09.04.2022
Jazda nr: 1002

Tagi: tr50stka, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego kontynuuje moje wczorajsze podboje. Kilkudniowa przerwa i powrót do jeżdżenia! Wypatrywanie przy tym poprawy pogody, która według najnowszych doniesień poprawi się na początku przyszłego tygodnia (wtorek/środa). Teraz pozostaje niezmienna nadzieja, że nie będzie to zmiana tylko na chwilę a trwała. W sumie widać tu to, że źle się stało, że tak późno wypadała trasa 1000 wpisów na blogu: "1000 jazd": Zagórcze. A wydawało się, że jak minie jeszcze parę dni to będzie lepiej -.- A to nic takiego. Jest gorzej. Miałem nadzieję, że będzie właśnie lepsza pogoda wraz z rozwijającą się wiosną. Dłuższe dni pozwoliłyby lepiej zaplanować dłuższą wyprawę w okolicach Koszalina czy Mielna. Czyli w stronach w których jak dotąd nie miałem okazji jeździć. Choć w samym Mielnie już byłem: Kołobrzeg - Mielno. A to tylko przejazdem i na chwilę. Aby lepiej poznać tamte piękne strony musiałbym tam być kilka dni z rowerem. I to od rana do wieczora z dobrą pogodą. Dlatego znów liczę na to, że się odbiję od dna, i za dosłownie kilka dni (za dosłownie 7 tras) na wypadającej 8 trasie pojadę na te Mielno i Koszalin. Będzie to moje 1000 rowerowych dni odkąd mam bloga. Czyli parę dni, wykorzystać poprawę pogody. Jakoś się w nią wbić. Gdybym w ostatnich dniach jeździł byłoby łatwiej. Gdybym nie robił tyle niepotrzebnych "2 tras jednego dnia" to też byłoby inaczej. Na to co jednak było w przeszłości wpływu nie mam. Wobec tego muszę się skupić na tym co będzie. A jaka to będzie przyszłość? Śmiem twierdzić, że nie rysuje się ona w optymistycznych barwach. Raz, że ta zmienna pogoda a dwa, że z moim życiowym pechem bywa różnie. Tak było np. dziś jak niefortunnie z i tak ciężkich szlaków trasy 50-tki, zjechałem w bok w leśną drogę. Na chwilowy postój w trudach trasy. I tak się stało, że najechałem na małą gałązkę, w lasach ich pełno, do tej pory po nie takich jeździłem. Daleko przykładów nie szukać choćby wczoraj: Antyrowerowe popędy. Ta gałązka wbiła się w tylne kółko przerzutki, wybiła z niego łańcuch. Zmienił się jego kont. Dziwnie był prowadzony -.- Walczyłem z tym dłuższy czas. Jednak po poprawieniu tylnej przerzutki, o ile produkt typu Tourney można nazwać przerzutką... Problem nadal się pojawia. A dotyczy on tego, że łańcuch na korbie mi spadł ze środkowego przełożenia na najmniejsze. A ja nie mogę tego regulować manetką bo się blokuje łańcuch na prowadnicy przerzutki. Po prostu wpada na nią i nie chce iść. Ręcznie go założyć też mi się nie udało. Abym mógł w ogóle jechać zrobiłem taki myk, że ustawiłem na manetce przełożenie "3" czyli najwyższe przełożenie na korbie, a łańcuch wisi na najmniejszym. Wtedy jednak nic o niego nie haczy. I można jechać. I tyle. Na razie tyle. Mniej przyjemnie niż powinno ale mogłem kontynuować moją trasę mając w tej chwili zrobione nie całe 11 km. Do domu zrobiłem jeszcze w sumie 40 (nie całe). Była to jednak długa, męcząca trasa. Na której niepotrzebnie znów zjeżdżałem w leśne drogi. To wyglądało jakbym mimo wszystko szukał jakieś zwady dzisiaj. Jeśli coś miałoby się wydarzyć to i tak by się wydarzyło. To chyba oczywiste, prawda? :) Także ta historia taka była dzisiaj. Pozostaje jeszcze tytułowy motyw pogody. Ten jednak opiszę w drugim akapicie wpisu... Znany motyw, pewnie słyszeliście (czytaliście) go nie raz - uwaga dotyczy tych, którzy częściej odwiedzają mojego bloga. A ci co dopiero zaczęli go czytać to polecam wcześniejsze wpisy. Jest ich ponad 1000.... Na pewno znajdziecie w nich coś dla siebie! :)
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1008

  • Trasa nr [łączna]: 1088
  • Trasa nr [na blogu]: 1002
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 3
  • W tym roku: 46

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1077 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 991 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 11 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 5916 km
  • Stan Licznika Końcowy: 5966.65 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 5967.02 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 18533 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 18583 km

  • Maksymalna prędkość: 34.8 km/h

  • Przejechałem: 50.65 km
  • Przejechałem [msc]: 112.79 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1411.93 km
  • Przebieg roweru [suma]: 42666.24 km

  • Przejechalem w 2022: 1411.93 km
  • Podroż dookoła świata (2022) 3.5298 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 106.6656 [%] km

  • Czas jazdy: 03:12:14 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2690:10:48 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 2466:44:40 h
  • Czas Jazdy Suma (2022): 95:50:29 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 07:54:55 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:38:18 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:05:01 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:50 h

  • Średnia: 15.83 km/h
Dzisiejsza trasa pod wieloma względami przypominała oklepany już motyw: Już od Valparaiso wiał nam w mordę wiatr, Twarze nam spaliło słońce, żarła sól (...). Także byłoby to dzisiaj tak: Już od wyjazdu z pod mych bram wiał nam w mordę wiatr, twarze nam spaliło słońce, zaś deszcz oziębiał każdy skóry nasz (...). No tak było. Jak nie wiatr to deszcz. Jeśli chodzi o palące słońce to dzisiaj nie występowało :) Temp. stabilna ok. +10℃. Gdy wracałem po kilku godzinach męczenia się na tej trasie spadło do +8.5℃. Nie było tak źle. Tylko ten wiatr. Wykańczał wręcz. Pozbawiał wszelkiej nadziei i sił. I to na początku trasy taki... Towarzyszył mi dosłownie do Grabina, pod drogę DW106. Tam już w stronę drogi DW108 było lepiej. Tyle, że pojawił się deszcz, który za mną wlókł się pod Truskolas. W Truskolesie jechałem w słońcu z deszczem pod Mechowo. Gdzie słońce zdominowało i wygrało. Nieco cieplej. Choć porywisty wiatr nadal było czuć. Tym razem jednak bezpośrednio mnie nie atakował... Pojawiały się także pierwsze oznaki burzy. Pod Mechowem właśnie przechodziła ciemniejsza burzowa komórka, z której łupnęło groźnie. I się rozeszło... Taka była ta dzisiejsza wyprawa. A dodam tylko, że nie wiele brakowało abym w tym tygodniu w ogóle nie jechał na trasę 50-tkę. Spełniałby się tutaj ten sam scenariusz, który miał miejsce w zeszłym tygodniu - gdy po prostu zdrowie, pogoda nie pozwoliły ostatecznie na to aby wybrać się na trasę 50-tkę. I przepadło. W tym tygodniu też sprawy nie miały się za dobrze. Kilka dni przez małe osłabienie, jakimś przechodzącym wirusem, który się teraz panoszy. A potem kwestia pogody. Kwestia pogody nadal jest właśnie dyskusyjna. Jednak jak wspominałem na początku wpisu - czekam tylko do początku przyszłego tygodnia (wtorek / środa). Powinno być już lepiej. A skoro tak to będę na nowo działał. Nie poddaję się póki co z moim postanowieniem co tygodniowej trasy 50-tki. Choć na razie zdarzył się jeden tydzień, że się nie udało pojechać. No trudno... Czuję się nie mniej usprawiedliwiony :) W wyjątkowych okolicznościach może się tak zdarzyć. Nie mogłem przecież przewidzieć takich niekorzystnych okoliczności, jakie sprawiły, że w tygodniu: 28.03 - 03.04 mało co jeździłem i 50-tki nie zrobiłem. W tym tygodniu się udało. Chociaż tyle... :) A co przyniosą kolejne dni? Nie wiadomo. Bywam sceptyczny. W trwającym 2022 r. widzę dużo nawiązań do roku 2017 r. Mało zrobionych kilometrów, podobna ilość tras na podobną ilość kilometrów - trasa z 2017 r. ze zrobionym wynikiem 1400 km: Trasa Stuchowo - Trzebiatów. Jest to: 44 trasa w roku. Teraz (w 2022 r.) po 46 trasach mam podobny wynik. Tyle, że znacznie szybciej nadrabiam kilometry niż w 2017 r. Nie mniej pogoda daje podobne efekty. Przeciągająca się zima. Paskudnie jest. A to paraliżuje moje jeżdżenie. Sprawia jeszcze jedne problemy - mniejsze trasy, mniejsze obciążenie sakwy rowerowej. W poprzednich latach było większe. A mniejsze jest związane z jej mniejszą degradacją. A to powoduje problem na kolejny rok, że tej trochę rozwalonej torby się nie pozbędę... W tym roku... A więc w przypadku serwisu Aurelii znowu będzie pieprzenie, że ta torba trochę przeszkadza. No przeszkadza... Ale co to moja wina, że to jest takie nienadające się do roweru rozwiązanie?... Po co takie rozwiązania sprzedają? No i to moja wina, że ta torba się jeszcze nie rozsypała bo nie ma takich obciążeń jakie powinna? Bo nie jeżdżę tyle co powinienem? Bo jak nie zdrowie się sypie to pogoda zawodzi?... Takie mam rozterki dzisiejszego dnia. Nie wspominając więcej: dzisiejszy dzień i tak nie należy do najlepszych... i tak...

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa09kwietnia2022zdj1.jpgtrasa09kwietnia2022zdj2.jpgtrasa09kwietnia2022zdj3.jpg


Mapa przebiegu trasy :)