Dzisiejsza trasa przypomina wczorajszą. Nic dziwnego! W końcu wczorajsza trasa przez lotnisko w Makowicach była dużą inspiracją do tej trasy! A dokładnie inspirację znajdowałem w oznakach wiosny! Kwitnących drzewach.. Chciałem się dzisiaj pomimo wiatru i pomimo tego, że dziś wieje mocniej niż wczoraj się przejechać. Wczoraj nie byłem na to przygotowany: Trasa Makowice-Słudwia z 01.04. Pojechałem bo pojechałem nie myślałem o tym co mnie spotka na trasie. A dziś już się przygotowałem. I wziąłem z sobą aparat. Udało się zrobić fajne ujęcia! A, że to ma być wiosenna trasa i mam nie dawać się wiatru.. To prócz przejazdu przez Makowice - był przejazd przez Dobiesław na Gostyń. Nie często tu jeżdżę. Jednak są to wciąż fajne tereny jeszcze nie zniszczone przez ludzką chciwość i zawiść.. Nieco wydłużyłem dzisiejszą trasę ale nie o tyle co myślałem, że wydłużę! Kawałek więcej - spodziewałem się jednak większych wyników niż nie całe 25 km. No cóż - następnym razem z Gostynia pojadę na Dąbie i tak wrócę! I wtedy na pewno będzie to dłuższa i ciekawsza trasa.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1565
Trasa nr [łączna]: 1642
Trasa nr [na blogu]: 1556
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 2
W tym roku: 30
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1628 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1542 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 25295.9 km
Stan Licznika Końcowy: 25320.46 km
Stan Licznika Końcowy2*: 25148.46 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 3710 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 3735 km
Maksymalna prędkość: 30 km/h
Przejechałem: 24.56 km
Przejechałem [msc]: 43.45 km
Przebieg roweru [rok]: 586.8 km
Przebieg roweru [suma]: 62020.26 km
Przejechalem w 2025: 586.8 km
Podroż dookoła świata (2025) 1.467 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 155.0507 [%] km
Czas jazdy: 01:43:42 h
Czas Jazdy Suma (ever): 3955:32:01 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3732:05:53 h
Czas Jazdy Suma (2025): 40:03:35 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 02:58:44 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:29:22 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:20:07 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:23:05 h
Średnia: 14.31 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego znów prowadziła mnie pod wiatr. I to silniejszy niż ten z wczorajszego dnia (01.04). Mocniej wieje, trudniej się jedzie. A jednak jadę! Mam swój cel, który chwilowo był zagrożony. Po drodze do Makowic wyprzedzała mnie pewna ciężarówka. W uzasadniony sposób pomyślałem, że wiezie albo będzie zawierać te cholerne wióry z lotniska - tą biomasę całą, o której swoją drogą dawno nie wspominałem. A ona wciąż zalega na lotnisku. A ja.. A ja tak jakby ją ignoruję. Nie przejeżdżam przy niej i się nią nie interesuję. Dziś jednak wyglądało na to, że jedzie tam ciężarówka. Jednak nim dojechałem do Makowic to ta zdążyła już wrócić. Bramy lotniska zamknięte. Nie ukrywam. Zdenerwowałbym się gdyby nie udało mi się wjechać. Chciałem zrobić sobie fajne wiosenne zdjęcia! W tym jedynym celu znalazłem inspirację do tego aby po dzisiejszym wcale nie łatwym dniu w szkole - przyjechać i po podziwiać naturę. W pełnym słońcu otoczony pozostałością drzew - było przyjemnie. Nie wiało! I można było mile spędzić czas - jak zresztą spędziłem. A po tym mile spędzonym czasie czekały mnie mniej miłe i trudne chwile... Z dojazdem do samego Gostynia. Ta droga się dłużyła.. Przez ten wiatr. W końcu dotarłem. A tu nie spodziewane zmiany. A jeszcze mniej spodziewane jest to, że napiszę iż jakiekolwiek zmiany są dobre! Zmienił się most pod Gostyniem. Nie jest już lichy i drewniany. Tym razem to betonowa, poważna konstrukcja! Ta wytrzyma i przeżyje więcej niż dotychczasowy lichy drewniany most. I tyle z dobrych zmian... Bo w rejonie Gostynia nawiedzają mnie znowu wspomnienia o pewnej osobie z którą przeżyłem sporo fajnych chwil... Co prawda do Gostynia ją nigdy nie zabrałem (chyba? nie pamiętam w sumie) ale w okresie początków naszej znajomości w 2022 r. często tu bywałem... I niestety sporo z tego czasu pamiętam. Choć wolałbym nic nie pamiętać. I już nie do końca cieszyłem się przygodą i mile spędzanym na rowerze czasie. Chwilowo było mi smutno.. Jednak uczucie minęło podobnie jak trasa. I ostatnie trudności jakie miałem.. Czyli podjazd pod wzniesienie za Gostyniem już.. w rejon obecnej drogi DW112... Ciężki jest tam podjazd. A jeszcze Aurelia coś momentami ciężko idzie. Ostatkiem sił ale dałem radę zmierzyć się i z tym wyzwaniem. A ostatnia prosta do domu była już tylko przyjemnością - z wiatrem w plecy. No tak to można jechać!...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)