Dzisiejsza trasa, prowadziła mnie głównie leśnymi drogami. Ku nieznanemu. Zaczynam także powoli myśleć, że ku nie istniejącemu. Tak jest z tą tytułową drogą pożarową nr 35. W lasach nadleśnictwa Resko, między Dobiesławiem a Polickiem. To nie moje pierwsze podejście (próba) przejechania tutaj pewnego odcinka drogi w lesie. Pierwszą próbę zaliczyłem na trasie: Leśnymi przygodami. Zaś drugą na trasie: Nowymi odkryciami. I tu faktycznie dobrze trafiłem, dobrze pojechałem. Mapa OpenStreetMap wprowadza mnie w błąd. Pokazuje mi nie istniejącą drogę. Nie ma am drogi 35. Jest droga pożarowa 15. I ma ona przebieg taki jakim jechałem. A tym czasem ja próbowałem znaleźć tam nie istniejącą drogę. A więc niepotrzebnie wjeżdżałem w nieużytkowane dróżki w lesie, które donikąd mnie doprowadzały. Dzisiaj w ogóle... Poprowadziły mnie na jakiś podmokły teren. Bagna i idący tam strumyk. Ciężka, absurdalna i niepotrzebna przeprawa, która w konsekwencji donikąd mnie nie doprowadziła. Tylko się zniechęciłem na jeżdżenie po lasach. Coraz bardziej mnie to wkurwia. Zaczęło mnie to już wkurwiać na wspominaj trasie, we wpisie ID=999 - czyli trasie z 20.03.2022 r. Teraz mnie to już też wkurwia na tyle, że już w zeszłym tygodniu się deklarowałem, że po lasach jeździć nie będę. Teraz już wiem, że na pewno tak się stanie i nie będę jeździć po tych lasach cholernych. Mam już tego kurwa dość...
Tego nieudacznictwa, nie potrafienia sobie poradzić w terenie. Chociaż dzisiaj - obwiniam siebie. A to nie moja wina. To błąd mapy. Pokazywała drogę której nie ma. Więc jak mam na nią trafić?...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2021 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1005
Trasa nr [łączna]: 1085
Trasa nr [na blogu]: 999
W tym tygodniu: 1
W tym miesiacu: 20
W tym roku: 43
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1074 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 988 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 11 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 5829.75 km
Stan Licznika Końcowy: 5853.86 km
Stan Licznika Końcowy2*: 5854.23 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 18446 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 18471 km
Maksymalna prędkość: 32.5 km/h
Przejechałem: 24.11 km
Przejechałem [msc]: 713.91 km
Przebieg roweru [rok]: 1299.14 km
Przebieg roweru [suma]: 42553.45 km
Przejechalem w 2022: 1299.14 km
Podroż dookoła świata (2022) 3.2479 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 106.3836 [%] km
Czas jazdy: 02:04:43 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2682:15:53 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2458:49:45 h
Czas Jazdy Suma (2022): 87:55:34 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 50:43:05 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:32:09 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:02:41 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:26:48 h
Średnia: 11.67 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego była taka słaba. Nie dość, że słaba to jeszcze taka zzbłądzona. Miałem wczoraj ciężki dzień. Dzieją się dziwne cuda z pogodą. Skoki i spadki ciśnienia. I to gwałtowne. To jak również zmęczenie po weekendzie się pewnie odbija. A jeszcze na domiar złego ząb mnie mocno boli, od kilku dni nie daje żyć. W szkole z tą cholerną drukarką 3D mi znowu nic nie idzie. Na kilka dni dałem sobie z nią spokój. W tym tygodniu do zabawy z nią wróciłem. I znowu same nie kończące się porażki mnie trzymają. W tym stanie w którym rozważałem w ogóle to czy chcę gdzieś jechać wyruszyłem na te podboje. Miała być to niedługa, szybka do ogarnięcia trasa. A wyszło jak wyszło, że wróciłem przed 19-stą.... Taka szybka była... I zmęczony niepotrzebnie. Na początku szło wszystko dobrze dojazd do wsi Czarne przez drogę DW152, w Czarnym dziwna sprawa. Gnoje leśnicy z Reska, zamknęli tutejszy las. A raczej to co z niego zostało od dnia 18.03 do uwaga 31.12. No... posrało ich ;) Oczywiście zignorowałem ten zakaz wstępu do lasu i pojechałem dalej. Jak będę chciał to będę sobie po lasach jeździć. Nikt nie będzie mi tego zabraniać. A raczej przez jakiś czas nie będę chciał. Wkurza mnie to męczy. Tak sobie w ogóle myślałem dzisiaj i na trasie: Wyprawa - część 2. Myślałem o tym, że może niedługo w ogóle zrezygnuję z jeżdżenia lasów i z nie wiadomo po czym i gdzie? Myślałem aby to uczynić na czas przekroczenia 30k km przez przednią oponę w Aurelię (Schwable Mundial). Strasznie wytrzymałe te opony są! Zakładam tym samym to, że na 30k przejechanych kilometrów, trochę po tych lasach, czy polnych drogach zrobiłem. Czy tam po nie wiadomo po czym (jak np. dzisiaj). A więc wystarczyłoby już tych atrakcji. I chyba naprawdę ich wystarczy. Miałem po tej Wyprawie z niedzieli wyrywanie kleszczy, dzisiaj też. A co dzisiaj dodatkowo to, że pobłądziłem po tych lasach... Wjechałem - ta.. wszedłem w taki podmokły teren. Tam blisko strumyk czy rzeczka. I tylko taka ciężka przeprawa w ciężkich terenach. Ja już teraz mam dość tego jeżdżenia w takich warunkach. A co dopiero za te nie całe 5k km, które zostały do tych 30k km opony (oczywiście pod warunkiem, że ta tyle przeżyje). Dzisiaj koniec końców jakoś wybrnąłem z tej sytuacji. Mapka GPS tego nie oddaje, bo w rzeczywistości ta przestrzeń dookoła wszędzie taka sama, brak możliwości zlokalizowania się (gdzie ja jestem?!), nie było niczym fajnym. Nie chcę ponownie jeździć po tych lasach i odkrywać nie znane. Zniechęciłem się już do tego do końca. I mam dość tej aktywności. Będę jeździć tylko po asfaltach. Tam mi dobrze i tam się odnajduję! :)
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)