Dzisiejsza trasa to kolejne wyzwanie jakim jest kolejna trasa 50-tka! No i tak. Kolejny tydzień i kolejna trasa 50-tka. Historia powtarza się również pod względem bardzo trudnych warunków - z wiatrem ponad 40 km/h. Prognozy pokazują jedynie podmuchy na 40km/h ale tak naprawdę wieje mocno cały czas a nie tylko momentami. To bardzo mocno obniża temp. odczuwalną. Jest ciężko już od samego początku. Już samo wyjście z domu jest dobijające a co dopiero wyjść i jechać nie zważając na to co się dzieje. A właśnie dziś tak jest! Dziś jadę nie zważając na nic. Jak za dawnych dawno minionych czasów. Wtedy też się nie przejmowałem ani pogoda ani niczym - i jechałem nie zważając na nic. Pokonując kolejne swoje słabości i ustanawiając obecnie nie możliwe do pokonania rekordy. Dodam jeszcze, że dziś zrobiłem trasę 50-tkę tym trudniejszym dla mnie wariantem w którym na wysokości Truskolasu jadę w stronę Nowogardu przez Wierzchy i jadę na Glicko -> Sikorki -> Grabin. Wolę wariant w którym jadę na Unibórz a potem wracam w kolejności: Grabin -> Sikorki -> Glicko. Dzisiaj jednak jadę tak. W gorszym wariancie ale korzystniej - bo dzięki tak wybranemu przebiegu trasy wracałem z wiatrem - no momentami bocznym. Nie męczyłem się jednak w powrocie pod wiatr i miałem trochę korzystniej pod tym względem. Nie wiele to jednak zmienia. Nawet bez wiatru trasa 50-tka jest trudna...
* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1 * Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
ID wpisu: 1595
Trasa nr [łączna]: 1672
Trasa nr [na blogu]: 1586
W tym tygodniu: 2
W tym miesiacu: 14
W tym roku: 60
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1658 dni [łączna]
Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1572 dni [na blogu]
Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni
Stan Licznika Poczatkowy: 26143.8 km
Stan Licznika Końcowy: 26193.92 km
Stan Licznika Końcowy2*: 26000.34 km
Stan Licznika 2* Poczatkowy: 4559 km
Stan Licznika 2* Końcowy: 4610 km
Maksymalna prędkość: 32.3 km/h
Przejechałem: 50.12 km
Przejechałem [msc]: 408.53 km
Przebieg roweru [rok]: 1460.33 km
Przebieg roweru [suma]: 62893.79 km
Przejechalem w 2025: 1460.33 km
Podroż dookoła świata (2025) 3.6508 [%] km
Podroż dookoła świata (łączna) 157.2345 [%] km
Czas jazdy: 02:48:29 h
Czas Jazdy Suma (ever): 4010:28:29 h
Czas Jazdy Suma (blog): 3787:02:21 h
Czas Jazdy Suma (2025): 95:00:03 h
Czas Jazdy Suma (w tym msc): 24:33:30 h
Średni czas jazdy w miesiacu: 01:45:15 h
Średni czas jazdy w tym roku: 01:35:00 h
Średni czas jazdy do tej pory: 02:22:28 h
Średnia: 17.9 km/h
Trasa z dnia dzisiejszego przypomina mi moje zmagania z 2022 r., gdy robiłem regularnie raz w tygodniu trasy 50-tki. Spory i ważny projekt. Nie chciałbym do niego wracać. To wymagało sporego wysiłku i poświęcenia. Teraz sytuacja wygląda podobnie gdyż to jest kolejny tydzień jak zmagam się z trasami 50-tkami. Nawet dni są podobne bo na te trasy wypadają najczęściej wtorki albo środy. To akurat ma przełożenie nie tyle co na moje godziny w szkole, i obłożenie zajęciami w szkole gdzie pracuję a na pogodę. Pogoda się tak jakoś dziwnie ustawia, że wtorki czy środy są korzystniejsze a dni bliższe weekendom przynoszą załamania pogody. Także - dzisiejszy wtorek, po ciężkim początku tygodnia: Po południowa Narnia - przynosi trasę 50-tkę. Wiatr nawet nie wieje. Wręcz pizga. Warunki trudne. Jest bardzo ciężko. Jednak się nie poddaję i jadę. Nie wierzę w to, że uda mi się zrobić te brakujące 142 km do limitu 500 km/msc. Jestem wykończony. W niedzielę jest Sternfahrt 2025 w Berlinie, na który chciałem jechać. Dawno nie byłem na tej imprezie. No i nie mogę się tak zajeżdżać. A pogoda jakoś nie zachęca. Dzisiaj to w miarę ciepło ale wieje - jutro ma być chłodniej i deszczowo (środa, 28.05). Jak mam sobie poradzić z tym wyzwaniem? W maju się chyba nie uda. W sumie to jest niezależne ode mnie. W tym roku pogoda nie dopisuje... To jest końcówka maja a wciąż nie widać ani wiosny ani początku lata... No i trudy codziennego dnia. Zniechęcenie do życia i robienia czegokolwiek ma duży wpływ na mnie, na moją formę. To już nie są te minione czasy - gdzie mogę śmiało powiedzieć, że 2023 r. był jeszcze udany i szczęśliwy. Miało się więcej sił, energii i chęci do robienia czegokolwiek. A potem następował tylko coraz gorszy czas, po którym wciąż nie potrafię się odnaleźć w swojej codzienności...
Oto jedno ze zdjęć z trasy :)