23.12.2025
Jazda nr: 1715

Tagi: tr20stka, wiejskie_przygody |

Trasa z dnia dzisiejszego zaczyna się znów nie miło. A miała to być typowa miła przejażdżka. Pogoda jeszcze w miarę. Jeszcze nie zimowa bez względu na porę roku. A właśnie zaczęła się zima tak swoją drogą.. Problemem samym w sobie jest jednak to co się odpierdala w domu. To na mnie bardzo negatywnie wpływa. I tak każdego dnia. Takie głupie narzucenie, że nie rozmawiam z rodzicami, że nic nie mówię. A ktoś mi się kurwa dziwi, że tak czynię?! Bo mam powody ku temu. O taka sytuacja z dziś. Pochwaliłem się moimi planami, że teraz nie będę jadł obiadu, najwyżej kanapkę na szybkiego i jadę. Korzystam z pogody - póki dziś jest +4℃ bo jutro pewnie będzie -4℃ i tak do weekendu ma być nie ciekawie - bo po prostu zimno. To spotkałem się natychmiastowo z atakiem, że co kurwa muszę jeździć... I takie tam dopierdalanie się. No kurwa muszę jeździć. Bo jestem uzależniony. Większość mojej pierdolonej rodziny, która wciąż żyje jest uzależniona od alkoholu. Ja jestem od roweru. I to ja w przeciwieństwie do nich czuję się przerywem życiowym. I jest mi z tego powodu źle. Trasa nie mijała miło. Bo zamiast cieszyć się wyjazdem. Pogodą czy widokami.. To dobija mnie nieustanna krytyka za to co robię. Za moją pasję. I za zaangażowanie w nią. A może powinienem być jak wciąż żyjąca moja najbliższa rodzina? Zwykła patologia, z alkoholikami na czele.. No ale jak przyjdzie co do czego to ta patologia coś potrafi w życiu zrobić. W odróżnieniu ode mnie. I oni są szczęśliwi. A ja nie.. Ja się czuję jakbym żył z depresją każdego dnia. Tylko co to za życie... Jak każda radość jest obracana w poczucie winy. Czuję się znów winny temu, że jadę się przejechać, że korzystam z pogody. Przecież jakieś bzdury jak poodkurzanie w domu czy cokolwiek innego nie ucieknie! I będzie można to zrobić po południu - gdy będzie już o wiele chłodniej. A trudniej będzie przecież w tych gorszych warunkach czerpać więcej radości z jazdy rowerem.. Kompletne nieporozumienie. Ta cała moja rodzina i te życie. I nie jest tak, że to chwila. Ktoś powiedział, za minutę a może pięć minut i zapomnę. Nie. To potrafi siedzieć we mnie godzinami. A czasem i wiele dni. I odbierać każdą radość z każdej mijającej w życiu chwili..
brak

* Zapasowy licznik na wypadek awarii 1
* Poprawka licznika z powodu bugów 2025 r. Wartość jak na zdjęcu licznika.
  • ID wpisu: 1724

  • Trasa nr [łączna]: 1801
  • Trasa nr [na blogu]: 1715
  • W tym tygodniu: 2
  • W tym miesiacu: 13
  • W tym roku: 189

  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1787 dni [łączna]
  • Trasy unikalne [dzień = trasa]: 1701 dni [na blogu]
  • Trasy wielokrotne [dzień = dwie trasy]: 14 dni

  • Stan Licznika Poczatkowy: 29735.4 km
  • Stan Licznika Końcowy: 29753.97 km
  • Stan Licznika Końcowy2*: 29560.39 km

  • Stan Licznika 2* Poczatkowy: 8212 km
  • Stan Licznika 2* Końcowy: 8230 km

  • Maksymalna prędkość: 25.5 km/h

  • Przejechałem: 18.57 km
  • Przejechałem [msc]: 270.96 km
  • Przebieg roweru [rok]: 5087.98 km
  • Przebieg roweru [suma]: 66521.44 km

  • Przejechalem w 2025: 5087.98 km
  • Podroż dookoła świata (2025) 12.7199 [%] km
  • Podroż dookoła świata (łączna) 166.3036 [%] km

  • Czas jazdy: 01:06:43 h
  • Czas Jazdy Suma (ever): 4240:02:45 h
  • Czas Jazdy Suma (blog): 4016:36:37 h
  • Czas Jazdy Suma (2025): 324:34:19 h
  • Czas Jazdy Suma (w tym msc): 17:13:39 h
  • Średni czas jazdy w miesiacu: 01:19:31 h
  • Średni czas jazdy w tym roku: 01:43:02 h
  • Średni czas jazdy do tej pory: 02:19:47 h

  • Średnia: 16.88 km/h
Dzisiejsza trasa jest z trudnym początkiem. Trudnym emocjonalnie. A sama w sobie. Trasa jak trasa. Nim wróciłem do domu. Nim niepotrzebnie powiedziałem co chcę zrobić - no ale z jednej strony tego się ode mnie oczekuje. Rozmowy. A gdy już jest? To jest tylko atak. Za wszystko. To po chuj mam coś mówić?! Po prostu się zabieram i idę. Bo tak lepiej. Wtedy nikt nie będzie ani oceniał ani krytykował tego co robię.. Więc trasa mijała mi dość smutno. I nawet przebijające się wśród chmur słońce nie sprawiało więcej radości. W zakłamanym radiu mówili, że wiatr wieje umiarkowanie. Jakoś tego nie czuję. Porywy i sam wiatr był odczuwalny. No ale mniejsza z nim. Trzeba jechać. I tego się trzymam. Po prostu jadę. Dziś wariantem przez Mechowo na Waniorowo. Dość mały ruch aut zarówno na drodze DW108 jak i DW109. Kompletnie bez emocji. Bez zaangażowania mija ta trasa. Mija bo mija. Jadę bo jadę. A wszystkiemu winna patologiczna sytuacja w domu. To mnie coraz bardziej wykańcza. Patologia w szkole swoje robi. Te pierdolone bachory, które każdego dnia gdy mam zajęcia doprowadzają mnie do kurwicy. To wszystko miesza się z poczuciem samotności i odrzucenia. A do tego mamy najgorszy, najbardziej dołujący czas w roku. A tym czasem są święta.. Nie wiem jak ja w tym roku przetrwam święta. Nie wiem, nie pamiętam - albo nie chcę pamiętać - jak przetrwałem ten czas w zeszłym roku.. Po prostu minął. Może to było po prostu tak.. Tylko oby w tym roku też tak po prostu minął..

Oto jedno ze zdjęć z trasy :)

trasa23grudnia2025zdj1.jpgtrasa23grudnia2025zdj2.jpgtrasa23grudnia2025zdj3.jpg


Mapa przebiegu trasy :)