30.03.2020
Jazda nr: 578

Tagi: zs_trPracy, zs, zs_dino |

Trasa z dnia dzisiejszego poprowadziła mnie w wiadomym miejscu, w wiadomym celu. Odbywa się w niespokojnej aurze pogodowej, wieje, pizga a to jeszcze śnieg pada jakby tego było mało, jest szaro, nieprzyjemnie i przede wszystkim zimno. O wiele chłodniej niż w poprzednich dniach, czy już w ogóle w sobotę, w którą robiłem najdłuższą trasę w tym roku: Nowe Warpno. Pogoda zaczęła się psuć od sobotniego wieczora, w niedzielę (29.03) było w ogóle nie przyjemnie, wysokie ciśnienie, zmiana pogody, którą przeszedłem z ogromną migreną, która trzymała się u mnie cały dzień. Cały zmarnowany dzień.. Zmarnowane dni w życiu, i rosnące obawy świata przed epidemią, a także kuriozalne zapowiedzi dalszych ograniczeń i obostrzeń, które już są męczące. Przez tą całą panikę, spędziłem weekend wbrew sobie w tym Szczecińskim piekle w którym jest mi tak źle.. A teraz przyjdzie mi tu spędzić jeszcze kilka dni. Moje myśli biegną ku weekendowi.. Teraz już nie odpuszczę. Wbrew wszystkiemu i wbrew wszystkim wyjadę stąd.. Nie ma co siedzieć w tym mieście, trwać w tym depresyjnym życiu.. I marnować wszystko co z takim trudem osiągnąłem. Rządzącym nie podoba się to, że w ludzie w piątek i w sobotę masowo wyszli z domów, korzystając z pogody xD Masakra. Co się dzieje w tym kraju. Co się dzieje ze światem i jakie będzie miało to dalsze skutki. Część zmian jest dobra, tj. nie musiałem się z rana zrywać, w tą paskudną zimową pogodę gnać do pracy i gnić tam normalnie do 15:30 jakbym normalnie trwał. Miałem dzisiaj na spokojnie na godzinę 14.. do godziny 20.. Co nie było takie złe. Przed pracą zaliczyłem zakupy, z zakupami byłem w pracy i co dziwne, byłem szybciej niż powinienem, bo jeszcze przed 13:30 byłem w pracy. A mam przecież od 14. Tak na dobrą sprawę mogłem być 15-20 min później, więc nie potrzebnie cisnąłem na drodze z internatu do Przecławia.. Ewentualnie niepotrzebnie tak szybko wyjeżdżałem, wyjeżdżając po godzinie 11. Byłem pewny, że nie zdążę, że się spóźnię (nie, żebym się tym przejmował) ale ogólnie.. Nie spóźniłem się. I gniłem w pracy do wieczora.. Dzień był paskudny, chłodny, śnieżny i wietrzny. Za to wieczór był spokojny, bez wietrzny i nie było czuć niskiej temperatury.. Czuć jest jednak w powietrzu to, że coś złego się dzieje.. Ja mam tylko obawę o to, że zamkną te pierdolone miasto a wraz z nim mnie w nim.. A to się skończy tragicznie. Ja już dzisiaj z psychologicznego punktu widzenia ledwo wyrabiam.. Jestem przybity, zdołowany. A jakbym miał zostać w tym piekle przez kolejne dni, to sytuacja uległaby tylko dalszemu pogorszeniu..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2020 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 582

  • Trasa nr [łączna]: 664
  • Trasa nr [na blogu]: 578
  • W tym tygodniu: 1
  • W tym miesiacu: 23
  • W tym roku: 58

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 655 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 569 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 4283.62 km
  • Stan Licznika Końcowy: 4313.92 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 4309.07 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 471 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 502 km

  • Maksymalna prędkość: 29.3 km/h

  • Przejechałem: 30.3 km
  • Przejechałem [msc]: 774.16 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1889.86 km
  • Przebieg roweru [suma]: 24455.59 km

  • Przejechalem w 2020: 1889.86 km
  • Podroż dookoła świata (2020) 4.7247 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 61.139 [%] km

  • Czas jazdy: 01:52:34 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1544:00:51 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1320:34:43 h
  • Czas Jazdy Suma (2020): 122:11:23 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 48:15:10 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:05:53 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:06:24 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:16:09 h

  • Średnia: 16.23 km/h
Dzisiejsza trasa rozpoczęła się dla mnie w obfitym śniegu, w próbie walki i utrzymaniu prędkości na poziomie 20 km/h, a więc całkiem nieźle. Najbardziej przeszkadzał właśnie śnieg i silny wiatr, który co rusz mnie bombardował. Twarde zetknięcie się z rzeczywistością, przypominało mi o celu podróży, jaką nie będzie spokojna jazda do sklepu Dino, już po skończonej pracy, jak miało to miejsce do tej pory. To po raz pierwszy walka o to aby dojechać do sklepu, zrobić zakupy i pojechać do pracy. Jak się na końcu trasy okazało niepotrzebnie tak mocno waliłem, niepotrzebnie się tak przemęczałem. Mogłem na spokojnie pojechać, a nie gnać. Chociaż to też nie jest tak! Po sobotniej trasie - niestety bo jak zwykle o niczym nie myślę, nie skopiowałem nagrania z karty pamięci w kamerce. Na dzisiejszą całą trasę miałem do wykorzystania tylko 2h i 7 min nagrania, które myślę, że dobrze wykorzystałem. Do Dina, gdzie wyszło mi 15 km z hakiem dojechałem w miarę szybko. Ok. 10 km powrotu z Dina do pracy też nie było za długie. Miejscami jechałem szybciej, miejscami wolniej. Pogoda jest jednak męcząca, i ten śnieg, wiatr.. I jest po prostu zimno. Trochę zmarzłem bo miałem już takie wiosenne buty.. To szczególnie na butach przemarzłem ale jakoś dojechałem. Zakupy szybko mi poszły. Takie skromne, do końca tygodnia, jakieś słodycze, kawałek kurczaka, frytki.. Wziąłem jedną Colę i 4 wody gazowane (1,5 L). Mam trochę soku to będzie do soku albo tak do wypicia.. Na razie odpuszczam sobie pojenie się napojami oranżadami, co robiłem w ostatnim czasie, wożąc na Aurelii po całe zgrzewki tych napojów! Ile można. No dobra, dojechałem do Przecławia, pogoda się chwilowo uspokoiła, jednakże w drodze do pracy znowu zaczęło sypać śniegiem. Zimno i nie przyjemnie.. I tak do końca dnia. Sytuacja nieco zmieniła się po zmroku, który na dobre dzisiaj przyszedł gdzieś po godzinie 19:40.. Wiatr osłabł, było spokojniej, przyjemniej.. Ale mnie ogarnął w drodze powrotnej taki jakiś niepokój, i osłabienie na nogach, nogi takie miękkie, leniwe.. Gdzieś mi się tak zrobiło w okolicy Placu Szarych Szeregów albo i wcześniej przed Placem Odrodzenia.. Niepokojące.. A do tego zaniepokoiła mnie dziwna ciężarówka na ul. Mickiewicza.. W środku tak sterylnie, folie.. Ludzie w białych kombinezonach.. Otoczone miasto całe w policji.. O tym jednak nie wspomnę więcej.. Wspomnę tylko małą techniczną uwagę. Ze względu na pewne okoliczności, tj. inny sposób dojazdu pracy, moja trasa ma nieznaczne różnice w swoim przebiegu :) Te różnice nie mniej w przebiegu kilometrowym są bez większego znaczenia (ok. 40-60 metrów) różnicy. Co nie zmienia faktu, że w szczegółach jadę nieco inaczej ;) Dla wybitnych czytelników, którzy śledzą wszystkie wpisy będzie to nie mała gratka ze różnice odkryć, nie podpowiem gdzie się znajdują! :)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa30marca2020zdj1.jpgtrasa30marca2020zdj2.jpgtrasa30marca2020zdj3.jpgtrasa30marca2020zdj4.jpg


Mapa przebiegu trasy :)