Trasa z dnia dzisiejszego jest powrotem do moich cyklicznych tras "50-tek" w myśl idei "co piątek, trasa 50-tek". Projekt zainicjowałem w tym roku (2018) na wiosnę, zważywszy na kontynuowaną wówczas naukę na studiach MGR, robiłem II semestr nauki (sem. letni), miałem wtedy mniej czasu na regularne jeżdżenie. Ale jakiś stały element na dobre wejście w wakacje musiał być i tym elementem były trasy "50-tki". Niestety z tą różnicą, że w przynajmniej w teorii, z każdym tygodniem trasa "50-tka" na wiosnę powinna być przyjemniejsza i fajniejsza - nie zawsze jednak tak było - niektóre były cięższe, niektóre lepsze zaś inne gorsze. Tak samo jak moje trasy. Jedna się lepiej udaje, inna gorzej. Jedna trasa się ładniej nagra, inna gorzej. A jak już wspominam o nagraniach to od kilku tras mam wrażenie, że się statyw na kamerkę lekko przechylił i obraz jest nieco pochyły. Gdzie nie gdzie to oczywiście wina krzywej drogi, ale już po dzisiejszej trasie nabieram podejrzeń, że to już czas poprawić kamerkę (leciutko). Oczywiście taką poprawkę zrobię, na kolejną trasę. Także, w końcu się wybrałem w trasę "50-tkę", chodź pogoda i inne okoliczności nie za bardzo do tego zachęcają. Wprawdzie do robienia tras "50-tek" chciałem wrócić już w I tygodniu zajęć na III semestrze studiów MGR. No nie mniej tak się złożyło, że nie wróciłem i z sytuacji "chorobowej" w ostatnim czasie, zdołałem do projektu wrócić dopiero dzisiaj. A dzisiaj - na szlakach trasy czekała mnie zróżnicowana pogoda - pochmurno, przejaśnienia, ładnie słonecznie, znowu pochmurno, mała niegroźna mżawka, leje i pada na całego. Wszystko podczas jednej trasy, która nie trwała dłużej niż 3h jazdowe! W zasadzie czas jazdy był znacznie niższy co przekłada się także na wysoką średnią prędkość. Co oczywiście nie zmienia faktu, że będzie mi ciężko zaakceptować i przedstawić się na tryb jesienno-zimowy i tą jesienno-zimową pogodę. Zbytnio przywykłem do wygody w postaci temp. > 20℃, i ciągnącego się w tym roku nawet do połowy Października lata.. i pięknej pogody.. Teraz będzie mi ciężko przestawić się na znacznie gorszą pogodę, w której nie można wykluczyć niespodziewanych opadów deszczu, które mnie dzisiaj szczerze zaskoczyły. Nie spodziewałem się takiej zmiany pogody! Przed trasą w końcu było tak słonecznie, ładnie. Na trasie też były przejaśnienia. Pogoda się jednak nie utrzymała - zepsuła się już na koniec trasy. Widziałem też na tej trasie kontynuację szkodliwych działań we wsi Sowno, które objawiły się wycinką drzew i nie tylko o czym wspominałem we wpisie: Po chorobie?. Działania idą dalej i wygląda na to, że będzie budowana nowa droga we wsi. Zabiera się starą kamienną drogę na rzecz nowej. Ta inwestycja ma na pewno drugie dno i niezbyt mi się podoba.. Nie wierzę w dobre intensje zleceniodawców. Tym bardziej, że ofiarą nowej drogi padły (najmniej 60 letnie) drzewa (kasztanowce)..
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2018 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 313
Trasa nr [łączna]: 397
Trasa nr [na blogu]: 311
W tym tygodniu: 3
W tym miesiacu: 12
W tym roku: 126
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 392 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 306 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 5 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 8902.17 km
Stan Licznika Końcowy: 8951.3 km
Stan Licznika Końcowy2*: 8860.27 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8657 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 8706 km
Maksymalna prędkość: 38.5 km/h
Przejechałem: 49.13 km
Przejechałem [msc]: 304.34 km
Przebieg roweru [rok]: 5398.17 km
Przebieg roweru [suma]: 16268.98 km
Przejechalem w 2018: 5398.17 km
Podroż dookoła świata (2018) 13.4954 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 40.6725 [%] km
Czas jazdy: 02:42:34 h
Czas Jazdy Suma (ever): 1026:18:29 h
Czas Jazdy Suma (blog): 802:52:21 h
Czas Jazdy Suma (2018): 335:48:00 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 19:08:32 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:35:43 h
Średni czas jazdy w tym roku: 02:39:54 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:33:54 h
Średnia: 18.2 km/h
Dzisiejsza trasa rozpoczęła się dla mnie z przykrym incydentem, który wprost: wkurwiał mnie, całą trasę. Jak udawało mi się przejechać ponad 20 min bez zatrzymywania się to był już sukces. Otóż, kilka razy miałem już problem z przenośną ładowarką baterii NP-BX1, którą podłączam do powerbanku. Ale wtedy problemy wynikały z uszkodzonego kabla USB, który nie łączył, ładowarka nie ładowała baterii. Dzisiaj a w zasadzie przez ostatnie kilka jazd, sytuacja się nieco zmieniła. Mam nowy kabel USB, i to nie on nie łączy. Teraz nie łączy port miniUSB w ładowarce. I się rozłącza gówno cholerne. Ja jestem pewny, że mam naładowane baterie a nie! Skąd! Po ładowały się parę minut, rozłączyło się.. i się nie ładowało. Tym samym nim wyjechałem w trasę zmieniłem baterie na niby "ładowane" w kamerce. Taaa "niby były ładowane" bo kurna ledwo Płoty minąłem (jadę dokładnie 5 min 50 sekund) i rozładowana bateria. Podłączam kolejną, która na długo nie wytrzymała (8 min 45 sekund). I tak zabawa trwa. Sukcesem było jak bateria wytrzymała ponad 20 min. Te ciągłe zatrzymywanie się, wymiana akumulatora - jak mnie to denerwuje! W trakcie jazdy, gdy zrobiłem już ponad połowę trasy (mijałem Grabin w stronę Sikorek) zaczęło mi się gorzej jechać. Miałem wrażenie, uczucie, że powietrza w przednim kole jest mało. I w ogóle coś się dzieje przy przednim kole. Tak jakoś "sztywno" mi się jedzie. To był taki jeden z mniejszych problemów z jakim się spotkałem - gorszym było załamanie się pogody. Pomijając jednak pewne niedogodności, cieszę się że pojechałem. Jest to jakieś wyzwanie i jakiś sukces dla mnie. Miałem mieszane uczucia co do zasadności robienia trasy - no ale gdy byłem już na tyle daleko od domu..aby zrezygnować z jazdy jakoś pesymistyczne myśli odpuściły :) Trasę zacząłem i skończyłem na obserwacji postępów prac przy budowie trasy S6 na odcinku obwodnicy Płotów. Coś się tutaj wyraźnie dzieje (mimo niepogody) - dużo ludzi i sprzętu w pracy. Jeżdżą walce po asfalcie, i inne prace są w toku! Coś się dzieje.. coś się dzieje. Ale to dobrze, będzie o czym pisać (1.11 lub 11.11) gdy sobie pojeżdżę po S6 w ramach ostatniego takiego wyjazdu przed ukończeniem formalnym drogi ;) No dobra, przebieg trasy "50-tki" jest dobrze znany, w końcu tyle razy go opisywałem to sobie daruję. Powiem tylko, że dzisiaj pojechałem moją ulubioną, i wydaje się prostszą wariancją trasy - do skrzyżowania z drogą nr 106 z niej do Grabina i z Grabina do Sikorek, i dalej w stronę Wołowca. Gdzie oczywiście do Wołowca nie zajeżdżam a odbijam na Wierzchy. Po drodze mijałem piękną Polską Jesień (w lasach za Truskolasem pod Golczewo) i w powrotnej drodze od wysokości Szczytników po Truskolas. W innych miejscach - zawitała mnie już pustka, łyse, smutne drzewka :( Nie to jednak było ciekawostką trasy - była nią również duża ilość rolników pracujących na polach, wydobywających tam swoje plewy (ziemniaki, buraki). No dla mnie sytuacja nie zrozumiała - to takie w panice robione ostatnie działania, nie dość, że paniczne to jeszcze pochopne aby zdążyć przed przymrozkami! Ale takie działania na polach, już powinny być dawno zrobione! To się obudzili ci rolnicy.. a, żeby to był jeszcze odosobniony przykład ale niee tych przykładów było sporo. No i druga sprawa to zmieniająca się pogoda. Od początku trasy pod wieś Wierzchy miałem sprzyjającą chodź chłodną i wietrzną aurę pogodową. Było miejscami słonecznie, miejscami pochmurno. Ale już od Wierzchy zaczął z lekka deszczyk padać - taka nie groźna mżawka, która im bliżej mojego rodzinnego domu tym bardziej intensywna się stawała. W konsekwencji zamieniła się w ulewę..Nie dość, że walczę z tymi akumulatorkami dzisiaj, to jeszcze ten deszcz ehh. No i na koniec wspomnę tylko tak, robiłem przerwy tylko podczas wymian akumulatorków. Dzisiaj zrobiłem takich przerw aż 9 razy. Najdłużej bateria wytrzymała mi aż 34 min 15 sekund. Starałem się związku ze sytuacją jechać nieco szybciej.. im szybciej jadę, tym więcej przejadę. Nie mniej jest to dość katastroficzna wizja - bo ja średnio zatrzymywałem się po przejechaniu 5,4 km. Tylko raz udało mi się te baterie w miarę naładować co wystarczyło na prawie 35 min. No cóż, póki co znam tą sytuację, znam te realia. Teraz mogę im przeciw działać! Spróbuję naprawić ładowarkę poprzez wymianę jej gniazda micro usb. A doraźnym środkiem będzie mieć ze sobą na każdą jazdę przygotowane i naładowane wszystkie zapasowe akumulatorki. Powinno mi to z powodzeniem wystarczyć na zrobienie 50 km. A więcej? No cóż.. trzeba będzie kombinować.
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)