09.06.2017
Jazda nr: 113

Tagi: tr_przygod, wiejskie_przygody |

W dniu dzisiejszym, zrobiłem 3 podejście do bardzo ciekawej trasy, którą w tym roku w sumie próbowałem zrobić 2-krotnie podczas tras: Truskolas - porzucona trasa i Znowu nieudana trasa. Dzisiaj w sumie nie miałem w planach iść na rower. Ale dzisiaj taka ładna pogoda (26^). Rzadko się zdarza tej wiosny, że jest ciepło i fajnie. A w sumie nie miałem lepszego pomysłu na zagospodarowanie sobie czasu w dniu dzisiejszym związku z czym po godzinie 14 wybrałem się na przejażdżkę. Ta trasa ma w sumie tylko 55 km w jej oryginalnym przebiegu (przez Gryfice) drogą nr 109. Istnieje też jej modyfikacja która daje ok. 60 km. Ten wariant też zrealizuję. Póki co cieszy mnie to, że za trzecim podejściem udało mi się zaliczyć tą trasę. Nie jest długa, ale jest bardzo wymagająca ze względu na stan lokalnych dróg, który jest straszny co jest pewnym utrudnieniem. Mimo wszystko to niedługa trasa idealna do zrealizowania w tym tygodniu gdzie w tym tygodniu dużo nie jeździłem. To pozwoli mi odbudować formę abym już w przyszłym tygodniu zrobił sobie ciekawą zaplanowaną trasę - trasę na 106 km ! Póki co jednak wybrałem się w dzisiejszą trasę na której najbardziej przeszkadzała mi bardzo chwiejąca się kierownica. Po prostu mam wyrobiony wspornik kierownicy i ciężko jest uregulować go - bo już praktycznie regulacji nie ma - wyrobił się ze starości dzisiaj to tak lata, i same problemy z tym rowerem. Postanowiłem się jednak tym nie przejmować. Myśleć pozytywnie i działać no i zacząłem działania. Jeszcze nim wyjechałem miałem małe postanowienie, że w dniu dzisiejszym chcę zrobić chociaż 35 km i jechać 2h mną stop na rowerze, bez zatrzymywania się ani na chwilę. Udało się. Chodź było ciężko - zrobiłem nie całe 39 km i 2h 5min. Może bym te 40 km dał radę zrobić ale po 2h 5 min jazdy padła mi kamerka a nie chciałem jechać bez nagrania więc musiałem się zatrzymać i zmienić baterię. A co do samej trasy to tak tradycyjnie. Ruszyłem wzdłuż drogi nr 108 do Golczewa. Minąłem Golczewo - i byłem już na nieco gorszej drodze do Mechowa, mijając Upadły i Wołowiec. Ale najgorsza droga nastąpiła dopiero za Mechowem w stronę Popiele. Tą drogą od zeszłego roku nie jeździłem i jej stan naprawdę bardzo się pogorszył. Straszne koleiny, dziury na dziurach. Jest tu ponadto wąsko a niestety wiele samochodów się tędy pcha aby tędy jeździć. Prawdopodobnie jeżdżą tędy także samochody ciężarowe i jeszcze bardziej dobijają tą drogę.
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 114

  • Trasa nr [łączna]: 199
  • Trasa nr [na blogu]: 113
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 5
  • W tym roku: 49

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 196 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 110 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 3 dni
  • Stan Licznika Poczatkowy: 21.4 km
  • Stan Licznika Końcowy: 75.72 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 143 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 198 km

  • Maksymalna prędkość: 39.2 km/h

  • Przejechałem: 54.32 km
  • Przejechałem [msc]: 204.66 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1526.76 km
  • Przebieg roweru [suma]: 7393.38 km

  • Przejechalem w 2017: 1526.76 km
  • Podroż dookoła świata (2017) 3.8169 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 18.4834 [%] km

  • Czas jazdy: 02:58:50 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 467:32:45 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 244:06:37 h
  • Czas Jazdy Suma (2017): 108:27:41 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 12:14:12 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:26:50 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 02:12:49 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:08:29 h

  • Średnia: 18.31 km/h
A na moim rozklekotanym rowerze i na tych dziurach to była masakra. Tak się źle jechało. Dodatkowym utrudnieniem był fakt, że co chwila się coś w rowerze blokowało, ciężko się jedzie, tył osiada. Co do tego ciężkiego kręcenia to myślę, że to wina tylnego hamulca - prawdopodobnie jego - praktycznie nowe klocki hamulcowe w zasadzie nieużywane są mocno zużyte, popękane. Zauważyłem to już na poprzedniej jeździe (gdy byłem na Lotnisku w Makowicach 2 dni temu - 07.06.2017). Dziwna sprawa. Wygląda na to, że ten hamulec cały czas nawala, ociera albo "trzyma" obręcz koła i jak jadę to po prostu dobija bardziej do klocków i temu się jedzie ciężko. Ale to nie możliwe, że tak jest od września 2016 r. I się wcześniej nie skapnąłem. Wcześniej hamulec raczej nie mógł się tak zachowywać bo tam już klocków hamulcowych nie było - były zdarte do zera i zostały same blachy to nie mógł być problem z hamulcem. Nie mniej będę się starał jakoś ten hamulec sprawdzić - może rozłączyć go w cholerę i zobaczyć co to da. A później to samo dla przedniego hamulca. Skończyły mi się już dawno pomysły co może być nie tak z tym rowerem - i wymiana kolejnych części pewnie na nie wiele się zda bo to nie będzie wcale oznaczało, że to będzie działało. Ale znowu męczyć się z rowerem i mieć coraz mniej przyjemności z jazdy sprawiłoby, że te moje wycieczki rowerowe są takie no nie wiem jak to powiedzieć, takie mechaniczne ... Nie z pasji, a z jakieś konieczności treningów. Trzeba będzie tą sprawę jakoś załatwić. Rozważam po prostu kupienie nowego roweru a ten niech sobie będzie. Po prostu korzystałbym z niego już sporadycznie a na co dzień jeździł nowym rowerem, który powinien działać ;) Jak nie będę zadowolony to po prostu zwrócę nowo zakupiony rower. Skoro na odstąpienie od umowy mam 2 tyg. To wystarczy, zdążę porządnie go przetestować, i zrobić kilkaset kilometrów na zakupie. Ale to póki co tylko pomysł. Jeszcze nie wiem co zrobić tak właściwie, zobaczy się. Póki co męczyłem się z tutejszą drogą od wsi Mechowo przez Gacko, Kukań. Bardzo się źle na tym jedzie. Wąsko, koleiny, dziury nieudolnie łatane wiele razy. Zamiast po prostu postawić na nowo drogę to nie, takie zabawy w setki napraw. Nie było jednak wyjścia chcąc osiągnąć rekord jazdy mną stop. Próbowałem nie zważać uwagi na to jak jest ciężko. Jeszcze po drodze przez wsią Kukań, na końcu wsi Wołczyno uczepiły się mnie 3 małe psy. Lecą i lecą. Ujadają wciąż i ujadają a ja mam je gdzieś i wciąż dalej jadę i nawet na nie nie patrzę, ale dobre z 0,5 km mnie goniły nim odpuściły. Minąłem samą wieś a one dalej za mną i dalej lecą. Myślę, że jakbym stanął tam do nich to by uciekły ale nie chciałem się zatrzymywać i pojechałem. Zdążyłem minąć wieś Kukań oraz Popiele i wyjechać na drogę 105 - gdzie już kawałek pojechałem, padło nagrywanie to się zatrzymałem. Chodź myślę, że te 40 km to bym na spokojnie dał. Ten test jednak za nie wiele mi dał, bowiem nie poznałem realnych moich możliwości, które jeszcze nie tak dawno nie były aż takie duże. Myślę, że to 40 parę km byłoby moim MAKS i więcej nie dałbym rady pojechać. Chodź to co zrobiłem dzisiaj to było ładnie. Ładna akcja była w Golczewie gdy na prostej rozpędziłem się do prawie 40 km/h (dokładnie 39,2 km/h) może byłoby więcej, miałem przełożenie 1 - 8 ustawione i jak mi łańcuchem szarpnęło i od razu straciłem trochę na prędkości. Obciążenie jednak wciąż za małe miałem aby przebić się do 40 km/h i dalej - za lekko szło, mogłem wrzucać już środkowy blat i jechać 2-8 :D ale nie wiedziałem czy mi zaraz się łańcuch nie zablokuje, tu jest już wszystko możliwe, a wyrżnąć się z taką prędkością na ruchliwą drogę no nie bardzo. Myślę jednak, że kiedyś uda mi się pędzić > 40 km/h ;) Nawet na tym trekkingu ... To będzie coś. Lepsze czasy, lepsze prędkości i oczywiście dłuższe wycieczki. To kwintesencja ciężkiej pracy. Dokładnie osiągnąłem takie statystyki: Przejechałem dokładnie 38.56 km w 2h 04 min 45 sekund (średnia 18,5 km/h). Teraz dalsza część trasy gdy dojeżdżałem już do Gryfic będąc na drodze nr 105, za Popielicami, byłem prawie w Zaleszczycach nie szła mi już ta jazda tak dynamicznie. Jechałem wolniej, częściej się zatrzymywałem. Minąłem Gryfice i wjechałem na drogę nr 109. Którą dojechałem już do domu mając po drodze jeszcze z 3 małe postoje a myślałem, że może dam radę bez postoi dojechać, ale nie - nie dałem rady. To jednak nie ważne. I tak dużo dziś osiągnąłem. Zrobiłem fajną trasę, spędziłem miło czas i wykorzystałem fajniejszą pogodę, która zapewniała możliwości jeżdżenia ;) Było dzisiaj upalnie, parno tylko silny wiatr godził w takie bardzo ciepłe powietrze ... parne ... taką moją ulubioną pogodę do jeżdżenia jaka była w wakacje 2015 r. gdy robiłem moje najdłuższe trasy :) Teraz pozostaje mi mieć nadzieję, że kolejne dni czerwca i same wakacje będą równie dobre jak te z 2015 r. A może i lepsze. Może uda się pobić rekordy w długości tras i poznać, zobaczyć fajne miejsca i przeżyć nie zapomniane przygody - będzie co wspominać za kilka lat ! :) Z lat młodości..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa09czerwca2017zdj1.jpgtrasa09czerwca2017zdj2.jpgtrasa09czerwca2017zdj3.jpgtrasa09czerwca2017zdj4.jpgtrasa09czerwca2017zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)