06.01.2021
Jazda nr: 744

Tagi: drzewa, makowice, rury, wiejskie_przygody |

Trasę z dnia dzisiejszego nieco psuje niespodziewany atak zimy. Plany jak najbardziej ambitne i słuszne. To w końcu wolny dzień w środku tygodnia. Chciałoby się to jakoś wykorzystać. Pójść na rowerek, w trasę. I tak sobie myślałem, że pojadę na trasę 50-tkę, pierwszą w tym roku. A to nic z tego. Zbyt późna godzina się robiła. W trasę ruszałem chwilę przed godziną 15. A to nie jest jeszcze ten czas, że można sobie o takich godzinach jeździć, na tak długie wyjazdy. Postanowiłem pojechać na krótszą trasę, gdzie nie wszystko mogłem przewidzieć a to z kolei kończy się tak, że mrok i tak mnie dopadł.. A na domiar złego, z jakiegoś powodu zdjąłem przed trasą dzisiaj oświetlenie z roweru.. Taka myśl się u mnie pojawiła, że może choć sam w to nie wierzę, ale może kabel od lampki uderza mi w ramę i to ten dźwięk słyszę, co w ostatnich tygodniach narasta i zaczyna mnie coraz bardziej wkurwiać. Takie nieustające stukanie przy skręcaniu kierownicą. Ale nie. Najwidoczniej mam słuszne obawy i wnioski, że to raczej się któreś łożysko przy sterach zjebało. Raczej obstawiam te dolne (co wchodzi nad widelcem). No ale nie jestem ekspertem, nie wiem. Sprawa jest jasna. Na początku tego tygodnia umówiłem się już do serwisu do Nowogardu. To po pracy pojadę na naprawę a potem mam w planie robić pierwszą poważną trasę w tym roku! :) Wyjazd z Nowogardu przez Dobrą na Resko - ok. 70 km najkrótszą ale też nie najłatwiejszą drogą. No ale to takie plany. Dzisiaj miałem też plany i jak one się skończyły.. Niespodziewanie w akcie desperacji pojechałem na te cholerne Makowice, gdzie już nie mogłem pomijać skurwysyńskiego trendu, który nadal trwa i ma się w najlepsze - niosący śmierć drzewom. A na domiar złego na lotnisku kombinują coś z rurami.. Temat, który już mi wychodzi każdą dziurą.. Podobnie jak jeżdżenie na te cholerne lotnisko. Tyle, że gdzie mam pojechać o tej porze roku?! No gdzie!?..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
  • ID wpisu: 749

  • Trasa nr [łączna]: 830
  • Trasa nr [na blogu]: 744
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 4
  • W tym roku: 4

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 821 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 735 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 9 dni

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8076 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 8097 km

  • Maksymalna prędkość: 28.6 km/h

  • Przejechałem: 21.37 km
  • Przejechałem [msc]: 84.87 km
  • Przebieg roweru [rok]: 84.87 km
  • Przebieg roweru [suma]: 32096.23 km

  • Przejechalem w 2021: 84.87 km
  • Podroż dookoła świata (2021) 0.2122 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 80.2406 [%] km

  • Czas jazdy: 01:37:46 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 2029:45:30 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 1806:19:22 h
  • Czas Jazdy Suma (2021): 05:45:42 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 05:45:42 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:26:26 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:26:26 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:24:42 h

  • Średnia: 13.22 km/h
Dzisiejsza trasa jak już chciałem wspomnieć, nie udała się zgodnie z planami. Niespodziewany atak zimy mi to utrudnił. Śnieg już w tym roku był. Po co znowu pada skoro temp. utrzymuje się na poziomie +? To tylko wkurwia. Nie lepsze jest też to, że całą noc padał deszcz, rano jak przestał padać deszcz to zaczął śnieg. I tak pada i pada. Mną stop obserwowałem sytuację na radarze pogodowym. W moich stronach rozciągała się deszczowa chmura, która nie chciała się dalej przesuwać. Z różną częstotliwością ciągle padał śnieg. Miałem nadzieję, że zaprzestanie padać szybciej a to nic z tego. Tylko zrobiło się chłodno na dworze. Już było po godzinie 14.. Jak miało wkrótce przestać padać, i wyszedłem na rower. Chwilę przed wyjściem jednak zdołał uaktywnić się u mnie taki trend antyrowerowy. Taki zniechęcony byłem. A to zimno, mokro. A nie chce mi się. Jednak pomyślałem sobie, że jak nie pojadę to będę się z tym źle czuł. I pojechałem. I nie było tak źle, dopóty nie mijałem wsi Czarne wzdłuż drogi DW152. Skurwysyny bezrozumne pizdy zasrane zaczynają wyżynać tutaj rosnące od wielu lat brzozy.. Ale to co było dalej.. Nie jestem pewny czy to już wina 2021 r. Czy to pokłosie wydarzeń z 2020 r. Nie często w ten las za wsią Czarne ciągnący się prawie pod Resko jeździłem. Co prawda zdarzało się ale nie często.. Bo to się często kończyło zgubioną drogą.. Jak choćby w tym przykładzie: Wielkanocne Wojaże albo: Leśne zbrodnie. W lesie często się gubię, i jakoś nie potrafię odnaleźć tam właściwej drogi. Za to dzisiaj odnalazłem niezliczone ślady ludzkiej działalności. Kurwy zasrane jeszcze powiesili tabliczki, że zakaz wstępu do lasu, że wycinki, i że kurwa pilnują wyrżniętego drzewa. Całe hektary lasu poszły pod piłę. Droga zniszczona i zjeżdżona.. Mały fragment trasy (ok. 4 km)? Zajął mi bardzo dużo czasu. Wszędzie błoto, dziury i niezliczone przykłady morderstw. Całe hektary są już tylko wspomnieniem.. Wiele drzewa wciąż nie wywiezionego. A obawiam się, że akcje z wycinaniem tych lasów będą trwały nadal w najlepsze. Tak przedzierając się w gąszczu zniszczeń i zła, dotarłem do lotniska. Miałem jechać odcinkiem leśnym z lotniska i wyjechać przy działce na polu. No ale już miałem dość tych lasów. Więc pojechałem przez pas startowy na lotnisku. A tam niespodziewanie ujrzałem jakieś 6 ciężarówek i 2 osobno postawione naczepy.. Mieli załadowane chyba po 1 albo po 2 rury! Sytuacja zagadkowa. Od tygodni, miesięcy nie widziałem tu żadnych ciężarówek! A mimo tego, liczba rur ciągle malała. Charakterystyczna będzie tutaj trasa z 2019 r.: Makowice-Lotnisko: "W pogoni za rurami". Wtedy gnoje to wywozili. No ale co z tego skoro ich nadal trochę zostało. I mimo, że miałem wciąż malejące nadzieje rury nadal są. I teraz nie wiadomo czy oni je wywożą czy zawożą. Było już strasznie późno. Po godzinie 16. Mrok nastawał.. Nie chciałem się już kręcić tam i nie jechałem na koniec pasa startowego aby zobaczyć czy coś się zmieniło (na gorsze) czy na jakie.. Z tego co widzę, kilka ciężarówek załadowanych rurami. Podejrzana sprawa i dość nie spotykana.. Zostawiłem tą zagadkową sprawę i pojechałem dalej, do domu.. Dzisiejsza trasa znowu ma w granicy 20 km. To takie prześladujące mnie od początku roku liczby. Moja każda trasa w tym roku kończy się na poziomie 20+ km..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa06stycznia2021zdj1.jpgtrasa06stycznia2021zdj2.jpgtrasa06stycznia2021zdj3.jpgtrasa06stycznia2021zdj4.jpgtrasa06stycznia2021zdj5.jpg


Mapa przebiegu trasy :)