, że mieli wczoraj (11.08) robić, jak dziś spisali VIN aby zamówić nową część XDD Żałosne podejście. No dobra - umówiłem się teraz na czwartek. A dziś mi się już za bardzo nie chciało nic robić.. Nie miałem weny na trasę. Trochę jestem zmęczony i zniechęcony do jeżdżenia po wczorajszym dniu: Trasa na Brodniki & Polne Kwiaty. Jak pomimo pięknej pogody szło mi po prostu słabo.. I być może bym dziś nigdzie nie jechał, gdyby nie pojawiła się motywacja.. Jechać do Sosnowic. Mała pomoc dla koleżanki. No ale zawsze jakaś motywacja by się ruszyć z domu. Także tak - z rana zmarnowałem czas na niepotrzebne jeżdżenie z rowerem do Gryfic. Byłem w szkole. Wróciłem do domu, zjadłem obiad i pojechałem. I co najważniejsze: poszło mi całkiem nieźle! Najważniejsze, że chociaż trasa poszła mi nieźle.. Zrobiłem prawie 50 km. A mogłem dzisiaj nie jechać w ogóle i zrobić całe 0 km. A tak spędziłem miło czas.. Odwiedziłem dawne miejsca i powróciłem w wspomnieniach w dawne lata, gdy dopiero budowałem swoją pozycję na rowerze, gdy próbowałem coś działać.. A kiedy to było - ponad 13 lat temu! Tak, jeśli nie kłamie mnie data utworzenia pliku to planowałem taką trasę, jaką dziś zrobiłem dokładnie 08.07.2012 r. Jechałem jeszcze starym góralem. Nie miałem dużego przygotowania ani znajomości terenu. Pamiętam jak byłem przygotowany do trasy! Szara bluza, w kieszeniach dwie puszki Coca-Coli.. No zajebisty pomysł. Oczywiście trasy nie ukończyłem. Pogubiłem się w tym lesie przy Upadłym. Zamiast właśnie jechać na Podłęcze wyjechałem w Upadłym i zacząłem jechać na Mechowo w gm. Świerzno.. Początki są trudne ale po latach dobrze się je wspomina. To bardzo odległe wspomnienia które miały miejsce dosłownie ponad: 64 274 km temu - bez dzisiejszej trasy ale dokładniejsze oszacowanie nie jest możliwe, bo w tamtych latach nie spisywałem skrupulatnie kilometrów (a więc wpisałem jedynie dotychczasowy przebieg z Aurelią i do niego należałoby doliczyć ewentualne zrobione wówczas kilometry). Nawet dokładnie czasu jazd od początku mojej historii z Aurelią nie spisywałem.. Mogłem dzisiaj jednak wrócić w wspomnieniach nie tylko do Sosnowic i głupiego pomysłu jaki miałem w lipcu 2012 r. - ponad 13 lat temu - ale także wrócić do jazdy po drogach od Jaśla na Wytok. Tam też latami nie jeździłem. A swego czasu (2013-2015 r.) zdarzało się, że tam przyjeżdżałem. Jeszcze starym rowerem i z Aurelią parę razy. Ostatni raz na tej drodze z płyt byłem dokładnie: Szlakami nowych przygód.. czyli 28 274 km temu (bez dzisiejszej trasy) - a więc bardzo dawno. No może nie tak dawno jak moje początki ale dawno.. Miło mi tak powspominać przeszłość. I fajnie, że znalazł się dziś powód do tego aby ruszyć się z domu. Pojechać. I miło spędzić czas. W ostatnich miesiącach trochę się w tym wszystkim zagubiłem. I przestałem jeździć, dużo jeździć. Czy jeździć daleko.. Najlepiej bym w ogóle z Aurelią nie jeździł. Życie bez roweru jest prostsze.. Nie chcę jednak rezygnować z tej pięknej historii, która tylko z Aurelią trwa prawie 11 lat. A ogólnie do jeżdżenia od czasów dzieciństwa wróciłem właśnie w okolicy 2012 r. A więc robię to już 13 lat. Nawet ponad - bo zaczynałem w okolicy wiosny 2012 r. Pamiętam, że wyzwaniem było dla mnie przejechanie 4 km... A dziś - zrobiłem prawie 50 km. I poszło mi to sprawniej i lepiej niż np. wczoraj. Wczoraj może nie był mój dzień. Czasem tak jest, że trzeba mieć dzień w który można wiele osiągnąć, wiele przejechać.. A czasem jest dzień, że wyzwaniem jest zrobić 20 km... Wspomnienia wracają. Tu akurat te miłe.. Piękne czasy, które kryją się za tą dawną przeszłością.. Może jeszcze tak będzie?! Może się jeszcze pozbieram.. I znów zacznę jeździć jak dawniej..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1644

  • Trasa nr [łączna]: 1721
  • Trasa nr [na blogu]: 1635
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 7
  • W tym roku: 109

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1707 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1621 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 27574.6 km
  • Stan Licznika Końcowy: 27623.56 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 27429.98 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 5983 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 6031 km

  • Maksymalna prędkość: 32.4 km/h

  • Przejechałem: 48.96 km
  • Przejechałem [msc]: 218.72 km
  • Przebieg roweru [rok]: 2890.14 km
  • Przebieg roweru [suma]: 64323.6 km

  • Przejechalem w 2025: 2890.14 km
  • Podroż dookoła świata (2025) 7.2253 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 160.809 [%] km

  • Czas jazdy: 03:04:24 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4096:12:59 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 3872:46:51 h
  • Czas Jazdy Suma (2025): 180:44:33 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 12:41:11 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:48:44 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:39:29 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:21:21 h

  • Średnia: 15.97 km/h
Dzisiejsza trasa była przede wszystkim podróżą w przeszłość.. Daleką przeszłość. Od razu skojarzyłem to z moimi zmaganiami z 2012 r. Przygotowaną wówczas trasą. No i pamiętam moje zajebiste przygotowanie do trasy - 2 puszki Coca-Coli rozmiaru 330 ml. Bez wody, bez niczego. Jadę! Musiało być chłodno w lipcu skoro miałem z sobą wysłużoną szarą bluzę. Mam ją do dziś i czasem zakładam tą bluzę i jeżdżę z Aurelią. Czyli ta bluza już w 2012 r. miała swoje lata, że szła na rower. A co dopiero teraz.. Jeszcze służy! Jeszcze jest.. W jej kieszenie wsadziłem dwie puszki Coca-Coli i w drogę. Naiwny byłem.. Teraz jestem mądrzejszy. Wożę wiele nieprzydatnych na każdej trasie rzeczy. Jednak ma to swoje dobre strony - gdy są potrzebne to mam je przy sobie. Zawsze mam jakieś słodycze, batony. I najważniejsze: woda. U mnie co prawda gazowana.. No ale woda najważniejsza. Ważniejsza niż jedzenie i słodycze - choć gdy brakuje energii to się przydaje. No i jestem na innym poziomie niż te ponad 13 lat temu. Trochę w życiu przejechałem. Trochę widziałem.. No i dobrze. W po południowych godzinach ruszam w trasę. Mam cel. Dojechać do Sosnowic. A skoro już tam dojadę.. To i wrócę! Ruszam więc po swojej ulubionej drodze DW108. Wakacyjny ruch daje się we znaki. Sporo aut na drogach. Wciąż trwa przeciągający się w czasie remont drogi DW108.. To już w ogóle parodia. Robią 18 km odcinek drogi na fragmenty od 5 lat.. I prawdopodobnie ostatni odcinek nie będzie robiony w tym roku! Odcinek w gm. Golczewo przechodzący przez wieś Unibórz. No bo po co robić nie? Kilka razy się już nad tym zastanawiałem.. Skoro mieliby ten odcinek robić i to w tym roku - to po jakiego chuja łatali dziury? Moje opinie nie są popularne ale mogą być prawdziwe! Takie łatanie dróg więcej krzywdy robi niż pozostawianie dziur. Szczególnie, że przy drodze DW108 rządzący nie budują DDR. I pewnie nie wybudują. A taka droga od Płotów powinna istnieć. Ba, przy każdej drodze: DW powinny być DDR'y... Bo to co się tutaj czasem dzieje na tych drogach... No ale mniejsza. Nieudolnie prace remontowe trwają dalej. Mijałem ten plac budowy od Uniborza po drogę DW106. Nim jednak pojechałem do Golczewa.. Skręciłem w las. Zaraz za Uniborzem jest taka dróżka. Niestety nie zaznaczona na mapie OpenStreetMap... Wiele razy tutaj staję na pierwszy odpoczynek po 16 km podróży drogą DW108. Dziś pierwszy raz w życiu wjechałem w głąb tego lasu. Nie był to dobry pomysł. Niby nie pada od paru dni, niby jest ciepło. Tylko co z tego skoro w lasach jest wilgoć, mokro. Nawet są kałuże, co osobiście dziś widziałem. A to idealne warunki do tego aby pojawiało się robactwo.. Sporo robactwa. No i zostałem pogryziony -.- No ale może tu jeszcze wrócę. Może w weekend? Jak dalej będzie fajnie, ciepło i bez deszczu. Choć nie sądzę, że te kilka dni dużo zmienią.. Wciąż może być tu mokro, i wciąż może wiele robactwa tutaj latać - ale chętnie spenetrowałbym te fragmenty znanych mi lasów.. Wkrótce się wycofałem z tego eksperymentu. I ruszyłem na Golczewo. Lubię Golczewo. Od zawsze podobało mi się te miasteczko.. Minąłem je wkrótce i dojechałem do Sosnowic. Planowałem jechać przy lesie ale nie chciało mi się pchać w ten piach. Bo albo jest jest jeszcze mokro, są kałuże, błoto.. Albo jest już tak sucho, że nie idzie po tym jechać. To już lepiej mi było jechać po płytach, oznaczoną drogą do wsi niż kombinować skrótem do lasu. W Sosnowicach chwilę zostałem. Słońce mocno już świeciło. Ciepło i fajnie. W końcu lato! A wkrótce trzeba było wracać. No i właśnie w tym momencie zdecydowałem, że wracam na Podłęcze. Tu też od dawna nie byłem - ostatni raz jeździłem w tych stronach: Szlakami przygód!. No ponad 2 lata temu. Nie długo będą 3 lata - tak czas szybko mija.. To jednak nic, bo kolejne drogi, nie były przeze mnie odwiedzane jeszcze dawniej! No ale po kolei - mimo upływającego czasu, pamiętam te drogi. Dobrze znam te strony! I sobie świetnie tutaj radzę. Bez problemu trafiłem na drogę do Podłęcza z Sosnowic, która już powoli i miejscami trochę zarosła. A sama droga do Podłęcza.. Masakra. Rozjeżdżona, zniszczona przez leśnych rzeźników, którzy znów rzucili się na masową wycinkę drzew dokonując wiele szkód. Droga momentami wypełniona stojącą wodą, nie szło przejechać, błoto. Zaś w innych miejscach sam wyschnięty piach. To potwierdza moją teorię, że jeszcze w lasach nie jest bezpiecznie i nie jest sucho.. Pomimo tego, że od kilku dni nie pada i jest ładna pogoda. To jeszcze nie zdążyło wiele zmienić. Na szczęście to jest mały odcinek drogi (ok. 3 km) może mniej.. Który dzielił mnie od Podłęcza. Niegdyś piękne rejony. Dziś pobojowisko. Wiele wycinanych i niszczonych drzew.. Smutny widok :( I miejsce pełne wspomnień. Może nie tak odległych jak 13 lat, ale wciąż wiele wspomnień.. Z drogą Ościęcin - Podłęcze. Nie będę się jednak rozwodził o kogo chodzi.. Wyjechałem już w Ościęciniu i udałem się na Jasiel. Tu też nie bywam często. Mam w planach w piątek być! Planuję na piątek mega trasę: 100 km. Moja klasyczna trasa 100 km. Wszystko w moim poukładanym życiu wskazuje, że tak zrobię. Dziś miałem robić auto ale się nie udało. Za to robię piękną trasę. Na której dobrze mi idzie. Może i lepiej, że nie przyjęli mnie ci oszuści z Premio Auto? Dzięki temu robię tą wspaniałą trasę! I właśnie w drodze na Jasiel tak myślałem, że za kilka dni znów tu pojadę! Wkrótce właśnie Jasiel i od razu zjechałem na Wytok. Na drogę na której nie byłem od trasy: Szlakami nowych przygód... Ponad 4 lata - no też kawałek historii. Miło wrócić tutaj, w tych wspomnieniach i wrócić do Wytoku. Z Wytoku to już prosta droga do Gardomino do Mechowa. I powrót po mojej ulubionej drodze DW108.. Nie pyknęło mi równe 50 czy ponad 50 km. Ale szczerze? Nie zależy mi chyba aż tak na tych małych wyznacznikach. Prawda jest taka, że jakby trasa była dłuższa o te 2 o te 3 km.. to z powodzeniem przecież zrobiłbym tą odległość! Nie muszę niczego ani komuś ani tym bardziej sobie udowadniać. Kończąc dzisiejszą historię zajechałem jeszcze na myjnię na stacji Moya.. Aurelia zasłużyła na to aby być czysta na kolejne historie! A kolejna to planowa jutro przygoda w Kołobrzegu - gdzie będą koledzy: WG, KW... :) Z nimi się też już dawno nie widziałem - i może nie minęły od tych wydarzeń lata.. A jedynie miesiące to i tak długa perspektywa czasu..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa12sierpnia2025zdj1.jpgtrasa12sierpnia2025zdj2.jpgtrasa12sierpnia2025zdj3.jpgtrasa12sierpnia2025zdj4.jpgtrasa12sierpnia2025zdj5.jpgtrasa12sierpnia2025zdj6.jpgtrasa12sierpnia2025zdj7.jpgtrasa12sierpnia2025zdj8.jpgtrasa12sierpnia2025zdj9.jpgtrasa12sierpnia2025zdj10.jpgtrasa12sierpnia2025zdj11.jpg


Mapa przebiegu trasy :)