Dzisiejsza trasa podobnie jak wczorajsza: Leśnymi drogami Powalic - poprowadziła mnie leśnymi drogami z wysokości Skrzydłowa na Powalice. Wciąż mocno wieje ale jest cieplej. Fajniejsza pogoda. I tak szkoda mi nie skorzystać zarówno z pogody.. Jak i możliwości jakie znów mam. Po wielu miesiącach załamania - znów mi się chce jeździć! Choć wciąż potrzebuję motywacji.. Łatwo mnie zniechęcić.. Wczoraj tak właśnie miałem gdy jechałem z matką: Leśnymi drogami Powalic. Czuję się zniechęcony. I dobijany gadaniem, że przecież skoro tyle razy tutaj byłem to po co mam tu jechać. A może chcę?! A może mi się tu podoba?! To jadę. Co w tym złego. Nie rozumiem.. Dzisiaj musiałem się przejechać. A może i nawet chciałem. Miałem wkurwiający dzień w szkole. Wciąż trzymają mnie negatywne emocje z wczorajszego dnia - gdy zdałem sobie sprawę, że po raz kolejny zawalam tak proste, życiowe sprawy jak cholerny barber.. Wszystko w życiu zawalam. Czuję się nieszczęśliwy. I co gorsza czuję się źle nawet w szkole, która była dla mnie ostoją.. Przez tyle lat. A tak wiele w ciągu tych 5 lat się zmieniło.. Kolejny wkurwiający dzień - dokładnie wkurwianie się o Komnatę Tajemnic. I wiele udogodnień jakie robi się w stosunku do nowej pani pedagog, którą nazywam od jakiegoś czasu "wiedźmą". Toczę z nią spory spór, który sięga grudnia 2024 r., a dokładniej - stycznia 2025 r. Gdy się okazało, że nie będę miał już swojego miejsca w szkole. Przejmie je właśnie Wiedźma, która się dość szybko tam zaadaptowała. I dostosowała tą przestrzeń pod siebie. I wciąż nie widzi jaki ja mam wobec niej czy wobec tej sytuacji problem.. No kurwa.. No musiałem się dzisiaj odstresować. Skorzystałem z pogody. I pojechałem. Znów na drogę w kierunku Powalic. Z myślą o pojechaniu na most, który łączy rzekę Mołstowa z dojazdem na jezioro Popiel. I jakoś nie udało mi się tu dojechać. Na ten most. Nie pamiętam tej drogi.. Dawno mnie tu nie było. Po sprawdzeniu śladu trasy - ale to już po powrocie do domu - okazuje się, że byłem blisko! Intuicja mnie nie zgubiła. Tylko nie chodzi tylko o intuicję czy zaufanie jej.. Nie mniej byłem blisko. I następnym razem już na pewno się uda dojechać! :) Dzięki pomyłce zrobiłem ciut większą trasę niż bym wcześniej zrobił. Nie mniej dzisiaj miałem siły i możliwości. Mógłbym z powodzeniem zrobić nawet 50 km po lasach. Niestety nie zawsze się ma tyle sił.. I co gorsza chęci..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1667
Trasa nr [łączna]: 1744
Trasa nr [na blogu]: 1658
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 12
W tym roku: 132
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1730 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1644 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 28392.6 km
Stan Licznika Końcowy: 28417.45 km
Stan Licznika Końcowy2*: 28223.87 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 6801 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 6826 km
Maksymalna prędkość: 20.8 km/h
Przejechałem: 24.85 km
Przejechałem [msc]: 356.83 km
Przebieg roweru [rok]: 3683.84 km
Przebieg roweru [suma]: 65117.3 km
Przejechalem w 2025: 3683.84 km
Podroż dookoła świata (2025) 9.2096 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 162.7933 [%] km
Czas jazdy: 01:58:40 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4145:17:34 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3921:51:26 h
Czas Jazdy Suma (2025): 229:49:08 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 22:09:56 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:50:50 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:44:28 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:21:10 h
Średnia: 12.64 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego poprowadziła mnie Lasami Północy w stronę Powalic. Podobnie jak wczoraj: Leśnymi drogami Powalic. Atakuję ten las. Tym razem sam. I nie chwalę się w domu gdzie jadę. A po co mi później takie gadanie. Czepianie się.. A przecież byłeś wczoraj! To po co dziś?! - No pewnie tak by się skończyła gadka o tym co robię i jakie mam plany. Skończyłaby się czepianiem o te plany. A czy ja naprawdę robię coś złego?.. To tylko wybór konkretnych dróg, konkretnych miejsc. Mam ochotę akurat po lasach jeździć to jeżdżę. Ważne, że w ogóle jeżdżę a nie gdzie jeżdżę.. Jak już wspominałem - dzisiejsza trasa odbywa się po wkurwiającym dniu w szkole. Dochodzą problemy kadrowe - z nieinkompetentną panią pedagog. A do tego chamskie zachowanie dyrektora, który celowo uniemożliwia mi korzystanie z pok. 24. Celowo w tym roku szkolnym zmienił salę w której naucza fizyki na salę 9 obok, której jest pomieszczenie nr 24. Z którego zamierzam nikomu nie przeszkadzając korzystać. Najwidoczniej jednak w jego dyktatorskiej świadomości jest to rzecz nie dopuszczalna. I robi mi skurwiel po złości. A ja nie mam zamiaru poddawać się fantazjom dyktatora. Niech kurwa spierdala. I mnie złamas nie wkurwia. Uniemożliwiał mi dzisiaj przez kilka godzin podjęcia jakiejkolwiek pracy. Bo miałem laptop zamknięty w pok. 24. I nie miałem jak po niego iść. Bo ten skurwiel otworzył drzwi wewnątrz sali 9. Po to aby uniemożliwić mi skorzystanie z tego kantorka.. To jest kurwa jebane bydle a nie "dyrektor" placówki oświatowej. Żyjący w zamierzchłych czasach komunizmu.. Wrócę nie mniej do samej trasy. Bo kończę ją bardzo ambitnie z zamysłem nawet takim, że mógłbym zrobić i 50 km.. No mógłbym ale na początku - pierwsze kilometry w pierwszą stronę - to była walka z kryzysem. Tak mi szło ciężko.. Tak bez sił, bez wiary i nadziej kręciłem tą korbą byle przemieścić się dalej i dalej. A gdy już byłem pod Powalicami, stanąłem na chwilę. Mały odpoczynek i pojechałem i było lepiej! Siły wróciły. Gorsze myśli związane z sytuacją z dnia codziennego zaczęły mijać. I może dlatego jechało mi się lepiej. Ostatecznie jak wspomniałem w pierwszym akapicie wpisu - nie udało mi się zrobić zaplanowanego objazdu przez most nad rzeką Mołstowa. I wyjechać na wprost jeziora Popiel. No trudno.. Dzisiaj się nie udało. To uda się innym razem. Nie mniej fajnie było pojechać. Właśnie do lasów.. I się wyciszyć trochę..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)