Trasa z dnia dzisiejszego związana była z większymi nadziejami niż ostatecznie udało się osiągnąć. Może ujmę to tak: nadzieja była większa niż możliwości. Pojechałem bardziej z poczucia obowiązku niż większych chęci. Miałem nadzieję, że mi przejdzie, że sobie jakoś poradzę na trasie. Tak się jednak nie stało. Chęci szybko mnie opuściły. A cała trasa była takim małym przejazdem w okolicach Płotów, i trochę po mieście. Uznałem to za taki mały miejski wojaż. Ogólnie rzecz biorąc miałem walczyć o 50 km dzisiaj, skończyłem na ponad 30 km. Nie najgorzej... Tylko wrzesień się kończy. A ja potrzebuję jakiś sukcesów których na razie nie mam. Tych sukcesów brakuje mi zarówno w pracy zawodowej, w której nic mi nie idzie i to dosłownie. Porażki za porażkami... Wszystko się sypie i to nagminnie. A na domiar złego z rowerowaniem też mi nie idzie. Początek roku szkolnego, tym samym te pierwsze dni września były jeszcze w miarę! Wszystko jednak skończyło się po trasie: Trasa:
"Siekierki-Moryń-Hohenwutzen". Jeszcze były drobne sukcesy. Jednak kolejne dni, kolejne porażki przyćmiły każdą radość którą mogłem mieć. Teraz już żadna mi nie pozostawała. Dzisiaj z poczucia obowiązku, z chęci przełamania się, chciałem zrobić co najmniej te 50 km... Chciałem by było jak dawniej. No ale nic z tego... Nie dałem rady się przełamać, niechęć do rowerowania, zmęczenie jakieś dziwne co mnie dopadło (znowu jakieś osłabienie), skutecznie uniemożliwiło mi tej walki. Wróciłem taki zrezygnowany do domu. Trochę mi smutno bo dzisiaj było w miarę ładnie. A kolejne dni mają znów przynieść paskudną jesienną pogodę, pełną deszczu, smutku... I kto wie czego jeszcze.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2022 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1112
Trasa nr [łączna]: 1192
Trasa nr [na blogu]: 1106
W tym tygodniu: 5
W tym miesiacu: 15
W tym roku: 150
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1180 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1094 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 12 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 10540.3 km
Stan Licznika Końcowy: 10573.11 km
Stan Licznika Końcowy2*: 10566.95 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 23154 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 23187 km
Maksymalna prędkość: 28.5 km/h
Przejechałem: 32.81 km
Przejechałem [msc]: 447.01 km
Przebieg roweru [rok]: 6018.34 km
Przebieg roweru [suma]: 47272.65 km
Przejechalem w 2022: 6018.34 km
Podroż dookoła świata (2022) 15.0459 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 118.1816 [%] km
Czas jazdy: 02:26:50 h
Czas Jazdy Suma (ever): 2990:55:08 h
Czas Jazdy Suma (blog): 2767:29:00 h
Czas Jazdy Suma (2022): 396:34:49 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 29:13:54 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:56:56 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:38:38 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:29:19 h
Średnia: 13.48 km/h
Dzisiejsza trasa mijała kilka znanych mi dróg i kilka tych nowych, pozostałych do odkrycia! Trudno w to uwierzyć ale tak! Wciąż mam co odkrywać przykładem jest taka pewna droga przez pole za Sowno-Tartak. Łączy się ona do dróżki leśnej koło tartaku w Sownie (są tam takie pojedyncze zabudowania) i idzie do właściwej części Sowna, bardziej rozbudowanej części wsi. Niekiedy tam jeździłem ale na ogół rzadko. Dzisiaj postanowiłem wybrać się tym fragmentem do tej pory z jakiegoś powodu pomijanym. To miał być początek tej pięknej historii, którą od pierwszych kilometrów zabijała dzisiejsza pogoda. Tylko wiało, co chwila pojawiało się, znikał słońce. Ogólnie było nieprzyjemnie. I mnie się tak nie przyjemnie jechało. Z Sowna wybierałem się do Mechowa, gdzie zajechałem do zawsze pomijanego miejsca - dawnej stacji PKP Mechowo, na linii kolejowej Płoty - Golczewo. Obecnie zdewastowanej, w większości zapomnianej. Nigdy tu nie zajeżdżałem do tej pory aż do dziś. I był to kolejny "nowy szlak". A pozostałe już znane. Mijałem ruiny dworu w Mechowie. Aż dziwne, że coś tam nadal stoi. Jeszcze tu pewnie wrócę za kilka tygodni gdy liście już opadną - porobić kilka zdjęć z zewnątrz i może ze środka jak wszystko jest pozarastane. Coraz bardziej zapomniane. Zrobiłem sobie małą rundę po osiedlu po PGRowskim w Mechowie i ruszyłem na Waniorowo, skąd odbiłem na częściowo zalaną, zabłoconą a w dalszej części zarośniętą drogę przez pole z Barkowa do Karczewia. Niechętnie wróciłem pod Płoty walcząc z sobą by jechać, by nie jechać dalej. Ostatecznie pojechałem na ogrody działkowe w Płotach. Kiedyś na pewno po nich jeździłem. Zdaje się, że były to jeszcze czasy przed posiadaniem kamerki sportowej: Sony Action Cam AS200, która służy mi od świąt bożonarodzeniowych roku 2015. Bo nie mam dowodów w postaci śladów GPS, że tam jeździłem. Więc zrobiłem sobie tam małą rundę, pojechałem dalej na kraniec Płotów, na nowe osiedla domków jednorodzinnych formalnie należących już do Makowisk. I postanowiłem wrócić. Ta niechęć do jeżdżenia dzisiaj była na tyle duża, że postanowiłem wrócić. I dalej się nie męczyć. Tej pięknej idei jaką było znów pokonać co najmniej 50 km... Nie udało się osiągnąć. No cóż, tracę powoli nadzieję czy wiarę w to, że w tym 2022 r. jeszcze uda mi się jakieś trasy fajne zrobić. Chęci maleją, zdrowie kuleje. Źle się dzieje, źle się dzieje.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)