W dniu dzisiejszym, ponownie w Grudniu (to już 2x), bynajmniej jak mogę się wybrać na rower i mi się chce, bo niestety w okresie 14.12 a 28.12 było też kilka dni gdy pogoda była fajna, ale niestety inne zobowiązania (akademickie), nie pozwalały mi iść na rower. Dzisiaj było inaczej, prowadzę już zadania związane z moją PracąNaŚwięta, i idzie mi lepiej niż można się tego spodziewać ! Mija dopiero kilka dni, a ja wszystkie zadania bez problemu wykonuję, idzie mi to szybko, sprawnie w zasadzie bez większych problemów co można uważać za dość pozytywnego ! Postanowiłem sprawdzić jak to będzie z rowerem, a dzisiaj tak ładnie, słonecznie - wg termometru miało być ok. 8℃ ciepełka - więc ubrałem się tak samo jak wspominanego 14.12 - krótka koszulka pod kurtkę rowerową, i oczywiście długie spodnie rowerowe a także już zimowe rękawice. Spakowałem do torby także komin na wypadek gdyby za kilka godzin mróz brał. W sumie nie miałem konkretnych planów gdzie jechać - czy pojechać gdzieś na Sowno, Krężel - może te strony. Ale nie ! Było inaczej, zmówiłem się z kolegą przez Facebooka, że skoczymy sobie na Makowice Lotnisko - więc pojechałem na lotnisko a wpierw na wieś Makowice, mijając całe rodzinne miasto. Jechało się całkiem OK, nie czuło się tego, że jest trochę chłodno, i to, że nie jeżdżę regularnie. Za to było bardzo pięknie, sporo słoneczka, które dawało taką nadzieję, na wiosnę, i związane z tym wiosennym klimatem chwile. Chodź tak naprawdę jest zima, do pewnego szczęścia wystarczyło tylko trochę słoneczka, które dzisiaj się pojawiło, to i się na przejażdżkę wybrałem. Dość szybko dojechałem do Makowic, normalną asfaltową trasą - zaś na lotnisku znalazłem się parę chwil później, na lotnisku udałem się pod domki gdzie miałem zaczekać na kolegę, który dzisiaj się niestety nie zjawił. Związku z tym - miałem kilka planów na modyfikację dzisiejszej trasy. Było jeszcze w miarę ciepło - chodź godzina 14 już mijała. Wiedziałem, że niedługo będzie 15 itd. Zrobi się nieco chłodniej i ciemniej - a ja na dziś niczego dłuższego nie planowałem, nawet nie brałem dodatkowego oświetlenia do roweru, gdyż w mych planach było wracać za widna, tak się tylko trochę przejechać, do w sumie 20 km, może lekko więcej.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 64
Trasa nr [łączna]: 150
Trasa nr [na blogu]: 64
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 2
W tym roku: 64
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 147 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 61 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 123.73 km
Stan Licznika Końcowy: 138.54 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: brak km
Stan Licznika 2* Końcowy: brak km
Maksymalna prędkość: 30.3 km/h
Przejechałem: 14.81 km
Przejechałem [msc]: 36.2 km
Przebieg roweru [rok]: 2119.02 km
Przebieg roweru [suma]: 5866.62 km
Przejechalem w 2016: 2119.02 km
Podroż dookoła świata (2016) 5.2976 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 14.6666 [%] km
Czas jazdy: 01:09:38 h
Czas Jazdy Suma (ever): 359:05:04 h
Czas Jazdy Suma (blog): 135:38:56 h
Czas Jazdy Suma (2016): 135:38:56 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 03:00:29 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:30:15 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:07:10 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:07:10 h
Średnia: 12.88 km/h
Więc, wprowadziłem modyfikację pracy. Zjechałem już z lotniska i nie wracałem do domu normalną drogą - przez asfalt. Pociągnęło mnie na boczną drogę przez las. Ja tą drogą dosłownie kilka lat już nie jechałem ;) Aż do dziś. To miało jeszcze jeden dobry aspekt - drzewa chroniły przed chłodem. O ile w pierwszą stronę jechałem z wiatrem i tego tak się nie czuło, to o tyle z powrotem miałem pod wiatr i było o wiele zimniej. Niestety za późno wybrałem się w tą drogę, trzeba było wyjechać po 12 a ja wyjechałem tak naprawdę przed godziną 14, co spowodowało, że tego czasu było za mało. To jest zresztą jeden z powodów - czas - dla którego, tak bardzo nie lubię zim, po prostu dni są za krótkie, wieczory dość chłodne. Ja wolę te długie letnie dni, gdzie mogę o wiele więcej czasu, w fajnych warunkach, spędzać na rowerze. Dziś jednak nie było źle - wróciłem przez ten las, chodź ta droga tu się dłużyła i dłużyła. Głównym utrudnieniem było to, że ziemia jest zmarznięta i miejscami nieciekawie się jechało. Gdzieś w połowie trasy - jeszcze zwalone na ścieżkę drzewo było i musiałem rower przenieść. I tak wyjechałem z powrotem w mieście, gdzie widząc już jak jest chłodno (minęła już godzina 15), zaniechałem dalszych rozważań - typu, jechać gdzieś na Sowno, Krężel czy Wanierowo, chciałem jeszcze zaliczyć tamte strony i wrócić. W sumie z taką myślą wyjechałem dziś z lotniska, inaczej to mogłem po prostu zostać na lotnisku zrobić z 2-3 okrążenia i normalnie wrócić, możliwe, że wyszedłbym na tym o wiele lepiej, nie mniej już się nie przekonam jaki scenariusz byłby lepszy - wybrałem pewną możliwość i co tu przesądzać o tym, czy inna możliwość byłaby lepsza! Ta też nie była zła i co najważniejsze, zrównoważyłem sobie trochę trasę. W terenie więcej się męczę, więcej zużywam sił aniżeli jadąc tylko po asfalcie - co także jest dla mnie z korzyścią. Ogólnie, było bardzo fajnie ! Szkoda tylko, że tak późno wyjechałem z domu - mogłem te 2h szybciej wyjechać, wtedy bym więcej pojeździł a kto wie czy dziś nie udałoby mi się zrobić znacznie więcej niż 30 km ! Co prawda to nie jest dużo, ale biorąc pod uwagę fakt, że już dawno nie jeździłem, byłoby kolejnym krokiem do wydłużania tras - no cóż, może kolejne dni, już kończącego się miesiąca również będą takie owocne i pozwolą fajnie spędzić czas na rowerze - gdyż czasowo z pewnością dam radę, a jak będzie z chęciami, no cóż - z tym bywa różnie, nie mniej jestem pełny nadziei, że będzie OK. Na zakończenie wpisu - nie wiem czy powinienem ale wspomnę, dziś narodziła się u mnie fajna myśl i taki wyznacznik marzenia na początek wakacji - trasa przez Ińsko do Poznania - 240 km w jedną stronę no i powrót z Poznania już pociągiem. To jest fajna myśl - zajechać do Poznania, pojeździć i później wrócić pociągiem. Będę na serio to rozważał już po nowym roku - gdy zobaczę jak to będzie mi szło z tymi jazdami na rowerze i co najważniejsze jak to będzie zdrowotnie, gdyż w tym roku, zdrowotnie to ja dobrze nie stałem co odbiło się na takim a nie innym finalne Rowerowego Roku!
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)