11.05.2019
Jazda nr: 400

Tagi: zs, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego wypada w mój pierwszy weekend po pracy. Pierwszy tydzień pracy za mną, te wprowadzenie, zapoznanie się z miejscem pracy. I mam nadzieję chwilowe chwile słabości, po nieco cięższych dniach.. gdzie czuję się trochę niepewnie w nowej sytuacji w jakiej się znalazłem. Przywykłem do studiów a to jednak duża zmiana. Czasowa także. W końcu siedzę pół dnia w pracy, a nie dowolnie dysponuję swoim czasem tj: rowerek. Gdyby tego było mało to średnio mi pasuje życie w dużym mieście. Nie przyzwyczaję się do tego, nie nauczę się tutaj żyć. To nie dla mnie takie życie.. Nie podoba mi się życie w dużym mieście :< Ja tam kocham wieś.. taki prawdziwy wiejski klimat, którego w Szczecinie daleko szukać. Dzisiaj próbowałem taki znaleźć. I jest naprawdę ciężko ze względu na bardzo mocną urbanizację, która ciągnie się do samej granicy z Niemcami (od strony Pasewalk - Lubieszyn). Coś po prostu strasznego, jak ten świat wygląda. Robi się tu jedno wielkie miasto, które się ciągnie i ciągnie i ciągnie.. MASAKRA! Do tego ta pogoda! Miało być ciepło. A jest tak średnio jak na tą porę roku. Do tego wieje.. brr.. Z czasem jednak było trochę lepiej.. Ale tylko trochę. Trasa co do zasady się udała, chodź zaplanowałem sobie nieco inny jej przebieg. Zaplanowałem go jeszcze wczoraj w ostatni dzień pracy (10.05). Nie udało się jednak dotrzymać wyznaczonych szlaków trasy. Spieszę jednak z usprawiedliwieniem.. gdyż po prostu nie znam tych stron i za bardzo nie wiedziałem jak jechać! Ale spoko.. Poznam te strony, poznam te drogi, i będę wiedział jak jeździć w przyszłości, gdzie pewnie jeszcze wiele różnych tras i różnych przygód mnie czeka. Ogólnie dzisiaj planowałem coś w granicy 50-60 km, zrobiłem trochę mniej (40 km). To jednak nic.. Bo po prostu nie chciało mi się dobijać tych kilometrów, wróciłem więc.. i nie dobijałem. To jednak NIC.. jeszcze się jutro przejadę. A od przyszłego tyg, będę prawdopodobnie rowerem dojeżdżał do pracy - także spoko :) Jakoś to będzie. Może z czasem będzie lepiej. A jak nie, to mając doświadczenie zawodowe i więcej znajomości poszukam sobie jakieś zdalnej pracy z mocno elastycznymi godzinami pracy. Albo po prostu czegoś bliżej rodzinnych stron i tyle :) Nie chcę mieszkać w dużym mieście, nic mnie tu nie trzyma. Przyjechać co jakiś czas - owszem można. Ale mieszkać tu na stałe? Nie bardzo.. No dobrze. Jeszcze taka jedna a może nawet dwie drobne uwagi. Jedna ważniejsza od drugiej! Otóż, od ostatniej trasy: ZS: trasa "20-tka" wprowadzam takie nowe skrótowe oznaczenie: ZS: trasa. Co tyczy się rzecz jasna Szczecina. Jedynie w przypadku normalnego Miejskiego Wojażu będę pisał: Szczeciński Miejski Wojaż. Może ktoś już z czytelników zauważył ten nowy skrót. W końcu jest tutaj już trzeci dzień (do chwili pojawiania się dzisiejszego wpisu). Skrótowa czytelna wersja aby nie pisać długich kłopotliwych nazw wpisów. A druga sprawa - udało mi się dzisiaj naprawić dodatkowy licznik Sigma 600 ;] Dziad jeden ma coś nie tak z tym cholernym czytnikiem magnesu albo samym magnesem, co się przesuwa i nie łapie. Chwilę to dzisiaj ustawiałem. udało się. I całą trasę łapie (tzn. od wysokości wiaduktu kolejowego na ul. Ku Słońcu) bo tu udało mi się to gówno ustawić. Przynajmniej ustawić "na razie". Zobaczymy na jak długo. I ogólnie , zobaczy się co tam życie dla mnie jeszcze przyniesie za niespodzianki.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 403

  • Trasa nr [łączna]: 486
  • Trasa nr [na blogu]: 400
  • W tym tygodniu: 3
  • W tym miesiacu: 5
  • W tym roku: 59

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 481 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 395 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 11620.6 km
  • Stan Licznika Końcowy: 11660.17 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 11569.14 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 11304 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 11344 km

  • Maksymalna prędkość: 36.5 km/h

  • Przejechałem: 39.57 km
  • Przejechałem [msc]: 116.09 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1829.9 km
  • Przebieg roweru [suma]: 18977.89 km

  • Przejechalem w 2019: 1829.9 km
  • Podroż dookoła świata (2019) 4.5747 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 47.4447 [%] km

  • Czas jazdy: 02:38:09 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 1195:38:07 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 972:11:59 h
  • Czas Jazdy Suma (2019): 115:54:53 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 07:54:02 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:34:48 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:57:53 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:45 h

  • Średnia: 15.03 km/h
Dzisiejsza trasa rozpoczęła się dla mnie, może nie chcę mówić, że tradycyjnie, bo nie wiem jak to będzie jeszcze ale rozpoczęła się wzdłuż drogi DK10, która w Szczecinie nazywa się ul. Ku Słońcu. Jeśli jakieś słońce ma tam czekać to nie wiem.. może chodzi o Niemcy? :O No nie mniej ruszyłem. Zmagając się z silnym zniechęcającym wiatrem i uczuciem, że jest po prostu chłodno, co na tę porę roku jest po prostu żenujące. Aż przypominają mi się słabe czasy roku 2017 r., gdy musiałem się zmagać ze słabą pogodą przez cały rok. Nawet w miesiące wakacyjne bywało zimno... nic fajnego.. Mam nadzieję, że jednak pogoda się zmieni, na prawdziwą wiosenną aurę co będzie zachęcało do aktywności. Podczas dzisiejszej trasy obmyśliłem sobie nowy projekt - dotyczący rozbudowy i dalszej urbanizacji Szczecina i jego okolic, jako jednej wielkiej aglomeracji Szczecińskiej. To się niestety dzieje.. Dzisiaj to widziałem.. Masakra jakaś. No ale tak. Sama trasa - dzisiaj jechałem wzdłuż drogi DK10 pod samą granicę z Niemcami w Lubieszewie. Minąłem już znane mi tereny jak Mierzyn, Skarbimierzyce i Dołuje. I zaraz za Dołuje był Lubieszyn. Z nie wielkimi wiejskimi terenami, to ciągnące się jedno wielkie miasto, nie kończące się zabudowania! I spory ruch aut. I brak drogi DDR. Więc trochę słabo to wygląda. DK10 ma spore natężenie ruchu i wszystko musi się pchać po tych wioskach, mocno zurbanizowanych terenach. I brak jakiś dróg dla rowerów jest co najmniej słabe. Aut jest już dużo. W przyszłości będzie pewnie jeszcze więcej. Dalsze zabudowy i rozbudowy się tutejszych wsi przyległych do Szczecina, począwszy od Mierzyna, nie napawają optymizmem co do przyszłości tych stron, tych terenów. No cóż. Jakaś ostoja normalności nastąpiła dopiero za Lubieszynem gdy odbiłem na drogę prowadzącą do Dobieszczyna. Taki leśny teren, graniczący z Niemcami. Mocno zniszczona droga asfaltowa, która wkrótce zamieniła się w drogę brukową.. Takich dróg brukowych już nie ma.. Na szczęście rowerem nie muszę długo tak jechać. Od schroniska dla zwierząt w Dobrej, gdzie wg. mapy google, w lesie jest coś co się zwie: "LINKI", ciągnie się ścieżka rowerowa. Taka sobie ta ścieżka ale da się nią jechać - utwardzona gruntowa droga. W oczy bije tylko jedno zjawisko. Masowego wycinania drzew. A to niby jakaś edukacyjna ściezka, czy ścieżka "zdrowia" ... Taaa ... to edukujcie dzieci i młodzież jak niszczyć te nie wielkie leśne tereny.., jakie się ostały wśród niekończącej się miejskiej zabudowy. Skąd trudno jest uciec przed cywilizacją, przed ludźmi. No może poza terenami wsi Dobra Szczecińska w gminie Dobra. Tu jest póki co normalnie. I pewnie jeszcze nie raz tu przyjadę! Chodź nie jest tu blisko, ale jest tu pięknie. I ja właśnie ja sobie tutaj tak jadę na ten Dobieszczyn cały. Początkowo jechałem brukową drogą. Ignorowałem DDR. Nie wiedziałem , gdzie DDR prowadzi (a prowadzi do Dobrej). Liczyłem na to, że minę po drodze tablicę wsi: Linki. Jednak tak się nie stało! Nie ma tu czegoś takiego! Przypomina mi to zabawną sytuacje z 2018 r., gdy szukałem na mapie miejsca zwanego: Kuba pod Nowogardem -> The Found: Kuba. Nie znam tych stron, może dlatego! Ale spokojnie! Poznam je. Będą jeszcze nie jedne weekendy, gdy będę tutaj jeździł i zwiedzał! Tym czasem przekonał się do tego DDR i na skrzyżowaniu, pokazującym: Dobra 2 km, Szczecin 19 km. Postanowiłem skręcić na tą Dobrą i nie jechać dalej. W planie miałem pojechać na Police. Tyle, że nie wiedziałem jak tam jechać z Dobrej. Nie było oznaczonej drogi na Police. Była droga na Grzepnica :o O boże skąd te nazwy dziwne :P Które nic mi nie mówią. No nic, ruszyłem przez Dobrą, zaraz za Dobrą jeszcze się zabudowania nie zdążyły pokończyć i było Wołczkowo. Ja już sobie tak myślę, no kurwa ile się będą te zabudowania ciągnęły! Bo gdyby nie las za Lubieszynem, - tam jest las, i pola, to można byłoby śmiało powiedzieć, że te cholerne Szczecińskie miasto i jego aglomeracja dalej się ciągnie! Niekończące się miasto normalnie! Dobra, za nią Wołczkowo, które się ciągnęło i ciągnęło. Gdy z Wołczkowa wyjechałem zaczął się taki wiejski klimat. Trochę pola, trochę lasu. Ja się zastanawiałem jak daleko ta sielanka potrwa. Może trwała z kilometr.. Wyjechałem z Wołczkowa, minąłem zakręt i wjechałem w las. A tam tablica: Szczecin.. No KURWA! To się nacieszyłem przyrodą. I już wiedziałem, że do Polic nie dojadę w ten sposób. Tak podejrzewałem i za chwilę stało się to jasne, że wyjechałem koło jeziora Głębokiego. No cóż. Ruszyłem wzdłuż ul. Wojska Polskiego. Nie chciało mi się jednak po tym placu budowy cały czas jechać. Odbiłem więc w stronę Netto Arena, na ul. Jarzyńskiego, z której pojechałem na ul. Zawadzkiego i dalej Janickiego. Wyjechałem na ul. Mickiewicza, skąd udałem się prosto do al. Boh. Warszawy. W sumie zależało mi wyjechać gdzieś z tej strony aby ominąć Krzekowo i w szczególności ul. Żołnierską (tam jest tffuu ZUT). Miałem jednak zrobione trochę mało kilometrów. Ledwo do 30 dobiłem, czy trochę ponad 30 miałem. A chciałem dzisiaj robić 50-60 km! Nie udało się :( Z ul. Mickiewicza wjechałem na Boh. Warszawy i od razu odbiłem na ul. 5 Lipca i z Placu Szarych Szeregów pojechałem pod Urząd Miasta i do Parku Kasprowicza gdzie zrobiłem sobie rundę dookoła małego wycinku zieleni :) Cholera wie co to jest. To nie jest Kasprowicza. Przecież Park Kasprowicza jest za Jasnymi Błoniami, które minąłem. I cóż, pojechałem teraz w stronę mojej pracy ;) Na Filharmonię. Tak z ciekawości chciałem zobaczyć jak wygląda możliwość powrotu rowerem. Jak czasowo, ile kilometrów. Dojechałem więc na Al. Wyzwolenia i nią pognałem na Plac Rodła. Z którego pojechałem na Filharomonię. I te pierdolone DDR w Szczecinie. Chujowo oznakowane, nie wiadomo gdzie są, nie są ze sobą połączone -.- Gnam sobie tak wzdłuż al. Wyzwolenia, i tak trąbią tek kurwy jebane na mnie. A ja nie wiem o co im chodzi -.- Ale jestem już przy Raytana. Patrzę a tu przecież jest DDR. To zjechałem na niego. Dojechałem na Plac Rodła. Przejechałem DDR w stronę Galaxy i Parku Żeromskiego oraz budynku ZUSu. I co? ;) I bądź tu mądry jak tu jechać dalej. Bo DDR będzie mnie prowadził do Bramy Portowej. A ja chcę tu skręcić na Park Żeromskiego -.- Bez sensu i nielogicznie to jest zrobione. A jeszcze te mieszczuchy w samochodach, którzy taką nienawiścią odnoszą się do rowerzystów... Nie było wyjścia, kawałek pojechałem chodnikiem, chuj tam. Wkrótce znalazłem się pod Filharmonią, gdzie zrobiłem sobie małą przerwę. I ruszyłem w stronę akademika. Zanotowałem sobie stan licznika. Czas przejazdu mam z nagrania (to czas włącznie z czekaniem na światłach). I teraz powrót. Nie ma w sumie dobrego rozwiązania. Mogę się próbować pchać na Plac Żołnierza Polskiego. Ale znowu jak pojadę ulicą to nie wjadę na DDR. Jak pojadę DDR to nie wjadę na interesujące mnie DDR -.- Ja pierdole. Do tej pory mi to nie przeszkadzało, bo sporadycznie byłem rowerem w Szczecinie. Teraz jak mam dojeżdżać rowerem do pracy będzie mnie to interesować. Także, postanowiłem przejechać rowerem w stronę Starówki i próbować jednak jechać na Plac Żołnierza Polskiego. Tak jednak nie zrobiłem. Skręciłem na starówkę na ul. Mariacką, z niej na ul. Staromłyńską, gdzie widziałem jadłodajnię "Dzika Gęś". No dobra z ul. Staromłyńskiej już prosta droga przez Grodzką i Tkacką do Bramy Portowej. Gdzie rozwinąłem skrzydła w stronę Placu Kościuszki. Miejscami jechałem nawet >30 km/h ;) Z Placu Kościuszki odbiłem na ul. Sikorskiego i po nie całych 3 km byłem pod akademikiem. Gdy stałem na Placu Kościuszki okazało się, że "coś mi się leje z sakwy" a jakże. Jeżdżenie po tych krzywych drogach, tych pożal się Boże DDR, gdzie często są krawężniki załatwiło mi butelkę z wodą. W której zrobiła się dziurka. Wszystko się leje, brudzi. Eh. I tak się zacząłem zastanawiać. Bo to nie pierwszy raz, że się tak z butelkami dzieje, czy to nie wina sakwy. Zarówno lewa i jak prawa komora sakwy jest mocno zużyta. Prześwituje na wierzch. Z jednej strony (z lewej) to jest nawet dziura na wielkość palca. Więc torba się sypie. Dzisiaj jak wyciągnąłem butelkę to powywalałem z torby ten skruszony materiał z torby, który poobklejał się na butelce. Przez tą wodę, co wszędzie leciała, wybrudził się także powerbank. Także.. myślę, że coś z sakwą jest nie tak. Te pęknięcia butelek są coraz częstsze. Chodź zdarzały się w wcześniejszych latach ale sporadycznie. Tłumaczyłem to sobie słabą jakością butelki, może jeżdżeniem po dziurawych drogach. No ale nie. Tak nie może być. Jest coś nie tak.. Często jest tak, że o tym nie wspominałem na blogu. Ale jest kilka przykładów, gdzie wspomniałem. Co gorsza sytuacja w roku 2019 r., pojawia się kilka razy. Co świadczy o dalszej degradacji sakwy, która jest mocno zniszczona. I tak, przykłady tras z problemem z butelkami na przełomie ostatnich lat (2017-2019): Trasa Natolewice - Brojce, Wichry na trasie Brodników, Finał tras 50-tek i przykład z tego roku: Miejski Wojaż i Obwodnica Płotów. NIE dobrze. Nie chcę na razie wymieniać sakwy. To koszt ok. 200 zł. A ja i tak muszę zmienić klocki hamulcowe, wkrótce napęd, nie wiadomo co z tylną manetką i przerzutką. Co prawda mi się dzisiaj manetka nie zaciela, to nie jest jednak regułą, że nie jest zużyta. No dobrze. To tak, trasa z pracy do akademika wyniosła nie całe 3 km, które pokonałem w nieco ponad 15 min. Mogę na spokojnie założyć, że do 20 min przejadę. I mogę dojeżdżać do pracy rowerem. Zrobiłem jeszcze okrążenie wokół akademika i postanowiłem nie nabijać więcej kilometrów. Najwyżej się jeszcze jutro przejadę i tyle :)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa11maja2019zdj1.jpgtrasa11maja2019zdj2.jpgtrasa11maja2019zdj3.jpgtrasa11maja2019zdj4.jpgtrasa11maja2019zdj5.jpgtrasa11maja2019zdj6.jpgtrasa11maja2019zdj7.jpgtrasa11maja2019zdj8.jpgtrasa11maja2019zdj9.jpg


Mapa przebiegu trasy :)