27.05.2026
Jazda nr: 1793

Tagi: drzewa, GPS, iglice, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego miała przynieść ładny ślad GPS. To miał być pełny ślad i tak nie łatwej trasy, którą nazwałem "Iglicką ósemką". Jakby się przyjrzeć to jej ślad tak jakby tworzy taki ślad "ósemki". Tylko "tak jakby" :) Nie jest to prawdziwa ósemka. Dlatego nie przywiązuję aż takiej wagi do tytułu. To miał być sprawdzian możliwości i sił! A zbytnio mi się jechać nie chciało. Jakoś tak ciężko mi mijają dni. Weny na cokolwiek brak. No ale jechać trzeba.. A dzisiaj jeszcze tak wieje! Tak bardzo, bardzo, bardzo mocno wieje. To jechać gdzie indziej niż do lasu nie miałoby sensu. I pomimo tego, że wyjeżdżałem w miarę o sensownej porze.. Miałem nadzieję, że szybko wyrobię się z trasą. A co to takie te 35 km.. Choć dziś wyszło nieco więcej ale to dlatego, że zboczyłem z trasy w las. I w sumie dobrze zrobiłem. Odkryłem fajne tereny, które skrywają się poza zaznaczonymi na mapach szlakami.. :) Nie mniej cały dzisiejszy wyjazd to: walka z pogodą. Drzewa - gdzie są oczywiście - stanowią ochronę.. Jakąś barierę przed tym wiatrem.. To jest w porządku jak najbardziej.. Jednak dochodzą kolejne awarie, nie przygotowanie do trasy - np. nie naładowany mniejszy powerbank. Już nie wspomnę, że duży Romoss też jest na wykończeniu. A dodatkowo uległ awarii - i urwał się jemu jeden z portów USB, który wpadł w jego środek :) No zajebiście. Brak naładowanych baterii - i ich mniejsza ilość. A także problem z ładowarką. Dopiero pod koniec trasy rozwiązałem go ostatecznie - kabel na łączeniu wtyku do ładowarki nie łączył. I dlatego ładowanie się rozłączało. A ja ostatecznie byłem bez baterii. I tak mam ich mniejszą ilość. Aktualnie tylko 3. A był czas, że miałem ich z 10 jak nie lepiej! No ale 2 baterie są odłożone całkowicie jako "felerne". Problem w tym, że dziś "felerną" baterią okazała się oryginalna bateria. A te oryginalne nie są podklejane.. I jeżdżąc po tych dziurach.. Rozłączyło się nagrywanie. I znów mam dziurę w śladzie GPS. Oryginalne baterie Sony NP-BX1 w odróżnieniu od zamienników NEWELL miały tą przewagę, że były ciut "grubsze". Lepiej wchodziły w gniazdo baterii. No ale może faktycznie - te gniazdo jest wyrobione? A ja się czepiam baterii. Nie mogę tych baterii - zbyt mocno i zbyt grubo doklejać - zwiększając ich "grubość". Ciaśniej wchodzą i jest mniejsza szansa, że wyskoczy choćby na chwilę - co jest tragiczne w skutkach.. Nagranie ratuję.. Tylko tracę ślad GPSu. A to jest dla mnie tragiczne właśnie. I bardzo, bardzo, bardzo wkurwiające..!! Kurwa. Nawet teraz mnie to wkurwia jak o tym piszę.. To są takie emocje. Winą obdarowywałem baterie. A wina może w wyrobieniu gniazda kamery? No i w programistach Sony. Kurwy jedne mogliby na bieżąco zapisywać do pliku i go zamykać. Tak jak dzieje się to z nagraniem. Przecież w przypadku awarii tracę co najwyżej ostatnie sekundy w nagraniu. I mogę plik naprawić. A w przypadku śladu GPS przepada nie zapisany bezpowrotnie. A to przecież źródło bezcennych dla mnie danych, poddawanych szczegółowym analizom! I znowu się to dzieje - już po raz: 4-rty w tym roku. Mam taki problem. A w sumie na blogu wpisów z tagiem GPS miałem: 74. To sporo. O sporo za dużo. Myślałem już o jakieś alternatywie ale na razie na żadną się nie zdecydowałem. Jakieś osobne urządzenie co rejestrowałoby niezależnie ślad trasy. I mógłbym użyć tak naprawionego / zamienionego śladu w przypadku takiej sytuacji jak dziś. Czy w sytuacji ostatniej a zarazem pierwszej trasy "Iglickiej ósemki": Iglicka "ósemka". No cóż. Problemy się piętrzą. Problem z GPSem. Wciąż zalegające drzewo na szlakach dzisiejszej trasy. Pierwsze objawy awarii drugiej sakwy (tej którą mam zamontowaną z lewej strony). Choć nie zawsze tak było ;) Albo nie musiało. Rotacja jest możliwa a ja nie przykładałem do tego takiej wagi. Ani nie zakładałem, że te workowe sakwy rozwalą się w różnym czasie. No swoje przeżyły nie ma co - ale tak.. Psuje się druga sakwa. Do tego ten wiatr dzisiaj.. Wzmaga u mnie jakąś alergię. Cały dzień się do dupy czuję. Mam spory nieżyt nosa i inne tego typu objawy. Ogólnie kiepsko. No ale jechać trzeba. Tylko co to za jazda jak co chwila staję - by walczyć z bateriami.. Które postanowiły się kurwa rozładować. A ja nie miałem na wstępie naładowanej żadnej baterii. Tylko walczę z ładowarką, z trasą, z życiem.. I przegrywam na każdym z tych pól. A jedynie chciałem się pokazać, że mam w sobie dość mocy i dość wiary by zmierzyć się z tą nie łatwą trasą, na którą namawiam kolegę MM ;> Ale on mi odmawia i nie chce jechać :( To trasa dla prawdziwych twardzieli! Ponad 30 km tylko po leśnych drogach. A to nieźle w głowie miesza. Sporo wzniesień. Znów jechałem tym gorszym wariantem. No nie ma co. To ciekawa trasa, którą niestety mimo początkowych chęci nie udało mi się "sensownie" pokonać. I w domu po trasie byłem ok. godziny 20. Zależało mi aby wrócić szybciej i wziąć się za ogarnianie bloga - gdzie i tak staram się i jestem w miarę na bieżąco. Jeśli mam jakieś zaległości to zwykle z 2-3 wpisy do tyłu. Więc taki standard "normalności".. Jednak to co opisałem w tym akapicie to zdaje się nie wszystko.. Bo piętrzących się różnych mniejszych czy większych problemów na dzisiejszej trasie jest znacznie więcej..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2026 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1803

  • Trasa nr [łączna]: 1879
  • Trasa nr [na blogu]: 1793
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 15
  • W tym roku: 74

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1864 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1778 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 15 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 31611 km
  • Stan Licznika Końcowy: 31647.21 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 31447.86 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 9973 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 10009 km

  • Maksymalna prędkość: 26.3 km/h

  • Przejechałem: 36.21 km
  • Przejechałem [msc]: 518.83 km
  • Przebieg roweru [rok]: 1788.03 km
  • Przebieg roweru [suma]: 68414.99 km

  • Przejechalem w 2026: 1788.03 km
  • Podroż dookoła świata (2026) 4.4701 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 171.0375 [%] km

  • Czas jazdy: 02:33:22 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4364:53:01 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 4141:26:53 h
  • Czas Jazdy Suma (2026): 117:05:15 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 31:37:10 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 02:06:29 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:34:56 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:17:49 h

  • Średnia: 14.2 km/h
Dzisiejsza trasa poprowadziła mnie nie łatwymi leśnymi drogami - leśną oszukaną trasą "Iglickiej ósemki". Naprawdę ciężka trasa, która odbywała się w dzisiejsze po południe. Korzystałem z pogody. Niby ciepło - niby nie. Teraz tak ma być, że do piątku nieco chłodniej w sumie ale też bardziej wietrznie. A w piątek (29.05) ma być znowu powyżej 25℃. Tylko nie wiadomo jak z weekendem. Na te długoterminowe to nie patrzę. Zresztą ta pogoda się co chwilę zmienia. Nie byłem jednak dzisiaj w ogóle przygotowany do jazdy. Nie mam nic naładowane jak już wspominałem. Do tego w kulminacyjnym momencie, najwięcej problemów sprawiała ładowarka do baterii Newell NP-BX1. Prawdopodobnie przy wejściu ładowania jest problem. I dlatego nie miałem naładowanej baterii. Bo się kurwa jebana rozłączyła i się nie ładowała.. A gdyby tego było mało to jeszcze padł powerbank którym ładuję tą baterię. No ale powiedzmy tak.. Narzekając pisałem w pierwszym akapicie dzisiejszego wpisu. Teraz na sam pierw skupiłbym się na fajniejszej nowinie! Otóż. W końcu mój blog osiągnął: 100 000 odwiedzin! :) Czekałem na tą wartość już od paru wpisów. Wspominaj o tym. I sprawdzając często bloga aby nie przegapić tego momentu, który i tak się w czasie przedłużał aż do wczorajszego wieczoru. Dokładnie dnia 26.05.2026 r. O godzinie 21:43 osiągnąłem wynik 100 000 odwiedzin! Musiałem szczęściu trochę pomóc - na ostatniej prostej... Wchodząc przez swoje urządzenia na bloga. Bo inaczej ten wynik i tak bym osiągnął ale pewnie w nocy 27.05. A rano byłoby już kilka wpisów więcej - tak jak zresztą było. W nocy 27.05 - weszło 6 botów. Odwiedziny nr 7 dzisiejszego poranka były moje. Także bez sensowne ryzyko. I w sumie bez sensowne dłuższe oczekiwanie.. Nie mógłbym iść spać. I bym się tylko denerwował. Co jakiś czas w sumie i tak i tak wchodziłyby i moje odwiedziny.. Które są naturalnie dość częste! W końcu to nie jest wystawiony na zewnątrz blog. Wejście mają najbliżsi znajomi. Traktuję to jako pamiątkę, pamiętnik.. Pamiętnik z życia jakie mija mi z Aurelią. Pisanie tego bloga jest jednak dla mnie ważne i stanowi osobiste doświadczenie! :) Fajnie po wspominać dawne wpisy. Cofnąć się do tego co było i jak było.. Ileś km temu. Nie używam tutaj jednostki miary: dni, lat czy miesięcy a właśnie kilometrów. Wydaje mi się ta jednostka bliższa specyfice tego środka transportu. Co innego mówić, że coś było: 1000 km temu a co innego, że było np. 4 msc temu. Bo 1000 km zrobiłem w 4 msc. Tyle, że nie jeździłem przecież codzienne przez te 4 msc.. Dlatego jednostka km jest jak dla mnie precyzyjniejsza! No i się stało! Czekałem na to i się stało! :) Dokładnie wygląda to na przykładzie 100 000 odwiedzin tak: Odwiedzin w ogóle: 100000; Odwiedziny unikalne: 39863; Boty & robaki: 50293;Moje odwiedziny: 9815. Jak widać moje odwiedziny to prawie 10 000 - co stanowi pawie 10% całości. Jednak 50% całości odwiedzin to odwiedziny botów i robaków. Mimo, że mają ustawione aby nie śledzić i nie indeksować treści i tak chętnie tu przyłażą.. I sprawdzają co się dzieje na blogu. Mamy również unikalne odwiedziny - nie powtarzających się adresów IP. W odwiedzinach unikalnych nie są policzone ani odwiedziny botów ani moje :) Ładnie. To już tyle czasu minęło, że wbiłem w końcu te 100 000 odwiedzin! Czekałem na ten czas: Powalicką trasą: 1451 tras opony!, Trasa Gryfice-Łopianów, Trasa Makowice-Słudwia z 01.05. Sprawdzałem jednak licznik codziennie! I możliwe, że wspominałem o tym na wwiększej ilości wpisów począwszy od wpisu WPIS=1756. A więc wpisu z 22.03. Cały kwiecień oczekiwania! I prawie cały maj. Na pewno wspominałem - chociaż pewnie nie wprost, że 100 000 tylko ile mam odwiedzin. No ale czy jest sens teraz wymieniać każdy z tych wpisów? No raczej nie.. :) Najważniejsze, że ten moment już nadszedł. I już się nie muszę tego aż tak bardzo pilnować. Skupiając się już na samej dzisiejszej trasie.. Pełnej niepowodzeń i awarii.. To tak.. Ruszałem bez świadomości tego co się stanie z leśnego parkingu w Dąbiu. Blisko leśniczówki Dąbia. Na początku trasy rzucił mi się w oczy tutejszy śmietnik. Na ostatniej trasie: Iglicka "ósemka" z 22.05 - wywaliłem do niego przedarte przy rozporku spodnie dżinsowe. Przydałby mi się one nie mniej na wczorajszej nie spodziewanej akcji urbeksowej w Szczecinie (25.05) - gdy późnym po południem pojechałem. I uganiałem się po Stołczynie za opuszczonymi domami... Wejście do nich jest możliwe aczkolwiek trudne i prawdopodobnie domy są pod aktywną ochroną. System alarmowy, czujniki ruchu. Kamery. A i tak tam wbiłem z kolegą GŻ. Przez okno do piwnicy. Ujebałem swoje spodnie - ostatnie jakie mi zostały.. Wtedy pomyślałem, że przydałby się te gorsze - choćby właśnie na takie akcje! I wiecie co? Z racji tego, że gmina Płoty leci sobie w chuja, z opróżnianiem takich koszy. I jest ten sam problem co w Skrzydłowie. Wiecznie przeładowany kosz, z którego aż wylatuje.. To na koniec dzisiejszej trasy zabrałem te spodnie. Kilka dni temu je wyrzuciłem. A dziś jednak zabrałem. Skoro nadal były?! To jak miałem postąpić. To był jednak koniec dzisiejszej trasy. Choć o tym kroku myślałem przez większość dzisiejszych zmagań. A nie było łatwo. Ciągłe postoje na zmiany baterii. Zaklejanie baterii do ładowarki taśmą. Jakby trasa miała potrwać ciut dłużej - to by mi i taśmy zabrakło... Moje zmagania kierowałem w stronę Starej Dobrzycy. Tradycyjnie! I pod te wzniesienie na Starą Dobrzycę. Bardzo ciężkie i wymagające. A za to był łatwiejszy zjazd pod Iglice. I właśnie tam jebnęła mi bateria.... Strata małego odcinka drogi ale jednak! I gdyby problemów było mało: problem z bateriami, nie naładowany powerbank, który padł właśnie pod Starą Dobrzycą. Przeniosłem się na Romossa, który ma jeszcze 44% energii ale wyjebany port USB - dobrze, że ma ich więcej :) Także kombinacji co nie miara i jadę dalej. A problemy się piętrzą bo praktycznie w ogóle nie działają mi hamulce. Ani tył ani przód. Mogę naciskać klamki do oporu a siły hamowania praktycznie żadnej nie czuję. To trochę komplikuje życie.. Na tych dziurawych drogach.. Gdzie są jeszcze zjazdy z wzniesień. Jazda pod wzniesienia nie była łatwa. A z wzniesień jeszcze trudniejsza.. Hamulce, baterie. Ładowarka. Wszystko.. Tak mi się dłużyła ta podróż. Jednak nie skusiłem się na taką kuszącą myśl. Aby skrócić sobie dzisiejsze zmagania. Aby zawrócić. Pojechać krótszą drogą. O NIE. Co to, to NIE. Mimo, że było bardzo ciężko. I problemów sporo.. Nie poddałem się. Walczyłem do końca.. Jadąc po tych dobrze znanych drogach. Trochę się po nich najeździłem. Szczególnie w 2025 r. i obecnym roku.. Tylko.. Kurde :D Dalej za bardzo nie pamiętam tych oznaczeń dróg PŻ :\ To tak unikam pisania o tym.. Jednak droga leśna to leśna. I tak jest ciężka do pokonania i tak.. No i tak dojechałem. Z drogi PŻ7 to pamiętam! Nie odbiłem w stronę Wicimic aby wracać nie dość, że krócej ale i łatwiej - tą drogą zresztą przyjechałem.. Wracałem normalnie na Łabuń Wielki. Skąd czekała mnie przeprawa pod wiatr. I ostatnie kombinacje z wymianą baterii.. Nie poddałem się! Wytrwałem w założonym celu do końca.. I tak należy postępować: nigdy nie należy się poddawać.. Nawet gdy droga jest ciężka.. A życie kładzie przeszkody.. :-) Gdzieś już słyszałem te słowa prawda? A przynajmniej podobnie brzmiące..: Nie poddam się nigdy! - Dragon. A zapomniałbym wspomnieć! Na dzisiejszej wręcz heroicznej wyprawie wymyśliłem pewny wariant trasy.. Naprawdę ekstremalnie trudnej trasy! Trasy która łączy zrobienie Iglickiej Ósemki z pełną Powalicką trasą: Pełna "Powalicka Trasa". I to jest prawdziwe wyzwanie dla prawdziwych twardzieli! :-) Pewnie będę chciał zrealizować ten plan.. Tylko ciekawe kiedy. Za kilka dni Sternfahrt Berlin. Chcę jechać.. :) To pewnie dopiero po nim.. Na spokojnie.. Będzie można zrealizować ten prawdziwie ambitny plan! :-)

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa27maja2026zdj1.jpgtrasa27maja2026zdj2.jpgtrasa27maja2026zdj3.jpgtrasa27maja2026zdj4.jpgtrasa27maja2026zdj5.jpgtrasa27maja2026zdj6.jpgtrasa27maja2026zdj7.jpg


Mapa przebiegu trasy :)