Dzisiejszy wyjazd rowerowy to sfinalizowanie projektu Polskie Drogi. Czasowo sobie ten projekt zaplanowałem nieco inaczej, ale Wrzesień okazał się ciężkim miesiącem do jeżdżenia i z początku miesiąca z tą regularnością było dość ciężko. Trafił się też taki bardzo słaby tydzień z bardzo słabą pogodą, gdzie lało w zasadzie cały czas (to było tuż po moim wyjeździe na trasie 10 000 Aurelio). W innych okolicznościach już dawno bym zapomniał o jazdach w ramach projektu Polskie Drogi, a tak niestety nie mogłem o nich zapomnieć. To co by nie mówić ciężkie przedsięwzięcie i dość męczące. Te jazdy też są męczące zważywszy na to, że trzeba dojechać do miejsc testów a później poruszam się o drogach, których jakość i stan utrzymania jest daleki od jakiejkolwiek przyzwoitej normy. Ale to co mnie dzisiaj spotkało na drogach począwszy od Kocierza do Łopianowa i z Łopianowa do skrzyżowania z Gryficami (w zasadzie pod same Gryfice) to jest coś nie do opisania w cenzuralny sposób. Jest wręcz niebywałe jak mogło w krótkim czasie dojść do aż takich zniszczeń na drodze, która nie ma stałego dużego ruchu w samochodach. Hipotezy mam i zostały one sprawdzone wraz z dzisiejszym wyjazdem - gdy natknąłem się na ciężarówkę wywożącą drzewo. Zapierniczała w stronę Łopianowa. Tu należałoby sobie coś wyjaśnić: po pierwsze to samochody ciężarowe w ogóle sieją postrach na drogach, ale sam fakt, że takie auto wjeżdża na drogi które nie są przystosowane i jeszcze porusza się po nich w sposób w jaki się porusza, powoduje to powstawanie dużej ilości (niektórych bardzo pokaźnych) dziur. Droga na Łopianów odkąd ją poznałem w trasie "Buszujący w zbożu" nie była idealna. Ale dzisiaj jest stan się znacznie pogorszył. I ciekaw jestem czy skurwysyny co tak ochoczo wyżynają tutejsze lasy tak ochoczo wyciągną sakiewkę ze srebnikami aby naprawić drogę. Obawiam się, że tak się nie stanie i moje przyszłe wyjazdy w tych okolicach mogą być co najmniej ciężkie. Zważywszy na to, że ja tą drogą na Łopianów całkiem nie dawno jechałem - jechałem nią w trasie Trasa buszującego w zbożu. Nie minął miesiąc czasu a pojawiło się tu bardzo wiele dziur i pęknięć a tych dziur tu nie było. Na drodze ze skrzyżowania Smolęcin-Łopianów w stronę Kocierza także nie było. A byłem tam ostatni raz na trasie: W poszukiwaniu zaginionej drogi. Od tej trasy co prawda już miesiąc minął. Ale to nie może uzasadniać takiego zdewastowania drogi i nieponiesienia z tego tytułu żadnych konsekwencji. Jakbym był mieszkańcem tutejszych wsi to bym tak tej sprawy nie zostawił. To jest co najmniej bulwersujące, że wciągu miesiąca można doprowadzić do powstania na drodze wielu dziur, niektóre mają pokaźne wielkości. Co z tego, że dziury się załata. Obok łat albo na łacie powstaną kolejne i kolejne i znów będzie się to łatało i komfort podróżowania będzie coraz mniejszy i to wszystko w imię zysków płynących z okaleczania natury i jej dewastacji?! Niebywałe i nie zrozumiałe. A właśnie takie widoki i takie zdarzenia towarzyszyły mi na dzisiejszym, nie łatwym odcinku tras, w projekcie: "Polskie drogi". Trzeci ostatni dzień i największy zawód, z jakim się spotkałem. Pierwszy zawód to był na początku trasy "Polskie drogi - dzień 2", z dnia 16.09.2017 r., gdy idioci wzięli się za naprawę niektórych dziur i kolein na ruchliwej drodze (DW108) - nasypali kamieni i zadowoleni. A te kamienie wbijają mi się w przednią oponę i mnie to tylko denerwuje. Z tym zjawiskiem czasami się spotykam. Na szerszą skalę takich metod robienia dróg czy ich napraw spotkałem się w trasie: Wiejskie przygody, gdy byłem na fragmencie drogi DW147, która jest (była?) w remoncie. Nie wiem w jakim ta droga jest wstanie teraz. Tak po prawdzie odwiedziłem ją tylko raz, w trasie z 04.07.2017 r. I później już po niej nie jeździłem i raczej w tym roku się na nią już nie wybiorę to się nie dowiem czy sprzątnęli to ;) Jeżeli chodzi o DW108 to się musiało zdarzyć maks 1-2 dni przed moim wyjazdem. Wtedy musieli idioci przyjechać, rozsypać te kamienie i zadowoleni. Inaczej wszystkie byłyby już zgarnięte przez ciężarówki i nie napotkałbym się z nimi. No ale co zrobić.
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
ID wpisu: 166
Trasa nr [łączna]: 251
Trasa nr [na blogu]: 165
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 10
W tym roku: 101
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 247 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 161 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 4 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 2943.2 km
Stan Licznika Końcowy: 2981.88 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 2679 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 2718 km
Maksymalna prędkość: 28.3 km/h
Przejechałem: 38.68 km
Przejechałem [msc]: 365.04 km
Przebieg roweru [rok]: 4432.92 km
Przebieg roweru [suma]: 10299.54 km
Przejechalem w 2017: 4432.92 km
Podroż dookoła świata (2017) 11.0823 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 25.7488 [%] km
Czas jazdy: 02:33:00 h
Czas Jazdy Suma (ever): 651:47:57 h
Czas Jazdy Suma (blog): 428:21:49 h
Czas Jazdy Suma (2017): 292:42:53 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 23:52:00 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 02:23:12 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:53:53 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:34:50 h
Średnia: 15.17 km/h
Przechodząc do rzeczy. Stan Polskich Dróg ciekawy nie jest. Często na niego narzekam, bo skoro jeżdżąc różnymi drogami, rowerem się ciężko jeździ to co dopiero samochodem i jaki to ma wpływ na układ zawieszenia samochodu. Wszystko się niszczy przez podróże po takich drogach i nic się na to nie poradzi. To naturalny proces, że drogi wykonane w zły sposób, czy po prostu nie nadające się do ruchu przeciążonych pojazdów będą niszczeć i włodziarze dróg i wsi powinni się postarać o zakaz wjazdu samochodów > 3.5 Ton. Nie myślałem o tym na początku trasy bo nie wiedziałem co mnie spotka. Wyjechałem pełen nadziei i ambicji, że może prócz trasy zrobię sobie parę km. więcej dzisiaj. Ale dzisiaj nie był mój dzień do jazdy. Jechało mi się gorzej, byłem zmęczony i ciężko mi szła jazda podczas gdy jeszcze dwa dni temu i ze 100 km bym zrobił dziś prawdziwym wyzwaniem było zrobić 40 km. Pojechałem przez całą rodzinną mieścinę i udałem się przez DK6 w stronę Modlimowa. Odbijałem dzisiaj na wieś Kocierz, ale nim dojechałem do skrzyżowania Kocierz-Gostyń Łobeski to zauważyłem tam ciekawą drogę polną, musi w jakiś sposób iść do wsi Kocierz. Zainspirowała mnie ta droga do tego aby nią pojechać gdy będę wybierał się na Pniewo to sobie szybciej wyjadę i zobaczę dokąd prowadzi. Wygląda obiecująco.. I tak pięknie. W ogóle na jesień wszystko jest takie piękne i kolorowe. Tylko dalsze budowanie drogi S6 już nie jest takie ładne ;) Ów prace przenoszą się także na drogę w stronę Kocierza a właściwie w pola jakie tą wieś otaczają. A jeszcze kilka tygodni temu takich działań nie przeprowadzano. Im więcej jest z tą drogą zrobione tym więcej widać, jak jest to duża interakcja w środowisko naturalne. To jednak nie temat na dzisiejszy wpis. Mój projekt, Polskie Drogi - dzień 3. rozpocząłem na wyjeździe ze wsi Kocierz w stronę Łopianowa. Ta droga przez pewny czas nie jest taka zła. Dopiero w pewnym momencie nagle zaczynają się betonowe płyty (bardzo zniszczone) i prawdziwe miejsce przetrwania ;) Ciężko i źle się po tym jedzie a jakoś trzeba sobie z tym poradzić by wyjechać w piękniejsze zalesione tereny, które najbardziej podobały mi się z tej drogi, gdy jechałem nią pierwszy raz. To była kilka miesięcy temu, wtedy ta droga nie była tak zniszczona jak dziś. Dziś spotykam na niej wiele dziur, pęknięć. Ma to jakiś związek z tym, że w ostatnim czasie przyjeżdżały pod Kocierz (tu jest jakaś firma, bagna) ciężarówki. Z pewnością nie przyjeżdżały tu w żadnych legalnych interesach. Więc krótko po ich odwiedzinach gdy masowo zaczęły zjeżdżać tą lokalną drogą od skrzyżowania Smolęcin-Łopianów w stronę Kocierza zaczęły się pojawiać tutaj wielkie dziury w drodze. Winnych mamy.. Niestety winni do odpowiedzialności nie zostaną pociągnięci. Ten nie ładny widok to dopiero początek. Strasznym stanie była również droga z Łopianowa do Gryfic. Masakra jakaś.. Przy tym droga z Gryfic do Modlimowa to autostrada. Droga z Gryfic do Modlimowa nie jest jeszcze taka zła (jeszcze), ale ma poważne predyspozycje aby wciągu kolejnych miesięcy jej stan bardzo się pogorszył dlatego objąłem ją moim patronem dróg o złym stanie technicznym. Na końcu wsi Modlimowo zakończyłem już dzisiejszy projekt i ruszyłem drogą DK6 do domu. Po drodze do domu w okolicy skrzyżowania na Kocierz - Gostyń Łobeski zaczął padać deszcz. To bardzo lokalny deszcz, ok. 2 km dalej już nie padał ;) Miejscami dość mocno popadywał ale nie było tego czuć po sobie, jest w miarę ciepło, chodź odczuwalna temp. jest o wiele niższa.. wszystko wskazuje na to, że idzie zima i idzie gorsza pogoda i trzeba cieszyć się ostatnimi słonecznymi i w miarę ciepłymi dniami jakie są teraz we Wrześniu i wykorzystać to na moje ostatnie fajne trasy.. Bo kolejna możliwość na coś dłuższego i fajniejszego nastanie dopiero w przyszłym roku. A to daleka perspektywa. Z pewnością będzie mi brakowało przez zimę moich dłuższych wyjazdów, i przygód których w 2017 r. miałem co nie miara :)) Wkrótce już wróciłem, i oficjalnie zakończyłem projekt Polskich Dróg. Dzisiejszy wyjazd był jednak dla mnie ciężki i męczący.. Niby 40 km. Ale jednak były męczące..
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)