18.05.2021
Jazda nr: 828

Tagi: makowice_sludwia, makowice, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego jest pewnym sukcesem. Udało mi się przezwyciężyć przeziębienie, które nękało mnie w ostatnich dniach, i ograniczało moją rowerową aktywność. Czuję się o wiele lepiej po trasie: Walcząc z przeziębieniem 2 - nie powiem noc była ciężka, jeszcze było mi ciężko bardzo. Ale na drugi dzień obudziłem się bez kataru, bez bólu gardła. Powoli odzyskiwałem siły. Dałem sobie jednak jeszcze jeden dzień na odpoczynek, mimo ładnej pogody po południu. Na rower wróciłem dopiero dzisiaj. Planowałem takie 3 dni rowerowania, które mają pozwolić mi wrócić do formy po przeziębieniu - tj. dzisiaj miała być tradycyjna trasa 20-stka, jutro trasa na Brodniki a kolejną wyprawą miałaby być trasa 50-tka. Co z nimi to nie wiem. One są przewidziane perspektywą na kolejne dość nie pewne ze względu na tą niepewną pogodę, która jest taka niezbyt wiosenna ani w sumie letnia. Bo w sumie coraz bliżej do wakacji, do lata. Oczekiwałoby się pewnej stabilności i ładnej pogody a takiej jak nie było tak nie ma. No nie mniej moja walka dobiegła końca. Ale pogoda utrudniła mi jeżdżenie szlakami trasy 20-stki. Więc postawiłem na taką tradycyjną trasę, przez Słudwia na Makowice i to późnym po południem. Po burzliwych i deszczowych chwilach. Ciągle są takie dni, że przechodzą małe burze, chwilowe ulewne deszcze. Nie mniej dzisiaj ten deszcz trwał nieco dłużej - ponad 2h. Przechodziła ogromna chmura z deszczem od Niemiec (z zachodu) w kierunku wschodnim (Rosja). Ja już jednak nie mogłem się doczekać jeżdżenia i nie czekałem do ostatniej chwili jak chmury się rozgonią, i przestanie padać. Bo powinienem tak jeszcze z 30 min poczekać. A tym czasem jeszcze przed godziną 16, gdy jeszcze lekko kropiło, gdy chmury deszczowe wisiały nad nami, nie zdążyły na dobre stąd się wyprowadzić - pojechałem w trasę..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 833

  • Trasa nr [łączna]: 914
  • Trasa nr [na blogu]: 828
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 10
  • W tym roku: 88

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 905 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 819 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11162 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 11180 km

  • Maksymalna prędkość: 28 km/h

  • Przejechałem: 18.69 km
  • Przejechałem [msc]: 465.39 km
  • Przebieg roweru [rok]: 3183.65 km
  • Przebieg roweru [suma]: 35195.01 km

  • Przejechalem w 2021: 3183.65 km
  • Podroż dookoła świata (2021) 7.9591 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 87.9875 [%] km

  • Czas jazdy: 01:02:06 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2226:48:11 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2003:22:03 h
  • Czas Jazdy Suma (2021): 202:48:23 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 28:38:28 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:51:51 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:18:17 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:18 h

  • Średnia: 18.09 km/h
Dzisiejsza niedługa wyprawa, trochę ciężko mi szła, w całym mokrym dopiero zlanym ulewnymi deszczami świecie. To także takie moje sprawdzenie się. Na siłę, na wiarę i zaangażowanie w to co robię. Raczej nie stanę się takim antyrowerowcą. Przynajmniej mam taką nadzieję. Moja Aurelia zbyt wiele dla mnie znaczy. Zbyt wiele nas łączy abym miał z niej zrezygnować. Zbyt bardzo jej ufam z wzajemnością. No wiem jak to brzmi ;) Tylko dzisiaj na trasie sporo o tym myślałem. To taka wyjątkowa więź między rowerem, a jej właścicielem. Te pełne zaufanie do sprzętu, te zaangażowanie. I to musi działać w obie strony. Bo przecież sam nie osiągnąłbym tych wszystkich rezultatów. Osiągnąłem je jeżdżąc wspólnie z Aurelią, wytworzyła się między nami ta wyjątkowa więź.. Te zaufanie.. Zaangażowanie.. I stąd te możliwości. Nie zdradzam swojego sprzętu, jest dla mnie ważny. I jeżdżę tylko jednym rowerem, z którym łączy mnie masa przygód. Tysiące wspólnie spędzonych godzin. Te mniejsze, dłuższe dystanse. A także te mniej lub bardziej udane. Najwięcej jest oczywiście takich treningowych, cyklicznych tras. Dzięki nim w końcu mogę jechać gdzieś w nowe, nieznane strony i być pewnym, że po prostu dam radę! :) Dzisiaj na ten przykład prócz tych stałości, miałem możliwość poznać zapaloną rowerowo osobę z mojej miejscowości.. :) Przypadkiem się widzieliśmy na mieście. To oni mnie poznali (jego żona i on), zawrócili do mnie i zagadali na miejscu. Mamy razem jechać na Ultra Maraton. Rajd ze Szczecina do Kołobrzegu - ten 147 Ultra Bike: 147 Ultrabike. Oficjalna strona Facebook.. No ale nie wiem czy pojadę. Przez te przeziębienie mam obawy czy dam radę, a trasa nie jest prosta. Każdy to powtarza. Do tego jazda nocna, terenowa. Na czas. A ja wciąż nie mam lampki. Na razie stawiam sprawę tak, jak uda mi się lampkę naprawić to spróbuję. Najwyżej nie uda się. Jak nie uda mi się jej naprawić to zrezygnuję w tym roku. I cóż, za rok spróbuję. A po prostu w dalszej perspektywie czasowej np. w Lipcu przejadę trasę tego 147 Ultrabike, aby się z nią zapoznać. I wiedzieć z czym miałbym do czynienia.. Więc w sumie dobrze się stało, że nie pojechałem dziś szlakami trasy 20-stki, które byłyby całe pod wodą przez te ulewne deszcze. Stąd zdecydowałem się na tą nieoczekiwaną zmianę..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa18maja2021zdj1.jpgtrasa18maja2021zdj2.jpg


Mapa przebiegu trasy :)